Nowości w medycynie estetycznej i kosmotologii
JESIEŃ - ZIMA 2018/19

Zabiegi na jesień

fot. iStock

Początek jesieni to bardzo dobry czas na zaplanowanie kuracji upiększających. Aby uzyskać optymalne efekty, najlepiej ustalić z lekarzem kolejność działań.

ogata oferta medycyny estetycznej daje nam możliwość korzystania z jej zdobyczy w dowolnym czasie. Jednak specyfika różnych zabiegów wymaga raczej planowania kuracji tak, aby uwzględnić potrzeby skóry, czas konieczny na rekonwalescencję oraz moment, w którym chcemy uzyskać optymalne efekty. Bardzo istotna w przypadku wielu procedur jest intensywność promieniowania UV, ponieważ skóra po zabiegu jest na nie uwrażliwiona. Dlatego jesień to dobry czas na powakacyjny „przegląd techniczny skóry” i rozpoczęcie terapii upiększających. Ważne, aby ich przebieg ustalić z lekarzem prowadzącym kurację, bowiem kolejność poszczególnych zabiegów dyktują ograniczenia technologiczne, np. zabieg laserowy zniweluje zrobiony wcześniej zabieg kwasem hialuronowym lub botox. Żeby osiągnąć spektakularne i długotrwałe efekty, najczęściej trzeba poddać się serii zabiegów, najlepiej w terapii łączonej. Dlatego warto pamiętać, że zmiana lekarza w trakcie kuracji nie jest korzystna, bo zabiegi powinny być ze sobą kompatybilne.

Plan działania

Tak jak, zazwyczaj właśnie jesienią, robimy przegląd stomatologiczny czy badania u specjalistów, warto wyrobić sobie też nawyk powakacyjnego badania skóry. Niezależnie od tego, czy mamy jakiś problem, czy wydaje się, że wszystko jest w porządku. Taki bilans funkcjonalny skóry pozwoli lekarzowi dobrać też optymalną dla nas kurację odmładzającą czy niwelującą problemy dermatologiczne, jeśli to konieczne. Specjalista obejrzy dokładnie skórę pod powiększeniem, oceni przebarwienia pod lampą Wooda (sprawdzi, czy przebarwienia są płytko, czy głęboko), oceni nawilżenie, natłuszczenie i elastyczność skóry. Na bilans najlepiej umówić się rano, bo twarz powinna być podczas niego bez kremu i makijażu. Taki bilans pozwala efektywnie i ekonomicznie zaplanować terapię, a przy okazji umożliwia uważną obserwację wszelkich zmian: starych, nowych, zmieniających się znamion, szorstkości skóry itp. Szczególnie powinny o tym pamiętać osoby ze skłonnością do powstawania tzw. pieprzyków i przebarwień. Oczywiście wszelkie podejrzane zmiany muszą być przed rozpoczęciem zabiegów ocenione przez dermatologa lub chirurga.

Złuszczaniem jesień się zaczyna

Pilingi i kuracje z użyciem kwasów teoretycznie można dziś wykonywać przez cały rok, bo najnowsze preparaty można stosować nawet latem pod warunkiem odpowiedniej ochrony przed UV. Jednak jesień to najlepsza pora na peeling. Przede wszystkim dlatego, że po lecie naskórek jest pogrubiony i kuracja złuszczająca będzie dobrym wstępem przed kolejnymi nawilżającymi czy odżywczymi zabiegami. Ponadto wolne rodniki powstające pod wpływem nadmiernej ekspozycji na słońce przyspieszają starzenie, bo uszkadzają DNA komórek skóry oraz niszczą włókna kolagenowe. Pilingi i maski z kwasem ferulowym budują antyrodnikową ochronę przed urlopem, a po kontakcie z UV zmniejszają stres oksydacyjny i przebarwienia, ponieważ uniwersalny kwas ferulowy działa przeciwstarzeniowo i anty-UV. Jeśli problemem skóry jest odwodnienie, nawilży ją peeling na bazie kwasu mlekowego. Kwas migdałowy sprawdzi się natomiast w przypadku cery tłustej z tendencją do błyszczenia czy zaskórników. Jego cząsteczka ma duży rozmiar, dzięki czemu wolno przechodzi przez warstwę rogową naskórka i nie wywołuje podrażnień. Jeśli masz bardzo wrażliwą skórę, lepszy jest piling z argininą, aminokwasem otrzymywanym z brązowego cukru. Odnawia on wierzchnią warstwę naskórka w przypadku skóry nietolerującej innych pilingów: delikatnie złuszcza, napina skórę, redukuje przebarwienia. Optymalny efekt przyniosą 2–3 zabiegi złuszczania wykonane co 10 dni. Również w przypadku skóry tłustej czy trądzikowej sprawdzają się biopilingi (np. Neoderma), których podwójne działanie – mechaniczne i biologiczne – daje dobre efekty już po jednym zabiegu.

Przeciwwskazaniem do stosowania pilingów są infekcje wirusowe skóry, czyli opryszczka i brodawki płaskie, infekcje bakteryjne (ropnie, czyraki, krosty ropne). Nie powinny też pilingów wykonywać osoby z aktywnymi chorobami dermatologicznymi i leczone dermatologicznie.

Intensywne nawilżanie

Po lecie skóra zawsze jest trochę odwodniona. A kiedy traci dobre nawilżenie, to od razu odbija się na jej zdrowiu (staje się nadwrażliwa) i wyglądzie – łuszczy się i traci ładny koloryt. Nawet młoda cera, niewystarczająco nawilżona, wygląda nieładnie, a dojrzała staje się matowa, mniej elastyczna, ze zmarszczkami, które pogłębiają się i wyostrzają, a przez to wyglądamy na starsze i zmęczone. Brak wody w skórze spowodowany jest coraz mniejszą, z wiekiem, ilością wiążącego wodę kwasu hialuronowego. Można go jednak dosyć szybko uzupełnić za pomocą mezoterapii z kwasem hialuronowym. W przypadku cery dojrzałej sprawdzi się mezoterapia kwasem hialuronowym, witaminami i mikroelementami (np. Teosyal Redensity 1). Mezoterapia oprócz koktajli podawanych śródskórnie ma tę zaletę, że mikrouszkodzenia spowodowane ukłuciami igły mobilizują skórę do regeneracji, pobudzają do produkcji elastyny i kolagenu, dzięki czemu odzyskuje ona jędrność i elastyczność. A nawilżona – nabiera blasku i wygląda na wypoczętą. Warto wykonać 1–2 zabiegi co 3–4 tygodnie.

Nawilżająco działają również wypełniacze, np. preparat Restylane Skinboosters, który jest czymś między mezoterapią a wypełniaczem. Podobnie zabieg z użyciem kwasu hialuronowego TEOSYAL®RHA. Efekt? Gładszy naskórek i rozjaśnienie kolorytu za sprawą nawilżenia i ujędrnienia skóry oraz harmonijne uniesienie rysów twarzy. W górę idą opadające kąciki ust, oczu, delikatnie wypełnia się profil, wygładzają się bruzdy nosowo-wargowe, zarysowuje się owal.

Wywabiamy plamy

Późna jesień to czas na kurację rozjaśniającą przebarwienia powstałe latem. Dlaczego nie od razu po wakacjach? Ponieważ musimy poczekać, aż opalenizna zblednie, bowiem techniki wykorzystywane do ich usuwania wymagają wyraźnego kontrastu między zmianą, którą chcemy usunąć, a kolorem skóry.

Wśród metod depigmentacyjnych od lat prym wiedzie Cosmelan i jemu podobne zabiegi likwidujące intensywne rozległe przebarwienia. Pierwszy etap zabiegu polega na nałożeniu na kilka godzin aktywnej maski, drugi to codzienne stosowanie specjalistycznego kremu, który zawiera substancje ograniczające aktywność tyrozynazy, kluczowego enzymu w procesie tworzenia barwnika. – Metoda wymaga cierpliwości i zdyscyplinowania. Efekty kuracji widoczne są najwcześniej po miesiącu od zabiegu w gabinecie, choć w przypadku intensywnych przebarwień czeka się na nie dłużej. Cała kuracja trwa co najmniej 4 tygodnie.

Jeśli chcesz się pozbyć intensywnych pojedynczych plamek i oczekujesz spektakularnych efektów, poddaj się zabiegowi laserem (np. Palomar MaxG). Emituje on wiązkę światła, która jest pochłaniana przez brunatną melaninę znajdującą się w przebarwieniu. Dochodzi do koagulacji, czyli zniszczenia przebarwionej struktury skóry wysoką temperaturą. Jasna tkanka wokół plamy posłonecznej zostaje nienaruszona. Zabieg trwa od kilku do kilkunastu minut, a złuszczanie się przebarwienia – około tygodnia. W tym czasie plamy stają się chwilowo ciemniejsze, żeby później mocno zblednąć. Niestety, jeszcze nie ma metody, która pozwalałaby na pozbycie się ich raz na zawsze. Często wykonuje się 1 zabieg, ale w zależności od fototypu skóry oraz głębokości przebarwień mogą być zalecone kolejne 2–3 zabiegi.

Jesienne odmładzanie

Teraz jest też najlepsza pora na rozpoczęcie kuracji silnie odmładzających, które w widoczny sposób poprawią kondycję starzejącej się skóry. Impulsem do autoodnowy może być na przykład wiązka światła lasera frakcyjnego Palomar Lux 1540. Kluczem do sukcesu jest wywołanie w skórze licznych mikrourazów, które mobilizują skórę do totalnej przebudowy. W ten sposób organizm sam produkuje nową, młodą tkankę. Laser frakcyjny spłyca zmarszczki, pogrubia, uelastycznia i ujędrnia skórę, a jednocześnie zmniejsza widoczność porów skóry, rozjaśnia przebarwienia, niweluje blizny potrądzikowe, włókniaki, naczyniaki. Efekt widać po 4 tygodniach od zabiegu, kiedy zaczyna się proces przebudowy skóry.

Pobudzanie skóry do tworzenia nowego kolagenu i stymulowanie autoregeneracji to także cel zabiegu Thermolifting Zaffiro. Za pomocą głowicy emitującej światło podczerwone dochodzi do rozgrzania głębszych warstw skóry i obkurczenia włókien kolagenowych. W efekcie skóra odzyskuje sprężystość, owal twarzy się poprawia. Efekt widać po zabiegu, ale to dopiero początek, bo nowy kolagen tworzy się przez kolejne miesiące.

Ciało po lecie

Zwykle jest ładnie opalone, ale jeśli zbyt dużo czasu spędzałaś na słońcu, mogą pojawić się szpecące pajączki na nogach, a jeśli na wczasach all inclusive objadałaś się ulubionymi potrawami w nadmiarze, często powraca też cellulit. Właśnie teraz jest świetny czas na zabiegi z użyciem lasera: depilację, zamykanie wszelkich zmian naczyniowych, poprawianie jędrności, a także na usuwanie blizn, rozstępów czy tatuaży.

Zamykamy naczynka

Chcesz pozbyć się siatki czerwonosinych żyłek na twarzy lub nogach? Pomyśl o tym jesienią lub zimą. Jednak podobnie jak w przypadku przebarwień dopiero w momencie, kiedy zblednie naturalna opalenizna. Zabieg zamykania naczyń laserem powoduje obkurczenie i trwałe zamknięcie naczynia, które po mniej więcej 3–4 tygodniach ulega wchłonięciu. Laser nie uszkadza naskórka, zabieg jest więc mało inwazyjny i jednocześnie bardzo precyzyjny, koncentruje energię na leczonej tkance. Zabieg czasem trzeba powtórzyć, zależnie od ilości naczynek i ich umiejscowienia (np. na nogach zamykają się trudniej). Skuteczna terapia może składać się z kilku zabiegów wykonywanych co miesiąc. Podczas każdego zabiegu zamykanych jest ok. 70–80 proc. poszerzonych naczynek.

Gładkie i jędrne

Zabiegi rzeźbienia ciała najczęściej opierają się na technologiach z użyciem fali radiowej, endermologii, ultradźwięków i laserów.

Ciekawym zabiegiem jest np. Icooone łączący drenaż limfatyczny z modelowaniem sylwetki i pozbywaniem się cellulitu czy terapia urządzeniem Cellactor, które emituje fale akustyczne, co sprawdza się w leczeniu cellulitu, blizn czy opuchnięć.

W przypadku zaawansowanego cellulitu na pierwszy ogień często stosuje się lipolizę iniekcyjną, czyli ostrzyknięcie skóry preparatem, który rozbija komórki tłuszczowe. Jest to koktajl aktywnych składników, m.in. fosfatydylocholiny, peptydów biomimetycznych, L-karnityny, które wzmacniają napięcie i wygładzenie skóry. Pogromcą cellulitu jest też endermologia, skutecznie działająca na kilku poziomach. Masaż mechaniczny opróżnia wypełnione tłuszczem komórki, które tworzą pomarańczową skórkę, niweluje obrzęki i uelastycznia tkankę otaczającą cellulit. Po każdym zabiegu skóra jest coraz gładsza, jednak widoczne zmniejszenie cellulitu wymaga serii 10–15 zabiegów co 3 tygodnie, ale już po kilku z nich widać
poprawę.