1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Łagodzenie bólu podczas porodu – wywiad z doulą Justyną Antonik

Łagodzenie bólu podczas porodu – wywiad z doulą Justyną Antonik

fot.123rf
Niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu jest bardzo wiele. Szczególnie podczas porodu sprawdza się powiedzenie, że im więcej wiesz, tym bardziej jesteś oswojona z tematem i przygotowana. Jak wybrać swoją metodę łagodzenia bólu podczas porodu i co może nam pomóc poza znieczuleniem podpowiada doula Justyna Antonik.

Często przyszłe mamy poświęcają bardzo dużo czasu, by zastanawiać się jeszcze przed porodem, czy potrzebują brać znieczulenie, czy nie. Każda z nas ma takie wątpliwości, bo każda z nas ma inny próg wytrzymałości bólu, a strach przed nim jest czymś naturalnym. Czy jednak pomyślałaś o niefarmakologicznych metodach łagodzenia bólu? Jest wiele metod, które mogą pomóc podczas porodu i warto po nie sięgać – zachęca doula Justyna Antonik.

Dlaczego warto zaufać niefarmakologicznym metodom łagodzenia bólu i czy warto je wykorzystywać?

Te metody bazują na świadomości ciała, czyli warto jest myśleć, że natura wie co robi. Kobieta wie, jak urodzić dziecko. Ze względu na to, że jest wiele czynników zewnętrznych: nowe otoczenie, nowe osoby, to te czynniki potrafią zblokować poród i wtedy kobieta w pełni nie może korzystać ze swojego ciała. Natomiast natura wie, jak nas wspierać. Niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu podążają za naturą kobiety, podążają za tym co podpowiada kobiecie ciało.

„Często myślimy o tym, żeby poród przyśpieszyć, a szybki poród też nie jest dobry. Niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu pomagają wesprzeć mamę, by jej poród był jak najbardziej naturalny, toczył się swoim naturalnym rytmem.”

Jakie mamy niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu?

Relaksacja, wizualizacja, ruch, elastyczność, asertywność, aromaterapia, muzyka, masaż samodzielny lub dawany przez kogoś, towarzystwo kogoś bliskiego, douli, wanna, prysznic, imersja wodna, okłady (ciepłe, zimne, z wody lub specjalnych zapachowych groszków – pestki wiśni, gorczycy – ciepłe kompresy uwalniające olejki eteryczne) – każdy może wybrać coś dla siebie

Pierwszą taką metodą, na którą chciałabym zwrócić uwagę jest towarzystwo drugiej osoby, np. partnera, czy douli.

Każda z nas wie, że poród jest wydarzeniem przełomowym, ponieważ jest to skomplikowana sytuacja i nigdy nie wiemy, nawet przy kolejnym porodzie, jak zareaguje nasze ciało w danym momencie. Dlatego warto pracować nad relaksacją.

Najważniejszą dla mnie metodą jest relaksacja. Czasami nie zdajemy sobie sprawy jak ona wpływa na nas. To ogromna praca nad sobą jeszcze przed ciążą, czy w ciąży. Często ta metoda łączy się z wizualizacją, czyli tzw. relaksacją głowy.

Na czym polega wizualizacja?

Najlepiej przedstawią to przykłady, np. wyobrażam sobie miejsce, w którym jest mi miło, przyjemnie, bezpiecznie. Do tego dokładam zapachy, kolory, dźwięki, myśli, odczucia. Buduję obraz w głowie i mam go w szufladce z napisem „relaksacja” i w chwili, kiedy jest mi źle otwieram sobie szufladkę z tą przygotowaną wizją. To praca nie tylko z obawami, lecz także z wizją dziecka w brzuszku lub wizją dziecka po porodzie. Też do wizualizacji należy takie typowe rzucanie myśli w przód, np. szukam wizji dziecka, kiedy jest już po porodzie i jest już ze mną, albo np. wizualizacja sytuacji, kiedy czuje się bezpiecznie. Dużo można przez relaksację i wizualizację osiągnąć.

Czy można to wzmacniać autentyczną muzyką, zapachem?

Im więcej dodamy bodźców tym jest to bardziej skuteczne. Tym niemniej w szpitalu musimy brać pod uwagę, że nie mamy wpływu na otoczenie. Z tego praktycznego powodu warto pracować z wizualizacją przy mniejszej liczbie bodźców, ponieważ wtedy mamy większe prawdopodobieństwo, że da się je wywołać w szpitalu. Aromaterapia też jest jedną z metod. Każdy taki bodziec, który nam wzmacnia doznania: zapach, dźwięk, dotyk; mogą być pomocne, ale trzeba się nie nastawiać, że pojawią się na pewno, bo wtedy może pojawić się rozczarowanie, ponieważ w szpitalu nie zawsze może się coś dziać. Czasami trudno jest z włączeniem muzyki, czy poćwiczeniem na piłce. Warto mieć więc solidną podstawę w samej wizualizacji. Potem na przykład w miarę tego co umożliwia otoczenie można wykorzystywać różne bodźce na które mamy w danej chwili ochotę. Zawsze nakłaniam rodzące do tego, by na sali porodowej czuć się w miarę swobodnie. Nazywam ją nawet „placem zabaw”. Ośmielam i ułatwiam rodzącym np. zmiany pozycji, siedzenie na piłce. Pomagam masując chustą. Angażuję w poród męża, by np. masując swojej żonie stopy, czuł się potrzebny.

Jak wybrać swoje metody z tych wszystkich propozycji?

Warto zapoznać się z różnymi możliwościami.  Tak jak ze wszystkim: im mamy większą świadomość siebie, swojego ciała, wrażliwości, tym jest łatwiej. Kobiety są bardzo wrażliwe w trakcie ciąży i może wydarzyć się tak, że, np. zapach limonki, który zwykle nas orzeźwiał, teraz nas drażni. Dlatego warto ze sobą mieć olejek i polewać go sobie, odrobinę na chusteczkę, ale zdecydowanie lepiej nie psikać się tym zapachem, bo za chwilę jago tolerancja może nam się zmienić. Żeby nie było tak, żebym pachniała tym cały czas, bo za chwilę może mnie ten zapach dusić. Trzeba mieć więc dużo pokory wobec swojego ciała.

To też próba słuchania siebie?

Warto pracować nad swoim poziomem elastyczności, np. nastawiłam się na aktywny poród, a potem przychodzę na salę i nie mam ochoty się ruszać. Trzeba wtedy dać sobie chwilę na to, że nie mam teraz na to ochoty i to jest ok. Nie warto nastawiać się na żaden schemat. Warto jednak zrobić sobie plan porodu (taka nasza lista życzeń) i wplatać tam sobie niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu. Plan porodu powinien być dołączony do naszej dokumentacji medycznej.

Druga ważna rzecz poza elastycznością to praca z oddechem. Warto potraktować oddech i krzyk jak zawodnik sumo. Razem z oddechem i krzykiem demonstruje on swoją siłę, dodaje sobie motywacji, wypuszcza energię. Nie warto bać się własnego krzyku i kojarzyć go tylko z cierpieniem. Zmiana naszego nastawienia podczas porodu będzie dla nas niezwykle uwalniająca…

Lepiej mieć więc kogoś towarzyszącego, jeśli chcemy wykorzystywać niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu?

Dlatego warto spotkać się odpowiednio wcześniej ze swoją położną i razem z nią porozmawiać o swoim planie porodu, naszej wizji porodu. Traktować to jako swoją wizję, marzenia i mieć z tyłu głowy, że nie wszystko się wydarzy. Jakieś zmiany na pewno będą. Elastyczność, otwartość to ważne elementy w stosowaniu niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu. Warto podążać za swoimi potrzebami. Jeszcze lepiej, kiedy jest ktoś z nami i potrafi odczytywać nasze potrzeby, proponować dobre dla nas rozwiązania, wspiera nas. Towarzyszenie jest bardzo ważne, ponieważ kiedy ktoś przychodzi to np. kobieta nie musi odpowiadać, bo jest ta osoba, która wie i warto, żeby taka osoba też była przeszkolona. Wiedziała, jak wygląda poród, wiedziała co się może zadziać, rozumiała czego się spodziewać. Im większa świadomość mechanizmów ciała i procedur medycznych, tym bardziej jest to sprzyjające. To daje kobiecie duże poczucie bezpieczeństwa.

Czy te metody przetestowałaś na sobie?

Tak. Była osoba wspierająca, rozmawiałam z położną. Jeszcze wtedy tak dobrze ich nie znałam, ale były to moje naturalne potrzeby, bo to są nasze naturalne potrzeby. Widzę u swoich Klientek, że także chętnie korzystają z niefarmakologicznych metod leczenia bólu, np. lubią muzykę: przygotowują sobie dwie płyty na poród: szybką i wolną. Partner tylko zmienia piosenki, zgodnie z życzeniem rodzącej. Wykorzystują aromaterapię, masaże, okłady. Lubią chodzić pod prysznic, wykorzystywać wannę, posiedzieć na piłce. Mają konkretne życzenia. To słynne: „Masuj mi stopy teraz!” – pokazuje, że kobieta ma i zna swoje potrzeby podczas porodu i często jest to precyzyjna dokładna informacja czego potrzebuje, jakiego okładu czy masażu, którego odcinka pleców, nóg, głowy.

Czy doula czasami proponuje konkretne metody łagodzenia bólu?

Jak najbardziej – doula podąża za kobietą rodzącą. Staram się reagować i podsuwam propozycje, ale jak widzę, że kobieta sobie radzi to po prostu towarzyszę i też to są takie podpowiedzi w stosunku do partnera, kiedy ten chce jakoś pomóc. Przeważnie te propozycje idą w stronę propozycji ruchowej do aktywnego porodu.

Czy pozycje porodowe to też jest metoda łagodzenia bólu?

Tak, szczególnie pozycje wertykalne, które wspierają naturalne ruchy dziecka. Wtedy ciało kobiety dostosowuje się do ruchów dziecka, także podczas samego rozwierania się. Cudownie jest patrzeć, kiedy kobieta zamyka oczy i wtedy z oddechem zaczyna się podświadomie inaczej ruszać. Tylko trzeba dać kobiecie swobodę, poczucie bezpieczeństwa, intymność. Warto pomyśleć o świetle, żeby było przyciemnione, minimalne dźwięki, komfort cieplny też jest niezwykle ważny. Kobieta musi poczuć komfort na tyle na ile to tylko możliwe.

Skąd się bierze aktywność w porodzie?

Z ćwiczeń jeszcze przed porodem. Warto się tego uczyć jeszcze podczas ciąży. Fajnie działa joga prenatalna lub np. pilates. Super działają pozycje otwierające z jogi. Ta świadomość ruchu powinna pracować już w ciąży. Potem fajnie wykorzystać skurcze przepowiadające i wtedy powoli odkrywać co daje nam swobodę ruchu. Warto mieć w domu piłkę czy worek sako, bo wtedy kobieta uczy się jak reagować na skurcz,

Wybierając niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu warto zawsze patrzeć na swoje preferencje. To silnie zindywidualizowane metody.

Została nam jeszcze metoda tens i mieszanka gazu, czy możesz coś o nich powiedzieć?

Warto sprawdzić czy w danym szpitalu te metody są dostępne. Tens możemy wypożyczyć wcześniej na próbę.  Według mnie jest to taki fajny gadżet, ponieważ mama może się na tym skupić i pilocikiem regulować swoje odczucia. Samo już to że mamy się czym zająć w trakcie jest dużym udogodnieniem. Badania wskazują na to że ta metoda działa. Sama miałam okazje przetestować tens na sobie i podczas porodu Klientki. U mnie mi to dodawało energii. Miałam jakiś bodziec zewnętrzny i miałam wpływ na odczucia. To też jest ważne i warto przetestować to jeszcze przed porodem. To jedna z metod która moim zdaniem może być pomocna. Tak samo wykorzystanie chusty podczas masażu, który może zaangażować partnera. A gaz? Jeśli mamy ochotę przetestować mieszankę to raczej nie mamy okazji przetestować jej wcześniej, ale też jest to sterowalne narzędzie. Dostajemy maseczkę i ta decyzyjność, zajęcie się czymś jest ważne. Tans możemy wykorzystywać, tak jak masaż akupresurowy w różnych konkretnych częściach ciała, które bolą.

Kiedy i jak podjąć decyzje o farmakologii?

Już w trakcie ciąży kobiety pytają mnie czy mają brać znieczulenie. Zachęcam by taką decyzje zostawić sobie na sam poród, ponieważ każdy z nas ma inny próg bólu. Mamy na to czas. Warto poprosić np. położną by poinformowała nas odpowiednio wcześniej, kiedy można już dać znieczulenie i kiedy ten czas już się będzie kończył. Często jest tak, że w domu nastawiam się na rodzenie bez, ale w szpitalu, w tej konkretnej chwili, czuje zupełnie co innego. Warto powiedzieć położnej, że nie wie się, nie jest się pewnym czy się chce wziąć znieczulenie.

Umawiam się z rodzącymi zazwyczaj tak, że kiedy czują, że ich granica bólu zostaje już przekroczona, są zbyt zmęczone, to wtedy proszę jako doula żeby mi o tym mówiła. Umawiamy się, że jeszcze te dwa, trzy skurcze wytrzymamy. Jeśli kobieta uzna, że to już ten moment krytyczny, to wtedy podajemy znieczulenie.

Na taką decyzję warto dać sobie przestrzeń. Pod tym kątem plan porodu się sprawdza, ponieważ stawia przed nami różne scenariusze i dużo czynników możemy przemyśleć wcześniej, pojawiają się w trakcie pytania. Warto porozmawiać o wątpliwościach z położną, czy doulą. Jak najwięcej sytuacji przemyślimy, to potem jest łatwiej podczas porodu podejmować decyzje. Podejmuje decyzję w danej chwili na bazie sytuacji, która jest teraz.

Jestem w 6 miesiącu ciąży? Nie warto zastanawiać się czy wezmę znieczulenie czy nie. Warto natomiast wiedzieć jakie są plusy, a jakie minusy, poznać swoje ciało. Bardzo ważnym czynnikiem jest koktajl hormonalny, który u każdej kobiety jest różny, np. pojawia się adrenalina, która z jednej strony mówi nam walcz, z drugiej uciekaj. Adrenalina daje nam kopa, jest potrzebna w porodzie, ale dopiero na koniec, żeby dziecko urodzić, ale jak pojawi się wcześniej może nas zablokować – syndrom izby przyjęć: przyjeżdżam do nowego miejsca, przyjeżdżam z piękną akcją skurczową i nagle jest stop, blokada i stres. Dlatego przede wszystkim trzeba jak najbardziej oswoić tą sytuację np. przemyśleć drogę do szpitala, rzeczy, które chcemy ze sobą mieć. Wcześniej przyjechać zobaczyć izbę przyjęć jak wygląda. Im więcej wiem, tym mniej sytuacji mnie zaskoczy.

Słuchajcie siebie i bądźcie elastyczne?

Tak i dajcie sobie szansę, żeby się przygotować. Często słyszę, że dziewczyny nawet nie idą do szkoły rodzenia, a warto się przygotować pod kątem wiedzy. Często nie mamy pytań, a w szkole jest grupa i pod wpływem grupy się rozwijamy. Warto czerpać z wiedzy i pracy grupy.

Do artykułu polecamy książkę „Ciąża i poród bez obaw” Czarnawska Iliev.  

Więcej o macierzyństwie czytaj na: 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze