Jak rozpoznać uzależnionego nastolatka?

fot. iStock

Choć początek i przebieg procesu uzależnienia u dziecka jest bardzo podobny do jego rozwoju u dorosłych, to skutki mogą być groźniejsze i trudniejsze do leczenia. Wtedy sama miłość rodzica nie wystarczy. Pedagog Ewa Nowak twierdzi, że wiele jednak można zrobić wcześniej.

Praktyka pedagogiczna dzieli rodziców na dwa typy: krótko- i dalekowzrocznych. Rodzic krótkowzroczny rozwiązuje problemy tak, żeby jak najszybciej mieć święty spokój. Dziecko marudzi, więc daje mu swoją komórkę, cukierka i ma… święty spokój. Rodzic dalekowzroczny widzi czasem nawet na 20 albo 30 lat w przód. Nie da dziecku chipsów, landrynek ani swojego smartfona na czas jazdy samochodem, nie kupuje auta z wbudowanym ekranem za fotelem kierowcy, bo wie, że w ten sposób otwiera furtkę, która prowadzi na manowce. Nie pozwoli oglądać filmu, żeby w tym czasie popracować lub zająć się gośćmi. Nie dopuści do tego, żeby dziecko widziało go pijanego czy palącego. Cele długoterminowe przedkłada nad święty spokój, bo świętym spokojem rodziców wybrukowana jest droga do piekła dziecięcych uzależnień.

Stare i nowe nałogi

Uzależnienia behawioralne charakterystyczne dla dzieci dzieli się na dwie grupy: uzależnienia społeczne (socjomania internetowa, przymus aktywności na portalach, pisanie lub śledzenie blogów) i niespołeczne (gry, hazard w sieci, cyberseks, hakowanie czy uzależnienie od ciągłego bycia on-line). Nowym, lecz też już leczonym w Polsce uzależnieniem jest fonoholizm (przymus nieustannego noszenia ze sobą telefonu). Oczywiście nie da się zatrzymać cyfryzacji świata, a dzieci nie wrócą do gry w ringo. Rzeczywistość kusi je rozmaitymi krótkotrwałymi przyjemnościami, wywołującymi w mózgu wysokie stężenie serotoniny. Nie ochronisz dziecka przed wpływem świata, ale możesz zrobić wiele, żeby go w nałóg nie wpychać.

Jeszcze 20 lat temu trzeba było apelować do rodziców, żeby byli czujni w sprawie uzależnień cyfrowych dzieci. Dziś rodzice bardziej koncentrują się na zapobieganiu uzależnieniom cyfrowym, tymczasem zapominają o czujności wobec staromodnych, ale nieustająco dla młodego człowieka atrakcyjnych psychoaktywnych używkach. A statystyki alarmują. Wśród starszych nastolatków (15–19 lat) 7,3 proc. codziennie pali papierosy. Alkohol pije codziennie 42 proc. nastolatków, w tym 68 proc. to chłopcy i 32 proc. – dziewczęta.

Główny czynnik odpowiadający za uzależnienia chemiczne to wiek pierwszej próby. Im wcześniej do niej dochodzi, tym większe prawdopodobieństwo, że dziecko będzie w przyszłości uzależnione. Drugi czynnik predysponujący do nałogu to uzależnienia rodziców i opiekunów. Dlatego dzieci należy za wszelką cenę chronić przed jakimkolwiek kontaktem z używkami. Widok palącego, pijącego alkohol lub zażywającego narkotyki rodzica (lub inne wczesne doświadczenie) jednoznacznie popycha dziecko w stronę uzależnienia. To, czy dziecko w nie ostatecznie popadnie, zależy od predyspozycji (czyli skłonności genetycznych), środowiska, w którym przebywa, i jego postawy życiowej. Może zdarzyć się tak, że w jednym domu ci sami rodzice wychowają jedno dziecko uzależnione, a drugie nie.

A jeśli już się zaczęło?

Symptomy dziecięcych uzależnień behawioralnych są podobne do symptomów osób dorosłych. Warto wymienić te typowe dla tego okresu życia:

  • Aroganckie zachowanie, wszczynanie awantur przy każdej próbie ograniczenia kontaktu z mediami, w tym utrudniony kontakt (głuchota społeczna, czyli „niesłyszenie” niewygodnych dla siebie treści).
  • Brak energii życiowej i wyraźne zaburzenia snu (zasypianie w szkole, w autobusie, przy posiłku), niemożność koncentracji na lekcjach;
  • Symulowanie albo nawet wywoływanie choroby, żeby nie iść do szkoły.
  • Zaniżanie czasu spędzonego przy komputerze i kłamanie, że się uczyło albo szukało w sieci informacji potrzebnych do szkoły.

Nie lekceważ tych symptomów i nie zostawiaj dziecka samego z żadnym z tych zachowań. Wszystkie są bowiem wołaniem o pomoc. Tymczasem co czwarty rodzic uzależnionego behawioralnie dziecka stosuje wyparcie lub zaprzeczenie i nie dopuszcza do siebie możliwości, że jego dziecko może mieć problem z jakimkolwiek uzależnieniem. Jeśli kochasz swoje dziecko, a ono ¬ mimo twojej miłości i opieki ¬ wpadło w uzależnienie, nie próbuj przeczekiwać problemu lub po omacku go rozwiązywać. Uzależnienie behawioralne czy od substancji psychoaktywnych, wymaga profesjonalnej długotrwałej, specyficznej terapii. Zapewnij więc dziecku pomoc profesjonalistów. Nie chodzi tu o wizytę u „jakiegoś psychologa”, tylko o terapię u terapeuty uzależnień dziecięcych. W Polsce jest ich wielu.Nie wahaj się też oddać dziecka na leczenie, nawet w ośrodku zamkniętym. Nie myśl, że je porzucasz, ty mu tylko pomagasz. Nie wierz też w to, że miłość rodzica pokona wszystko. Nie odmawiaj swojemu dziecku specjalistycznej pomocy tylko dlatego, że ci wstyd i czujesz się winny. Całkowite wyleczenie z uzależnienia jest możliwe, ale najpierw musisz zauważyć problem i umożliwić dziecku rozpoczęcie terapii.

Jak chronić dzieci przed używkami?

  • Zabieraj swoje dziecko z każdej klasy, szkoły, obozu czy zajęć, jeśli wiesz, że ma ono tam kontakt z używkami.
  • Przepracuj trudne tematy. Aż 98 proc. uczestników grup AA wspomina traumatyczne wydarzenia i to, że nikt z nimi o nich nie porozmawiał. Omówienie tematu, akceptacja nawet najgorszych emocji dziecka — to zapobieganie przyszłym nałogom.
  • Jeśli sam jesteś uzależniony, idź na terapię. Uzależnienie twoje lub twojego partnera przełoży się na uzależnienie dziecka (najsilniej dotyczy to tej samej płci w układzie opiekun–dziecko). Dzieci palaczy palą 16 razy częściej niż dzieci niepalących rodziców.
  • Pilnuj, żeby dziecko w żadnym razie nie miało dostępu do używek. W domu trzymaj je pod kluczem, a najlepiej wcale. Sprawdzaj, czy dziecko z nich potajemnie nie korzysta, a jeśli tak, natychmiast, nawet w środku nocy, jedź z nim na badanie krwi. Niech wie, że ten temat traktujesz naprawdę poważnie.
  • Pamiętaj, że twoje dziecko gdzieś zetknie się z używkami. Przygotuj więc je na to, żeby umiało przeciwstawić się presji środowiska. Wywalcz w szkole warsztaty na temat prawa do odmawiania lub sam je tego naucz. Zrób wszystko, żeby uzależnieni nie imponowali twojemu dziecku. Pokazuj ich jak bezbronnych i potrzebujących pomocy, czyli zupełnie inaczej niż przedstawia ich środowisko nastolatków.

Co zamiast gier i smartfona?

  • Nic tak nie odciąga od smartfonów i gier jak bycie mistrzem jakiejś dyscypliny życia w realu. Czy twoje dziecko jest w czymś mistrzem?
  • Organizuj mu atrakcyjne zajęcia w realu. Dla dzieci do 10. roku życia każde zajęcie jest atrakcyjne, o ile aktywnie i z radością uczestniczy w nim rodzic.
  • Nie wysyłaj go na wakacje tam, gdzie nie ma rówieśników i wiesz, że całe dnie będzie spędzać przed komputerem lub telewizorem.
  • Wyślij dziecko (i sam też pojedź) na popularny obecnie Wyjazd Bez Komórek. Do lasu, na bagna, w głuszę bez zasięgu, gdzie jest trudno, zimno, brudno – żeby było co wspominać. Zobacz, jak twoje dziecko to zniesie (wiele dzieci krzyczy, płacze, a nawet próbuje uciekać z takiego wyjazdu) i pokaż mu, że da się mieć emocjonujące przeżycia w realu.
  • Od czasu do czasu niech komórka lub komputer dziecka się „popsują”. Siła reakcji pokaże, czy twoje dziecko ma już problem, a dodatkowo zmusi je do wymyślenia sobie innego zajęcia.
  • Popracuj nad jego poczuciem własnej wartości. Kiedy ostatnio pytałeś swoje dziecko, o czym najczęściej myśl, czego się boi, jak chce spędzić sobotę albo co w twoim zachowaniu je denerwuje, czego nie powinieneś robić? Takie pytania to mocny przekaz, że dziecko jest dla ciebie ważne.

Ewa Nowak pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży. W SENSie prowadzi też rubrykę dietetyka

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »