fbpx

Mała szansa, Marjolijn Hof – recenzja książki

Mała szansa, Marjolijn Hof - recenzja książki

Czy rachunek prawdopodobieństwa działa w prawdziwym życiu? Czy jeśli pewnej dziewczynce umrze i pies, i mysz, to ryzyko, że utraci też ojca, będzie mniejsze? I o tym właśnie jest opowieść.


Ojciec nastoletniej Kiki jest lekarzem. Ale jest też niespokojnym duchem i zamiast oglądać migdałki i opatrywać rozbite nosy, uczestniczy w niebezpiecznych misjach – jeździ na wojnę. „ W czasie wojny lekarze są potrzebni. Mój tata lubi być potrzebny” – wyjaśnia narratorka. I choć generalnie zgadza się z opinią, że wypadki zdarzają się wszędzie, to wołałaby mieć go w domu.

Ojciec wyjeżdża i Kika zostaje z mamą i zwierzakami domowymi.Gdy dziewczynka niepokoi się za bardzo, mama tłumaczy jej zasadę prawdopodobieństwa, która w uproszczeniu sprowadza się do tego, że czasem szansa, iż coś się zdarzy, jest większa – a czasem mniejsza. A ile dzieci spośród koleżanek i kolegów Kiki nie ma taty? Faktycznie, to rzadki przypadek. Właściwie tylko jeden chłopiec, Sjon. Fajna teoria, ale to tylko teoria. A strach o nieobecnego jest całkiem realny.Co można zrobić, żeby jeszcze zmniejszyć szanse na stanie się córką bez taty?

Powieść pokazuje, jak silne emocje przeżywa Kiki i jak próbuje sobie sama z nimi poradzić.Usiłowania wzruszające, rozpaczliwe i pokazujące bezradność wobec sytuacji.„Mała szansa” to ważna lektura dla wszystkich rodziców.


Wydawnictwo Hokus-Pokus, Warszawa 2010, s.91