1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Najchętniej wybierana pizza wśród Polaków. Ranking pizzy 2019

Najchętniej wybierana pizza wśród Polaków. Ranking pizzy 2019

Zobacz galerię 5 Zdjęć
We Włoszech pizza podlega pod dwie kategorie: jest pizza włoska i ta przygotowywana przez resztę świata. Może wydawać się to dziwne, biorąc pod uwagę składniki. Pizza to przecież prosty pszenny placek z dodatkiem drożdży posmarowany sosem pomidorowym i posypany serem.

Włoska pizza to rzeczywiście rarytas, ale nie tylko mieszkańcy basenu Morza Śródziemnego potrafią wypiekać przepyszne drożdżowe placki. Na przyrządzaniu wyśmienitej pizzy, również z dostawą, doskonale znają się Amerykanie. To oni stworzyli jedną z największych i najbardziej lubianych na świecie pizzerii – Domino’s Pizza. A jaką pizzę najchętniej wybierają Polacy? Ranking roku 2019.

Najchętniej wybierana pizza wśród Polaków. Ranking pizzy 2019

Do ulubionych dodatków na pizzy Polaków należą pieczarki. To dlatego najchętniej zamawiamy capricciosę – pizzę z szynką, pieczarkami, oliwkami i serem. Drugą najbardziej przez nas lubianą pizzą jest margherita, na trzecim pojawia się pepperoni. Kolejne miejsca zajmuje pizza hawajska, salami, mafioso i wiejska. Drożdżowy placek przygotowujemy w domu, jednak najczęściej wybieramy pizzę z dostawą. Korzystamy ze znanych sieciowych pizzerii takich jak np. Domino’s, wiedząc, że zawsze możemy spodziewać się tej samej niezmiennej jakości. Wybieramy pizzę na cienkim cieście i wolimy ją od grubego i puszystego.

Do największych amatorów pizzy należą mieszkańcy Sopotu, Gdańska i Gdyni. Okrągły mączysty placek bardzo chętnie zamawiają również łodzianie i mieszkańcy Krakowa.

Statystyczne rekordy Polaków

Pizza należy do tak bardzo lubianych dań, że 9 lutego obchodzi się nawet jej święto – Międzynarodowy Dzień Pizzy. Drożdżowy placek to również. Pizza najlepiej smakuje w gronie znajomych i jest doskonałym posiłkiem na niezobowiązujące spotkanie.

Choć Polacy w ilości zjadanej pizzy nie mogą równać się z Włochami, Norwegami czy Amerykanami, mają swoje pizzowe rekordy. W 2017 r. w Krakowie przygotowano pizzę o długości 1 km, 10 m i 28 cm, ustanawiając tym samym światowy rekord Guinnessa w tej kategorii.

Mamma Mia! Historia pizzy

Historia pizzy sięga starożytności. Legenda głosi, że pewien rzymski legionista, który przebywał w okupowanej przez Rzymian Palestynie bardzo polubił żydowską macę. Po powrocie do domu przygotował podobny placek. To najprawdopodobniej tylko zmyślona historia, ponieważ odkrycia archeologiczne wskazują, że pizzę przyrządzano już w Epoce Brązu w północno-wschodnich Włoszech. W średniowieczu ten pszenny placek zaczął przypominać wyglądem i smakiem współczesne pizze. Drożdżowe ciasto spożywali głównie chłopi, którzy kładli na placek dostępne akurat składniki, przyprawiali pizzę ziołami i polewali ją oliwą z oliwek. Z czasem na pizzę zaczęto kłaść ser. W klasycznej włoskiej wersji na placku zawsze znajdziemy mozzarellę wyprodukowaną z mleka bawolego. Inne pizze posypuje się najczęściej mieszanką różnych serów (jest to połączenie mozzarelli z innymi tartymi żółtymi serami). Żadna pizzeria we Włoszech nie zaserwuje jednak swoim klientom pizzy z innym serem niż mozzarella.

Choć mączysty placek z dodatkami jedzono już 1200 lat p.n.e, dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku pojawił się na niej sos. Przez stulecia Włosi uważali pomidory za trujący owoc i dopiero chłopi z Neapolu zaczęli ich używać do przyrządzania potraw, w tym sosu do pizzy. Tradycyjna pizza margherita powstała w Pizzerii Brandi w Neapolu w 1889 r. Restaurację tę odwiedziła włoska królowa Margherita, dla której piekarz przygotował specjalny placek łączący 3 kolory z włoskiej flagi – czerwony to pomidory, biały – mozzarella, zielony – świeża bazylia. i bazą do wszystkich pozostałych rodzajów pszennego placka.

Swój drugi dom pizza znalazła w USA, gdzie dotarła za sprawą włoskich emigrantów oraz żołnierzy powracających z frontu z Europy. Pierwszą amerykańską pizzerię otwarto w 1905 r. A później Amerykanie zakochali się w drożdżowym placku z sosem pomidorowym, dodatkami i rozpuszczonym serem. W latach 60. dwóch braci założyło pizzerię – Domino’s, która obecnie należy do jednych z .

Hawajska nie powstała na Hawajach! O różnych rodzajach pizzy

W 1962 r. Sam Panopoulos, Grek mieszkający w Kanadzie i prowadzący tam restaurację, postanowił zaskoczyć swoich klientów. Przygotował więc dla nich pizzę z dodatkiem ananasa, szynki, cebuli i sera. Swój placek nazwał pizzą hawajską od nazwy ananasów z puszki, których użył do przyrządzenia dania. Wytrawna pizza z dodatkiem słodkiego owocu figuruje w menu większości pizzerii. Według ankiety przeprowadzonej w 2018 r. przez pizzaportal.pl zajmuje ona 3. miejsce wśród najchętniej wybieranych smaków przez Polaków.

Większość przepisów na pizzę narodziła się we Włoszech i to stamtąd pochodzi również pizza marinara, czyli tradycyjny neapolitański placek z dodatkiem oregano, sosu pomidorowego i dużej ilości czosnku. Capricciosa, czyli , to połączenie pieczarek, szynki prosciutto, karczochów, oliwek i gotowanego jajka. Na tradycyjnych sycylijskich plackach znajduje się wiele składników, w tym lokalne zielone oliwki, owoce morza, groszek oraz gotowane jajka.

Pizza we Włoszech, gdzie ser jest jednym z najważniejszych kulinarnych dodatków, musi zawierać najwyższej jakości mozzarellę wyprodukowaną z mleka bawolego. Kombinacja 4 serów, czyli świeżej mozzarelli i 3 lokalnych gatunków (gorgonzoli, ricotty i parmigiano reggiano) tworzy wyśmienitą w smaku Quattro Formaggi.

W Chicago jada się pizzę, która wyglądem przypomina bardziej ciasto lub tartę. Spód placka jest cienki, ale jego brzegi wysokie. Dzięki temu chicagowska pizza skrywa wiele składników ułożonych w odwrotnej kolejności niż na klasycznych włoskich pizzach. Najpierw układa się ser, na nim warzywa, mięso, a na końcu sos pomidorowy, a całość zapieka się w piecu. Więcej .

Czy pizza jest niezdrowa? Niekoniecznie!

Pizzę uznaje się za jedzenie typu fastfood. Takich dań unikamy raczej w diecie ze względu na ich negatywny wpływ na zdrowie. Dlaczego pizza jest niezdrowa i czy rzeczywiście? Główny zarzut wobec tego mącznego placka rodem z Włoch tyczy się rozpuszczonego i zapiekanego sera. Choć zarówno mozzarella, oryginalnie używana na włoskich pizzach, jak i inne rodzaje sera stanowią dobre źródło wapnia, zawierają również dużo tłuszczu i nasyconych kwasów tłuszczowych. W mocno przypieczonym serze znajdują się również szkodliwe dla organizmu substancje rakotwórcze (źródło: ).

Jednak pizza domowa oraz jedzona z umiarem może być tak samo wartościowym posiłkiem, jak inne przyrządzane przez nas dania. Co ważne, drożdżowy placek smarujemy sosem pomidorowym lub układamy na nim świeże pomidory, a następnie je zapiekamy. Pomidory należą do tych warzyw, które po poddaniu obróbce cieplnej, dostarczają naszemu organizmowi cennych składników. Związek chemiczny (przeciwutleniacz) znajdujący się w pomidorach – likopen m.in. zmniejsza ryzyko zawału serca, chroni nas przed nowotworami i dba o naszą odporność. Najwięcej tego wartościowego antyoksydantu znajduje się w pomidorowych przetworach, w tym właśnie w sosie na pizzy. Jeśli na naszym drożdżowym placku znajdzie się jeszcze mięso (np. kurczak lub wołowina), warzywa (papryka, sałata) oraz świeże zioła, zjemy kompletny posiłek. Żeby jednak zachować zbilansowaną dietę, pizza nie może być naszym codziennym posiłkiem.

Pizza w domowym zaciszu

Statystyczna polska rodzina jada pizzę raz w miesiącu. Wybiera wtedy raczej drożdżowy placek z dostawą do domu. Pyszną i aromatyczną pizzę możemy jednak przygotować samodzielnie i skomponować ją ze swoich ulubionych składników. Pieczenie pizzy razem z całą rodziną może stać się ciekawym wspólnym zajęciem. Jak zrobić dobrą domową pizzę? Podstawą jest mąka – najlepiej, żeby była to specjalna mąka włoska przeznaczona do wypieku tego mącznego placka (można ją kupić w delikatesach włoskich oraz dobrych supermarketach). Drugi istotny element smacznej pizzy to ser. Oryginalna mozzarella z mleka bawolego sprawdzi się tu najlepiej, ale możemy zastąpić ją też serem żółtym, np. gouda lub podlaskim (dobrze się topią i tworzą ciągnącą się warstwę).

Pizza – podstawa każdej imprezy!

Jak wynika z ankiety Pizzaportal.pl przeprowadzonej z okazji Międzynarodowego Dnia Pizzy w 2019 r. najwięcej zamówień na pizzę składamy od piątku do niedzieli w godzinach późno popołudniowych i wieczornych. Lubimy, kiedy gotowe danie dotrze do nas do domu – prawie połowa wszystkich zjadanych pizz to te zamawiane z dostawą. Bez pizzy trudno wyobrazić sobie dobrą imprezę. Nawet jeśli smacznych potraw na niej w brud, i tak koniec końców ktoś zamówi pizzę. Bo to danie nieodłącznie kojarzy się z miłą, luźną atmosferą, pogaduchami ze znajomymi i dobrą zabawą. A pizzę można szybko i łatwo zamówić online, odkąd pizzerie sieciowe takie jak np. Domino’s wprowadziły system elektronicznych zamówień.

Nowoczesne metody śledzenia zamówienia pizzy online

Kiedy zamówimy już pyszną pizzę z ulubionymi dodatkami, z utęsknieniem czekamy na jej dostawę. Dzięki pizza tracking, możemy na bieżąco śledzić, na jakim etapie przygotowania jest nasz placek i kiedy go otrzymamy. System śledzenia wprowadziła np. sieć Domino’s, która gwarantuje nam, że pizza, a wraz z nią najświeższe dodatki dotrą do nas w ciągu 30 minut.

Tradycyjny włoski placek należy do tych dań, obok których trudno przejść obojętnie. To, co sprawia, że pizza jest taka dobra, to przepyszne składniki – świeży i aromatyczny sos pomidorowy, chrupiące ciasto i pyszny ciągnący się ser.

Źródła:

  •  https://www.lifeinitaly.com/food/history-of-pizza
  • https://www.tripsavvy.com/kinds-of-pizza-in-the-united-states-1329092
  • https://www.historytoday.com/archive/historians-cookbook/history-pizza
  • http://time.com/4814056/hawaiian-pizza-pineapple-sam-panopoulos-death/
  • https://www.kierunekspozywczy.pl/artykul,61372,jaka-pizze-kochaja-polacy.html
  • https://www.newsweek.pl/polska/pizza-rekord-guinnessa-w-krakowie-najdluzsza-pizza-swiata/5j0cxhz
  • http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24442019,dzis-miedzynarodowy-dzien-pizzy-za-pizze-placimy-wiecej-niz.html?disableRedirects=true

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Jak ułatwić sobie codzienne gotowanie?

Robot planetarny Kenwood Prospero+(fot. materiał partnera)
Robot planetarny Kenwood Prospero+(fot. materiał partnera)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Nieważne, czy lubisz gotować i robisz to z pasją, czy wręcz przeciwnie – musisz przyrządzać posiłki dla rodziny, bo zależy ci na tym, żeby twoi bliscy jedli zdrowe, domowe jedzenie – w każdej z tych sytuacji robot kuchenny pomoże tobie zaoszczędzić czas i wysiłek jaki trzeba włożyć w krojenie, mielenie, blendowanie, czy szatkowanie.

Wyrabianie ciasta? Krojenie w równą kostkę? – W tych, a także w wielu innych czynnościach, może wyręczyć cię robot planetarny Kenwood Prospero+. Czas spędzony w kuchni będzie krótszy i przyjemniejszy. Ze względu na swoje liczne funkcje robot umożliwi ci robienie zdrowych koktajli i soków, ekspresowe krojenie surówek, wygniatanie ciasta na tartę, chleb czy ciasteczka, mielenie warzyw lub mięsa na pulpety. Przygotowanie obiadu zajmie dużo mniej czasu!

Robot planetarny Kenwood Prospero KHC29.W0SI - bogate wyposażenie za rozsądną cenę!

Proste, ale niezwykle wszechstronne urządzenie kuchenne z silnikiem o mocy 1000W i pojemną misą (4,3 l). Posiada wiele funkcji: 6 prędkości pracy, pracę pulsacyjną oraz 3 gniazda obrotów. W zestawie: 3 wytrzymałe mieszadła (mieszadło K, trzepaczka, hak do ciasta), szklany blender (1,2 l), który nadaje się także do kruszenia lodu, malakser z 3 tarczami (1,4 l), maszynka do mielenia, wyciskarka do cytrusów, sokowirówka i uniwersalny młynek. Ten robot wyręczy cię we wszystkich kuchennych czynnościach i pomoże przygotować bogaty repertuar dań i deserów!

Mieszadła, w zależności od rodzaju, umożliwią ci przygotowanie ciast (biszkoptowego, piaskowego) różnego rodzaju nadzień i farszów, bez, sufletów, sosów czy majonezów (trzepaczka napowietrza masy, nadając im lekkiej i puszystej konsystencji). Hak do ciasta szybko i skutecznie zagniata ciasta na makarony, pizzę, pierogi, pączki.

Blender szklany wyposażony w wyjmowane ostrza ze stali nierdzewnej umożliwi przygotowanie dużej porcji orzeźwiającego koktajlu owocowego lub soku warzywnego, smoothie, drinków, wszelkich sosów, kremów czy dań dla dzieci. Świetnie kruszy lód.

Malakser wyposażony w stalowe ostrza do szatkowania oraz zestaw 3 tarcz do cięcia i rozdrabniania (na drobno i grubo) oraz do tarcia, jest idealną przystawką do tworzenia sałatek, sosów, dipów, tarcia ziemniaków i sera czy przygotowywania warzyw do zup i gulaszy.

W zestawie znajdziesz przystawki, które wyręczą cię także w mieleniu, wyciskaniu cytrusów, mieleniu przypraw i ziół, rozdrabnianiu, szatkowaniu, siekaniu, blendowaniu, miksowaniu.

Michel Moran, ambasador marki Kenwood (fot. materiał partnera) Michel Moran, ambasador marki Kenwood (fot. materiał partnera)

Roboty planetarne Kenwood poleca szczególnie Michel Moran – ambasador marki. Znany kucharz, juror MasteChef Polska korzysta z nich nie tylko zawodowo (w restauracji czy podczas warsztatów), ale również w domu. Ułatwiają mu one wiele kulinarnych zadań. Z czytelnikami dzieli się poniżej przepisem na owocowy deser z zabajone.

Składniki:

  • 1 jabłko
  • 1 gruszka
  • 125g malin
  • 3 jajka
  • 50g cukru pudru
  • 50g masła
  • sól
  • 100g brązowego cukru
  • świeża mięta

Potrzebne akcesoria kuchenne:

  • robot planetarny Kenwood Prospero+
  • obieraczka
  • nóż
  • foremka do zapiekania
Sposób przygotowania: Obierz jabłko i gruszkę, pokrój je w ćwiartki. Na patelni rozpuść masło, dodaj jabłko i gruszkę. Gdy owoce zaczną się lekko podpiekać, dodaj do nich brązowy cukier. Do misy robota włóż 1 całe jajko i 2 żółtka. Utrzyj je z cukrem pudrem na delikatną puszystą masę - ma być prawie biała. W międzyczasie dodaj szczyptę soli. Do rondelka wrzuć maliny, zalej odrobiną wody, dodaj kilka listów mięty i łyżeczkę cukru pudru (jeśli wolisz bardziej słodkie - dodaj ciut więcej cukru). Po przestudzeniu malin, zblenduj je w kielichu robota (kilka malin zostaw do dekoracji). Włóż skarmelizowane owoce do foremki do zapiekania, polej sosem malinowym i zalej masą jajeczną. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do maksimum (funkcja grilla) na 2 minuty - pilnuj, aby się nie przypaliło! Podawaj udekorowane malinami i świeżą miętą.

 

  1. Kuchnia

W kuchni najważniejsza jest różnorodność i słuchanie swojego organizmu – przekonuje Michel Moran

Michel Moran (fot. materiały prasowe Kenwood)
Michel Moran (fot. materiały prasowe Kenwood)
Znany juror MasterChef Polska, francuski kucharz o hiszpańskich korzeniach, ambasador marki Kenwood, ma wreszcie czas na gotowanie w domu. Przynajmniej dopóki nie otworzy nowej restauracji. A to nastąpi już niebawem… Jak prezentuje się kulinarny świat Michela Moran?

Mamy wiosnę. Jak wygląda ta pora roku w Pana kuchni? Wszyscy tęsknią za świeżymi owocami i warzywami. Tymczasem dietetycy odradzają jedzenie nowalijek. Jakie Pan ma podejście?
Nie jestem ekspertem od dietetyki. Uważam jednak, że człowiek powinien jeść to, co akurat rośnie o danej porze roku, co proponuje nam ziemia. Kalendarzowo mamy wiosnę. Musimy jednak dalej spożywać to, co mamy z zapasów. Jeszcze trochę za wcześnie na te wiosenne warzywa i owoce. We Francji czy w Hiszpanii mamy już szparagi, świeże sałaty. U nas musimy jeszcze chwilę poczekać.

Moja kuchnia jest teraz pewną mieszanką. Są takie dni, gdy nadal jemy dania tylko zimowe. Są też dni, kiedy mam już ochotę na coś lekkiego i wiosennego. To jest trudny okres dla kucharza, bo nie jesteśmy już w okresie zimowym, a jeszcze nie ma pełnej wiosny.

Jakiego rodzaju potrawy gotuje więc Pan w tym okresie?
Ta kuchnia domowa, jak wspominałem, jest dość mieszana. Niedawno przyrządzałem np. duszoną kapustę z piersią z kaczki, czyli typowo zimowe danie. Próbuję robić dużo dań warzywnych, bo jem coraz więcej warzyw, a coraz mniej mięsa. Nie znaczy to, że jestem na jakiejś diecie. Po prostu prosi mnie o to mój organizm.

Można więc powiedzieć, że zgodnie z trendami podąża Pan w stronę wegetarianizmu?
Nienawidzę „trendów”. Jestem anty-trendy. To słowo nie istnieje w mojej głowie (śmiech).

Ja po prostu staram się wsłuchiwać w swój organizm. Mam prawie 60 lat. Kiedyś jadłem bardzo dużo masła, piłem litr mleka dziennie i jadłem może 300 g glutenu (w produktach z białej mąki). Już tak nie jem, ale nie ze względu na dietę. Czuję, że to nie jest mi potrzebne. Słucham swojego organizmu.

Pamiętam jak prowadził Pan swoją restaurację Bistro de Paris i rozmawialiśmy o gotowaniu. Wówczas nie miał Pan w ogóle czasu na przyrządzanie posiłków w domu. Rozumiem, że teraz to się zmieniło?
Tak, teraz tego czasu na gotowanie w domu mam aż za dużo. Moja poprzednia restauracja jest już sprzedana, a kolejną remontuję. Myślę, że będzie gotowa dopiero w lipcu albo w sierpniu.

Gotuje więc Pan dla siebie i dla żony. Macie zgodne preferencje kulinarne?
Jesteśmy dosyć zgodni. Żona trochę bardziej uważa na dietę niż ja. Kobiety w ogóle są bardziej skrupulatne jeśli chodzi o odżywianie. Nie ma jednak takiej sytuacji, że nagle na palnikach mamy cztery różne patelnie… Zwykle jemy to samo.

Czy są dania, które szczególnie lubicie i wybieracie najczęściej?
Powiem prawdę: nie mam ulubionych dań. Uwielbiam mięsne czy rybne pulpety. Są jednak takie dni, kiedy mam ochotę na zwykły makaron ze świeżym pomidorem, plus czosnek i dobra oliwa… i jestem szczęśliwy. Bywają dni, że mam ochotę na coś bardziej wyszukanego.

Myślę, że ochota na jedzenie często jest związana z tym, jaką mamy pogodę, jaki humor, jakie plany, ile czasu na gotowanie. Kucharz nie myśli tak mocno o jedzeniu jak każdy. Żyjemy „z gotowaniem” od wielu lat, więc trochę inaczej to u nas działa, mamy inne podejście. Po prostu gotujemy.

W kuchni panuje różnorodność. Czasem mamy ochotę tylko na sałatkę, innym razem gotuję coś orientalnego. Są też dni, gdy piekę całą kaczkę w piekarniku. Nie mamy tu żadnych specjalnych reguł. Na pewno, co najmniej raz lub dwa razy w tygodniu jemy w domu świeżą rybę.

Czyli kwasy omega?
Nie jestem dietetykiem, zawsze to podkreślam, ale myślę, że najzdrowsza dieta polega na różnorodności.

Ludzie w Polsce kojarzą Pana głównie z programem MasterChef. Można powiedzieć, że ten związek jest jak „stare, dobre małżeństwo”.
10 lat już ma to małżeństwo (śmiech).

Czy czerpie Pan od tych kucharzy - amatorów inspirację?
To są ludzie, którzy mocno ewoluują. Może nie tyle czerpię inspirację, co odwagę, którą oni mają. To nie są profesjonalni kucharze. Może dlatego nie mają żadnych zakazów, żadnej reguły, żadnej granicy. I to jest piękne. Robią w kuchni co chcą. Jestem często pełen podziwu, że mają odwagę łączyć różne rzeczy, których ja, jako fachowiec, bym nie łączył, bo tak mnie uczono, bo tak się nie robi…  Potrafią stosować kulinarne połączenia, na które ja bym nie wpadł lub nie miał odwagi spróbować. To jest duża lekcja dla nas, kucharzy profesjonalnych, że czasami jesteśmy zamknięci w regułach, które istnieją w gotowaniu, albo których uczyli nas nasi szefowie wiele lat temu. Świat kulinarny też się zmienia. Przykładem są te łączenia składników, kolorów, produktów. Musimy iść do przodu.

Jest Pan też ambasadorem marki Kenwood. Prowadzi Pan warsztaty z Kenwoodem, które wcześniej odbywały się w gronie dziennikarzy kulinarnych, czy blogerów. Teraz zostały przeniesione do Internetu i są dostępne dla wszystkich. Jak Pan się odnajduje w tej nowej sytuacji?
To zupełnie inna rzeczywistość. Jest to fajne, choćby ze względu na ludzi, którzy się przyłączają online i są aktywni w tym warsztacie. Ma to więc swoje plusy. Mogę pokazać jak używać robota Kenwood, odpowiedzieć na pytania wysyłane w trakcie warsztatów przez internautów. Jest to wygodne. Nie ukrywam jednak, że wolę ten warsztat, gdzie jestem w kuchni razem z ludźmi. Mam wtedy realny kontakt z osobami, nieważne czy to jest pięć – sześć osób, czy pięćdziesiąt, ale ta wymiana jest bezpośrednia.

Jednak z Internetem dobrze Pan sobie radzi. Widoczna jest pana aktywność w mediach społecznościowych.
Nie mam wyboru. Trzeba spróbować być aktywnym. Ja jestem głównie aktywny na swoim profilu na Instagramie.

Zdradzi nam Pan plany kulinarne na najbliższą przyszłość? Wiemy już, że otwiera Pan nową restaurację.
Będzie nowa restauracja, dziesiąta edycja MasterChef, kontynuacja współpracy z Kenwoodem. I tak już dużo (śmiech).

Wracając do tematu inspiracji, o której mówiliśmy, myślę, że jestem teraz w takim okresie życia (i w takiej sytuacji na świecie), że mam zupełnie inne przemyślenia odnośnie tego, co miałbym robić… dotyczą one choćby restauracji, którą mamy otworzyć latem. Ja chcę już zapomnieć o tej kuchni wykwintnej, wyrafinowanej, jaka była w Bisto de Paris. Chciałbym teraz całkowitej zmiany. Czegoś prostego. Zastanawiam się: co powinienem proponować moim gościom na co dzień? To bardzo trudne pytanie dla mnie. Nie wiem, w którym kierunku iść… bo kucharz nie gotuje dla siebie. Kucharz gotuje dla innych. Trudno jest przewidzieć, na co mają teraz ludzie ochotę. Mam więc ogromny stres związany z nową restauracją. Pracowałem przez 40 lat w restauracjach drogich, luksusowych, dedykowanych konkretnym klientom, zwykle biznesowym. Już tego nie chcę. Chcę otworzyć restaurację dla ludzi, żeby każdy mógł wpaść. Dla dzieci, dla wegetarian, wegan, dla wszystkich. To nie jest łatwe. Teraz trzeba dobrać menu, opracować szczegóły. Obawiam się, że goście oczekują ode mnie czegoś więcej. Jak już jednak wspomniałem, mam prawie 60 lat. Restauracja ma być teraz frajdą, a nie samym biznesem.

Michel Moran:
francuski kucharz o hiszpańskich korzeniach. Znany Polakom przede wszystkim z programu MasterChef. Jako ambasador marki Kenwood prowadzi warsztaty kulinarne, podczas których wykorzystuje roboty kuchenne Kenwooda. Jak sam podkreśla: Mam  robot na stałe w mojej kuchni. Ile razy coś blendujemy, robimy ciasto, mielimy pulpety, czy szatkujemy warzywa – robot zawsze ułatwia nam pracę. Jest bardzo wygodny, nawet gdy gotujemy dla dwóch – trzech osób.

Dla miłośników gotowania Kenwood stworzył też na Facebook’u grupę You can Cook. Jeśli należysz do ludzi kochających gotowanie – warto dołączyć.

  1. Kuchnia

Tarta z boczkiem i orzechami w karmelu

Tarta z boczkiem i orzechami w karmelu to dobry przepis dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z foodparingiem. (Fot. 123rf)
Tarta z boczkiem i orzechami w karmelu to dobry przepis dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z foodparingiem. (Fot. 123rf)
Foodpairing, czyli zestawianie ze sobą pozornie kontrastujących smaków, nie jest nowością w świecie kulinarnym. Od dawna wiemy już, że bardzo różniące się między sobą składniki mogą stworzyć potrawę o niespotykanym aromacie.

Foodpairing wymaga jednak nie tylko ogromnej wiedzy, ale i zaawansowanych technik. Dlatego też najlepiej jest bazować na znanych i przetestowanych już zestawieniach. Na dobry początek polecamy sprawdzony przepis na tartę z boczkiem i orzechami w karmelu.

Tarta z boczkiem ze słodką nutą

Składniki na ciasto: 
  • 200 g mąki pszennej
  • 100 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • ¼ łyżeczki soli
  • 1 łyżka zimnej wody
Pozostałe składniki:
  • 100 g wędzonego boczku parzonego
  • 150 g sera Podlaskiego
  • 100 g suszonych pomidorów
  • 150 ml śmietanki 30%
  • 1 jajko
  • ¼ łyżeczki płatków chili
  • 1 łyżka miodu
  • 1 garść łuskanych orzechów włoskich
  • rukola
  • konfitura żurawinowa
Sposób przygotowania:

Najpierw należy przyrządzić ciasto: mąkę posiekać z masłem, potem dodać jajko, sól, wodę i zarobić ciasto. Włożyć do lodówki na 15 minut, po wyjęciu rozwałkować i wyłożyć ciastem blaszkę do pieczenia tart, wysmarowaną masłem. Tak przygotowane ciasto ponakłuwać widelcem i piec przez około 12 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni, następnie wyciągnąć do ostygnięcia. 

Boczek pokroić w słupki, podsmażyć na patelni na złoty kolor i wystudzić. Dodać starty na grubej tarce ser żółty i pokrojone w paseczki pomidory. Całość zalać śmietanką, dodać jajko, płatki chili i wymieszać. Tak powstałą masę wlać na wcześniej podpieczone ciasto. Orzechy wymieszać z miodem i wyłożyć na wierzch tarty. Piec około 30 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopniPodawać ze świeżą rukolą i konfiturą żurawinową. Smacznego!

  1. Kuchnia

Tarta z botwinką i kozim serem

Fot. iStock
Fot. iStock
Botwinka. To ona została królową tego tygodnia. Kosz pełen zielono czerwonych liści z dumą postawiłam w centralnym punkcie kuchni. Podziwiam malutkie buraczki i dopiero co wykształcone liście. Zgrabnie zebrane w pęczki. Wyglądają jak bukiety i proszą się o wstawienie do wody. Łatwo omdlewają i tracą swą jędrność. Dają tak wiele kulinarnych wyborów.

Listki dodaję do sałatek. Małe buraczki, łodygi i pozostałe liście znajdą się w chłodniku, pierogach i tarcie. Moje botwinkowe kreacje.

Ciasto na tartę:

  • 250 g mąki pełnoziarnistej
  • 125 g masła pokrojonego w kostkę, schłodzonego
  • 1 jajko wiejskie
  • 1 łyżeczka soli morskiej 
  • 40 ml zimnej wody
Nadzienie:
  • 1 pęczek młodej botwinki 
  • 1 szalotka
  • 2 obrane ząbki czosnku
  • 150 g koziego sera
  • 2 łyżki oliwy
  • sól i pieprz
  • miód kasztanowy lub akacjowy do polania
  • świeży tymianek do dekoracji

Sposób przygotowania

Ciasto:

Wysypać mąkę na blat, zrobić w środku wgłębienie, w które wsypać sól, wbić jajko i dodać kostki masła. Posiekać wszystko nożem do połączenia wszystkich składników. Wlać wodę i szybko połączyć ją z ciastem. Powinno być gładkie. Ciasto zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na 30 minut. Piekarnik nagrzać do 180 st. C. Formę do zapiekania wylepić ciastem, dno nakłuć widelcem. Wyłożyć papierem do pieczenia i posypać fasolą. Piec 15 minut. Wyjąć ciasto z piekarnika, usunąć papier z fasolą i wyłożyć nadzieniem.

Nadzienie:

Na patelnię wylać oliwę, dodać pokrojoną szalotkę i ząbki czosnku. Lekko podsmażyć. Dorzucić umytą i pokrojoną botwinkę, poddusić przez 5 minut. Doprawić solą i pieprzem. Wymieszać i wyłożyć nadzienie na ciasto. Wstawić do piekarnika i zapiekać 10 minut. Na zapieczoną botwinkę wyłożyć kawałki koziego sera, wstawić z powrotem do pieca i zapiec jeszcze przez 5 minut. Podawać tartę polaną ulubionym miodem, z gałązkami tymianku.

Autorka prowadzi blog kuchennymidrzwiami.pl

  1. Kuchnia

Pieczone orzechy włoskie z rozmarynem

Pieczone orzechy włoskie z rozmarynem. (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Pieczone orzechy włoskie z rozmarynem. (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Tak przygotowane orzechy pasują niemal do wszystkiego – mogą być podawane jako samodzielna przekąska lub stanowić przepyszne uzupełnienie niesłodkich dań. Gdy zdrowe tłuszcze z orzechów połączą się z leczniczymi właściwościami rozmarynu, otrzymamy prostą, ale jakże mocarną strawę dla mózgu.

Przepis pochodzi z książki „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć.”, Julie Mooris

Składniki na 2 szklanki/8 porcji

2 łyżki oleju kokosowego, roztopionego 11/2 łyżki świeżego rozmarynu, posiekanego 1/2 łyżeczki soli morskiej 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne 1 łyżka cukru kokosowego 2 szklanki surowych połówek orzechów włoskich

Przygotowanie:

1. Rozgrzej piekarnik do temperatury 170–180°C. Wyłóż blachę do pieczenia papierem do pieczenia. 2. W średniej misce wymieszaj olej kokosowy, rozmaryn, sól, pieprz cayenne i cukier kokosowy. Wsyp orzechy i mieszaj tak długo, aż będą dokładnie obtoczone tłuszczem i przyprawami. Rozłóż je na blasze i piecz przez 10–15 minut lub do czasu, aż orzechy zrobią się złotobrązowe i aromatyczne. Pozwól im wystygnąć przed podaniem. 3. Pieczone orzechy można przechowywać kilka tygodni w temperaturze pokojowej w pojemniku próżniowym, jednak lepiej trzymać je w lodówce, dzięki czemu na dłużej zachowają wartościowe tłuszcze.

Warto wiedzieć - już samo wąchanie rozmarynu sprawia, że do organizmu dostaje się acetylocholina, która wspomaga pamięć i prawidłową pracę mózgu.

Nootropowy zastrzyk dla mózgu: Przed wsypaniem orzechów do miski z olejem i rozmarynem, wymieszaj je z 1 łyżeczką reishi w proszku.

Więcej smacznych i zdrowych roślinnych przepisów znajdziesz w książce: „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć” Julie Morris.