1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Słodki problem: cukrzyca ciążowa

Słodki problem: cukrzyca ciążowa

123rf.com
123rf.com
Cukrzyca ciążowa jest przez diabetologów opanowana. Nie ma też obaw, że przeniesie się na dziecko, ale i tak trzeba być czujnym! Rozmowa z profesorem Waldemarem Karnafelem.

Czy to prawda, że cukrzyca ciążowa jest zjawiskiem stosunkowo młodym, że w takim natężeniu nie występowała w poprzednich pokoleniach?

Cukrzyca jest chorobą, na którą ludzkość chorowała od tysiącleci. W ostatnich latach z badań Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że jest więcej przypadków zachorowań na cukrzycę typu 2, to jest ten typ, którego mechanizm podobny jest do cukrzycy ciążowej. Zachorowalność na nią wzrasta w związku z obecnym trybem życia – niezdrowym odżywianiem się, otyłością. Cukrzyca zaczyna przybierać formę epidemii i przewiduje się, że w 2025 roku będzie chorować na nią ponad 350 mln chorych. Na cukrzycę ciążową szacuje się, że zapada jakieś 5-7 procent kobiet.

Jaki jest obecnie odsetek urodzeń dzieci z matki-cukrzyka?

Jeszcze do niedawna co piąta kobieta, która miała cukrzycę przed ciążą – traciła dziecko. W 1986 roku postanowiliśmy, że skoro są tak olbrzymie straty wśród dzieci nienarodzonych, należy coś z tym fantem zrobić. Uruchomiliśmy zatem Bank Środków Technicznych, który trwał 16 lat. Był to program edukacyjny na cały kraj, dzięki któremu udało się opracować metodę, która pozwoliła doprowadzić do porodu dzieci u kobiet z cukrzycą. Jest to największe osiągnięcie diabetologii polskiej. Był to program, który objął kobiety już chore na cukrzycę oraz te, które zachorowały na cukrzycę w trakcie ciąży. Rocznie 2000 kobiet z cukrzycą rodziło zdrowe dzieci.

Jak się robi badania w kierunku cukrzycy ciążowej?

Zawsze w trakcie pierwszej wizyty u ginekologa-położnika powinno paść pytanie, czy ktoś w najbliższej rodzinie ciężarnej choruje na cukrzycę. I w zależności od odpowiedzi na powyższe pytanie lekarz zleca badania. W sytuacji, jeśli w rodzinie ciężarnej cukrzyca nie występowała – a więc nie ma obciążenia genetycznego – wykonujemy badanie cukru na czczo. Jeśli stężenie cukru wykaże poniżej 100 mg/dl – mamy do czynienia z prawidłowym poziomem cukru. Wynik nieprawidłowy zaczyna się powyżej 100 mg/dl. Natomiast w sytuacji, kiedy cukrzyca w danej rodzinie już występowała pomiar stężenia cukru we krwi bada się na czczo i dwie godziny po wypiciu 75 gramów glukozy. Cukrzycę ciężarnych rozpoznajemy, jeżeli glikemia na czczo wynosi więcej niż 100 mg/dl i więcej, a w 2. godzinie testu ponad 140 mg/dl.

W jakich wypadkach zleca je lekarz? Czy jest jakaś szczególna grupa ryzyka zapadająca na cukrzycę w ciąży?

Lekarz wysyła na takie badania, jeśli stwierdzi któryś z czynników ryzyka – czyli w przypadku nadwagi, otyłości. Także wiek kobiety, czyli powyżej 45. roku życia, jest na pewno elementem ryzyka w ogóle oraz także wystąpienia cukrzycy ciążowej. Ponadto nadciśnienie tętnicze, wcześniejsza cukrzyca ciążowa (nie musi wystąpić w kolejnej ciąży, ale jest duże prawdopodobieństwo), wielorództwo. Natomiast 24.-28. tydzień jest okresem największego zagrożenia cukrzycą, wobec czego wówczas należy te badania w kierunku poziomu cukru wykonać zawsze.

Jeśli już wyniki się potwierdzą – jaką dietę zleci nam lekarz diabetolog?

Najlepszą dietą jest skąpe jedzenie. Po prostu. A mówiąc poważnie nadmiar żywności, zwłaszcza tej niezdrowej, powoduje, że jemy więcej, aniżeli faktycznie potrzebujemy. Słodycze i tłuszcze to pierwszy czynnik wywołujący otyłość, a następnie – cukrzycę. A więc – zdrowy tryb życia, przede wszystkim. Także aktywność fizyczna. Oczywiście w miarę możliwości u pań w ciąży. Natomiast te zalecenia plus edukacja wśród społeczeństwa – to ogólne wytyczne mające zastosowanie u wszystkich cukrzyków.

Czy cukrzyca ciążowa może się z czasem przerodzić w cukrzycę typu 2?

Nie, zazwyczaj po urodzeniu dziecka, cukrzyca ciążowa znika. Chyba że okaże się, że nie była to cukrzyca ciążowa, a cukrzyca (najczęściej) typu 2.

Czym różni się cukrzyca ciążowa od zwykłej?

Z fizjologicznego punktu widzenia jej istotą jest to samo, co w cukrzycy typu 2, czyli odporność komórek na insulinę. Insulinoodporność pojawia się w każdej ciąży, a powodują ją substancje wydzielane przez łożysko. Swoje maksimum osiąga w trzecim trymestrze.(...)

Dalsza część artykułu na portalu

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Skuteczne odchudzanie i trening - jak utrzymać motywację?

To, że waga się zatrzymuje, nie oznacza, że popełniłaś jakiś błąd – to jest naturalny proces fizjologiczny i jeżeli trzymasz się planu, na pewno po krótkim przestoju waga znowu ruszy. (Fot. iStock)
To, że waga się zatrzymuje, nie oznacza, że popełniłaś jakiś błąd – to jest naturalny proces fizjologiczny i jeżeli trzymasz się planu, na pewno po krótkim przestoju waga znowu ruszy. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
W życiu jak na sali treningowej – często na półmetku przychodzi moment zwątpienia. Odzywa się wewnętrzny troll: „Nie dasz rady!”, „To nie ma sensu”. A ja mówię, że ci się uda! Musisz tylko przetrzymać tę najcięższą próbę. I najlepiej – na złość trollowi – właśnie teraz podkręcić jeszcze bardziej śrubę!

W życiu jak na sali treningowej – często na półmetku przychodzi moment zwątpienia. Odzywa się wewnętrzny troll: „Nie dasz rady!”, „To nie ma sensu”. A ja mówię, że dasz radę! Musisz tylko przetrzymać tę najcięższą próbę. 

Możesz mieć wrażenie, podczas diety i treningu, że efekt nie jest taki, o jaki ci chodziło. Ale spokojnie – wszystko idzie zgodnie z planem, ustalonym już wcześniej w artykule: Skuteczne odchudzanie – jak zaplanować trening i dietę?

Jesteśmy w ważnym momencie: zakładając, że podążasz za moimi wskazówkami, masz już za sobą cztery tygodnie treningu połączonego z dietą redukcyjną. I jako trener wiem, że właśnie teraz mogą zacząć się schody. Bo często właśnie na półmetku robi się trochę pod górkę – szczególnie na diecie redukcyjnej, na której, tak jak ustaliliśmy, mniej spożywasz niż spalasz, żeby bilans był zawsze ujemny, co po czterech tygodniach może owocować momentami zwątpienia, czyli: „Po co ja to robię?”, „Mam dosyć! Jestem zmęczona, jestem wkurzona i wkurzam wszystkich dookoła”. Do tego możesz gorzej wyglądać, bo po czterech tygodniach takiego wysiłku dla organizmu tak naprawdę nikt nie ma prawa jeszcze wyglądać super, za to pojawiają się pewne zmiany, które odbierasz jako negatywne, czyli wychudzona buzia, przekrwione oczy, mniejsze piersi i zmęczenie. Wiem, wygląda to fatalnie, natomiast nie ma innej drogi, żeby dojść do celu. To tak, jakbyś wyważyła pierwsze drzwi i poruszała się po ciemnym pokoju jeszcze po omacku. Ale wiesz już, gdzie jest światełko, do którego dążysz.

W tym momencie warto sobie włączyć następujący program: 1) tuningujemy dietę, 2) intensyfikujemy treningi, bo to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba jeszcze bardziej podkręcić śrubę i 3) mentalnie pracujemy nad pewnością siebie.

Pomyśl, jak chcesz wyglądać, bo już jesteś blisko, to półmetek, cel masz już na wyciągnięcie ręki! To wyobrażenie pomoże ci się wzmocnić i obudzić wewnętrzną pewność siebie. Ta pewność siebie może zadziałać jak przyspieszacz. To będzie taki dodatkowy kop, motywacja dodająca ci sił w połowie górki, na której aktualnie się znajdujesz, żeby nie spaść w dół z lawiną, tylko się wspiąć jeszcze wyżej i dojść na szczyt.

Nie rezygnuj!

Zrobiliśmy już dużo – dzięki diecie redukcyjnej wyrzuciłaś ze swojego jadłospisu większość śmieci, czyli przekąsek, podjadaczy i cukru, ale właśnie po trzech, czterech tygodniach następuje też adaptacja organizmu. Wycisnęliśmy z niego, co mogliśmy, i przychodzi moment zatrzymania, który jest często odbierany jako sygnał, że już nam nie idzie. Tymczasem to, że waga się zatrzymuje, nie oznacza, że popełniłaś jakiś błąd – to jest naturalny proces fizjologiczny i jeżeli trzymasz się planu, na pewno po krótkim przestoju waga znowu ruszy. Wystarczy kontynuować dietę, aż organizm powie „dobra, wygrałaś, jadę dalej!”. Możesz w tym momencie – to wersja dla zaawansowanych, do której zachęcam – zintensyfikować ćwiczenia. Czyli plan minimum: dalej robisz swoje i za kilka dni zaczniesz zauważać nowe efekty. Plan maksimum: zwiększasz intensyfikację treningową, czyli robisz 2–3 razy w tygodniu po 2 treningi dziennie – np. rano przed pracą 45 min aerobów, a po pracy 30–40 min ćwiczeń wzmacniających.

Przykładem osoby, która uzyskała świetne wyniki dzięki takiemu systemowi treningowemu, jest Olga Bołądź, która przygotowując się do roli agentki w „Służbach specjalnych”, przeszła na dietę redukcyjną i trenowała przez trzy miesiące niemal każdego dnia po dwa razy dziennie, żeby osiągnąć tak piękną metamorfozę. I tu ukłony dla trenera, który Olgę zmotywował i wykonał z nią totalną pracę – wymagało to ogromnego rygoru, pilnowania diety i odpowiedniej motywacji.

W tym przypadku oczywiście trening jest inny, mniej intensywny, gdyż chodzi o to, żeby cały czas rozkręcać metabolizm i cały czas spalać. Nie ma odpoczynku. Przy tym cały czas pracujesz nad umysłem, czyli walczysz z dystraktorami – „zjadłabym coś słodkiego” itp.

Ważny jest trening aerobowy, który najlepiej wykonywać rano, bo wtedy osiągamy błyskawiczne efekty – po nocy, w fazie katabolizmu, najszybciej redukujesz tkankę tłuszczową, bo już nie ma węglowodanów, które spaliły się przez noc na tzw. podstawową przemianę materii. Kiedy rano dorzucasz jeszcze trening, to spalasz właśnie tłuszcz, a gdy robisz trening po południu, to przez pierwsze 20–30 min spalasz najpierw węglowodany, żeby dopiero do tego tłuszczu dotrzeć.

Trening 2 x dziennie - propozycja dla wytrwałych

Ćwicz w systemie pn., wt., czw., pt. i sb. po dwa razy dziennie, a śr. i ndz. – wolne. Pierwszy trening rób rano, tuż po obudzeniu, czyli przed pracą, zrobieniem śniadania dzieciom itp.

Jeśli to konieczne, wstań o 5 rano i zrób 45 min. aerobów, czyli spokojnego wysiłku (rowerek, trucht itp.).

Wskazówka: kontroluj tętno! Pamiętaj, aby podczas ćwiczeń nie przekraczało 65% maksymalnego tętna, co można wyliczyć ze wzoru: 220 minus wiek (to jest twoje maksymalne tętno) i z tego oblicz 65%. Czyli zakładając, że masz 40 lat, to ze 180 wyliczasz 65%.

Drugi trening (w ciągu dnia) to 45 min. treningu obwodowego.

  1. Zdrowie

Bezruch nam szkodzi – co zrobić, żeby ocalić stawy i kręgosłup?

Niewiele nam pozostaje: ćwiczenia w domu (pomocne mogą być treningi na YT, znaleźć można też jogę czy tai chi), aktywność sportowa w lesie lub w parku, rower... Warto na ruch poświęcić chociaż pół godziny dziennie. Nikt za nas nie odrobi tej lekcji. (fot. iStock)
Niewiele nam pozostaje: ćwiczenia w domu (pomocne mogą być treningi na YT, znaleźć można też jogę czy tai chi), aktywność sportowa w lesie lub w parku, rower... Warto na ruch poświęcić chociaż pół godziny dziennie. Nikt za nas nie odrobi tej lekcji. (fot. iStock)
Nie ma wątpliwości, że rok w pandemii przyniósł nam większe problemy zdrowotne i to niekoniecznie związane z samym koronawirusem. Zamknięcie w domu i ograniczona możliwość poruszania się mają negatywne skutki w różnych obszarach zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Mocno zaniepokojeni tym stanem są również lekarze.

Trudno znaleźć złoty środek. Z jednej strony chronimy się przed zarażeniem wirusem, z drugiej - zredukowaliśmy aktywność ruchową do tego stopnia, że ortopedzi i neurochirurdzy biją na alarm. Coraz więcej osób, w sile wieku, zaczyna wymagać leczenia u specjalistów, w tym leczenia operacyjnego. – Zaczęliśmy obserwować zupełnie nową sytuację. Młodzi ludzie, którzy mieli różne choroby kręgosłupa, ale mogli dobrze funkcjonować dzięki rehabilitacji lub aktywności fizycznej, w sytuacji, gdy zostali odcięci od dotychczasowej aktywności, zaczęli trafiać do gabinetów neurochirurgicznych – mówi dr nauk medycznych Michał Rutkowski, neurochirurg ze Szpitala Żagiel Med. w Lublinie.

Zamknięte baseny, siłownie, kluby fitness… Jednak problemem jest nie tylko brak dostępu do ośrodków sportu i rekreacji. Zmniejszyła się znacznie nasza codzienna aktywność, jak choćby to, że coraz więcej osób pracuje zdalnie i nie wychodzi prawie z domu. Skutek? – Coraz częstsze neuropatie obwodowe*. Do tych najbardziej popularnych możemy zaliczyć dyskopatie (choroby krążka międzykręgowego) szyjne i lędźwiowe. Po czym je rozpoznać? Dyskopatii odcinka szyjnego towarzyszą zwykle bóle promieniujące do ramion, karku, a nawet do potylicy (możemy więc odczuwać bóle głowy). Ponadto pojawia się drętwienie lub inne zaburzenia czuciowe, które odczuwane są w rękach. Możliwe jest nawet uczucie osłabienia kończyn.

Dyskopatie lędźwiowe występują statystycznie najczęściej. Towarzyszą im bóle promieniujące do kończyn dolnych, napady rwy kulszowej, zaburzenia czuciowe, a także trudności w chodzeniu – objawy i ich nasilenie zależą od zmian zwyrodnieniowych w danym odcinku kręgosłupa.

Niestety, do chorób kręgosłupa też możemy mieć predyspozycje genetyczne. Dlatego eksperci podkreślają, że ważne jest zachowanie higieny układu ruchu.

- Zamykanie się w domu i rezygnacja z jakiejkolwiek formy ruchu to prosta droga do neurochirurga – podsumowuje dr Rutkowski.

Jak wygląda obecnie leczenie osób, które z bólami kręgosłupa trafiają do lekarza specjalisty? – U pacjentów ze wczesnymi zmianami stosujemy leczenie objawowe. Nie tylko terapia ruchem jest teraz ograniczona. Zabiegi rehabilitacyjne, w tym zabiegi wodne, są ogólnie mało dostępne – mówi dr hab. nauk medycznych Jan Blacha, ortopeda ze Szpitala Żagiel Med. w Lublinie.

Ta sytuacja, zdaniem profesora, musi się zmienić poprzez edukację. Ruchu wymagają wszystkie zmiany zwyrodnieniowe. U osób z niesprawnością, które są unieruchomione, skutki będą jeszcze gorsze, niż u osób zdrowych.

Wielogodzinne siedzenie przed komputerem, telewizorem i obniżona aktywność ruchowa to nie tylko początek chorób kręgosłupa, ale również chorób zwyrodnieniowych stawów. Nasze stawy nie są odżywiane przez naczynia krwionośne – Chrząstka stawowa odżywiana jest przez płyn stawowy. To ruch stawowy powoduje, że ten płyn krąży i odżywia tkankę – tłumaczy prof. Jan Blacha.

Ruch w tym wypadku to najlepsza profilaktyka. Jakie formy ruchu poleca profesor, aby zapobiegać chorobom stawów i kręgosłupa? – Najpierw uplastycznianie, rozciąganie, potem siła mięśni. Joga, pilates są dobre do uelastycznienia. Rowerek stacjonarny też jest bardzo dobrym pomysłem, ale tutaj już ćwiczymy mięśnie.

To, przed czym najbardziej przestrzega ortopeda to nagłe, intensywne ruchy, które mogą łatwo doprowadzić do kontuzji. – Intensywny ruch może być bardzo niebezpieczny, najważniejsza jest fazowość przechodzenia – podkreśla. Jeśli siedzimy przez kilka godzin przed komputerem to nie pójdziemy od razu biegać. – Po każdym maratonie mam więcej pacjentów – dodaje – Musimy startować od niskiego poziomu, a potem przejść do intensywniejszej formy ruchu. Nie można wzmacniać mięśni bez odpowiedniego treningu. Zaczynamy od powolnego przysiadu, trzymając się krzesła, potem szybszy przysiad, jeszcze szybszy. Później robimy przysiady bez trzymania, a następnie delikatne skłony do przodu i do tyłu. Starajmy się unikać wielogodzinnego siedzenia i robić przerwy. Regularny trening i wzrastająca aktywność pomogą nam osiągnąć etap, który poprawi nasze funkcjonowanie.

Najważniejsze, żeby dostosować ruch i aktywność do swoich możliwości w danym momencie. Niestety, popadamy zwykle w dwa rodzaje skrajności. Jedna polega na „rzucaniu się” w aktywność fizyczną bez odpowiedniego przygotowania. Druga z kolei, bardziej zgubna w skutkach, wiąże się z tym, że w ostatnim czasie przyzwyczailiśmy się do bezruchu. Eksperci zaznaczają jednak, że to od nas zależy jak postąpimy w obecnej sytuacji. Czy dalsza „normalność” będzie wiązała się z poddaniem się i stagnacją, czy znajdziemy w tej „odmienionej” rzeczywistości motywację do aktywności fizycznej, która posłuży naszemu zdrowiu.

* Neuropatie to choroby nerwów obwodowych o podłożu neurologicznym. Mają najczęściej związek z uszkodzeniem lub stanem zapalnym nerwu. Jako jedne z przyczyn neuropatii wymienia się urazy mechaniczne, niedokrwienie i ucisk. Przykładem neuropatii może być zespół cieśni nadgarstka.

Źródło: materiały ze spotkania prasowego z ekspertami Żagiel Med.

  1. Zdrowie

Profilaktyka to dobra praktyka

Wielu zachorowaniom można zapobiec, przestrzegając zdrowego stylu życia. Równie ważne są badania profilaktyczne – w większości tanie i proste do wykonania. (Fot. iStock)
Wielu zachorowaniom można zapobiec, przestrzegając zdrowego stylu życia. Równie ważne są badania profilaktyczne – w większości tanie i proste do wykonania. (Fot. iStock)
Profilaktyczne badanie krwi często uważamy za dopust boży. A już na pewno za niepotrzebną fanaberię. Przecież nic nam nie dolega, prawda? No dobrze, a skąd ta pewność? Kiedy to sprawdzałeś?

Nie mam czasu. Po co mam się badać, skoro świetnie się czuję? Te badania na pewno są drogie, a jak pójdę je zrobić, to zaraz wynajdą mi jakąś chorobę. Brzmi znajomo? Nic dziwnego. Tak bowiem najczęściej tłumaczymy (bywa, że sami przed sobą) naszą niechęć do badań profilaktycznych. Czy nasz optymizm w ocenie własnego zdrowia jest uzasadniony? Choroby układu krążenia to przyczyna śmierci co drugiej osoby w Polsce. Z powodu nowotworów umiera około 24 proc. pacjentów, a na cukrzycę cierpi prawie 3 miliony Polaków, z czego połowa nie zdaje sobie z tego sprawy.

Wielu zachorowaniom można zapobiec, przestrzegając zdrowego stylu życia. Równie ważne są badania profilaktyczne – w większości tanie i proste do wykonania.

Cukrzyca przychodzi po cichu

Tymczasem na przykład cukrzyca typu 2 u połowy diabetyków jest wykrywana dopiero, gdy pojawią się jej niebezpieczne skutki, jak zawały i udary mózgu. Jak uważają diabetolodzy, wczesne wykrycie choroby i ścisła kontrola poziomu glukozy od początku leczenia pozwalają prowadzić normalne życie.

– Problem w tym, że cukrzyca nie boli, może rozwijać się nawet przez osiem lat, nie dając żadnych objawów – mówi diabetolog, prof. Waldemar Karnafel z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego na konferencji prasowej promującej potrzebę badań profilaktycznych. – W końcu ujawnia się w postaci groźnych powikłań: uszkodzenia siatkówki, nerek, nerwów obwodowych (co jest główną przyczyną amputacji kończyn w cukrzycy). Jeśli więc narzekasz na częstą senność, zmęczenie, masz trudno gojące się rany, ciągle chce ci się pić czy parcie na pęcherz skłania cię do podejrzanie częstych wizyt w toalecie, zrób proste badanie: oznacz poziom glukozy we krwi. Jedyna niedogodność to ta, że na badanie musisz przyjść na czczo. A przesadnie oszczędnym od razu wyjaśniam: kosztuje to najwyżej kilka złotych, więc nie obciąży budżetu.

Diabetolodzy wytypowali osoby z grup ryzyka, u których powinno się regularnie sprawdzać poziom glukozy we krwi. Wszyscy zdrowi po 45. roku życia – czyli w czasie, kiedy gwałtownie wzrasta częstość występowania cukrzycy – powinni to robić raz na trzy lata. Osobom otyłym oraz tym, które cierpią na schorzenia układu sercowo naczyniowego, prowadzą siedzący tryb życia, mają bliskiego krewnego z cukrzycą, kiedyś miały już zaburzenia w poziomie glukozy, a także kobietom, które urodziły dziecko ważące powyżej 4 kg, zaleca się sprawdzanie poziomu glukozy raz w roku.

A skoro sprawdzamy już cukier, to przy okazji (to tylko jedno ukłucie!) może jeszcze zróbmy morfologię z rozmazem, lipidogram (oznacza poziom dobrego i złego cholesterolu), transaminazy (powiedzą dużo o kondycji wątroby) i badanie moczu (to już w ogóle nie boli, a może ujawnić groźne infekcje). – Morfologia służy wczesnemu wykryciu wielu schorzeń, w tym chorób szpiku, zakażeń, niedoborów witaminowych. Pokaże też, czy nie cierpimy na anemię, czy w naszym organizmie nie ma jakiegoś stanu zapalnego. Jest to jeden z podstawowych testów w ocenie ogólnego stanu zdrowia – mówi dr Inga Długoń, specjalista medycyny rodzinnej, Grupa LUX MED.

– Do tego niektóre choroby, o których istnieniu może nam powiedzieć obraz krwi, przebiegają bezobjawowo. Pacjent może nie mieć o nich pojęcia. Morfologia ze skierowaniem od lekarza POZ jest za darmo, bez skierowania to wydatek rzędu 15–30 zł, do tego od kilkunastu do 20 zł za badanie ogólne moczu i już wiele o sobie wiemy.

Nie hoduj choroby

W taki właśnie sposób Urszula Jaworska, twórczyni największego w kraju Banku Dawców Szpiku Kostnego, odkryła, że choruje na białaczkę. – To było rutynowe badanie krwi - wspomina. – Czułam się świetnie, byłam w doskonałej kondycji fizyczno-psychicznej. Gdyby nie ta morfologia, nie wiem, kiedy dowiedziałabym się o chorobie. Przestraszonych uspokajam: badanie profilaktyczne nie musi wcale wykryć u nas strasznej choroby. Dlatego o interpretację wyniku zawsze należy poprosić lekarza.

– Na przykład podwyższone transaminazy mogą równie dobrze oznaczać wirusowe zapalenie wątroby, jak i to, że przeszliśmy kurację jakimiś lekami albo że lubimy wieczorami pijać piwo – mówi dr Długoń. – Lekarz będzie umiał rozpoznać, czy wynikiem badania powinniśmy się poważnie zaniepokoić. W razie czego doradzi też, co robić dalej. Czy aby skorygować poziom złego cholesterolu, wystarczy dieta, zmiana trybu życia, czy trzeba podjąć leczenie farmakologiczne. A im bardziej regularnie będziemy się poddawać takim testom „na wszelki wypadek”, tym bardziej prawdopodobne, że zachowamy zdrowie na długie lata. Bo zanim wyhodujemy sobie zaawansowane nadciśnienie, pamiętajmy, że łatwe do wykonania pomiary ciśnienia krwi mogą pomóc je namierzyć w najwcześniejszym okresie, zanim dojdzie do groźnych dla zdrowia powikłań: zawału, udaru czy uszkodzenia nerek.

Dlatego bez względu na wiek trzeba mierzyć ciśnienie przynajmniej raz do roku. I warto pamiętać, że trącąca nieco banałem mądrość, że lepiej zapobiegać, niż leczyć, powtarzana jest przez lekarzy zawsze w trosce o nasze zdrowie. Nigdy na przekór nam.

  1. Zdrowie

Polki nie robią badań cytologicznych!

Za rozwój stanów przedrakowych i raka szyjki macicy najczęściej odpowiedzialny jest wirus brodawczaka ludzkiego (HPV, human papilloma virus), przenoszony głównie poprzez kontakty seksualne. (fot. iStock)
Za rozwój stanów przedrakowych i raka szyjki macicy najczęściej odpowiedzialny jest wirus brodawczaka ludzkiego (HPV, human papilloma virus), przenoszony głównie poprzez kontakty seksualne. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Mamy w Polsce tendencję do spychania spraw zdrowotnych na dalszy plan. Dotyczy to nie tylko mężczyzn, ale również kobiet, do których kierowane są rozmaite kampanie zachęcające do badań profilaktycznych. Tymczasem, jak wynika z danych Narodowego Instytutu Onkologii, w 2020 roku zgłaszalność kobiet kwalifikujących się do badań przesiewowych spadła do 14 procent!

Jeśli porównamy się ze Skandynawią, gdzie odsetek zgłaszalności kobiet kwalifikujących się do badań przesiewowych wynosi średnio 70-80 proc. to sytuacja wygląda dość dramatycznie. Dotychczas w Polsce ten odsetek i tak był stosunkowo niski - wynosił zaledwie 30 proc. Ubiegły rok jednak, naznaczony pandemią koronawirusa, spowodował, że pacjentki odwoływały terminy wizyt.

W Polsce diagnozę raka szyjki macicy słyszy ponad 3 tys. kobiet rocznie. Odpowiednio wcześnie wykryty „RSM” (w fazie przedinwazyjnej) jest uleczalny. Niestety, według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, w Polsce aż 40 proc. nowozdiagnozowanych przypadków raka szyjki macicy cechuje się wysokim stopniem zaawansowania, co daje już znikome szanse na wyleczenie.

Warto mieć na uwadze, że to właśnie cytologia jest badaniem, które pozwala wykryć raka szyjki macicy we wczesnym stadium. Jest więc badaniem „ratującym życie”. Komórki szyjki macicy można zbadać za pomocą cytologii klasycznej lub płynnej. W obu przypadkach od pacjentki pobierany jest wymaz.

- Cytologia jest badaniem przesiewowym. Ma na celu wyłonić pacjentki, które – z racji predyspozycji i czynników warunkujących ryzyko rozwoju nowotworu – powinny być objęte dokładniejszą obserwacją. Rak szyjki macicy to nowotwór, który rozwija się niekiedy latami. Można pokusić się o stwierdzenie, że to dobrze i źle zarazem. Z jednej strony, w przypadku pacjentki dbającej o profilaktykę, daje nam czas na odpowiednio wczesne podjęcie leczenia, z drugiej jednak strony – nie dający objawów, a rozwijający się już w szyjce macicy nowotwór, może uśpić czujność. W szczególności u kobiet, które unikają regularnych badań, będących przecież najważniejszym elementem profilaktyki.

Wszystkim moim pacjentkom przypominam, że rak nie poczeka, aż pandemia minie, a ryzyko zakażenia się koronawirusem w placówce, przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności, nie jest wyższe, niż w jakimkolwiek innym publicznym miejscu. Nie lekceważmy zdrowia, bo cena może być zbyt wysoka.
apeluje lek. Ewelina Śliwka-Zapaśnik, ginekolog Grupy Lux Med. Lekarka wyjaśnia ponadto:

- Oba typy cytologii polegają na pobraniu wymazu. Sprawdza się w ten sposób obecność komórek przedrakowych lub rakowych zarówno z tarczy, jak i kanału szyjki macicy. Podczas rutynowej procedury komórki są delikatnie zdrapywane, a następnie badane pod kątem karcynogenezy, czyli nowotworzenia. W przypadku cytologii klasycznej, pobrany za pomocą przeznaczonej do tego szczoteczki wymaz, umieszcza się bezpośrednio na szkiełku. Podkreślam – szczoteczki, a nie patyczka. Ten bowiem może nie zebrać odpowiedniej ilości materiału niezbędnego do badania i zafałszować wynik. Preparat wysyła się następnie do laboratorium w celu przebadania na obecność nieprawidłowych komórek. Cytologia o podłożu płynnym (LBC - Liquid Based Cytology) jest bardziej czuła, daje bardziej wiarygodny obraz i zdecydowanie lepszą jakość uzyskanego preparatu do badania. Jest to cienka warstwa nienakładających się na siebie komórek, bez domieszki śluzu, krwi itd., które komplikują ocenę materiału pod mikroskopem. Przy umieszczaniu komórek na szkiełku łatwiej o błąd, np. nieprawidłowe rozprowadzenie czy nałożenie komórek. O zaletach tej metody mówi zarówno Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników, jak i Polskie Towarzystwo Patologów.

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne rekomenduje wykonywanie cytologii raz w roku.

Źródło: materiały prasowe Grupy Lux Med

  1. Styl Życia

Sport kształtuje charakter! - ćwiczenia fizyczne na asertywność

Nie ulega wątpliwości, że trening fizyczny hartuje nie tylko nasze ciało, ale też osobowość. Jakie części ciała warto wzmocnić, aby poczuć się pewniej? (fot. iStock)
Nie ulega wątpliwości, że trening fizyczny hartuje nie tylko nasze ciało, ale też osobowość. Jakie części ciała warto wzmocnić, aby poczuć się pewniej? (fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Czy wiesz, jaka jest przewaga ciała nad umysłem? Taka, że trenując ciało, rozwijamy jednocześnie umysł, a trenując umysł, nie jesteśmy w stanie rozwinąć ciała. Dzięki treningowi zyskujemy nie tylko lepszą wydolność i smukłą sylwetkę, ale także mocniejszą osobowość i hart ducha.

Powiedzmy, że chcesz nauczyć się robić salto. Jakie nowe umiejętności będziesz musiała posiąść? Na pewno wyćwiczyć sam obrót w powietrzu, ale także wypracować w sobie cierpliwość, systematyczność, być może przełamać strach – czyli rozwinąć też pewne cechy charakteru.

Wszelkie ćwiczenia, które są dla ciebie nowe, sprawiają, że trenując ciało, jednocześnie stymulujesz mózg, pobudzasz do działania neurony, a zatem rozwijasz się w dwóch obszarach – zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Co więcej, nawet jeżeli wychodzimy po raz dziesiąty na ten sam tor i biegniemy ten sam dystans, to za każdym razem jest to inny trening – bo inaczej się czujemy, są inne warunki, inne założenia treningowe, na czym innym się koncentrujemy. Pracując nad swoim ciałem, kształtujemy osobowość – te dwie rzeczy są nierozerwalne, trening fizyczny jest szlifowaniem psychiki, a zarazem zdobywaniem informacji na temat tego, jak funkcjonuje nasze ciało – każdy sportowiec jest chodzącym kompendium wiedzy na temat mechanizmów rządzących człowiekiem. Zresztą sam fakt, że możemy ćwiczyć, rozwijać się – już powinien być dla nas powodem do radości – bo to oznacza, że jesteśmy zdrowi, że jesteśmy na tyle świadomi, że potrafimy w tym zapędzonym świecie znaleźć chwilę dla siebie, że chcemy pracować nad sobą i mamy na to czas.

W poprzednich odcinkach wytrenowaliśmy już mięśnie stabilizujące, mięśnie nóg i mięśnie grzbietu, jesteśmy więc na najlepszej drodze do wypracowania silnej sylwetki i silnej osobowości. Zwieńczeniem tej pracy będzie wyćwiczenie mocnych ramion, po to, aby móc zdecydowanie i w pełni świadomie wziąć sprawy w swoje ręce – metaforycznie i dosłownie.

Zobacz pierwszy odcinek serii "Trzymiesięczny trening":

Prawość

Ktoś kiedyś powiedział, że odwaga i prawość to kapitał człowieka, który procentuje przez całe życie – i ja się z tym zgadzam. Prawość to bardzo szlachetna cecha, którą możemy w sobie wypracować i której nikt nam nie może odebrać. Jak ją zdefiniować? W moim odczuciu to jest nie tylko uczciwość, ale też nierzucanie słów na wiatr, czyli dotrzymywanie zobowiązań – wobec siebie i wobec innych. I to działa nie tylko w przypadku treningu fizycznego, ale przekłada się też na inne sfery życiowe – jeżeli umawiam się sam ze sobą, że o 17.00 robię trening, to tego dotrzymuję. Jeśli obiecuję komuś, że do jutra do 15.00 wyślę e-maila, to staram się z tego zobowiązania wywiązać. Czyli przekładając to na język aktywności fizycznej – gdy zaczynam trenować i decyduję przed samym sobą, że wystartuję np. w biegu na 10 kilometrów, to zapisuję się na bieg i próbuję odpowiedzialnie i odważnie stanąć na linii startu. Czyli podejmuję decyzję i przechodzę do działania. Jestem autentyczny. Nie szukam wymówek, tylko sposobów.

Zobacz drugi odcinek serii "Trzymiesięczny trening" - o radzeniu sobie z wymówkami:

Prawość to także umiejętność życia w zgodzie ze sobą – jeśli masz plan, to się go trzymasz, jeżeli się do czegoś przygotowujesz, to to realizujesz. Jeżeli umiesz żyć według tych zasad względem siebie, to gdziekolwiek się znajdziesz, ten kapitał będzie stanowił o twojej wartości. Bo możesz stracić pracę czy zostać sama po rozwodzie, ale postawy życiowej nikt ci nie odbierze.

Asertywność

Ostatni filar poczucia własnej wartości to po prostu poważne traktowanie siebie, czyli przyjaźń z samym sobą. Później to się oczywiście przekłada na stosunek do innych i do świata. Ważny jest tu również aspekt umiejętności walki – o swoje marzenia, pragnienia, przekonania czy wartości. Chodzi tu o umiejętność sięgania po to, co jest dla nas ważne, bez ranienia innych. Choć to może zabrzmi banalnie, to mamy prawo dbać o siebie, mamy prawo mieć zgrabną sylwetkę – nikt nam tego nie może zabronić.

Myślę, że na drodze do budowania własnej wartości właśnie te dwie cechy – prawość i asertywność – są najważniejsze. Obie mogą nam pomóc w życiu, także w kwestii sportu – uświadamiamy sobie, że mamy prawo dbać o siebie i jesteśmy wobec siebie uczciwi, zwłaszcza w dotrzymywaniu obietnic.

To już końcówka naszego trzymiesięcznego treningu. Dostałaś na tacy sześć kompetencji, sześć filarów poczucia własnej wartości – teraz już wszystko leży w twoich rękach. Masz narzędzia, aby stać się silną, energiczną i piękną kobietą, a więc działaj! Gdy wyćwiczysz te wszystkie kompetencje, zbudujesz w sobie siłę, nie tylko zewnętrzną, ale przede wszystkim tę wewnętrzną.

5 praw Herberta Fensterheima

1. Masz prawo do robienia tego, co chcesz – dopóty, dopóki nie rani to kogoś innego. 2. Masz prawo do zachowania swojej godności poprzez asertywne zachowanie – dopóty, dopóki twoje intencje nie są agresywne. 3. Masz prawo do przedstawienia innym swoich próśb – dopóki uznajesz, że druga osoba ma prawo odmówić. 4. Istnieją takie sytuacje między ludźmi, w których prawa nie są oczywiste. Zawsze jednak masz możliwość przedyskutowania tego z drugą osobą. 5. Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

Ćwiczenia na ramiona

Triceps

materiały prasowe: Jacek Heliasz materiały prasowe: Jacek Heliasz

Pozycja wyjściowa:

leżenie na ławce (może też być np. na macie), ręce wyciągnięte w górę przed siebie, w dłoniach hantle (1–2 kg).

Ruch:

ugięcia i wyprost w stawie łokciowym.

Biceps

materiały prasowe: Jacek Heliasz materiały prasowe: Jacek Heliasz

Pozycja wyjściowa:

stanie w lekkim rozkroku, hantle 1–2 kg trzymane w dłoniach.

Ruch:

zginanie i prostowanie w stawach łokciowych.

 

Barki

materiały prasowe: Jacek Heliasz materiały prasowe: Jacek Heliasz

Pozycja wyjściowa:

lekki rozkrok, hantle 1–2 kg trzymane w dłoniach.

Ruch:

unoszenia ramion w bok (łokcie lekko zgięte).

Krótki opis treningu: Rozgrzewka: 5 min (podskoki, bieg w miejscu, wszystko, co wprawi twoje ciało w ruch). Trening: biceps i triceps w superserii, czyli jedno po drugim w kombinacji 4 x 20, czyli 20 powtórzeń biceps i 20 triceps; przerwa ok. 30 s do minuty i tak 4 razy. Barki i brzuch w kombinacji 27 wznosów i 27 brzuszków (później najlepiej bez przerwy 21 powtórzeń, 15... 9... 6... 3). Call down: minuta na chillout.