fbpx

Dziecko na wycieczce szkolnej

Wycieczka_szkolna
123rf.com

Przed pierwszym wyjazdem dziecka na wycieczkę szkolną większość rodziców wpada w lekką panikę. Pakowanie (przeważenie za dużej ilości) rzeczy, miliony przestróg, a to o tym jak się zachowywać, jak się nie zgubić i co jeść i pić.
Nie jest łatwo znaleźć balans pomiędzy troską a swobodą. Martwimy się najróżniejszymi pułapkami, które czyhają na córeczki i synków. Bo świat jest taki niebezpieczny, taki okrutny… A przecież wielu z nas biegało po podwórku, zwisało głową w dół z trzepaka albo grało w wyścig pokoju kapslami, zajadając kanapki trzymane w niekoniecznie sterylnych rękach. Daliśmy radę! Powyrastaliśmy pokończyliśmy szkoły, zmieniliśmy się w odpowiedzialnych ludzi. Skąd więc w nas ten lęk, że dziecko w czasie czterech dni wycieczki szkolnej albo zielonej szkoły zginie z zimna, bo zapomni o swetrze; z brudu, bo nie zmieni skarpet i z głodu, bo będzie jadło głównie żelki i hot dogi?

Dlatego zanim spakujemy dziecko na pierwszą w życiu szkolną wycieczkę, usiądźmy na chwilę i zastanówmy się, czego się faktycznie obawiamy i spokojnie każdą z tych rzeczy zracjonalizujmy. Synek zapomni zmienić skarpetek i cztery dni spędzi w jednej parze? Przecież nie odpadną mu palce u stóp. A i nas nikt nie obwini za zaniedbywanie dziecka! Każdemu się przytrafiło coś podobnego – znam mężczyznę, który z tygodniowego wyjazdu wrócił nieomal ze wszystkimi rzeczami niewypakowanymi z walizki! I co? Wyrósł z niego szanowany prawnik. Córeczka będzie jadła za mało owoców, obżerała się po myciu zębów żelkami i umyje włosy w płynie do kąpieli? Zęby doczyści po powrocie pod okiem taty, a włosy powolutku rozczeszemy i zapleciemy francuskie warkocze.

Jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci wyrosły na niezależnych ludzi, musimy im pozwalać robić błędy i brać odpowiedzialność za to, co robią. Pozwólmy im zapakować torbę w pierwszą samodzielną podróż, nawet jeżeli pomiędzy sportowymi rzeczami wyląduje różowa spódniczka baleriny. Przypominajmy przed wyjazdem o zasadach higieny, nieobjadaniu się słodyczami i uważaniu na zasoby finansowe, ale to tyle! Zje paczkę cukierków i potem wyląduje na pół godziny w toalecie? Trudno, przeżyje i zapamięta. Nie zje całego obiadu i potem będzie głodny, a mamusia nie spełni nagłej kulinarnej zachcianki? Da radę. Nie nabawi się anemii i przy kolejnym posiłku będzie rozważniejszy. Wypuszczajcie dzieci na zielone szkoły bez lęku, niech będzie to ich pierwszy poligon samodzielności i wolności wyborów. Ale zanim to się stanie niech same pakują swoje plecaki na weekendowe wyjazdy z rodziną, robią kanapki dla siebie i innych na drogę. Spisują listy potrzebnych do zabrania rzeczy, planują co będą robić, co szczególnie chcą zobaczyć albo zrobić w czasie wyjazdu. Może zaproponują program dla całej rodzinnej ekipy? Niech się uczą, ryzykują i popełniają błędy, a wtedy wyrosną z nich mądrzy, wolni ludzie, potrafiący w życiu samodzielnie wybierać.

Fragment artykułu: Minta: pasta jajeczna na pierwszą wycieczkę. Czytaj blog Kulinarna kozetka Minty

?>