fbpx

Wychowanie dzieci bez słodyczy

Wychowanie dzieci bez słodyczy
123rf.com

Są dorośli,którzy deklarują,że nie lubią słodyczy. Czy tacy się już urodzili? Czy może byli wychowywani na diecie bezsłodyczowej? Najczęściej sami w dorosłym życiu odrzucili słodycze. Dziś wychowanie bez słodyczy staje się coraz bardziej modne, ale czy ma sens?
Nie bijemy naszych dzieci, nie krzyczymy na nie, dajemy im możliwość jak najbardziej wszechstronnego rozwoju, troszczymy się o nie jak nigdy wcześniej. Dziś dziecko jest największą wartością cywilizacji, a jednocześnie odbieramy mu przyjemność płynącą z jedzenia łakoci.Skąd ten paradoks?

Wychowanie bez słodyczy to odpowiedź na czasy nadmiaru

Nasze dzieci są przeciążone nadmiarem. Za dużo bodźców, za wiele zajęć, za bardzo się nimi interesujemy i przejmujemy ich sprawami, za dużo specjalistów śledzi ich rozwój, mają za dużo zabawek i jedzą stanowczo za dużo. Wielu rodziców czuje, że dziecko tonie w nadmiarze, i chcąc coś z tym zrobić, jakoś rozsądnie zareagować, decyduje się na całkowite wyeliminowanie słodyczy z diety dziecka.

Znacznie łatwiej jest jasno określić granice: „tego nie robimy”, niż stosować zasady rozsądnego jedzenia słodyczy. Gdy w domu panuje zasada diety bezcukrowej, rodzic ma w sobie więcej siły – odmawia kupienia batonika ze znacznie większym przekonaniem, nie walczy ze sobą za każdym razem; nie ulegnie dziecku, gdy broni domowej doktryny. Ortodoksyjne stosowanie zasady jest zawsze prostsze niż elastyczność. Wychowanie na diecie bezsłodyczowej to ulga dla rodziców, bo jest ono po prostu łatwiejsze niż zachowanie rozsądku w żywieniu dziecka. Czy zatem rodzic decyduje się na taki styl żywienia ze względu na siebie? W dużym stopniu tak. Nasze dzieci mają coraz mniej restrykcji, w zasadzie wolno im wszystko i taka ustawiona dieta nadaje rodzinie poczucie kontroli procesu wychowawczego, życia z sensem.

Czy to ma sens?

Tak, ale tylko na pewnych warunkach.

1. Rodzina funkcjonuje dobrze, panuje w niej dobra, wspomagająca rozwój dziecka atmosfera. Jeśli w rodzinie jest przemoc, brak słodyczy dziecko będzie zawsze źle kojarzyć. Gdy twoje dziecko dorośnie, wyniesie z domu wspomnienia i jeśli udało się zbudować mocne, dobre relacje, będzie z rozczuleniem wspominać, że u niego nigdy nie było cukierków, ale za to kuchnia była pełna bakalii i razowych chrupków. Jeśli jednak stracisz więź z dzieckiem, ono na pewno nie pomyśli, jak to wspaniale, że jest wolne od cukrowego nałogu, ale będzie gorzko wspominać: „Nawet słodyczy mi żałowali”. Dlatego gdy czujesz, że twoja rodzina nie funkcjonuje tak, jak trzeba, dieta bezsłodyczowa będzie elementem, który tylko niepotrzebnie dodatkowo obciąży dziecko.

2. Zasada egalitarności: cała rodzina nie je słodyczy. Dotyczy to wszystkich i nie ma żadnych wyjątków. Brzmi rozsądnie, a jednak wiele rodzin ma z tym wielki problem. Najczęściej tylko jeden rodzic forsuje pomysł diety bezsłodyczowej, a drugi zostaje zmuszony do jej przestrzegania i potajemnie, poza domem lub gdy dzieci śpią,je słodycze. Zdarza się też, że rodzice stosują restrykcyjną dietę tylko wobec dzieci, a sami mają tajne skrytki na słodycze. Nie jest to rzadkość. Jeśli dziecko „przyłapie” rodziców na łamaniu zasad, szkody emocjonalne będą znacznie większe niż gdyby jadło słodycze.

3. Nie robić problemu z jedzeniem słodyczy w okolicznościach pozadomowych. Jeśli twoje dziecko poczęstuje się w szkole urodzinowym cukierkiem, zje tort na urodzinach kolegi, weźmie od babci czekoladkę, nie rób z tego problemu. Wychowanie bez słodyczy ma sens, jeśli nie rozliczamy dziecka bezlitośnie z każdego kęsa. Błędem jest zmuszanie dziecka, żeby zawsze odmawiało zjedzenia czegoś słodkiego. Z dobrych chęci rodziców może wyniknąć więcej złego niż dobrego. Dziecko, któremu nie wolno jeść ani odrobiny tortu, może być przez inne dzieci zupełnie niezrozumiane i tym samym narażona na agresję.

Warto pamiętać, że dzieci nie widzą skutków długofalowych, nie zagłębiają się w wasze filozoficzne motywy restrykcyjnej diety; widzą tylko, że innym dzieciom wolno, a im nie.

Twój główny motyw

Zanim zaczniesz realizować projekt„wychowanie bez słodyczy, który jest z gruntu bardzo dobrym pomysłem, najpierw musisz mieć świadomość,jaki jest twój główny motyw, o co ci chodzi, jaki cel wychowawczy realizujesz. Zdrowe motywy wyboru takiego stylu to zapobieganie otyłości własnego dziecka, troska o stan jego zębów czy chęć wyrobienia wytrawnego gustu kulinarnego. Jeśli chodzi ci o szeroko pojęte zdrowie, to w porządku, ale jeśli wyborem takiego stylu żywienia są motywy w rodzaju chęci, by w waszym domu przestrzegana była chociaż jedna zasada, chcesz pokazać dziecku, że życie jest pełne różnych wyrzeczeń, robisz to, bo czujesz się lepsza od jedzących, uważasz, że dziecko ma za dobrze i chcesz nauczyć je pokory wobec życia, chcesz pokazać teściowej lub matce, że ty rządzisz sprawami dziecka tudzież sama masz problemy z nadwagą i za wszelką cenę chcesz chronić przed takimi samymi kłopotami swoje dziecko – są to złe motywy.

Twój motyw jest najważniejszy w tym projekcie.

Taki styl wychowania wzbudza wiele kontrowersji właśnie dlatego, że rodzicom dość często trudno odkryć swoje prawdziwe pobudki. Wszyscy deklarują, że chodzi o dobro ich dziecka, o jego zdrowie, o właściwe nawyki, ale w istocie to oni mają problem z dyscypliną w domu, poczuciem niepewności w roli rodzica czy rywalizacja między dorosłymi członkami rodziny. Absolutnie nie każdy rodzic ograniczający dziecku cukier jest powodowany takimi motywami, ale trzeba być ostrożnym. Wszelkie ortodoksyjne zasady trzeba zawsze bardzo ostrożnie wprowadzać w życie. Jeśli chodzi ci po głowie taki pomysł, zacznij od szczerego odpowiedzenia samej sobie: Dlaczego tak mi na tym zależy?