fbpx

Smokey Eye, czyli mała czarna makijażu

Smokey Eye, czyli mała czarna makijażu
DKNY (fot. Imaxtree)

Smokey Eye, przydymione oko, nie do końca perfekcyjne, jak to po przetańczonej do białego rana nocy, pozostaje niezmiennie ulubionym makijażem wielu kobiet (i zachwyca mężczyzn). Graficzna kreska pojawia się i znika, pawie oko przeminęło chyba bezpowrotnie, a smokey było i jest. Przechodzi najwyżej drobne ewolucje.

Jest kilka wersji historii smokey eye. Jedna z nich mówi, że ta technika malowania oczu jest taka stara jak sama historia makijażu. Wszystko zaczęło się w starożytnym Egipcie, gdzie do podkreślenia oczu używano kohlu. Na freskach w Dolinie Królów widnieją wizerunki kobiet i mężczyzn ze szczodrze umalowanymi czernią powiekami. Dzięki wykopaliskom, podczas których odnaleziono pojemniki na kohl i palety do jego rozcierania, wiemy, że nie był to kosmetyk zarezerwowany tylko dla dobrze urodzonych i bogatych, ale używali go wszyscy. Kohl stosowany w starożytności był złożoną mieszanką składników, m.in.: sproszkowanego antymonu (półmetalu), palonych migdałów, ołowiu, ochry, popiołu, malachitu. Taką miksturę przechowywano w naczyniach z kamienia i przed nałożeniem mieszano z wodą lub olejem.

Francuscy naukowcy, którzy przebadali ponad 50 próbek kohlu z muzeum w Luwrze, twierdzą, że makijaż ten poza walorami estetycznymi miał właściwości lecznicze. Chronił przed infekcjami i osłaniał skórę przed palącym egipskim słońcem. Ta wersja historii smokey eye zakłada, że kohl wraca do gry dwa tysiące lat później i w rękach Maxa Factora (naprawdę urodzonego w Zduńskiej Woli Maksymiliana Faktorowicza) zmienia się w znane współcześnie przydymione oko. A teraz wersja druga, niestety, już bez polskiego akcentu. „Wynalezienie” smokey eye przypisuje sobie wizażystka Linda Cantello. W wywiadzie dla brytyjskiego magazynu „The Cut” bardzo dokładnie opisuje, jak drugiego dnia pokazów mody kolekcji Toma Forda przygotowywanych dla Gucciego zrobiła pierwsze oryginalne smokey eye. Według Cantello wcześniejszy ciemny makijaż oczu był ustrukturyzowany i dopracowany, a dopiero ona wprowadziła to zmysłowe roztarcie konturów poszczególnych kolorów cieni, które stało się znakiem firmowym Toma Forda. A zmysłowy, trochę nonszalancki look powstał po prostu z braku czasu na dokładne nałożenie kolorów. Jaka jest prawda, zapytałam Amandę Bell, Globalną Dyrektor do spraw Promocji Marki i Nauki Makijażu Pixi Beauty. „Obie wersje są prawdziwe. Ten styl makijażu wciąż powraca w różnych formach. W latach 70. królował na wybiegach Yves’a Saint Laurenta i okładkach płyty Roxy Music, w latach 80. smokey powróciło w połączeniu z czerwonymi lśniącymi ustami jak u modelek w teledyskach Roberta Palmera. W latach 90. w parze ze smokey eye obowiązkowe były neutralne brązowe odcienie pomadek. Od roku 2000 smokey stało się bardziej rockandrollowe i androgyniczne jak z kampanii Helmuta Langa” mówi Amanda.

Makijaż w praktyce

Na czym polega fenomen smokey eye? Lata temu przeczytałam wywiad z jedną z sióstr Olsen, która pytana o przepis na swoje doskonałe smokey eye powiedziała, że najlepiej po prostu nie zmyć dokładnie makijażu. Następnego dnia budzisz się z perfekcyjnie „przydymionym okiem”. Nie jest to przepis, który chcemy propagować, ale świetnie oddaje kwintesencję tego makijażu.

„Szybką wersję smokey eye można stworzyć, używając czarnej kredki, którą malujemy górną i dolną powiekę, a potem rozcieramy patyczkiem higienicznym z odrobiną bezbarwnego balsamu do ust”, podpowiada wizażystka. Masz ochotę na bardziej wyrafinowaną wersję? Jak zrobić makijaż krok po kroku, dowiesz się z YouTube. Jednak weź pod uwagę, że nie musisz trzymać się czarnych lub brązowych odcieni. Nowoczesne smokey dobrze wygląda w szarościach, granacie, fioletach czy z akcentem zieleni. „Możesz też bawić się teksturą. Metaliczny cień lub odrobina przezroczystego błyszczyku na powiece sprawi, że makijaż będzie wyglądał bardziej nowocześnie – mówi Amanda. – Gdy robię smokey eye, nakładam pod oczami maseczkę w płatkach. W ten sposób cień osypujący się z pędzelka w trakcie makijażu nie brudzi policzków, a przy okazji nawilżam skórę pod oczami i przygotowuję ją do nałożenia korektora i podkładu”.

„Po nałożeniu cieni i dokładnym roztarciu ich na powiece, tak by tworzyły przydymiony efekt, dobrze jest jeszcze pociągnąć czarną kredką linię wodną rzęs na górnej powiece. Wystarczy delikatnie wywinąć rzęsy ku górze i umalować miejsce pod włoskami – radzi wizażystka. – Makijaż zyska głębię i intensywność. Potem już tylko zostaje dokładne wytuszowanie rzęs”.

 

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze