Jak relacja z matką kształtuje dorosłą kobietę?

fot. istock

W dzieciństwie oceniane nie za to, kim są, ale za to, co robią. Kontrolowane i nadmiernie krytykowane. W dorosłym życiu borykają się z poczuciem niskiej wartości, tęsknią za bezwarunkową miłością. Jeśli nosisz w sobie emocjonalną pustkę, nie czujesz się zauważana i doceniana, wiecznie udowadniasz sobie i innym, że jesteś coś warta – przyjrzyj się swojej relacji z matką. Tak radzą terapeutki Karyl McBride i Susan Forward.

Nasza kultura ma swoje obwarowania, tabu. Podczas gdy gabinety psychoterapeutów zapełniają się klientami straumatyzowanymi przez rodziców, tzw. opinia publiczna oczekuje, by o matce mówiło się jak o zmarłym: dobrze albo wcale. A przecież miliony osób cierpią z powodu tego, co amerykańska terapeutka Susan Forward nazywa „matczyną raną”. Ich matki były przytłoczone macierzyństwem, może niezbyt dojrzałe. Albo zaabsorbowane innymi sprawami. Może zmagały się z depresją, uzależnieniem… Są też matki zaborcze, osaczające dziecko. Despotyczne – takie, które wciąż wymagają, egzekwują, karzą. Matki nieprzebierające w słowach, raniące dotkliwie swoją krytyką. Takie, które używają przemocy – szarpią, popychają, biją. Pewnie każda z nich chce jak najlepiej, ma swoje wyobrażenie o tym, co to znaczy być dobrą matką. Przecież karmią, myją, ubierają, kupują… Tylko że często są niedostępne, chłodne, nieczułe. Mówi się, że kochają po swojemu. Susan Forward nazywa je jednak „matkami, które nie potrafią kochać”. Matka może być też narcystyczna, wtedy wszystko kręci się wokół niej. Dla dziecka, które z natury jest egocentryczne, to niezwykle trudne, czasem nie do zniesienia. Zwłaszcza dla córki. Na szczęście jako dorosła kobieta może nauczyć się okazywać miłość zarówno sobie, jak i innym.

Syndrom pustego lustra

Terapeutka Karyl McBride w książce „Nigdy dość dobra” (wyd. Feeria) podkreśla, że matka stanowi dla córki główny punkt odniesienia i wzór jej ról – kochanki, żony, przyjaciółki. Narcystyczna matka postrzega córkę raczej jako przedłużenie samej siebie niż jako odrębną osobę z unikalną tożsamością. Oczekuje od dziecka, że będzie zachowywać się i reagować na świat tak jak ona. Dziewczynka stara się sprostać temu wyzwaniu, tłumi własne potrzeby. Szybko uczy się, że niewiele znaczy, niewiele może. Skoro nie potrafi zadowolić mamy, coś z nią jest nie tak! Wniosek? Nie jest godna miłości.

Po czym poznać narcyzm? Zwłaszcza że każdy jest przecież w mniejszym czy większym stopniu egocentryczny… W książce „Matki, które nie potrafią kochać” (wyd. W.A.B.) Susan Forward mówi o „uporczywej manii wielkości” i „nienasyconym głodzie uwagi ze strony innych”. O potrzebie udowodnienia swojej wyższości, domaganiu się wyjątkowego traktowania. O zazdrości, braku empatii i instrumentalnym traktowaniu ludzi. Jak zauważa
Karyl McBride, z postawy osoby narcystycznej przebija komunikat: „Ja jestem najważniejsza”. Albo: „Ty nie jesteś dość dobra”.

Czy twoja matka jest narcystyczna? Artykuł prasowy raczej nie powinien rozstrzygać takich kwestii, ale może okaże się zachętą, żeby przyjrzeć się bliżej tematowi. Karyl McBride zamieszcza w swojej książce stosowny kwestionariusz (znajdziesz go poniżej). Pyta m.in.: Czy matka rywalizuje z tobą, obwinia ciebie lub innych, zamiast przyjąć odpowiedzialność za własne uczucia i działania? Czy długo żywi urazę, krytykuje cię i zawstydza? Czy chce wpływać na twoje decyzje i zawsze stawiać na swoim, czy w jej obecności czujesz się bezradna? Im więcej udzielisz odpowiedzi twierdzących, tym większe spektrum narcyzmu odnajdziesz w swojej mamie.

Oczywiście, wcześniej czy później będziesz musiała przekierować uwagę na siebie… I być może zobaczysz nadwrażliwość, nieśmiałość, trudności w podejmowaniu decyzji i budowaniu trwałych relacji, brak zaufania do siebie, brak poczucia bezpieczeństwa. Będziesz musiała zmierzyć się z tym, że twój rozwój emocjonalny został zahamowany. Że dlatego trudniej ci doświadczać uczuć, ale też stworzyć własne, autentyczne życie, stać się odrębną osobą. „Ja” córek, o których jest ta opowieść, odzwierciedla przede wszystkim to, jak postrzegały je matki. A ten obraz nie jest zbyt pozytywny.

Presja i porzucenie

W filmie „Pocztówki znad krawędzi” była gwiazda musicali grana przez Shirley MacLaine odwiedza w ośrodku odwykowym córkę, w którą wcieliła się Meryl Streep. Co ją interesuje? Fryzura, makijaż i wystrój pomieszczenia. Potem role się odwracają – pijana matka powoduje wypadek i trafia do szpitala. Czym się przejmuje? Nie chce być pochowana bez brwi! „Zostałyśmy stworzone raczej na widok publiczny niż do życia prywatnego”– tłumaczy Streep lekarzowi.

Dla narcystycznej matki najważniejsza jest fasada, wizerunek. Córka ma go strzec, pielęgnować, szlifować. W efekcie nie potrafi też ukształtować własnego. Narcystyczne matki, o których kręci się filmy, Karyl McBride określa jako typ ekstrawagancko-ekstrawertyczny (swoją drogą taką postać zagrała później Meryl Streep w filmie „Sierpień w hrabstwie Osage”). Inne wyróżnione typy to: psychosomatyczny (wykorzystuje swoje choroby, cierpienie i dolegliwości do manipulowania innymi), uzależniony (wiadomo), skrycie podły (opiekuńcza i serdeczna w towarzystwie, okrutna i poniżająca w domu) czy typ nastawiony na osiągnięcia (swoje i dzieci).

Kluczowa klasyfikacja, jaką posługuje się McBride, wynika jednak ze sposobu sprawowania opieki. Mamy więc matkę ignorującą – taką, która zaniedbuje dziecko, przekazując mu sygnały, że nie zasługuje na miłość i wsparcie – i matkę pochłaniającą, czyli mającą duże oczekiwania wobec potomka, dominującą, kontrolującą i wywierającą presję. Taka matka nie zostawia małemu człowiekowi przestrzeni na indywidualny rozwój, wymusza określone zachowania, a nawet zainteresowania, gusty. Niby dwa różne style macierzyństwa, a efekty podobne: dziecko ma trudności z prawidłową indywiduacją, jego obraz siebie zostaje zniekształcony. Czuje się zagubione. Oczywiście te dwa style zachowania i wychowania mogą się łączyć, występować naprzemiennie.

Sukcesy i sabotaże

Nie trzeba chyba przekonywać, że osoba wychowana przez narcystyczną matkę nie ma zbyt wysokiego poczucia wartości. Przekaz, jaki przyswoiła, brzmi: „Moja wartość tkwi w tym, co robię, a nie w tym, kim jestem”. Może to doprowadzić do dwóch diametralnie różnych sposobów funkcjonowania. Jeden polega na realizowaniu wielkich ambicji i nierzadko perfekcjonizmie. Drugi na rezygnacji ze swoich aspiracji i siebie oraz na autosabotażu. Ambitna córka próbuje zdobyć uwagę, uznanie (czytaj: miłość) innych poprzez gromadzone laury. Jak pisze McBride, taka osoba jest bardziej „aktywnością ludzką” niż „istotą ludzką” zadowoloną z bycia sobą. Nierzadko odczuwa chroniczne wyczerpanie, nie potrafi zatroszczyć się o siebie. Dwoi się i troi, żeby się pokazać, wykazać i wciąż słyszy wewnętrzny głos: „To za mało!”. Być może nawet osiąga więcej niż inni, tylko jakim kosztem? Jeśli z determinacją dążysz do celu, dbając o siebie i doceniając swoje osiągnięcia, wszystko w porządku. Co innego, jeśli czujesz się wyczerpana, wydrenowana, a pochwały z zewnątrz tylko chwilowo wypełniają wewnętrzną pustkę, bo w końcu nie o nie chodzi… Zdaniem McBride sabotująca siebie córka jest tak naprawdę wewnętrzną bliźniaczką ambitnej. Obie uwierzyły, że są nie dość dobre. Ta sabotująca po prostu nie próbuje udowodnić, że jest inaczej. Godzi się na bycie nieudacznicą, mniej czy bardziej świadomie się poddaje. Na złość matce, po swojemu. Niewykluczone, że stępia ból poprzez nałogi czy inne autodestrukcyjne zachowania.

Córki narcystycznych matek próbują wypełnić emocjonalną pustkę, poszukując opiekunów zastępczych. Mają wypaczony obraz miłości – mylą ją z zadowalaniem drugiej osoby. Trudno im zaufać innym albo ufają za bardzo. Ich „partnerski radar” jest uszkodzony. W ich domach uczucia były wypierane, a komunikacja zaburzona, oparta głównie na krytyce albo triangulacji (przekazywaniu informacji za pośrednictwem innych osób, np. ojca). Brakowało zdrowych granic. Takie kobiety czują się bardzo niepewnie w relacjach intymnych, ich związki z mężczyznami oparte są zwykle na zależności lub współzależności. Od matki nauczyły się, że miłość to jest to, co ktoś może zrobić dla ciebie (i odwrotnie).

Nikt nie jest w stanie zaspokoić naszych potrzeb z dzieciństwa, zwłaszcza takich, które nie do końca rozumiemy. Dlatego tak ważne jest, by kobieta wychowana przez narcystyczną matkę odkryła własną tożsamość, swoje autentyczne „ja”.

Gdybym była dobra

Taka praca składa się z kilku etapów i nie jest łatwa. W wielu wypadkach wymaga wsparcia profesjonalisty. Punktem wyjścia jest zwykle akceptacja ograniczeń matki. Nie obędzie się bez spotkania z trudnymi uczuciami: gniewem, żalem, może rozpaczą. Bez opłakania matki, której nie dane było ci mieć, i własnego Wewnętrznego Dziecka, któremu zabrakło miłości. Potem przyjdzie czas na oddzielanie się od matki, uwalnianie spod jej wpływów, w tym od negatywnych monologów, które są jej zinternalizowanym głosem.

Karyl McBride podkreśla potrzebę pracy nad własną tożsamością, odkrywania pasji i zainteresowań, talentów i upodobań. Możesz sięgnąć do wspomnień z dzieciństwa, przypomnieć sobie, co cię najbardziej bawiło, cieszyło, pociągało, zachwycało. Możesz zrobić listę wartości, jakim hołdujesz: wypisać przekonania i preferencje dotyczące polityki i religii, miłości i przyjaźni, filmów, książek, muzyki, mody, biżuterii, samochodów, architektury, ćwiczeń, pór roku i pogody, jedzenia, wakacji, kolorów, kwiatów, kamieni szlachetnych… A może zechcesz zrobić kolaż, wyklejając arkusz papieru zdjęciami kobiet, które symbolizują dla ciebie pozytywną, dojrzałą kobiecość; emanują energią, którą chcesz poczuć, wytyczają ci drogę? McBride proponuje też ćwiczenie „Gdybym była dość dobra…”. Napisz na kartce taki nagłówek i wynotuj rzeczy, które zrobiłabyś (zrobisz?), kiedy uznasz siebie za dość dobrą.

No dobrze, a relacje z matką? Zwłaszcza z taką, która wciąż próbuje manipulować, kontrolować, wpływać, zawłaszczać? Obie terapeutki przyznają, że zmiana tych relacji to ogromne wyzwanie – w niektórych sytuacjach najlepszą decyzją (choć zawsze ostateczną!) jest zerwanie kontaktu. W większości wypadków udaje się jednak wypracować tzw. kulturalne stosunki, sprowadzające się do uprzejmych, niezobowiązujących rozmów. Bez oczekiwań i rozczarowań. Ważne, by pamiętać, że narcyzm matki z czegoś wynika. Nie urodziła się taka. Prawdopodobnie w jej dzieciństwie też zabrakło miłości, empatii, matczynej uwagi. Dała tyle, ile mogła. Doceń to. Znajdź w sobie miejsce na wdzięczność.

STWÓRZ SWOJĄ WEWNĘTRZNĄ MATKĘ

Karyl McBride radzi, by w trakcie pracy nad oddzielaniem się od matki i leczeniem ran z dzieciństwa stworzyć swoją Wewnętrzną Matkę. Taka matka zawsze jest blisko, gotowa dawać opiekę i wsparcie. To sposób, by samemu sobie matkować. Chodzi o łagodny, serdeczny głos wewnętrzny, do którego często nie mamy dostępu. Czas, by go usłyszeć, pozwolić mu rozbrzmiewać w tobie. Jak to zrobić? Znajdź zaciszne miejsce, gdzie nikt nie będzie ci przeszkadzać, i sporządź listę swoich zalet, zaczynając od słowa „jestem”. Niech wskaże je ten życzliwy, wspierający, doceniający głos. Zapisz wszystkie słowa uznania, jakie podpowiada: „jestem silna, inteligentna, mądra, jestem kochająca, empatyczna, wrażliwa, jestem zaradna, energiczna, odpowiedzialna, jestem uczciwa, uczynna, troskliwa, jestem uzdolniona, uduchowiona, jestem piękna wewnętrznie i zewnętrznie, jestem zdrowa…”.

Podczas tej pracy odsuń wszelkie negatywne sygnały: zaprzeczanie swoim zaletom, podważanie ich czy stwierdzanie, że jesteś ich pozbawiona. W głębi serca wiesz, że to nieprawda.

 

CZY MOJA MAMA JEST NARCYZKĄ?

  1. Gdy próbujesz rozmawiać z nią o swoich problemach, zmienia temat?
  2. Gdy mówisz o swoich uczuciach, próbuje przebić je swoimi?
  3. Czy zachowuje się tak, jakby była o ciebie zazdrosna?
  4. Czy brak jej empatii w odniesieniu do twoich uczuć?
  5. Okazuje ci wsparcie tylko w sprawach, które ukazują ją jako
    dobrą matkę?
  6. Czy często masz poczucie braku emocjonalnej bliskości z nią?
  7. Czy często powątpiewałaś, że cię lubi lub kocha?
  8. Czy matka robi coś dla ciebie tylko wtedy, gdy inni to widzą?
  9. Czy w przypadkach ważnych dla ciebie wydarzeń (choroba,
    wypadek, rozwód) jest dla niej ważniejsze, jak wpłyną na nią?
  10. Czy nadmiernie skupia się na tym, co sądzą inni?
  11. Czy neguje swoje własne uczucia?
  12. Czy obwinia ciebie lub innych, zamiast wziąć odpowiedzialność
    za własne uczucia lub czyny?
  13. Czy łatwo jest ją zranić i długo chowa urazę?
  14. Masz poczucie, że byłaś niewolnicą swojej matki?
  15. Masz poczucie, że byłaś odpowiedzialna za jej dolegliwości
    (stres, ból głowy) lub złe samopoczucie?
  16. W dzieciństwie musiałaś zaspokajać jej fizyczne potrzeby?
  17. W dzieciństwie musiałaś zaspokajać jej emocjonalne potrzeby?
  18. Czy masz poczucie, że matka cię nie akceptuje?
  19. Czy masz poczucie, że jest wobec ciebie krytyczna?
  20. Czy w jej obecności czujesz się bezradna?
  21. Czy często cię zawstydza?
  22. Masz wrażenie, że twoja matka dobrze cię zna?
  23. Czy zachowuje się tak, jakby oczekiwała, że świat będzie się
    kręcił wokół niej?
  24. Jest ci trudno być odrębną osobą, oddzieloną od matki?
  25. Czy matka chce wpływać na twoje decyzje?
  26. Czy podlega zmiennym nastrojom?
  27. Wydaje ci się czasem sztuczna i afektowana?
  28. Masz poczucie, że w jej obecności podlegasz jej manipulacji?
  29. Masz poczucie, że ceni cię za to, co robisz, a nie za to, kim jesteś?
  30. Próbuje cię kontrolować? Zachowuje się jak ofiara lub męczennica?
  31. Czy zmusza cię do postępowania sprzecznego z tym, co czujesz?
  32. Czy twoja matka rywalizuje z tobą?
  33. Zawsze musi postawić na swoim?

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »