1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Desery z niskim indeksem glikemicznym

Desery z niskim indeksem glikemicznym

Lemon cupcakes (fot. Ewelina Podrez-Siama)
Lemon cupcakes (fot. Ewelina Podrez-Siama)
Słodycze bez cukru? – Tak, stają się coraz bardziej poszukiwane. Najważniejsze jednak, żeby te „odchudzające” desery nie powodowały nagłych skoków insuliny. Jeśli mamy ochotę na coś apetycznego, kremowego i słodkiego warto zainspirować się przepisami z książki „Kuchnie świata w wersji keto”, w której Ewelina Podrez-Siama dzieli się swoimi kulinarnymi odkryciami.

Poniżej 4 przepisy na desery, które, wbrew pozorom, nas „nie zasłodzą”.

Lemon cupcakes

Cupcakes to małe amerykańskie babeczki o delikatnej strukturze. W tym przepisie proponuję Ci ich cytrynową, rozpływającą się wersję na bazie mąki migdałowej.

Składniki na 12 muffinek:

  • 280 g mąki migdałowej
  • 120 g masła
  • 250 ml maślanki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • skórka z dwóch cytryn (żółta część)
  • 2 jajka
  • szczypta wanilii
  • 120 g wybranego słodzika

Białka ubij na sztywno. Dodaj żółtka i pozostałe składniki: miękkie lub rozpuszczone i ostudzone masło, maślankę, mąkę migdałową, wanilię, skórkę cytrynową, słodzik i proszek do pieczenia. Wymieszaj ze sobą wszystkie składniki. Podziel ciasto na 12 foremek na muffiny (mogą być wyłożone papilotkami). Piecz w 180 stopniach przez 25 minut. Dekoruj słodzikiem w pudrze lub bitą śmietaną.

Na bazie tego przepisu możesz przygotować więcej rodzajów cupcakes. Zamień skórkę cytrynową na posiekaną czekoladę, dodaj do środka mascarpone ze słodzikiem lub owoce.

Crêpes na słodko

Fot. Ewelina Podrez-SiamaFot. Ewelina Podrez-Siama

Crêpes, czyli cieniutkie, francuskie naleśniki, z różnymi nadzieniami są dla mnie wspomnieniem Paryża. W każdej uliczce znajdziesz stoiska i małe lokale serwujące tę apetyczną przekąskę. W opracowanej przeze mnie wersji keto naleśniki mają bardziej omletowy charakter i stanowią świetną bazę do dalszych kulinarnych przygód.

Składniki na 3 porcje:

  • 3 jajka
  • 20 g mascarpone
  • ¼ łyżeczki lnu mielonego
  • szczypta suszonej wanilii
  • szczypta soli
  • 10 g masła ghee (do zwilżania patelni)
  • ½ łyżeczki erytrolu
  • 1–2 krople naturalnego ekstraktu z pomarańczy (opcjonalnie)

Składniki (z wyjątkiem masła) zmiksuj ze sobą do uzyskania jednolitej konsystencji. Odstaw na 2–3 minuty. Rozgrzej dwie patelnie do naleśników lub zwykłe o średnicy 26–28 cm. Następnie rozpuść na pierwszej z nich masło i ręcznikiem papierowym rozprowadź je po całej patelni. Przed każdym smażeniem dokładnie wymieszaj masę jajeczną, ponieważ len opada na dno. Na rozgrzaną patelnię (jeśli używasz różnej wielkości patelni, wybierz w pierwszej kolejności mniejszą) wlej chochelką ¹‰₃ masy jajecznej. Podnosząc patelnię i poruszając nią, dokładnie rozprowadź ciasto po całej powierzchni patelni. Naleśniki nie mogą być za cienkie (będą zbyt delikatne) ani za grube (wyjdzie mało elastyczny omlet), idealna wysokość to 1 mm. Mniej więcej taką grubość osiągniesz przy użyciu odpowiedniej patelni i dokładnym podziale ciasta. Smaż naleśnik do zarumienienia, a następnie zwilż nasączonym masłem ręcznikiem papierowym drugą patelnię i energicznie przerzuć naleśnik na drugą patelnię, by dosmażyć go z drugiej strony. Usmażony naleśnik wyłóż na deskę i nadziewaj od razu lub złóż do oczekiwanej formy, na przykład dwukrotnie, by uzyskać trójkąty (na zimno będzie mniej elastyczny i składany dopiero wówczas może się połamać). Powtórz proces trzykrotnie, za każdym razem przecierając patelnię zwilżonym ręcznikiem papierowym.

Przepis na naleśniki jest bazowy. Możesz je jeść same, z masłem, skropione sokiem z pomarańczy, z dżemem bez cukru, kremem orzechowo-czekoladowym lub bitą śmietaną czy mascarpone zmiksowanym z wybranym słodzikiem i owocami.

Tort bezowy Pavlova

Fot. Ewelina Podrez-SiamaFot. Ewelina Podrez-Siama

Pavlova to królowa wśród niskowęglowodanowych ciast. Pochodząca z Nowej Zelandii beza, podawana z mascarpone i świeżymi owocami, to idealne ciasto w diecie keto (pod warunkiem zamiany cukru na wybrany słodzik oczywiście). Wymaga wielu starań, lecz efekt końcowy jest tego warty.

Składniki na 8 porcji:

  • 5 zimnych białek jaja
  • szczypta soli
  • 150 g ksylitolu lub erytrolu
  • 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka octu jabłkowego

Krem stracciatella:

  • 150 ml śmietanki 36%
  • 200 g mascarpone
  • 2 kostki gorzkiej czekolady
  • 3–4 łyżeczki ksylitolu
  • kilkanaście kropel stewii (do smaku)

Dekoracje: owoce jagodowe, granat, porzeczki, czekolada

Piekarnik nastaw na termoobieg i rozgrzej do 160 stopni. Ksylitol zmiel w młynku. Białka ubij ze szczyptą soli. Gdy będą już sztywne, dodawaj po łyżce ksylitolu (kolejną dopiero, gdy poprzednia się rozpuści) i nadal ubijaj. Blachę wyłóż papierem do pieczenia. Na papierze narysuj oczekiwany kształt bezy, proponuję odrysowanie formy tortowej 21–22 cm. Posmaruj papier do pieczenia odrobiną oleju. Śnieżnobiałe, ubite już z całością ksylitolu białka wymieszaj delikatnie z octem i mąką ziemniaczaną. Na papierze do pieczenia uformuj białka w taki sposób, aby brzegi były zdecydowanie wyższe (minimum 2 cm), a środek wklęsły. Uformowaną bezę włóż do piekarnika i natychmiast zmniejsz temperaturę do 130 stopni. Piecz 2 godziny, a następnie pozostaw bezę w uchylonym piekarniku do ostygnięcia. Po wyjęciu beza będzie bardzo miękka, o konsystencji żelka. Pozostaw ją w temperaturze pokojowej jeszcze na kilka godzin, następnie zdejmij z papieru i poodłamuj ewentualny skarmelizowany ksylitol. Tymczasem przygotuj krem. Śmietankę ubij ze zmielonym ksylitolem. Dodaj mascarpone i ubijaj jeszcze chwilę. Na koniec dodaj odrobinę stewii i startą drobno czekoladę. Spróbuj i w razie potrzeby dodaj jeszcze stewii. Pamiętaj jednak, że krem musi być jedynie delikatnie słodki – beza jest wystarczająco słodka. Wyłóż krem na bezę, udekoruj owocami i schłodź w lodówce przez minimum 2 godziny. Krój długim, bardzo ostrym nożem.

Pavlova nie jest najłatwiejszym deserem, gdy przygotowujesz ją pierwszy raz, choć paradoksalnie nie jest to przepis bardzo skomplikowany. Nie rób deseru na ostatnią chwilę, zadbaj o to, by białka były schłodzone, a ksylitol dobrze zmielony, i nie przejmuj się początkową konsystencją powstałej bezy. Przy zachowaniu odpowiedniej temperatury i poprawnym ubiciu bezy nie ma co tu się nie udać. Jeśli bezę przygotowujesz dzień–dwa wcześniej, to krem i owoce warto wyłożyć na nią na świeżo, 2–3 godziny przed podaniem.

Brownie z masłem orzechowym

Fot. Ewelina Podrez-SiamaFot. Ewelina Podrez-Siama

Klasyka amerykańskich smaków i idealne połączenie: intensywnie czekoladowe brownie z masłem orzechowym. To jeden z ulubionych przysmaków mojego Męża i czytelników bloga ms-fox.pl.

Składniki na 8 porcji (forma okrągła o średnicy 24 cm):

  • 150 g czekolady 70%
  • 150 g masła
  • 6 jajek
  • 1 łyżka mąki orzechowej (mielonych orzechów ziemnych)
  • szczypta wanilii
  • ¼ łyżeczki proszku do pieczenia
  • słodzik (u mnie 60 g erytrolu)

Krem orzechowy:

  • 100 g masła orzechowego 100%
  • 250 g mascarpone
  • sól do smaku
  • słodzik (u mnie 3 łyżki erytrolu i kilka kropel stewii)

Czekoladę rozpuść wraz z masłem w kąpieli wodnej. Dodaj wybrany słodzik, wymieszaj i ostudź. Białka oddziel od żółtek i ubij na sztywno ze szczyptą soli. Dodaj żółtka, wanilię i mąkę orzechową. Połącz składniki, a następnie dolej czekolady i delikatnie wymieszaj silikonową szpatułką. Przelej ciasto do wysokiej formy tortowej wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz 30 minut w 180 stopniach (termoobieg + dół), a następnie wystudź. Mascarpone ubij z wybranym słodzikiem. Dodaj masło orzechowe, szczyptę soli i wymieszaj. Dosłodź i dosól do smaku (krem powinien być delikatnie słodki i zarazem słony). Wyłóż krem orzechowy na brownie i udekoruj na przykład orzechami ziemnymi (niewliczone w makro).

Kuchnie świata Ewelina Podrez - Siama Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Wskaźnik BMI – czy warto z niego korzystać? Co powinniśmy wiedzieć o swojej wadze?

Niektórzy traktują BMI jako wyznacznik prawidłowej masy ciała, ale obliczanie BMI nie przyniesie nam odpowiedzi na temat ilości tkanki tłuszczowej i mięśniowej w naszym ciele. (fot. iStock)
Niektórzy traktują BMI jako wyznacznik prawidłowej masy ciała, ale obliczanie BMI nie przyniesie nam odpowiedzi na temat ilości tkanki tłuszczowej i mięśniowej w naszym ciele. (fot. iStock)
Prawidłowe BMI to dla wielu osób świadectwo ich „szczupłości”. Takie podejście nie uwzględnia jednak wielu aspektów zdrowotnych, które wiążą się z masą ciała. Interpretacja BMI wcale nie jest prostą sprawą. Jak podkreśla dr Hanna Stolińska, dietetyczka kliniczna – Sam wskaźnik BMI niewiele nam mówi o kondycji naszego organizmu. Najważniejszy jest skład ciała.

Co to jest BMI?
BMI to jest tzw. Body Mass Index, czyli wskaźnik masy ciała, który mówi, czy mamy prawidłową masę ciała. Możemy mieć nadwagę, otyłość, różne stopnie otyłości, a także niedowagę. BMI tak naprawdę było kiedyś opracowane po to, żeby określić ryzyko chorób i zgonów. Zarówno osoby z bardzo wysokim jak i bardzo niskim BMI częściej umierają. Z kolei osoby, które mają środek tego wskaźnika – rzadziej. Taka właśnie była idea stworzenia BMI. Jednak wskaźnik nie mówi nam nic więcej o stanie naszego ciała.

Jak w takim razie interpretować BMI?
Ja bardzo nie lubię tego wskaźnika, bo on określa tylko i wyłącznie kilogramy. Nie bierze się tutaj pod uwagę składu ciała. Jeśli mamy mężczyznę silnie umięśnionego to on będzie miał wysokie BMI, a przecież nie jest otyły i nie ma problemu z masą ciała. Z kolei sam fakt, że widzimy osobę szczupłą nie oznacza, że nie ma ona problemu z tkanką tłuszczową. Gdy bierzemy pod uwagę skład ciała u takiej osoby to, przykładowo, może ona mieć sporo tkanki tłuszczowej, a niewiele mięśniowej, bo mało się rusza. I ta osoba będzie miała niskie BMI, mimo, że ma bardzo dużo „tłuszczu”… To jest tzw. „chudy grubas”. Dlatego ja na co dzień nie posługuję się wskaźnikiem BMI. Na BMI może zwraca się większą uwagę w ośrodkach zaburzenia odżywiania.

Czyli prawidłowe BMI nic nam nie mówi?
Kiedy mam pacjenta z nadwagą lub otyłością najważniejszy jest dla mnie właśnie skład ciała. Dlatego w pierwszej kolejności robię analizę tego składu, czyli bioimpedancję elektryczną. Polega to na tym, że pacjent wchodzi na specjalne urządzenie i bierze analizator w ręce. Nie jest to zwykła waga, którą posługujemy się w domu i która pokaże nam ilość wody, tłuszczu i mięśni. Musi być tutaj tzw. obieg zamknięty. Urządzenie musi mieć atest medyczny. Zawartość poszczególnych tkanek wylicza się na podstawie ich oporu względem przepływu prądu. Wtedy możemy zobaczyć, ile jest mięśni, ile tkanki tłuszczowej, jaki jest stosunek wody, kości. Widzimy cały skład ciała i na tej podstawie możemy ocenić czy pacjent jest otyły, czy ma problem z masą ciała.

Tkanka tłuszczowa odkładać się może w jamie brzusznej, co jest bardzo niekorzystne. Często właśnie szczupli mężczyźni, którzy są aktywni fizycznie, jednak bardzo źle się odżywiają, mają dużo takiej tkanki tłuszczowej, nie podskórnej, tylko narządowej (wisceralnej). Wszystko to widzimy na analizatorze składu ciała.

Wróćmy do tego przykładu osoby szczupłej z dużą ilością tkanki tłuszczowej. O czym to świadczy?
Duża ilość tkanki tłuszczowej wcale nie jest korzystna dla naszego organizmu. Kryją się za tym jakieś zaburzenia metaboliczne. Taka osoba ma niską przemianę materii. Przekłada się to na mały stopień regeneracji, na odwodnienie organizmu – pamiętajmy, że tłuszcz nie trzyma wody, tylko mięśnie ją kumulują. Taka osoba będzie więc odwodniona, będzie się słabiej regenerować i będzie miała trudności przy aktywności fizycznej – szybciej będzie się męczyć.

Czyli cierpiąc na nadwagę lub otyłość jesteśmy stale odwodnieni?
Tak, więcej tłuszczu to jest odwodnienie organizmu. Pacjent z dużą ilością tkanki tłuszczowej zawsze będzie miał zbyt małą ilość wody w organizmie.

Jaka więc powinna być zawartość wody? Czy są jakieś normy, które mogą informować o odwodnieniu?
Dobry poziom wody u mężczyzn to jest 50-65%, u kobiet 45-60%, a u dzieci 60 – 75%. Zawartość wody w organizmie nie wynika z tego, czy my dużo pijemy, tylko z tego, ile mamy tłuszczu i masy mięśniowej. Jak już wspomniałam: tylko tkanka mięśniowa kumuluje wodę. Natomiast jeśli nam spada tkanka tłuszczowa to od razu procent wody idzie do góry. Tymczasem wiele osób myśli, że jak wychodzi im mała ilość wody w organizmie to dlatego, że mało piją…

W jakim stopniu ten skład ciała przekłada się na nasze zdrowie?
Nieprawidłowy skład ciała przekłada się m.in. na insulinooporność, cukrzycę, policystyczne jajniki, wszelkiego rodzaju zaburzenia hormonalne, problemy z kośćmi, ze stawami (stawy muszą być obudowane masą mięśniową).

Czy osoba szczupła może rozpoznać, że ma nieprawidłowy metabolizm?
Takim osobom zwykle odkłada się tkanka tłuszczowa w jamie brzusznej i skóra na brzuchu też jest inna. Można to również dostrzec oglądając swoje ciało. Widać, że jest mniej mięśni, a więcej tkanki tłuszczowej. Ciało będzie bardziej wiotkie.

Z kolei osoby ze zbyt niskim BMI mogą być okazem zdrowia?
Tak, bo mają przy tym dobry skład ciała i wszystko z ich zdrowiem jest w porządku. Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Ja sama jestem bardzo szczupłą osobą, ale mam tkankę tłuszczową na odpowiednim poziomie, buduję też masę mięśniową poprzez aktywność. Jeszcze raz podkreślam, że ważny jest odpowiedni skład ciała.

Jakie są idealne proporcje tłuszczu, mięśni, wody? Kiedy możemy powiedzieć, że skład ciała jest odpowiedni?
U mężczyzny przyjmuje się, że norma dla tkanki tłuszczowej wynosi od 8 do 21%. U kobiet od 21 do 33%. Wraz z wiekiem norma zmienia się u kobiet na 23 – 35%. Wiadomo, że w okresie menopauzy i po menopauzie te normy trochę się zmieniają. Mężczyzna ma zawsze więcej tkanki mięśniowej, dlatego te normy są zupełnie inne. Nie można więc (wagowo) porównywać kobiety do mężczyzny. Jak widać ta norma tłuszczowa dla kobiet jest prawie dwa razy wyższa, a obliczanie BMI wygląda tak samo u kobiet jak i u mężczyzn, więc nie jest to dla mnie wiarygodny wskaźnik. Osoby starsze też będą miały mniej masy mięśniowej i mniej wody. Takie proporcje sprawdza się więc na analizatorze składu ciała, a nie za pomocą jednego wskaźnika.

Czyli otyłość też najlepiej diagnozujemy poprzez skład ciała?
Ja zawsze pracuję z analizatorem. U każdego pacjenta, który przyjdzie do mnie na wizytę kontrolną, mogę sprawdzić z czego chudnie: czy zmniejsza się ilość tkanki tłuszczowej, czy mięśniowej. Dzięki temu możemy bardziej modyfikować dietę, albo zwrócić większą uwagę na aktywność fizyczną. Jeśli „lecą” nam mięśnie to warto zastosować więcej białka w diecie i włączyć ćwiczenia siłowe i aerobowe. Po to właśnie jest badany ten skład ciała, żeby na bieżąco patrzeć, jak wygląda proces chudnięcia u takiego pacjenta. Pacjent nie oszuka analizatora. Wszystko na nim widać: czy osoba właściwie prowadzi dietę i stosuje się do zaleceń.

No właśnie, jak wygląda kwestia diety, która jest tutaj kluczowa. Na ile analizator pozwoli ustawić odpowiednią dietę, żeby skład ciała poszedł we właściwym kierunku?
Głównie patrzymy na białko w diecie, na kwestie budowania tkanki mięśniowej i spalanie tłuszczowej. Jeśli chcemy dokładnie dobrać ilość składników odżywczych i wyselekcjonować odpowiednie dla nas produkty spożywcze to, pod względem podejścia naukowego, najbardziej wiarygodne będą testy genetyczne. Stają się one tzw. złotym standardem. Robimy wówczas wymaz z jamy ustnej i badamy geny pod kątem trawienia tłuszczów, białek, węglowodanów i różnych produktów spożywczych, ale też sprawdzamy trawienie glutenu, laktozy, fruktozy, nietolerancję kofeiny, soli, a także czynniki ryzyka różnych chorób. Na podstawie tego badania możemy już dokładnie dobrać dietę. Nutrigenetyka to jest przyszłość. Natomiast sam skład ciała na pewno powie nam wiele o aktywności fizycznej danego pacjenta i o zawartości białka, gdyż białko jest podstawowym budulcem dla mięśni.

Zwykle przyjmujemy, że tłuszcz jest dla nas niekorzystny, ale przecież musimy mieć pewne zapasy tłuszczu.
Musi być odpowiednia ilość tkanki tłuszczowej. To jest ważne szczególnie u kobiet. W tkance tłuszczowej kumuluje się i powstaje witamina D, ale też żeńskie hormony. Kobiety ze zbyt niską zawartością tkanki tłuszczowej mają zwykle problemy z miesiączkami. Mogą też mieć problemy z tarczycą.

A jak jest z grubością kości? Mówi się czasem, że dana osoba ma grube kości.
Nie można powiedzieć, że kości są grube, bo kości ważą bardzo mało. Nie ma czegoś takiego jak grube kości. Na analizatorze składu ciała podaje się mniej więcej ich gęstość (w kilogramach), ale to jest pobieżne.

Jak obliczyć BMI? Jakie BMI jest prawidłowe?

BMI to kilogramy, czyli masa ciała dzielona przez wzrost do kwadratu. Od 18,5 do 24,9 mamy normę. Powyżej 25 do 29,9 mamy nadwagę. Powyżej 30 mamy otyłość. Każdy kolejne 5 punktów w górę świadczy o kolejnych stopniach otyłości. Poniżej 18,5 to jest niedowaga.

Hanna Stolińska: dr n. o zdrowiu, dietetyk kliniczny, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Prowadzi konsultacje i szkolenia żywieniowe dla dzieci i dorosłych. Autorka książek nt. leczenia dietą („Insulinooporność”, „Zdrowe stawy”, „Jelito drażliwe”)

  1. Kuchnia

Mazurki Moniki Mrozowskiej

Mazurek malinowy, fot. Monika Mrozowska
Mazurek malinowy, fot. Monika Mrozowska
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Zdrowe, bezcukrowe i łatwe do wykonania. Monika Mrozowska, autorka książki „Słodko, zdrowo, świątecznie” dzieli się z nami przepisami na wielkanocne mazurki.

Jeśli zależy komuś na przyrządzeniu smacznych ciast, a przy tym na zredukowaniu liczby kalorii, które kryją się w tradycyjnych deserach – te przepisy powinny się sprawdzić.

Monika Mrozowska, fot. archiwum prywatne Monika Mrozowska, fot. archiwum prywatne

Mazurek malinowy

Ciasto:
  • 150 g mąki orkiszowej
  • 100 g masła
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki syropu z agawy
Masa:
  • 400 g malin
  • 2 marakuje
  • 2 łyżki syropu z agawy
Przesianą mąkę orkiszową mieszamy z pokrojonym masłem, żółtkami i syropem z agawy. Ciasto wstawiamy na 30 minut do lodówki, aby się schłodziło. Następnie delikatnie wałkujemy i wykładamy nim prostokątną formę do ciasta (wymiary ok. 20 cm x 25 cm). Wkładamy ponownie do lodówki na 10 minut, a następnie pieczemy ok. 25 minut w 180°C góra/dół. W tym czasie dusimy maliny z syropem z agawy (ok. 5-10 minut). Zdejmujemy z gazu i przecieramy przez drobne sitko. Upieczony i wystudzony spód polewamy przetartymi malinami i ozdabiamy pestkami z dwóch owoców marakui.

Mazurek czekoladowy

Fot. Monika Mrozowska Fot. Monika Mrozowska

Ciasto:

  • 150 g mąki orkiszowej
  • 100 g masła
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki syropu z agawy
Masa:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 g orzechów laskowych
  • 2 łyżki syropu z agawy
  • garstka płatków migdałów
Przesianą mąkę orkiszową mieszamy z pokrojonym masłem, żółtkami i syropem z agawy. Wstawiamy na 30 minut do lodówki, żeby się schłodziło. Następnie ciasto delikatnie wałkujemy i wykładamy nim prostokątną formę (wymiary ok. 20 cm x 25 cm). Wkładamy ponownie do lodówki na 10 minut, a następnie pieczemy ok. 25 minut w 180°C góra/dół. Orzechy mielimy lub bardzo drobno szatkujemy. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i mieszamy z orzechami oraz syropem z agawy. Masę czekoladową wylewamy na upieczony spód i ozdabiamy płatkami migdałów.

Mazurek limonkowy

Fot. Monika Mrozowska Fot. Monika Mrozowska

Ciasto:

  • 150 g mąki orkiszowej
  • 100 g masła
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki miodu wielokwiatowego
Masa:
  • 75 g nerkowców
  • sok z trzech limonek
  • 3 łyżki miodu wielokwiatowego
Do przybrania:
  • kwiaty jadalne, np. bratki
  • otarta skórka z limonki
Przesianą mąkę mieszamy z pokrojonym masłem, żółtkami i miodem. Ciasto wstawiamy do schłodzenia do lodówki na 30 minut. Następnie wałkujemy i wykładamy nim prostokątną formę do pieczenia (ok. 20 cm x 25 cm). Nakłuwamy i wstawiamy do piekarnika na ok. 20-25 minut. Pieczemy w temperaturze 180°C góra/dół. Nerkowce mielimy. Sok z limonki zagotowujemy z miodem i mieszamy ze zmielonymi nerkowcami. Przecieramy przez sitko, żeby nie było grudek, i wylewamy na upieczony, wystudzony spód. Ciasto ozdabiamy np. bratkami i otartą skórką z połowy limonki.

Mazurek figowy

Fot. Monika Mrozowska Fot. Monika Mrozowska

Ciasto:

  • 150 g mąki orkiszowej
  • 100 g masła
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki syropu z agawy
Masa:
  • 100 g masła klarowanego
  • 8 suszonych fig
  • 2 łyżki miodu gryczanego
Przesianą mąkę orkiszową mieszamy z pokrojonym masłem, żółtkami i syropem z agawy. Ciasto wstawiamy na 30 minut do lodówki, żeby się schłodziło. Następnie delikatnie wałkujemy i wykładamy nim prostokątną formę do ciasta (wymiary ok. 20 cm x 25 cm). Wkładamy ponownie do lodówki na 10 minut, a następnie pieczemy ok. 25 minut w 180°C góra/dół. Figi kroimy na pół i wyskrobujemy nasiona. W garnku podgrzewamy klarowane masło, gdy będzie gorące, zdejmujemy je z gazu i mieszamy z pestkami wydrążonymi z fig oraz z miodem gryczanym na jednolitą masę. Wystudzony kruchy spód smarujemy cienką warstwą masy figowej.

Przepisy pochodzą z książki „Słodko, zdrowo, świątecznie”.

  1. Kuchnia

Orange curd

Pomarańczowy krem - orzeźwiający i kaloryczny (fot. iStock)
Pomarańczowy krem - orzeźwiający i kaloryczny (fot. iStock)
Ogłaszam wszem i wobec - zimą świat pachnie cytrusami! Dla mnie, istoty ciepłolubnej, to jeden z najpiękniejszych aspektów tej pory roku.

 

Pomarańcze, mandarynki, grejpfruty, cytryny i limonki dodają energii i umilają oczekiwanie na nadejście wiosny. Pomarańczowy krem kusi i woła: zjedz mnie!

Składniki na ok 450g gotowego kremu:

  • skórka otarta z 2 średnich pomarańczy (najlepiej ekologicznych)
  • sok wyciśnięty z 2 średnich pomarańczy
  • skórka otarta z 1 średniej cytryny (najlepiej eko)
  • sok wyciśnięty z 1 średniej cytryny
  • 3 szt. rozkłóconych żółtek
  • 225g cukru
  • 125g masła
Wszystkie składniki wkładamy do garnuszka z grubym dnem i podgrzewamy na malutkim ogniu przez 20-30 minut, od czasu do czasu mieszając. Masa powinna leciutko zgęstnieć.

Gdy chcemy, by krem był idealnie gładki, gorącą przecieramy przez sito. Jeśli nam na tym nie zależy, od razu przelewamy do słoiczków. Zostawiamy do wystygnięcia i stężenia.

Słoiki zakręcamy i przechowujemy w lodówce. Tak przygotowany orange curd należy spożyć w ciągu miesiąca. Można wyjadać łyżką ze słoika :) lub użyć do różnych wypieków i deserów.

  1. Kuchnia

Sernik waniliowy - klasyka zawsze się obroni

Sernik można przed podaniem udekorować świeżymi owocami. (Fot. iStock)
Sernik można przed podaniem udekorować świeżymi owocami. (Fot. iStock)
Niech was nie zwiedzie niepozorny wygląd, brak lukru, polewy oraz innych fajerwerków. To jest sernik doskonały! 

Doskonały sernik waniliowy

Ciasto:
  • 2 szklanki mąki pszenna
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 3/4 kostki masła
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka cukrur z prawdziwą wanilią
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 4 łyżeczki kakao
Masa serowa:
  • 1 kg sera na serniki
  • 220 g cukru
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią 
  • 5 jajek
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 125 ml śmietanki kremówki 30 lub 36%
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej
Na blat lub stolnicę sypiemy mąkę, dodajemy obydwa cukry, proszek do pieczenia i kakao, a następnie zimne masło, które siekamy nożem na małe kawałeczki. Wybijamy jajo i ze wszystkich składników zagniatamy jednolite ciasto.

Możemy schłodzić je w lodówce, ale nie jest to konieczne. Rozwałkowujemy do żądanego rozmiaru i wkładamy na spód tortownicy. Całą powierzchnię nakłuwamy widelcem.

Przed wyłożeniem masy serowej, spód podpiekamy przez 20 minut w temp. 190C.

W tym czasie zabieramy się za obróbkę sera  - w misie miksera ucieramy ser, cukier i mąkę.

Gdy masa będzie gładka, wbijamy jajka (kolejno, po jednym). Na końcu dodajemy kremówkę i całość miksujemy na niskich obrotach do całkowitego połączenia się składników.

Tak przygotowaną masę serową wykładamy na podpieczony spód.

Przez 15 minut pieczemy w 180C. Następnie zmniejszamy temperaturę do 120C i pieczemy dalej około 1,5 godziny. Studzimy w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach.

Przed podaniem schładzamy przez kilka godzin w lodówce.

  1. Kuchnia

Zdrowe słodkości na Święta – przepisy Moniki Mrozowskiej

Piernik z mąki gryczanej - propozycja dla osób, które nie jedzą glutenu. (Fot. iStock)
Piernik z mąki gryczanej - propozycja dla osób, które nie jedzą glutenu. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Czy słodkie desery mogą być zdrowe i pożywne? – Jak najbardziej! Przekonuje o tym Monika Mrozowska, autorka książki „Słodko, zdrowo, świątecznie”.

Piernik gryczany ze śliwką

16 porcji 102 kcal/porcja deser bezmleczny, bezglutenowy, bezcukrowy, bez jajek

Fot. Monika Mrozowska Fot. Monika Mrozowska
  • 140 g mąki gryczanej
  • 105 ml (1/3 szklanki) miodu wielokwiatowego
  • 100 g suszonych śliwek
  • 1 średnia cukinia
  • 4 łyżki oleju kokosowego
  • 2 łyżki przyprawy do piernika
  • 1 łyżka octu
  • 3 łyżeczki kakao
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
Cukinię obieramy ze skórki i ścieramy na drobnej tarce. Suszone śliwki kroimy na małe kawałki. Przesianą mąkę gryczaną łączymy w misce z pozostałymi składnikami, na samym końcu dodajemy ocet i wszystko dokładnie mieszamy. Ciasto przelewamy do formy posmarowanej olejem kokosowym i pieczemy w 200°C góra/dół ok. 25 minut.

Bułeczki Świętego Mikołaja

Fot. Monika Mrozowska Fot. Monika Mrozowska

12 porcji 235 kcal/porcja deser bezcukrowy, bezmleczny, bez jajek

Ciasto:

  • 350 g mąki orkiszowej
  • 125 ml mleka kokosowego
  • 80 g miodu wielokwiatowego
  • 40 g oleju kokosowego
  • 7 g świeżych drożdży
  • szczypta soli
  • mąka orkiszowa do podsypywania
Nadzienie:
  • 100 g rodzynek sułtańskich
  • 50 g orzechów włoskich
  • 2 średnie banany
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 2 łyżki miodu wielokwiatowego
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
Wykonanie bułeczek (fot. Monika Mrozowska) Wykonanie bułeczek (fot. Monika Mrozowska)

Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku kokosowym. Dodajemy miód i mieszamy. Do miski z drożdżami przesiewamy mąkę, dodajemy olej kokosowy, szczyptę soli i zagniatamy ciasto. Miskę przykrytą ściereczką odstawiamy na 1,5 godziny w ciepłe miejsce, żeby ciasto wyrosło. Banany kroimy w cienkie plasterki, orzechy szatkujemy. Na patelni na małym gazie podgrzewamy 2 łyżki oleju kokosowego. Dodajemy miód, pokrojone banany, posiekane orzechy i rodzynki. Całość smażymy ok. 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Na koniec dodajemy cynamon, mieszamy i zdejmujemy z gazu. Wyrośnięte ciasto ponownie zagniatamy i dzielimy na 12 części. Z każdej części ciasta zagniatamy kulkę i na podsypanym mąką blacie wałkujemy na placek. Na środek ciasta nakładamy po dużej łyżce masy bananowej. Składamy z dwóch stron, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i przykrywamy ściereczką do ponownego wyrośnięcia na 30 minut. Następnie wstawiamy do piekarnika i w temperaturze 180°C góra/dół pieczemy przez ok. 20 minut.

Szałwiowiec

Fot. Monika Mrozowska Fot. Monika Mrozowska
  • 100 g mąki pszennej
  • 100 g mąki orkiszowej
  • 60 ml letniego mleka
  • 50 g masła
  • 15 g drożdży
  • 2 łyżki miodu wielokwiatowego
  • szczypta soli, mąka do podsypywania
Nadzienie:
  • 100 g szałwii hiszpańskiej (nasiona chia)
  • 84 ml (1/3 szklanki) letniego mleka
  • 80 g miodu
  • 40 g rodzynek sułtańskich
  • 20 g orzechów włoskich
  • 2 białka
  • 3 łyżeczki zmielonych migdałów
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • Skórka otarta z ¼ pomarańczy
W dużej misce rozpuszczamy drożdże w odrobinie letniego mleka z miodem. Następnie dodajemy do nich przesianą mąkę pszenną, orkiszową, resztę mleka, rozpuszczone i wystudzone masło oraz szczyptę soli. Mieszamy dokładnie (ciasto będzie lepkie) i odstawiamy przykryte na minimum 1 godzinę do wyrośnięcia. Białka ubijamy na sztywno. Nasiona chia zalewamy letnim mlekiem wymieszanym z miodem. Następnie dodajemy rodzynki, posiekane orzechy włoskie, zmielone migdały, cynamon i skórkę otartą z pomarańczy. Całość dokładnie mieszamy. Na koniec delikatnie mieszamy z ubitymi białkami. Gdy ciasto wyrośnie, zagniatamy je ponownie i wałkujemy na posypanym mąką blacie na dość cienki kwadratowy placek. Na cieście rozkładamy cienką warstwę nadzienia, tak żeby z każdej strony został pusty rant (ok. 3 cm). Delikatnie zawijamy jak makowiec i podwijamy boki pod spód. Pieczemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 190°C góra/dół ok. 40 minut.