1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Przegonić potwory

Przegonić potwory

fot. Getty Images/ FPM
fot. Getty Images/ FPM
Twoje dziecko uważa, że w wannie mieszka Utopiec i żąda stawiania nocnika z dala od łazienki? To tylko dowód na to, że jego wyobraźnia, wrażliwość i wiedza są coraz większe. W miarę dorastania lęki będą się pojawiały i odchodziły – ważne, by ich nie utrwalać.

Madzia ma dwa i pół roku. Nie wejdzie do ciemnego pomieszczenia ani na krok, nawet rączki nie wsunie, żeby zapalić światło. Rodzice bardzo się tym martwią. Może ktoś wyrządził ich dziecku jakąś krzywdę? Coś przecież musi być nie tak, skoro córeczka jest aż tak lękliwa. Może winna jest nowa niania? A może dziewczynka jest molestowana? Może to wynik złych działań pedagogicznych? Zaczynają nawet rozważać wizytę u psychologa.

Niepotrzebnie. Lęk to naturalne uczucie związana z prawidłowym rozwojem. Dziecko, tak samo jak dorośli, odczuwa go przez całe życie. Zmieniają się tylko obiekt i natężenie ujawnianych emocji. Dorośli nauczyli się nie ujawniać lęku, a czasem nawet go sobie nie uświadamiać. Dzieci swoje emocje „noszą na wierzchu” i dlatego tak często jesteśmy świadkami tego, że się czegoś boją. To, że dziecko odczuwa lęk, nie jest więc w żadnym razie informacją, że dzieje się z nim coś złego. Raczej sygnałem, że zdobyło nową porcję wiedzy o świecie.

Ptaki i inne stwory

Wojtuś od dwóch tygodni ma nową nianię i prawie natychmiast zaczął się bać gołębi. Rodzice nie mają wątpliwości, że niania straszy ich dziecko. Prawda jest taka, że nowa opiekunka przejrzała po prostu z Wojtusiem książeczki, które chłopczyk od wielu miesięcy miał na półce, między innymi atlas zwierząt. Kilka razy oglądał strony o sępach, ale dotychczas nie przyswoił sobie w pełni treści, jakie przekazywała książeczka. Dopiero teraz dotarło do niego, co je sęp.

To, że dziecko nie bało się czegoś wcześniej, nie znaczy, że już nigdy nie będzie. Wręcz przeciwnie – żeby się bać śmierci, zarazków, złodzieja, musi nie tylko wiedzieć o istnieniu tych zagrożeń, ale też rozumieć, że mogą być niebezpieczne.

Lęki nie rosną razem z dziećmi, ale ulegają ciągłej przemianie. Im większa wiedza dziecka, tym potencjalnie więcej lęków. Wraz z przyswojeniem nowego pojęcia rośnie możliwość pojawienia się przed nim strachu, co nie znaczy, że trzeba na siłę powstrzymywać rozwój intelektualny młodego człowieka.

Gdy dziecko zadaje pytania w rodzaju: „Dlaczego ten ptaszek leży tak dziwnie i się nie porusza? Czy ty możesz kiedyś umrzeć? Czy krokodyl naprawdę ma tyle zębów?...” – zawsze rzetelnie na nie odpowiadaj. Szanuj prawo dziecka do prawdy. Choć bardzo trudne jest tu wyważenie i zachowanie proporcji, to jednak trzeba odpowiadać na dziecięce pytania, niekoniecznie od razu brutalnie i ze wszystkimi szczegółami. Kiedy dziecko pyta o śmierć, wojnę czy morderstwo, to najważniejsza jest nasza reakcja. Jeśli staniemy skonsternowani i nerwowo zapytamy: „skąd ci to przyszło do głowy?”, wyślemy mu sygnał, że rzeczywiście jest się czego bać. Najlepszą ochroną przed lękiem wynikającym ze świeżo zdobytej wiedzy jest spokojna reakcja dorosłego.

Czego boją się dzieci?

Lęk dziecka jest bezpośrednio związany z jego wiekiem. Tak jak uczy się siadać, gdy ma sześć miesięcy, tak samo musi przejść przez kolejne etapy lęków. Należy się spodziewać, że prawidłowo rozwijający się maluch będzie się czegoś bał. Czego? To zależy od fazy jego rozwoju.

Niemowlę – boi się, gdy zostaje samo, ale także gwałtownych ruchów, głośnych dźwięków, obcych osób (również dawno niewidzianych).

Dziecko 12–24-miesięczne – źródłem lęku mogą być: burza, silny wiatr, sygnał karetki pogotowia, odgłos wiertarki, cienie na ścianie, ruch firanki, nieznane miejsca, nieobecność rodziców.

Trzylatek – przerażają go domowe potwory, choroby, zwierzęta (nawet te najmniejsze), cienie oraz dziwnie wyglądające osoby (długa broda, haczykowaty nos, znamiona na twarzy, tubalny głos), gdyż przypominają im często negatywne postaci z literatury czy filmów.

Czterolatek – boi się dzikich zwierząt, ciemności (bo ma już rozbudzoną wyobraźnię), dziwnych dźwięków (uderzenia, kroki, zgrzyt rur, łomot na dachu, wycie psa, odgłosy synogarlicy) oraz nieobecności w domu rodziców, zwłaszcza wieczorem.

Pięciolatek – boi się „złych ludzi”, krzywdy, jaką może wyrządzić mu zwierzę (ugryzienie, zadrapanie, skaleczenie, kopnięcie, podrapanie), bólu oraz lekarza lub pielęgniarki i tego, co mogą mu zrobić.

Sześciolatek – boi się duchów, upiorów, wampirów, zombie, choroby, śmierci bliskich osób, tego, że zgubi się w nowym miejscu, że straci opiekuna z oczu, a także upadku – z roweru czy drabiny. Dzieci sześcioletnie mają już dobrze rozwiniętą zdolność przewidywania, dlatego łatwiej namówić czterolatka na wejście na wysoki murek niż sześciolatka – starsze dziecko już wie, że można spaść, złamać nogę i leżeć w szpitalu, gdzie... nie ma komputera.

Jak postępować

Przede wszystkim nie traktuj lęku swojego dziecka jako porażki wychowawczej. Nawet jeśli jesteś wzorowym rodzicem, maluch i tak czegoś się musi bać. Nie wierz ekspertom, którzy mówią, że lęk dziecka jest związany z brakiem stabilnej sytuacji w domu czy brakiem poczucia bezpieczeństwa. Rodzic, którego dziecko publicznie okazuje lęk (płacze, bo usłyszało szczekanie psa, ucieka na ręce na widok koparki), czuje się napiętnowany. To absurd! Wszystkie dzieci odczuwają lęk. To część ich emocjonalnego rozwoju.

Nie staraj się też konfrontować dziecka z tym, czego się boi. Nie wrzucaj malucha do wody, żeby przełamał lęk, nie popychaj, by zeskoczył z drabinki, nie zostawiaj samego po ciemku, żeby „się przełamał”. Ważniejsze, by miał do ciebie pełne zaufanie, niż żeby szybko pokonał swój lęk. Dlatego nie wpadaj w obsesję samodzielności. Jeśli boi się spać sam, powinien spać z rodzicami. Jeśli boi się sam gdzieś iść, powinien móc trzymać mamę czy tatę za rękę. Dziecko, kiedy się boi, nie uczy się, tylko marnuje energię na lęk. Dlatego noś je na rękach i pokazuj mu świat z najbezpieczniejszej na świecie perspektywy – z rąk rodzica.

Utarła się opinia, że nie wolno bagatelizować żadnych dziecięcych lęków. Gdy są utrwalone – zgoda, ale gdy dwulatek nie chce zejść z twoich rąk w nowym miejscu, odmawia pogłaskania małego kotka czy chowa się za ciebie, gdy widzi błysk flesza – najlepszą reakcja jest brak reakcji. Po prostu nie zwracaj uwagi na wszystko, co go niepokoi. Inaczej pokażesz mu, że wszystko jest dobrym powodem do lęku. Nigdy nie przejmuj też jego lęków i ich nie utrwalaj. Nie chwytaj dziecka na ręce na widok balonów, bo ty już wiesz, że „ono się boi balonów”. Pozwól mu zdecydować, czy jeszcze odczuwa strach. Może już zapomniało, może już wie, że to nic groźnego.

Daruj sobie też wszelkie porównania. To, że inne dzieci nie boją się guzików, a twoje tak, jest bez znaczenia. Może po prostu inny maluch nie usłyszał przypadkiem historii o śmiertelnym zadławieniu się guzikiem. Każde dziecko ma prawo bać się tego, czego nie boi się nikt inny na świecie. I o niczym to nie świadczy. Najgorsze, co można zrobić w takiej sytuacji, to silić się na stawianie diagnozy. Rozpowiadać babci czy innym rodzicom, czego się boi i co – twoim zdaniem – jest tego źródłem. W rezultacie takiego postępowania dziecko szybko dojdzie do wniosku, że ma jakiś problem.

Sposób na Domowego Potwora

Domowy Potwór potrafi być bardzo uciążliwy dla życia całej rodziny. Mieszka zwykle w miejscach, które są osłonięte: w szafie, na balkonie, pod łóżkiem lub zjawia się tylko wieczorem. Co robić, by odechciało mu się straszyć?

Nie da się uniknąć nastania nocy czy codziennego otwierania szafy, dlatego najlepiej po prostu poczekać, aż dziecku przejdzie. Jeśli jednak odczuwa naprawdę silny lęk, warto skorzystać z kilku niezawodnych sposobów:

Nadajcie mu imię – gdy coś ma nazwę, jest już w połowie oswojone. Dzieci z niewiadomego powodu wyjątkowo lubią „Zdzicha”. Utopiec z wanny o takim imieniu od razu będzie mniej straszny.

Odczyńcie jego moc – to metoda na utrwalony strach. Ponieważ dziecko czuje, że potwór ma ogromną złą moc, trzeba użyć do jego odczynienia absolutnie wyjątkowych środków. Możesz np. zapalić kadzidełko, powiedzieć zaklęcie czy rzucić garść migdałów, bo Zdzichy wyjątkowo tego nie lubią. Takie klasyczne ludowe odczynianie czasem jest niezbędne.

Zapytajcie Borsuka – dziecko nie zawsze dowierza mamie czy tacie. Wyczuwa, że rodzice bywają wobec niego nieuczciwi. Dlatego warto mieć w domu pacynkę (dzieci lubią zwłaszcza borsuki) o statusie absolutnego autorytetu. Borsuk nigdy nie kłamie, odzywa się rzadko, ale zawsze mądrze i na temat. Bywa nieoceniony w kwestii lęku.

Bawcie się – tam, gdzie mieszka potwór lub w pobliżu tego miejsca. Uporczywie tam zaglądajcie, ale nie komentujcie tego, by dziecko nie domyśliło się, że oswajacie miejsce pobytu potwora.

Uwierz dziecku – nigdy nie zaprzeczaj, że potwora nie ma. Nie wyśmiewaj go, że wierzy w takie głupstwa – bo uzna, że nie ma o czym z tobą rozmawiać. Traktuj potwora poważnie, bo to, że ty go nie widzisz, nie znaczy, że on nie istnieje.

Dwa rodzaje lęków

Lęk odtwórczy nagle przywołuje wspomnienia czegoś, co się wydarzyło. Dorosłym wydaje się, że dany problem należy już do przeszłości, że dziecko już o nim zapomniało, a tymczasem drobiazg — słowo, rysunek, coś, co maluch skojarzy — może przywołać złe wspomnienie. Intensywność lęku odtwórczego, mimo że nie zaistniał bezpośredni bodziec, może być bardzo silna. Czasem rodzice mają wrażenie, że dziecko nie zareagowało, że bodźce do niego nie dotarły. Tymczasem po kilku miesiącach przerażone pyta, co to jest wirus lub zombie. Brak natychmiastowej reakcji lękowej nie oznacza, że nie przyswoiło bodźca.

Lęk wytwórczy to skutek samodzielnej pracy wyobraźni dziecka. Z jednej strony świadomy rodzic celowo rozbudza wrażliwość dziecka, chce, by miało kontakt ze sztuką, literaturą, by poszerzało swoje horyzonty, z drugiej jednak – ceną za to jest rozbuchana wyobraźnia. W wieku przedszkolnym dzieci dość często nie odróżniają rzeczywistości od filmów, bajek czy nawet od swoich fantazji. Będą z taką samą intensywnością bać się bezdomnego czy starca, jak gnoma, zombie lub domowego potwora, którego obraz i charakterystykę same sobie wyobraziły i utrwaliły w głowie.

Zacznij się martwić, jeśli…

Lęk jest naturalnym i ze wszech miar wskazanym zjawiskiem w rozwoju dziecka, ale nie wtedy, gdy przybiera nadmierną postać. Oto kiedy trzeba poszukać pomocy u psychologa dziecięcego lub pedagoga:

– lękowi towarzyszą rekcje typowo somatyczne: przyspieszona akcja serca, bladość, skóry, bezdech, nadmierne pocenie się, drgawki, drżenie, utrata przytomności,

– lęk nie mija mimo braku bodźca, który go wywołał,

– lęk całkowicie absorbuje uwagę dziecka.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.

  1. Zwierciadło

Czy prezent daje więcej radości obdarowanemu czy darczyńcy?

Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Wolimy dawać prezenty czy je otrzymywać? Czy istnieje prezent uniwersalny odpowiedni dla każdego? O naszych problemach, wyborach i motywacjach związanych z obdarowywaniem bliskich mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Zróżnicowanie preferencji, upodobań, gustów, marzeń i potrzeb sprawia, że znalezienie idealnego prezentu pasującego do każdego wydaje się niemożliwe. Zadanie to staje się jeszcze trudniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę realia względnego dobrobytu, które pozwalają zaspokoić znaczącą większość ważnych życiowych potrzeb. Prezenty, które przekazujemy sobie z okazji świąt Bożego Narodzenia, w coraz większym stopniu przestają pełnić funkcję uzupełniającą stan gospodarstwa domowego i stosunkowo rzadko służą wspieraniu rodzinnego budżetu.

W czasach, gdy większość towarów jest łatwo dostępna, dobrem, którego brak odczuwamy coraz mocniej staje się bliskość i uwaga. Doświadczamy deficytów dotyczących przede wszystkim dostrzegalnych wymiarów pozytywnych uczuć takich jak dotyk, przytulenie, możliwość bycia razem i spędzania ze sobą czasu. Oczywiście wiele osób ma konkretne pragnienia dotyczące np. nowego modelu telefonu czy torebki, jednak niejednokrotnie w toku rozmowy o rzeczywistych potrzebach okazuje się, że o wiele lepszym pomysłem na prezent będzie wspólny bilet do kina, wyjazd lub spacer. Również dzieci warto wcześniej zapytać jakiego rodzaju prezenty niepochodzące ze sklepów chciałaby otrzymać. Kolejnym krokiem może być sporządzenie listy tego rodzaju podarunków i ustalenie, które z nich są dla córki lub syna najważniejsze i dlaczego.

Otrzymywanie prezentu często wiąże się z uczuciem radości u osoby obdarowanej. Jednak wyniki badania przeprowadzone przez psycholog Larę Aknin z Simon Fraser University w Kanadzie jednoznacznie wskazują, że w sytuacji, gdy dochodzi do wręczenia prezentu, o wiele większego zadowolenia doświadczają wręczający podarunek. W celu zbadania poziomu satysfakcji obu grup, badaczka przeanalizowała wyniki Światowego Sondażu Gallupa przeprowadzonego w latach 2006 – 2008 na próbie 234 917 osób reprezentujących 120 państw. Wyniki otrzymane przez jej zespół wskazują, że niezależnie od regionu, pochodzenia i posiadanych dochodów, samopoczucie badanych było lepsze, gdy przeznaczali swoje pieniądze na potrzeby innych, a nie zaś na własne.

Choć nie wydaje się to oczywiste, radość z otrzymanego prezentu może łatwo zastąpić przykrość, jeśli podarunek przewyższa możliwości finansowe osoby obdarowanej. Efekt ten wynika m.in. z silnie zakorzenionej w życiu społecznym reguły wzajemności. W sytuacji, gdy otrzymujemy zbyt drogi podarunek odczuwamy dyskomfort i napięcie związane z kulturową zasadą odwdzięczenia się ofiarodawcy równie wartościowym prezentem. Pojawia się poczucie winy i uczucie przykrości wynikające z faktu, że nie stać nas na równie drogi dar.

Nietrafiony prezent wyzwala innego rodzaju reakcje i wiąże się przede wszystkim z ujawnionym lub zatajonym niezadowoleniem. Do pewnego wieku najmłodsi odbiorcy prezentów świątecznych, nie kryją się z wyrażaniem emocji i opinii, gdy podarunki nie spełniają ich oczekiwań lub są zupełnie inne niż te opisane w liście do Świętego Mikołaja. Z czasem jednak dzieci przyswajają zasady życia społecznego w tym zakresie i uczą się ukrywania uczucia zawodu lub niechęci. To na ile dorośli decydują się na ujawnienie prawdziwych uczuć w sytuacji otrzymywania niechcianego prezentu, zależy od rodzaju relacji z ofiarodawcą.

Najtrudniej tego rodzaju sytuacje znoszą osoby, które łączy silna więź oraz przekonanie o znajomości gustów np. matki i córki. Rozczarowanie spotyka zarówno matki, które są pewne swoich wyborów gwiazdkowych dotyczących np. odzieży, biżuterii dla córek, jak i córki, które były pewne, że ich podarunki z pewnością ucieszą mamy. Złotym środkiem pomiędzy bezpośrednią krytyką nietrafionego prezentu, a radością pokrywającą niezadowolenie jest dyplomacja. Warto zadbać o to, aby pozostać w zgodzie z własnymi odczuciami, a jednocześnie wyrażać je z szacunkiem wobec dobrych chęci i intencji ofiarodawcy. Zawsze warto dziękować, jak również nadmienić, że w razie czego, następnym razem, służymy pomocą w zakresie wyboru wymarzonego prezentu.

W przypadku problemów z podjęciem decyzji odnośnie prezentu świątecznego, wybierzmy to, co najlepiej wyraża naszą miłość do drugiej osoby. Postarajmy się ofiarować innym ciepło, bliskość, zrozumienie i akceptację – tego rodzaju prezenty nigdy nie wychodzą z mody, pasują do każdego. Okazujmy sobie miłość, nie tylko na Święta ale każdego dnia.

Dr Ewa Jarczewska-Gerc zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi (materiały prasowe Uniwersytet SWPS).