1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Harmonia i dobry sen – ajurwedyjskie przepisy na ciepłe śniadania

Harmonia i dobry sen – ajurwedyjskie przepisy na ciepłe śniadania

Zima to czas dominacji doszy vata. Powinien być to czas rozgrzewania i odżywiania. Dodatkowo to czas regeneracji, ponieważ natura niejako przechodzi w stan hibernacji, więc jest to również w pewnym sensie wskazane i dla nas. Zdaniem ajurwedy to czas na to, aby trochę zwolnić i się zrelaksować. (fot. iStock)
Zima to czas dominacji doszy vata. Powinien być to czas rozgrzewania i odżywiania. Dodatkowo to czas regeneracji, ponieważ natura niejako przechodzi w stan hibernacji, więc jest to również w pewnym sensie wskazane i dla nas. Zdaniem ajurwedy to czas na to, aby trochę zwolnić i się zrelaksować. (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
– Płatki owsiane są cudownym sposobem na rozpoczęcie dnia. Owies dostarcza nam m.in. błonnika, stymuluje układ trawienny, a zdaniem ajurwedy jest zbożem rozgrzewającym i nawilżającym, więc wspaniale wpisuje się w energetykę zimy – podkreśla Karolina Szaciłło, współautorka książki „DobraNoc”.

Owsianka z dynią

Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
  • 50 g płatków owsianych
  • 100 g dyni hokkaido startej na tarce o grubych oczkach (jeśli dynia jest mała, to nie trzeba jej obierać)
  • 500 ml wody
  • 1/2 laski cynamonu cejlońskiego
  • 4 ziarenka kardamonu
  • 1 łyżeczka czarnego sezamu
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 250 ml napoju owsianego
  • 1 łyżeczka dobrej jakości masła sklarowanego (najlepiej domowej roboty; na porcję)
  • naturalny miód do podania
Wszystkie składniki (bez napoju owsianego, masła i miodu) gotujemy, aż płatki będą miękkie, a całość się zagęści. Wlewamy napój owsiany i gotujemy jeszcze przez około 5–10 minut, tak aby całość się trochę zagęściła. Podajemy z masłem sklarowanym. Gdy owsianka przestygnie, dodajemy miód do smaku.

Pudding ryżowy z pieczonym jabłkiem

Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
  • 50 g płatków z brązowego ryżu
  • 150 ml wody
  • 3 rozgniecione ziarenka kardamonu
  • 150 ml napoju owsianego
  • melasa buraczana do smaku
pieczone jabłka:
  • 1 jabłko przekrojone na pół i pozbawione gniazda nasiennego
  • 1 łyżeczka masła sklarowanego
  • 2 szczypty mielonego cynamonu cejlońskiego
Płatki z wodą i kardamonem doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy na małym ogniu, aż się rozkleją. Dodajemy napój owsiany. Gotujemy jeszcze przez kilka minut, aż całość zgęstnieje. W międzyczasie pieczemy jabłka: układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Do wgłębienia po gnieździe nasiennym wkładamy masło i posypujemy szczyptą cynamonu. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200°C z termoobiegiem i pieczemy, aż będą miękkie i delikatnie przypieczone. Pudding podajemy z pieczonymi jabłkami.

Orkiszowe chapati z tahini i miodem

Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
  • 300 g pełnoziarnistej mąki orkiszowej (typ 2000)
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • około 200 ml wody
  • masło sklarowane dobrej jakości (najlepiej domowej roboty)
do podania:
  • pasta tahini
  • naturalny miód
Mąkę mieszamy z solą. Cały czas mieszając, wlewamy taką ilość wody, aby uzyskać gęste i plastyczne ciasto w konsystencji przypominające ciasto na pierogi. Ciasto wyrabiamy przez 2–3 minuty, a następnie formujemy z niego wałek. Kroimy go na kawałki wielkości śliwki. Z każdego kawałka formujemy kulkę. Podsypując mąką, spłaszczamy ją. Następnie wałkujemy na placek o grubości około 1–2 mm. Każdy placek opiekamy z dwóch stron na mocno rozgrzanej suchej patelni, aż pojawią pęcherzyki i czarne plamki. Placki nim wystygną, smarujemy z jednej strony masłem sklarowanym i układamy jeden na drugim. Najlepiej smakują na ciepło. Podajemy z tahini i miodem.

Uwaga: Aby odświeżyć placki, możesz je zawinąć w mokry papier do pieczenia i włożyć do piekarnika rozgrzanego do 200 °C na około 10 minut.

DobraNOC Karolina i Maciej Szaciłło Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Afrodyzjaki według ajurwerdy

Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zalicza się między innymi miód. (Fot. iStock)
Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zalicza się między innymi miód. (Fot. iStock)
Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).

Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).

Ojas potrzebne jest do wzrostu, rozwoju i budowy odporności. Od owej esencji również właściwe funkcjonowanie mózgu. Dla jej tworzenia najważniejszy jest słodki smak. Miód – jeden z takich afrodyzjaków – powstaje z pyłku, który jest niczym innym, jak „nasieniem roślin”. W sanskrycie miód określany jest nawet jako „madhu” – „ideał słodyczy”. Drugim ważnym słodkim wymienianym przez ajurwedę pokarmem jest żółtozłote ghee – masło sklarowane. Z dodatków zaleca się kardamon, nazywany nawet „romantyczną przyprawą”. Kardamonowego oleju używa się do leczenia impotencji i obniżonego libido.

Co niszczy „ojas”?

Szkodliwa dieta (w tym odmawianie sobie jedzenia), niewłaściwy styl życia (przepracowanie, mało snu czy zbyt duża ilość seksu) i niektóre emocje – złość, stres czy żal.

Przepis na afrodyzjak - pudding ryżowy

Składniki:
  • 1/2 szklanki ryżu arborio (lub innego krótkoziarnistego ryżu),
  • szklanka wody,
  • 3 zielone strączki kardamonu (delikatnie zmiażdżone nożem – dla wydobycia aromatu),
  • szczypta soli kamiennej lub morskiej 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej,
  • 3 szklanki mleka sojowego (można też użyć inne mleko roślinne lub mleko krowie),
  • łyżka masła sklarowanego (opcjonalnie),
  • łyżeczka wody różanej (opcjonalnie),
  • miód do smaku,
  • 2 łyżki wiórków kokosowych,
  • 2 łyżki rodzynek (najlepiej niesiarkowanych),
  • 2 łyżki obranych pistacji.
Przygotowanie
  1. Ryż gotuj z wodą, kardamonem i solą na małym gazie i pod pokrywką. (Po około 15 min) zdejmij pokrywkę.
  2. Wymieszaj skrobię i mleko sojowe. Całość wlej do ryżu. Zagotuj, zmniejsz gaz i gotuj kolejne 15 min.
  3. Pod koniec dodaj masło sklarowane i wodę różaną.
  4. Przełóż do salaterek.
  5. Po schłodzeniu polej miodem i posyp bakaliami.
UWAGA: Pod koniec gotowania do puddingu można dodać pokrojonego w plasterki banana.

  1. Zdrowie

Ajurweda – harmonia ciała, umysłu i ducha

Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca też uwagę na to jak funkcjonuje nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie od lat nic się nie zmienia: najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. (Fot. iStock)
Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca też uwagę na to jak funkcjonuje nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie od lat nic się nie zmienia: najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. (Fot. iStock)
Dr Sivakumar Varma urodził się w południowych Indiach i pochodzi z rodziny o wielopokoleniowej tradycji medycyny ajurwedyjskiej. W swojej praktyce potrafi zaadaptować liczącą sobie 5 tysięcy lat wiedzę medyczną i jej naturalne sposoby uzdrawiania do wymogów nowoczesnego stylu życia. Ze światowej sławy specjalistą od ajurwedy rozmawia Iwona Kozak.

Ajurweda to najstarszy system leczenia na świecie. Czy mo­żemy nadal z niego czerpać? Przecież dzisiaj żyjemy zupełnie inaczej niż przed wiekami.
Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie, jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca uwagę, jak funkcjonuje świat, czyli natura, a tym samym jak funkcjonujemy my, nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie nic się nie zmienia niezależnie od czasów, w których żyjemy, najważniejsze jest to, abyśmy umieli żyć w harmonii, w zgodzie ze sobą.

Co to znaczy?
Należy zacząć od pytania: co nas ogranicza? Co powoduje, że za­mykamy się na ten ogromny potencjał, jaki w nas tkwi? Stajemy się zlepkiem nawyków, tworzymy nieprawdziwe teorie na własny temat, porównujemy się z innymi i zaczynamy wierzyć, że jest z nami coś nie tak. To ogromne zagrożenie, bo życie nie jest konceptem, ono po prostu jest, istnieje, w każdym z nas w innej formie. Oszuku­jąc samych siebie, nawet nie zauważamy, jak życie przecieka nam przez palce. Oddalamy się od natury, nasze ciało przestaje dobrze funkcjonować. A gdy funkcjonuje niewłaściwie, czujemy się jeszcze bardziej zagubieni. Nie ufamy sobie, nie rozumiemy mechanizmów, które nami rządzą, ani naturalnych potrzeb własnego ciała. Harmo­nia to w pełni naturalny stan, potencjał, z którego możemy czerpać bez ograniczeń, umiejętnie wybierając to, co dla nas najlepsze. Wtedy zaczynamy doznawać spełnienia. Żyjąc wbrew cyklom natury, żyjemy wbrew sobie.

Jak żyć w harmonii z naturą w mieście, hałasie, w nieustannym pośpiechu i stresie?
Niełatwo jest się pozbyć złych nawyków ciała i umysłu, ale to jak najbardziej możliwe. Przede wszystkim musimy dać sobie czas i po trochu wprowadzać dobre przyzwyczajenia do naszego codziennego życia. Zacznijmy od ciała. Dieta, ruch (szczególnie joga), oddech i medytacja, prawidłowy odpoczynek, czyli właściwa regeneracja sił – to narzędzia, którymi posługiwali się jogini tysiące lat temu i które dziś nie tylko nie straciły na swojej mocy, lecz stają się absolutną koniecznością w dobie tylu zewnętrznych zagrożeń. Wprowadzając dobre nawyki, przywracamy równowagę w organizmie, zyskuje­my więcej energii i sił witalnych. Umysł lepiej pracuje, stajemy się bardziej kreatywni. Zaczynamy doznawać głębi naszego istnienia. Pamiętajmy też, że umysł i intelekt opierają się na wiedzy i logice. To pewne ograniczenie, bo przecież życie zawiera w sobie zarówno logikę, jak i coś, co można nazwać magią, czego ani wiedza, ani logika nie ogarniają.

Czym jest ta magia?
Energią, która jednoczy, dzięki której cały wszechświat i wszystko, co w nim, tworzą całość. Nauka, logika dzielą życie na kawałki. W laboratoriach bada się poszczególne części, aspekty i wyciąga odpowiednie wnioski. Ale my nie funkcjonujemy w kawałkach. Nasz organizm i wszystkie jego organy stanowią jedność. Każda komórka, choć wykonuje inne zadanie, wie, co robią pozostałe, a wszystkie razem mają na siebie wpływ. Miłość działa w ten sam sposób. Nie ocenia, nie osądza, nie dzieli i widzi wszystko jako jedność, całość. Jest nielogiczna, nie ma w niej poczucia odrębności, nie ma potrzeb własnych. Prawdziwy rozwój człowieka następuje poprzez miłość, a nie wiedzę. Bo tylko miłość otwiera w pełni.

Wszyscy pragniemy miłości, dążymy do niej, ale nie udaje się jej nam utrzymać, nie potrafimy jej pielęgnować.
Żeby ufać innym, najpierw musimy zaufać sobie, wiedzieć, jak żyć.

Żeby podążać duchową drogą, potrzebny jest nam koniecznie przewodnik? Mistrz, który nas poprowadzi?
W sanskrycie słowo „guru” oznacza „to, co wyprowadza nas z ciemności do jasności”. Tradycyjnie w Indiach, jeśli uznany guru przyjmował nowego ucznia, podstawowym wymogiem było to, że student musiał w pełni zaufać swojemu mistrzowi, który znał dro­gę do prawdy, dlatego że sam ją przeszedł. Guru jest więc osobą o autentycznej wiedzy na temat funkcjonowania wszechświata i jego bardzo subtelnych praw. Jeśli jednak nie mamy dostępu do praw­dziwego guru, pamiętajmy, że tym, co wyprowadza nas z ciemności (ignorancji), może być wszystko, co spotkamy na swojej drodze: ważne wydarzenie, książka, nasze własne przemyślenia. Osobę, która może stać się naszym przewodnikiem duchowym, rozpoznamy po tym, że pomimo ogromnej mądrości będzie skromna. Będzie z niej emanować dobroć, będziemy czuć się przy niej bezpiecznie. Cały czas pamiętajmy jednak o ufaniu sobie.

A jaka była pana duchowa droga?
Od małego dorastałem zgodnie z zasadami ajurwedy, wychowałem się w domu, gdzie rodzice i dziadkowie przyjmowali pacjentów. W naszej rodzinie było dużo wzajemnej troski i miłości, moja mama, z wykształcenia także lekarka, po tym, jak wyszła za mojego ojca, przestała czytać książki. Kiedy spytano ją dlaczego, odpowiedziała: „Po co mi wiedza, gdy mam miłość?”. Naturalnie zacząłem uczyć się medycyny ajurwedyjskiej, bo w mojej rodzinie praktykowano ją od pokoleń, ale byłem też na specjalnej uczelni w Indiach. Oczywiście, najważniejsza jest praktyka i tu niezwykle ważną rolę odegrał mój ojciec. Spędzałem godziny, obserwując go przy pracy z pacjentami. To jego doświadczenie, wiedza, mądrość i pasja sprawiły, że zrozu­miałem, czym jest ajurweda, a tym samym czym jest natura i kim jesteśmy w niej my. Zrozumiałem te wszystkie powiązania. Już jako dorosły człowiek przeprowadziłem się do Kanady, bo spotkałem moją żonę Kanadyjkę. Podróżowała po Indiach, tak się poznaliśmy.

Czy zasady medycyny ajurwedyjskiej można w pełni przełożyć na realia takich krajów jak Kanada czy Polska? Przecież mamy zupełnie inny klimat niż w Indiach. Rosną u nas inne zioła, warzywa i owoce, jesteśmy przyzwyczajeni do innej diety.
Ajurweda może, a wręcz powinna być dostosowywana do konkret­nego miejsca, klimatu, dostępnego pożywienia czy ziół. Pamiętajmy, że ten system opiera się na prawach natury. W te prawa wpisany jest szacunek do każdego z nas. A każdy z nas jest unikalny, każdy jest swoistym cudem natury, na który składa się kilka komponen­tów, osobowość, umysł, zmysły i ciało, które współdziałają, two­rząc całość. Świadomość jest energią przejawiającą się w pięciu podstawowych zasadach, czyli żywiołach. Są to: eter (przestrzeń), powietrze, ogień, woda i ziemia. W każdym miejscu na Ziemi czy kosmosie panuje ta sama energia pięciu żywiołów, niezależnie od szerokości geograficznej.

Współpraca: Zofia Fabjanowska-Micyk

  1. Kuchnia

Ciepłe śniadania na dobry początek dnia

Śniadania na dobre samopoczucie. (fot. Karolina i Maciej Szaciłlo)
Śniadania na dobre samopoczucie. (fot. Karolina i Maciej Szaciłlo)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Owsianki, jaglanki, czy gryczanki – lekko słodkie, podane na ciepło z pieczonymi jabłkami, gruszkami albo z dodatkiem suszonych owoców. Posypane orzechami lub pestkami. Czyli wszystko, co najzdrowsze na start.

Pierwszym posiłkiem, odżywczym i lekkostrawnym zarazem, może być np. kleik z brązowego ryżu z pieczonymi jabłkami. Przygotowanie takiego śniadania jest bardzo proste. Brązowy ryż mielimy w młynku do kawy (ilość dopasowana do naszych potrzeb). Możemy też kupić gotową mąkę z brązowego ryżu albo płatki z brązowego ryżu. Kleik gotujemy na wodzie (może być lekko osolona). Gdy uzyskamy konsystencję kleiku, dodajemy mleko owsiane, migdałowe, ryżowe lub sojowe (bez cukru). Kleik podajemy z upieczonymi w międzyczasie jabłkami z cynamonem. Całość (kiedy przestygnie) polewamy naturalnym miodem.

Owsianka z czekoladą i chilli

Już samo słowo „czekolada” sugeruje, że ta owsianka ma właściwości poprawiające nastrój. Rzeczywiście kakao jest dobrym źródłem magnezu, który wykazuje zbawienne działanie na nasz układ nerwowy. Magnez koi i rozluźnia.
  • 50 g płatków owsianych
  • 200 ml wody
  • 1/2 łyżeczki cynamonu cejlońskiego
  • 2 szczypty płatków chilli
  • szczypta nierafinowanej soli (najlepiej himalajskiej)
  • 300 ml mleka sojowego (niesłodzonego; najlepiej nie GMO) lub owsianego
  • 1 czubata łyżeczka kakao
  • 1 łyżeczka aśwagandhy (opcjonalnie)
Do podania:
  • miód do smaku
  • suszona czarna morwa lub suszone wiśnie
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Płatki owsiane z wodą i przyprawami doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy, aż płatki wchłoną większą część wody. Dodajemy mleko i gotujemy jeszcze około 5–10 minut, aż płatki całkowicie się rozgotują, a owsianka będzie miała konsystencję półpłynną. Pod koniec gotowania dodajemy kakao i aśwagandę. Kiedy owsianka trochę przestygnie, doprawiamy miodem do smaku. Podajemy z wybranymi suszonymi owocami.

Aśwagandha zajmuje w farmakologii ajurwedyjskiej podobną pozycję jak żeń­szeń w medycynie chińskiej, jest jednak o wiele tańsza. To najlepsze zioło odmładzające, przede wszystkim oddziałujące na mięśnie, szpik kostny i nasienie (…) Pozytywnie działa na układ nerwowy, dodaje wigoru, zwiększa wytrzymałość oraz jest naturalnym energetykiem.

Jaglanka z pieczonymi gruszkami

  • 50 g dobrze wypłukanej kaszy jaglanej
  • około 200 ml wody
  • szczypta nierafinowanej soli (najlepiej himalajskiej)
  • garść niesiarkowanych rodzynek
  • 4 goździki
  • 200 ml mleka sojowego (niesłodzonego; najlepiej nie GMO) lub owsianego
Do podania:
  • naturalny miód do smaku
  • garść poszatkowanych orzechów włoskich
Pieczone gruszki z cynamonem:
  • 1 duża gruszka przekrojona na pół i pozbawiona gniazda nasiennego
  • 1 łyżeczka dobrej jakości masła klarowanego (najlepiej domowej roboty)
  • cynamon cejloński do posypania gruszek
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Kaszę jaglaną z wodą, solą, rodzynkami i goździkami doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy, aż kasza wchłonie większą część wody. Dodajemy mleko i gotujemy jeszcze około 5–10 minut, aż kasza całkowicie się rozgotuje i będzie miała konsystencję półpłynną.

W czasie gotowania jaglanki, przygotowujemy gruszki: układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy masłem klarowanym i posypujemy cynamonem. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C z termoobiegiem. Pieczemy około 15–20 minut, aż będą przypieczone i miękkie.

Jaglankę po przestudzeniu podajemy z miodem, garścią poszatkowanych orzechów włoskich i pieczonymi gruszkami.

 

  1. Zdrowie

Asafetyda – rozgrzewająca przyprawa, która zastąpi czosnek i cebulę

Asafetyda dostępna jest w sklepach ze zdrową żywnością, żywnością orientalną i online. Trzeba uważnie czytać skład, ponieważ może zawierać gluten! (fot. iStock)
Asafetyda dostępna jest w sklepach ze zdrową żywnością, żywnością orientalną i online. Trzeba uważnie czytać skład, ponieważ może zawierać gluten! (fot. iStock)
Asafetyda, czyli „czarcie łajno” lub „smrodzieniec” – polskie nazwy tej przyprawy brzmią wyjątkowo „melodyjnie”. Jednak ta żywica, pozyskiwana z orientalnego drzewa, idealnie podkręca smak nie tylko dań kuchni indyjskiej – przekonuje Maciej Szaciłło, współautor książki „Przyprawy, które leczą”.

Układy pokarmowe wielu osób „nie rezonują” dobrze z czosnkiem. Asafetyda z powodzeniem może zastąpić czosnek, szczególnie gdy mamy problem z jego trawieniem. W przypadku asafetydy należy jednak pamiętać, że jest to również bardzo rozgrzewająca przyprawa (w nadmiarze może prowadzić do nadkwasoty). Jedną z jej zalet jest fakt, że ciało po jej zastosowaniu nie wydziela przykrego zapachu (jak w przypadku czosnku).

Asafetyda jest żółta, sproszkowana i ma bardzo intensywny aromat. Stosuje się ją zamiennie lub w celu uzupełnienia smaku czosnku i cebuli. Jak się okazuje, asafetyda równie dobrze sprawdza się jako dodatek do naszej, swojskiej kuchni. Niewielką ilość tej przyprawy możecie dodać np. do fasolki po bretońsku. Asafetyda wzbogaci jej bukiet smakowy. Doda charakterystycznej siarkowej ostrości. Przede wszystkim jednak ułatwi trawienie, a co za tym idzie, przyswojenie składników odżywczych zawartych w tym daniu.

Asafetyda – właściwości zdrowotne

  • Stanowi doskonałe lekarstwo na niestrawność.
  • Działa rozgrzewająco.
  • Asafetyda niszczy też pasożyty – zwłaszcza glisty i owsiki.
Jak piszą Vasant Lad i David Frawley w Jodze ziół: „Asafetyda to silny środek pobudzający trawienie, który usuwa pozostałości przemiany materii blokujące układ pokarmowy (…) Oczyszcza florę jelitową i wzmacnia agni (czyli ogień trawienny wg. ajurwedy). Asafetyda ma właściwości podobne do czosnku, lecz jest silniejsza i ma bardziej nieprzyjemny zapach. Jako środek wspomagający trawienie jest stosowana z takimi przyprawami jak imbir, kardamon i sól kamienna”.

Asafetyda – jak ją stosować?

Silnie pobudzającą asafetydę możesz stosować (w ilości maksymalnie 1 /4 łyżeczki) w tych wszystkich przepisach, gdzie występuje czosnek i cebula. Można nią zastąpić wspomniany czosnek i cebulę lub stosować dodatkowo. Podsmażamy ją bardzo krótko z resztą przypraw i uważamy, aby jej nie przypalić.

- Używam jej bardzo często do dań z większymi strączkami (jak fasola czy ciecierzyca), ale również do części dań kuchni indyjskiej – wymienia Maciej Szaciłło. Doskonałym sposobem na wzmocnienie poprawienie strawności roślin strączkowych jest właśnie… asafetyda.

Przeciwwskazaniem do używania asafetydy są: wysoka gorączka, nadkwasota, wysypka, pokrzywka i ciąża.

Szczypta (asafetydy nie można stosować w dużych ilościach) dodana do potrawy pozwoli zredukować gazy, wzdęcia i poprawi krążenie.

Asafetyda na kolki (według ajurwedy): zmieszaj 2 g asafetydy z 5 g adżwanu (indyjski kminek; dostępny w sklepach z żywnością orientalną lub online), podpraż na sucho (bez oleju) i zmiel z moździerzu. Zmieszaj z 2,5 g czarnej lub różowej soli himalajskiej i wypij z ciepłą wodą. Dzieci powinny stosować połowę dawki.

  1. Styl Życia

Ajurweda na chłody

W zależności od szkoły masaż Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. (Fot. iStock)
W zależności od szkoły masaż Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. (Fot. iStock)
Chcesz rozgrzać ciało, a jednocześnie się zrelaksować? Uwolnić od bólu i poczuć przypływ sił witalnych? Wyciszyć umysł i emocje? Wszystko to oferują zabiegi wywodzące się z ajurwedy.

Pewnie słyszałaś o trzech doszach – energiach kształtujących nasze ciała, rozróżnianych przez ajurwedę. W wielu książkach czy na stronach internetowych znajdziesz test, który pomoże ci ustalić, która z nich dominuje w twoim organizmie.  Ale niezależnie od tego, czy twoją konstytucją jest vata, pitta czy kapha, polub olej! Dlaczego? Chociażby dlatego, że równoważy doszę vata, bardzo chwiejną niemal u wszystkich. Negatywnie wpływają na nią takie czynniki, jak stres, pośpiech, nadmierny wysiłek, niedosypianie, chłód, zimne posiłki, używki, nieregularny tryb życia...

– Vata uchodzi za królową dosz. Jeśli jest w równowadze, również pozostałe uzyskują stabilny poziom – tłumaczy Elżbieta Żuk-Widmańska, nauczycielka ajurwedy. – Do tego odpowiada za starzenie się i degenerację organizmu. A krótki masaż głowy, przy użyciu minimalnych ilości oleju, działa odmładzająco.

I właśnie od takiego masażu głowy terapeutka zaczyna zwykle sesję.

Precz z amą!

– Ludzie przychodzą do mnie najczęściej zmęczeni, zestresowani, więc najpierw ułatwiam im się wyciszyć, zostawić za sobą problemy, zabieganie właśnie poprzez masaż. Pomaga też przy bezsenności, depresji, pobudzeniu nerwowym – mówi Żuk-Widmańska.

Taka „przygrywka” odbywa się na siedząco. Ruchy są energiczne, obejmują też barki. Uwaga przenosi się do ciała i można przystąpić do bardziej zaawansowanych działań, do prawdziwego rozgrzania. Choćby do sztandarowego zabiegu ajurwedyjskiego, czyli Abhyangi. Tutaj także główną rolę odgrywa olej sezamowy. I używa się go naprawdę dużo – zwłaszcza dla osób z dominującą vatą.

Ruchy terapeutki są zdecydowane, posuwiste. Do tego dochodzi rytmiczne oklepywanie ciała. W ten sposób porusza się zastałą energię i uwalnia swobodny przepływ prany. – Ten masaż nie może być delikatny, w przeciwnym razie nie spełniłby swojej funkcji – tłumaczy Żuk-Widmańska. Chodzi o oczyszczanie. – Pokarm, który trafia do naszego żołądka, zostaje w procesie trawienia przetworzony na substancje odżywcze oraz odpady. Ale według ajurwedy jest jeszcze trzecia substancja, toksyczna – ama. Podczas gdy na naturalne odpady mamy kanały wydalnicze, lepka, kleista ama odkłada się w tkankach. Dostaje się do krwi, zaczyna podróżować po ciele, gromadzi się w najbardziej osłabionych miejscach. Wywołuje nadciśnienie, bóle stawów, głowy... Żeby pozbyć się amy, trzeba ją niejako zebrać z człowieka i wtłoczyć do układu wydalniczego. Ciepły olej sezamowy, wcierany w ciało, przenika przez wszystkie siedem tkanek, rozpuszcza ją i odrywa. Oczyszczony organizm odżywa – twierdzi terapeutka.

W zależności od szkoły Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. – Przyjmuje się, że przez 35 minut nie powinno się go zmywać, żeby dotarł w głąb każdej tkanki – mówi Elżbieta Żuk-Widmańska. – Poza rozpuszczeniem toksyn ten masaż daje też rozluźnienie, ulgę przy różnych dolegliwościach bólowych i problemach układu nerwowego. Nawilża całe ciało, zostawia je z uczuciem przyjemnego ciepła. Jedyne przeciwwskazania to rany, nadciśnienie i ciąża.

Fosa i stemple

Rozgrzanie wcale nie musi się kończyć na Abhyandze. Chcesz pójść krok dalej? Pozwolić, by uzdrawiające ciepło popłynęło wzdłuż kręgosłupa? Oto Kati Vasti (kati – kręgosłup, vasti – fosa). Leżysz na brzuchu, już rozgrzana, a terapeuta przykleja ci na plecach wałek z ciasta orkiszowego w kształcie kółka. Do powstałej w ten sposób „miseczki” wlewa ciepły olej sezamowy, czasem z dodatkiem kamforowego.

Ten zabieg ma już inny charakter, jest z kolei bardzo statyczny. Ruch jest wręcz niewskazany – każda zmiana pozycji może zniweczyć misterną konstrukcję. Nieporuszona, kontemplujesz więc ciepło. Na początku temperatura jest wysoka – najlepiej taka na granicy wytrzymałości. Błyskawicznie jednak obniża się, więc terapeuta wybiera łyżką olej i ponownie napełnia „fosę”. – Wraz z wylewanym olejem usuwany jest nadmiar vaty – tłumaczy Elżbieta Żuk-Widmańska. – To skuteczny sposób, żeby się go pozbyć.

Zabieg ten jest świetny na bóle kręgosłupa, dyskopatię, rwę kulszową – zapewnia terapeutka. Leżysz tak 15–20 minut. Albo i 30. W zależności od tego, czego potrzebujesz i ile wytrzymasz w bezruchu. Niewykluczone, że zaśniesz. Potem masz utrzymać ciepło.  Zatem zrezygnuj z ambitnych planów – co najwyżej przygotuj sobie mleko z kurkumą albo wodę z cytryną. I idź do łóżka.

Jeszcze inne możliwości daje masaż sakiewkami (inaczej stemplami), Podi Kizhi (podi – proszek, kizhi – sakiewka). Podstawa to wspomniane (lniane) sakiewki, wypełnione ziołami plus olej sezamowy, choć w niektórych wypadkach stosuje się bardziej skomplikowany wywar, na bazie mleka. Najpierw kładziesz się na brzuch, terapeuta zaczyna masaż od nóg. Nawilża kolejne części ciała, po czym sięga po aromatyczne, ociekające olejem, ciepłe woreczki. Zaczyna stawiać nimi na skórze „stemple”. Rytmicznie, jeden przy drugim. Potem wykonuje nimi koliste ruchy, uciskając. Masaż przynosi ulgę przy bólach mięśni, sztywności stawów czy chronicznych bólach reumatycznych. Usuwa skutki stresu i napięcia. Poprawia krążenie, wspomaga przewodnictwo nerwowe.

Nie tylko ciało

Elżbieta Żuk-Widmańska podkreśla, że każdy zabieg dotyka wszystkich aspektów człowieka: – Piękno zabiegów ajurwedyjskich polega na tym, że wychodzą daleko poza działanie fizyczne.

Jak możesz sama wpłynąć na umysł, stosując zasady ajurwedy? Najprostsza rada dla wszystkich: smaruj się codziennie olejem sezamowym. – Codzienna auto-Abhyanga zapewnia zdrowie i długowieczność. Dobrze pamiętać, że stawy masuje się okrężnymi ruchami, a kości podłużnymi. Że ciało to również stopy, dłonie, twarz, uszy, szyja – wylicza Elżbieta Żuk-Widmańska. – Najlepiej rozpocząć od głowy, tam się wszystko zaczyna.

Elżbieta Żuk-Widmańska terapeutka ajurwedy. Wiedzę i umiejętności zdobywała w Instytucie Jiba Ayurveda w Indiach.