1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Przysmaki kuchni czeczeńskiej – przepisy Madiny Mazaliewej

Przysmaki kuchni czeczeńskiej – przepisy Madiny Mazaliewej

Manty to pierożki grzybowe gotowane na parze w naczyniu zwanym mantowarką. (Fot.  Marta Rybicka)
Manty to pierożki grzybowe gotowane na parze w naczyniu zwanym mantowarką. (Fot. Marta Rybicka)
Madina Mazaliewa pochodzi z Czeczenii. W Polsce odnalazła dom i przyjaciół. A także pracę - gotuje czeczeńskie przysmaki i gra w teatrze. Nam zdradziła kilka przepisów kuchni czeczeńskiej.

Płow Ałhazura

  • mięso wołowe (miękkie, koniecznie z tłuszczykiem)
  • 5 dużych cebul
  • 2 duże marchwie
  • główka czosnku
  • sól, pieprz
  • pęczek natki pietruszki
  • pęczek koperku
  • paczka (400–500 g) ryżu
  • olej rzepakowy
  • 2–3 liście laurowe

(Fot.  Marta Rybicka)(Fot. Marta Rybicka)

Kroimy mięso w kostkę (o boku 3–4 centymetry), wkładamy do garnka, zalewamy wodą, ale tylko na tyle, żeby przykryła mięso. Gotujemy 10 minut, odlewamy wodę. Wlewamy pół szklanki oleju, dodajemy sól, pieprz, liście laurowe i drobno pokrojone łodyżki od zieleniny. Mieszamy, przykrywamy i smażymy 5 minut, aż mięso zrobi się złociste.

Kroimy cebulę w piórka, dorzucamy do mięsa i dusimy pod przykryciem, aż cebula zrobi się złota.

Marchew ścieramy na tarce o największych oczkach. Dodajemy i dusimy 5 minut, aż puści sok. Wkładamy całą główkę nieobranego czosnku. Dodajemy powoli ryż i mieszając, wlewamy wodę, aż przykryje zawartość na 2 centymetry. Mieszamy, solimy do smaku. Po zagotowaniu dusimy pod przykryciem na najmniejszym ogniu 30–35 minut.

Zdejmujemy z ognia, przykrywamy ręcznikiem na 5–10 minut.

Manty grzybowe

(na zdjęciu głównym)

Składniki na 20 sztuk:

  • 1/2 kg mąki
  • pieczarki lub boczniaki (3 opakowania po 250 g)
  • 5 dużych cebul
  • orzechy włoskie mielone (pół szklanki)
  • 1 liść laurowy
  • pęczek natki pietruszki
  • pęczek koperku
  • sól, pieprz

(Fot.  Marta Rybicka)(Fot. Marta Rybicka)

Przygotowanie nadzienia:
Dusimy grzyby na suchej patelni, żeby wyszła woda. Jeśli puszczają zbyt dużo soku, odlewamy. Po odparowaniu płynu dodajemy olej rzepakowy, poszatkowaną cebulę, liść laurowy, posiekaną natkę, koperek, sól i pieprz. Dusimy do miękkości na średnim ogniu jakieś 15 minut, cały czas mieszając. Dodajemy orzechy włoskie – mieszamy. Odstawiamy do ostygnięcia.

Przygotowanie ciasta:
Do mąki dolewamy 250 ml gorącej, lecz nie wrzącej wody. Ugniatamy ciasto – konsystencja ma być jak na pierogi. Wałkujemy, żeby było bardzo cienkie (2–3 milimetry). Ostrym nożem kroimy na kwadraty 10 × 10 centrymetrów. Łyżką stołową nakładamy nadzienie. Sklejamy w romby. Gotujemy na parze 10–15 minut.

Bułeczki z patelni

Składniki na ciasto:

  • 1/2 kg mąki
  • 400 g kefiru
  • szczypta sody oczyszczonej
  • szczypta soli

Na nadzienie:

  • pół małej główki kapusty
  • 1 marchew
  • 2 duże cebule
  • po pół pęczka koperku i natki pietruszki
  • 1 listek laurowy
  • sól, pieprz

(Fot.  Marta Rybicka)(Fot. Marta Rybicka)

Z mąki, kefiru i szczypty sody i soli zagniatamy ciasto. Odstawiamy na 5–10 minut, żeby było miękkie, nie może być twarde. Kroimy kapustę, marchewkę ścieramy na tarce o największych oczkach, cebulę i zieleninę szatkujemy i wrzucamy do dużej miski. Solimy, pieprzymy i starannie mieszamy. Na oleju rzepakowym (dodając listek laurowy) dusimy na patelni na małym ogniu 10–15 minut. Zostawiamy do przestudzenia.

Następnie rozwałkowujemy ciasto – ma mieć grubość 5–6 milimetrów – i robimy miseczką formę (krążki o średnicy około 12 centymetrów). Nakładamy ostygnięte nadzienie. Lekko spłaszczamy nadzienie ręką, zaklejamy ciasto. Rozgrzewamy olej w głębokiej patelni (smażymy w głębokim oleju) i zaledwie na chwilę, na pół minuty, wrzucamy bułeczki, żeby stały się złociste. Wyciągamy, odkładamy na durszlak, a potem na ręcznik papierowy, żeby odsączyć tłuszcz, i od razu jemy.

Burak z granatem, jak brat z bratem

Składniki:

  • 4 duże słodkie buraki
  • 1 granat
  • orzechy włoskie mielone (1/3 szklanki)
  • pęczek natki
  • pęczek koperku
  • 2–4 ząbki czosnku
  • olej z pestek dyni (lub oliwa extra vergine albo majonez)
  • pieprz, sól

Pieczemy buraki w piekarniku (200 stopni, minimum 60 minut), studzimy, obieramy. Ścieramy na tarce o największych oczkach. Wyłuskujemy ziarenka granatu, dodajemy do startego buraka.

Tort miodownik

Składniki na ciasto:

  • 3 jajka
  • 1 szklanka cukru
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki miodu
  • 90 dag mąki
  • 1/3 kostki masła 82 proc. (śmietankowego)

Składniki na krem:

  • puszka gotowej masy kajmakowej
  • kostka masła 82 proc. (śmietankowego)

(Fot.  Marta Rybicka)(Fot. Marta Rybicka)

Jajka mieszamy z cukrem, z 1/3 kostki masła oraz z miodem i sodą. W dużym garnku zagotowujemy trochę wody i wstawiamy do niego szklane naczynie, do którego wrzucamy powyższe składniki, mieszamy, aż zrobi się jednolita masa. Powoli dodajemy mąkę (70 dag), cały czas mieszając. Zdejmujemy garnek, dosypujemy resztę mąki i wyrabiamy ciasto. Zawijamy ciasto w folię, zostawiamy na parę minut w lodówce.

Mikserem ubijamy mleko kajmakowe i masło na jednolitą masę. Ciasto formujemy w kręgi o średnicy 28 centymetrów, grubość jak na cienką pizzę. Powinno wyjść siedem kręgów. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika (200 stopni) na 5 minut, tak, aby tylko zrumieniły się na złoto.

Wyjmujemy, pod dużym talerzem obkrajamy, żeby były równe. Pozostałe okrawki miksujemy. Każdy krąg smarujemy kremem, również boki. Górę posypujemy posypką ze skrawków. Odstawiamy na noc.

Barszcz Mamy Zabu

  • 6 średnich ziemniaków
  • pół buraka
  • 3 duże cebule
  • 1 średnia marchew
  • kapusta (ćwierć dużej główki bądź połówka małej)
  • pół papryki
  • po pół pęczka koperku i natki pietruszki
  • 3–4 liście laurowe
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • czarny pieprz (kilka ziarenek)
  • sól himalajska lub morska
  • pieprz mielony do smaku
  • olej rzepakowy

(Fot.  Marta Rybicka)(Fot. Marta Rybicka)

Do wrzącej wody wrzucamy ziemniaki, pokrojone na 6–8 części, dodajemy sól, posiekane łodyżki natki pietruszki i koperku, liście laurowe, pieprz. Kiedy ziemniaki są prawie gotowe, dodajemy kapustę, krojoną jak na surówkę.

Jeżeli kapusta jest młoda, gotujemy dosłownie chwilę, żeby była al dente; jeżeli stara, ciut dłużej. Jednocześnie rozgrzewamy olej rzepakowy na patelni, dodajemy cebulę pokrojoną w kostkę, marchew i buraka starte na tarce o największych oczkach, pół papryki pokrojonej w kostkę, trochę soli i resztę nóżek od natki i koperku oraz koncentrat pomidorowy.

Smażymy, aż cebulka będzie złocista. Dodajemy to do garnka i wyłączamy. Posypujemy posiekaną natką i koperkiem, przykrywamy i zostawiamy na noc. Do zjedzenia następnego dnia.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Jak spożywać pestki i nasiona, żeby przyswoić z nich to, co najcenniejsze?

Terapia pestkowa może pomóc uregulować gospodarkę hormonalną i poprawić regularność cyklu menstruacyjnego. (fot. iStock)
Terapia pestkowa może pomóc uregulować gospodarkę hormonalną i poprawić regularność cyklu menstruacyjnego. (fot. iStock)
Pestki dyni są znane ze swojego działania przeciwpasożytniczego oraz pozytywnego wpływu na gospodarkę hormonalną kobiet. Wszystkie pestki są źródłem antyoksydantów oraz witamin, które mogą być cennym wsparciem zdrowia. Warto jednak pamiętać, że małe pestki, takie jak chia czy siemię lniane, nie są trawione przez nasz układ pokarmowy i po prostu przez niego przelatują, a ich rolą jest po prostu oczyszczenie jelit. Można je również zmielić, by cieszyć się większą ilością składników odżywczych, natomiast nie do końca jest to zgodne z naturą człowieka – pisze Iwona Wierzbicka, autorka książki „Jak wzmocnić odporność”.

Moczenie pestek

Moczenie nasion i pestek zaleca się ze względu na zawartość w nich kwasu fitynowego. Jest to antyodżywcza substancja, która odpowiada za chelatację, czyli wiązanie minerałów, takich jak: żelazo, magnez, wapń i cynk, co znacznie utrudnia ich wchłanianie przez organizm. Ta informacja może okazać się cenna dla osób, których dieta obfituje w nasiona oraz pestki. Przed zjedzeniem należy je namoczyć przez minimum 12 godzin. Rekomenduje się moczenie nasion w samej wodzie, lecz można także dodać do niej sok z cytryny, ocet jabłkowy lub sól, by przyśpieszyć neutralizację kwasu fitynowego. Nie musimy moczyć nasion, jeżeli dziennie spożywamy ich niewiele (20–30 gramów), ponieważ taka ilość kwasu fitynowego nie będzie negatywnie wpływała na nasz organizm. Wręcz przeciwnie, kwas fitynowy spożywany w umiarkowanych ilościach wiąże metale ciężkie, które zatruwają organizm.

Stosunek omega-3 do omega-6

Przy spożywaniu nasion i pestek powinniśmy pamiętać o dążeniu do prawidłowego stosunku kwasów tłuszczowych omega-3 do omega-6, który powinien wynosić 1:2 (maksymalnie 1:4, przykład wspomnianego już orzecha włoskiego). Jeśli sięgasz po pestki dyni, nasiona słonecznika oraz sezamu, a także wybierasz mąkę dyniową i inne tego typu alternatywne produkty, to zwiększasz spożycie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 o działaniu prozapalnym, co z czasem staje się niebezpieczne, bo może nasilić stany zapalne. Jedz pestki z umiarem!

Jak piszą Małgorzata Białek i Jarosława Rutkowska (Znaczenie kwasu γ-linolenowego w profilaktyce i terapii, „Postępy Higieny i Medycyny Doświadczalnej” 2015):

„Wyniki badań epidemiologicznych wskazują na wzrost zachorowań na nowotwory w populacjach, w których zwiększyło się spożycie kwasów z rodziny omega-6, co spowodowało podwyższenie stosunku kwasów omega-6 do omega-3. Zbyt duży udział kwasów z grupy omega-6 w diecie sprzyja powstawaniu głównie nowotworów jelita grubego, piersi i stercza. Wyjątkiem w tej grupie związków jest GLA (kwas gamma-linolenowy, frakcja antyzapalna kwasu omega-6), który działa hamująco na proces karcinogenezy (nowotworzenia). Kwas GLA znajdziemy na przykład w oleju wiesiołka czy ogórecznika”.

Nie praż pestek!

Prażenie, na przykład pestek dyni lub nasion słonecznika, lub smażenie na oleju lnianym, a także wykorzystywanie mąki dyniowej do pieczenia prowadzi do stanów zapalnych, choroby miażdżycowej, chorób nowotworowych oraz autoimmunologicznych. Tego typu produkty spożywcze nie nadają się do obróbki termicznej i należy korzystać z nich na surowo. Warto także pamiętać o przechowywaniu olejów roślinnych obfitujących w kwasy tłuszczowe omega-3 (na przykład olej lniany) w ciemnej butelce oraz w lodówce, co zapobiega ich utlenianiu.

Najzdrowszymi tłuszczami roślinnymi są tłuszcze nierafinowane. Należy je zawsze przechowywać w lodówce (wyjątek oliwa i olej kokosowy, mogą stać poza lodówką) i zużyć przed upływem terminu ważności.

Terapia pestkowa dla kobiet

Terapia pestkowa może pomóc uregulować gospodarkę hormonalną i poprawić regularność cyklu menstruacyjnego. Warto jednak pamiętać, że zdrowa gospodarka hormonalna jest zależna od wielu różnych czynników…

Terapia pestkowa

  • Od 1. do 15. dnia cyklu spożywaj pestki dyni i siemię lniane (po dwie łyżki, możesz zmielić).
  • Od 16. do 28. dnia cyklu jedz sezam i pestki słonecznika (po dwie łyżki, możesz zmielić).

Tę terapię stosuje się również w chorobach autoimmunologicznych, aby wyrównać estrogen i progesteron. Jeśli cykl jest nieregularny lub brak miesiączki, można zacząć przyjmować w dowolnym momencie, zaczynając od etapu pierwszego. Po etapie pierwszym następuje drugi i tak regularnie od 3 do 6 miesięcy.

Pestki dyni przeciw pasożytom

Dzięki zawartej w nich kukurbitacynie stają się naturalnym sprzymierzeńcem w walce z niechcianymi mieszkańcami naszego organizmu. Kukurbitacyna ponadto wykazuje działanie przeciwbakteryjne oraz przeciwnowotworowe. W pestce dyni znajduje się tuż pod łupiną, to ta zielona otoczka pestki. Najwięcej tej dobroczynnej substancji jest w pestkach świeżo łuskanych.

Jak przeprowadzić kurację u dzieci i dorosłych?

  • Przez dwa tygodnie zjada się garść świeżo łuskanych pestek dyni (u dzieci około 10–15 pestek lub wielkość ich garści).
  • Do tego powinno być kilka suszonych fig lub śliwek (chodzi o przyśpieszenie perystaltyki jelit).
  • Zamiennikiem pestek może być olej z pestek dyni tłoczony na zimno, dodaje się go do sałatek (nie wolno podgrzewać).

Badania naukowe dowodzą ponadto, że kukurbitacyna ma działanie redukujące stany zapalne w organizmie, wspomaga leczenie nowotworów, bóli stawów i cukrzycy. Ponadto blokuje działanie enzymu 5-alfa reduktazy, dzięki czemu ma oddziaływanie antyandrogenne. Pestki dyni i olej z nich może mieć zatem spektakularne zastosowanie w łysieniu androgennym kobiet i mężczyzn, jak również w PCOS i insulinooporności.

Fragment książki Iwony Wierzbickiej „Jak wzmocnić odporność”.

  1. Kuchnia

Sezon na... rabarbar! Przepis na ciasto rabarbarowe

Przedstawiamy przepis na proste i zdrowe ciasto z rabarbarem. (Fot. iStock)
Przedstawiamy przepis na proste i zdrowe ciasto z rabarbarem. (Fot. iStock)
Ta dziwna łodyga znana jest od dawna, i choć długo uchodziła za lekarstwo, świat teraz zna ją jako fenomenalny dodatek: coś pomiędzy owocem a warzywem. Rabarbar kochają Brytyjczycy, lecz i Polacy nie wyobrażają sobie lata bez rabarbarowego kompotu...

Kompotu, prostego ucieranego ciasta z rabarbarem, posypanego cukrem pudrem, tart, kombinacji z truskawkami czy wiśniami. Rabarbar – król kwasowości – wymaga jednak słodkiego dopełnienia, jeśli nie w postaci tonujących go truskawek, to choćby dużej ilości cukru i np. przesmażenia w maśle. Wiedzą o tym Anglicy, którzy tradycyjnie zapiekają pokrojone łodygi pod crumble – słodko tłustą kruszonką. Często łaczą go tez w triffle, czyli deserze z kremami, lub Eaton mess – z bezą! Ostatnio rabarbar bije też rekordy popularności w rozmaitych napojach: w „lemoniadach” idealnie zastępuje cytrynę… My przedstawiamy przepis na proste i zdrowe ciasto z rabarbarem.

Ciasto z rabarbarem

Składniki:

Spód:

  • 200 g migdałów,
  • 200 g rodzynek (niesiarkowanych)

Masa rabarbarowa:

  • około 250 g rabarbaru pokrojonego w plasterki,
  • 1/2 szklanki wody,
  • 2 banany pokrojone w plasterki,
  • garść płatków róży,
  • (do przybrania, opcjonalnie) płatki róży, truskawki, listki melisy, kawałki rabarbaru

Sposób przygotowania:

Przygotowujemy spód: migdały mielimy na drobny granulat (w robocie kuchennym z metalowym ostrzem). Dodajemy rodzynki i mielimy dalej, aż uzyskamy kleistą masę przypominającą kruszonkę. Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia. Następnie wykładamy masę, wyrównujemy ją i ubijamy tak, aby utworzyła jednolitą warstwę. Przygotowujemy masę rabarbarową: pokrojony w plasterki rabarbar przekładamy do garnka i wlewamy 1/2 szklanki wody. Rabarbar dusimy pod przykrywką około 15 minut, aż zacznie się rozpadać. Dodajemy banany i dusimy jeszcze około 5 minut. Masę rabarbarowo-bananową miksujemy z płatkami róży, następnie studzimy. Masę wykładamy na spód i wyrównujemy. Możemy ją przyozdobić płatkami róży, listkami melisy, pokrojonymi truskawkami lub kawałkami rabarbaru. Ciasto wkładamy do lodówki na minimum godzinę.

Uwaga: przed zdjęciem rantu trzeba delikatnie okroić go nożykiem.

  1. Styl Życia

Katarzyna Bosacka radzi, jak zdrowo grillować

Katarzyna Bosacka radzi, jak zdrowo grillować. (Fot Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta)
Katarzyna Bosacka radzi, jak zdrowo grillować. (Fot Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Zdecydowana większość Polaków nie wyobraża sobie majówki bez grillowania. Karkówka, kiełbasy i warzywa z rusztu smakują w plenerze wyjątkowo dobrze. Jak grillować nie tylko pysznie, ale i zdrowo – radzi Katarzyna Bosacka, autorka programów telewizyjnych "Wiem, co jem", "Wiem, co kupuję", "Co nas truje?" a także kanału na youtube Ekobosacka.

Majowy weekend to w Polsce prawdziwe święto grilla. Ale w tym roku będzie chyba trochę inaczej? Nie sądzę, tradycja jest tradycją. Przeczuwam, że wszyscy zamknięci w domach z powodu pandemii i okropnej pogody wylegną w plener. Wiosna w tym roku jakoś nie chce się wykluć, więc na pewno będziemy szukać momentów, by wyjść na zewnątrz, posiedzieć na świeżym powietrzu, a przy okazji coś zgrillować.

Czy rodzina Bosackich często grilluje? I co najchętniej? Rodzina Bosackich jest duża - 6 osób plus pies, który jest dość wybredny i niestety nie chce zostać wegetarianinem. Podobnie zresztą jak część rodziny, kompletnie pod tym względem podzielonej. Nasi synowie są mięsożerni, a dziewczyny już od lat bezmięsne. Przy grillu musimy się więc jakoś spotykać w pół drogi - i przy mięsie, i przy warzywach.

Wciąż niewielu Polaków przyjmuje do wiadomości, że warzywa też świetnie nadają się do grillowania. Na przykład bakłażany, pomidory, cukinia, szparagi… Warzywne dania z grilla są wspaniałe! Po prosu palce lizać! Również pieczarki - odrywamy pieczarkową nóżkę, do powstałej dziurki wsuwamy masełko czosnkowe i grillujemy. Najlepsze są najprostsze dania… No i szparagi - mam nadzieję, że będą lada moment. W Wielkopolsce (skąd pochodzi mój mąż) już się pierwsze pokazały. One też się świetnie grillują.

No cóż, szparagi to poezja – nie tylko te grillowanie. Wystarczy je posmarować jakimkolwiek olejem czy oliwą z oliwek. Ponieważ jednak pochodzą głównie z Wielkopolski, która jest naszym zagłębiem szparagowym, wolę do nich dodawać rodzimy olej, na przykład rzepakowy. Białe szparagi trzeba obrać, bo są lekko łykowate, a zielonym odłamać zdrewniałą końcówkę i spróbować ich na surowo - jeśli nie chrzęszczą za bardzo w zębach, to znaczy, że nie trzeba ich obierać. Wystarczy przez 2 minuty obracać je na grillu - i gotowe! Na białe szparagi trzeba trochę dłużej poczekać – 3-4 minuty. Można je podawać w wersji dla mięsożerców (owinięte szynką parmeńską) lub dla roślinożerców (w cienkich, długich plastrach cukinii). Papryka z serem i oregano to też pychotka - można zetrzeć na tarce stare sery i zrobić z nich nadzienie. Cukinia z kozim serem i tymiankiem to też bajka!

Przy grillu naprawdę można fajnie się pobawić i wyczarować cuda – nie tylko z mięsa. Większość rodaków wciąż jednak nie przyjmuje tego do wiadomości.

Na polskim grillu wciąż skwierczy kiełbacha i mięso, w dodatku ociekające tłuszczem, przypalone. Niektórzy wręcz uwielbiają, gdy spalenizna chrzęści zębach… No właśnie. To duży problem. Spalone mięso jest bardzo niezdrowe, pełne rakotwórczych substancji i wolnych rodników sprzyjających m. in. szybkiemu starzeniu się organizmu. Tym bardziej więc namawiam mięsożerców na warzywne dodatki, również te spożywane na surowo w formie sałatek czy pomidorków koktajlowych. One w części zneutralizują wolne rodniki i rakotwórcze substancje, które powstają w mięsie podczas grillowania. A czemu by nie przyrządzić ryby? Przecież zawinięcie jej w folię aluminiową, skropienie cytryną i olejem, dodanie soli i opcjonalne koperku, to żaden problem.

To się szybko nie zmieni. Póki co trzeba się starać, żeby mięsne dania z grilla były jak najzdrowsze. O czym powinniśmy pamiętać? O tym, że zdrowe grillowanie zaczyna się już w sklepie. Unikajmy przetworzonej kiełbasy, tzw. różowej, wędzonej czy parzonej, gotowej do jedzenia. Ją można pokroić w plasterki i położyć na kanapce, a nie na grillu czy patelni. Zawierają bowiem konserwanty – zapamiętajmy zwłaszcza dwa feralne numerki: E-250 i E-251, czyli azotyn i azotan sodu, które w czasie podgrzewania wytwarzają rakotwórcze substancje. To nie jest mój wymysł, lecz Światowej Organizacji Zdrowia. Kaszanki i parówki też mają konserwanty, więc odpadają. Ale na przykład surowa biała kiełbasa jest ok.

A mięso? Jak je kupować? I co warto wiedzieć o marynacie? Lepiej omijać to gotowe do grillowania, zamarynowane przez producenta. Zwykle też zawiera konserwanty. A najlepiej czytać etykiety – jeśli znajdziemy na nich dwa wspominane już numerki, omijajmy produkt szerokim łukiem. Najlepiej kupić surowe mięso, a marynatę przygotować w domu. Zaraz podam prosty przepis mojego autorstwa, z musztardy francuskiej z ziarnami gorczycy, oleju roślinnego, czosnku, pieprzu, soli i odrobiny miodu. Surowe mięso marynujemy co najmniej przez kilka godzin, a nawet przez całą dobę. Będzie smaczniejsze i bardziej kruche. Marynata zabezpiecza je też przed szybkim spaleniem, a jednocześnie przyspiesza proces grillowania.

Jakie są inne grzechy grillujących rodaków? Grillujemy za tłusto, za dużo i „na czarno” - im bardziej spieczone mięso, tym lepiej. Często po prostu nie pilnujemy grilla, pijemy piwko, gawędzimy, bujamy w obłokach. A właśnie w tych przypalonych częściach kryją się substancje rakotwórcze. Poza tym nie używamy aluminiowych tacek chroniących potrawy przed truciznami z dymu. Niektórzy się obawiają, że aluminium w połączeniu z kwaśnymi potrawami też wydziela niezdrowe związki. Ale przecież raczej nie kładziemy kwaśnego pomidora bezpośrednio na aluminiowej tacce, tylko na potrawie. W zasadzie wystarczy aluminiowa folia. Zawsze owijam w nią ryby. Muszę spróbować grillowania z papierem do wypieków. Nigdy tego nie robiłam - mam więc nowe zadanie (śmiech).

A po czym poznać, że mięso jest już gotowe do spożycia i za moment zamieni się w skwarkę? Zależy jakie mięso. Gdy byłam mała obserwowałam, jak moi rodzice (tato też świetnie gotował) przyrządzali mięso. Stosowali metodę „na widelec” - wbijali go w mięso i sprawdzali, czy ładnie wychodzi. Trochę jak patyczek przy pieczeniu ciasta. I to się dziś też sprawdza. Ale jeśli grillujemy polędwicę wołową, dobrego steka czy piersi kaczki, to przez przekłutą dziurkę wypłynie sok i mięso będzie suche. Kucharze używają więc po prostu palca – lekko naciskają mięso i jeżeli stek jest miękki, już ciepły w środku, to znaczy że można go konsumować. A dopieczoną karkówkę łatwo poznać – zmienia wtedy kolor z różowej na lekko szarą i ma lekko podpieczone fragmenty.

Rodzina Bosackich spędziła wiele lat w USA i w Kanadzie, gdzie była zapraszana na przyjęcia. Czy tam też tak namiętnie się grilluje? Grill jest tam bardzo popularny, ale w zupełnie innym wydaniu, niż u nas. Mówię o typowym grillowaniu klasy średniej. Jeśli my zapraszaliśmy sąsiadów do nas, była karkówka, warzywa, chrzan, musztarda… A jak oni zapraszali nas do siebie, na grillu lądowały niezdrowe „gotowce” w sklepowej marynacie albo wręcz hotdogi, parówki i mrożone hamburgery w bułkach o 100-letniej przydatności do spożycia. Taki jest amerykański standard. Ale za to rzuca się w oczy jedna różnica - tam przy każdym domu stoi grill gazowy (ewentualnie elektryczny), który nie dymi, nie trzeba go specjalnie czyścić i bardzo szybko się rozgrzewa - w takim stopniu, w jakim chcemy. Jest tylko jeden minus – przyrządzone na nim potrawy nie są tak smaczne, jak na węglowym (śmiech).

Ale zdrowie jest najważniejsze! Jeśli więc chcemy być długowieczni, piękni i zdrowi, powinniśmy grillować na sprzęcie elektrycznym lub gazowym? Oczywiście. Przygotowując programy kulinarne, m. in. o zdrowym i smacznym grillowaniu, często korzystałam z porad profesora Politechniki Warszawskiej Artura Badydy, speca m. in. od jakości powietrza w Polsce, stężenia smogu i szkodliwych pyłów. Profesor przebadał też różne rodzaje grilli pod kątem ich szkodliwości. Oto wnioski: w Polsce w chłodne miesiące mamy porę smogową, a w letnie grillową - nie mniej szkodliwą. Grillujemy na węglowym sprzęcie, często, raz-dwa razy w tygodniu (a nawet codziennie), przy okazji wdychając rakotwórczy dym. Nie ma w Polsce tradycji stosowania grilli elektrycznych i gazowych – a szkoda, bylibyśmy zdrowsi.

Jeżeli tak trudno nam się rozstać z grillem węglowym, w jaki sposób trzeba go obsługiwać? Jak przyrządzać potrawy? Przede wszystkim ustawmy go w ustronnym miejscu, od zawietrznej strony, nieco oddalonym od domu i biesiadników. Będzie więcej biegania z talerzami, ale coś za coś. Do rozpalania najlepiej używać węgiel drzewny, a nawet samo drewno. Nie stosujmy brykietów, gdyż zawierają żywice epoksydowe, które w trakcie spalania uwalniają szkodliwe substancje. Jeżeli już to kupujmy te ekologiczne, zawsze jednak sprawdzajmy na etykiecie, czy są klejone naturalnymi substancjami. No i tak jak już wcześniej mówiłam, grillujmy wyłącznie surowe mięso na tackach lub folii aluminiowej, najlepiej pod przykryciem. I zawsze pamiętajmy o marynatach oraz warzywach – świeżych lub z rusztu. Czas ich przyrządzania jest znacznie krótszy niż mięsa, grillujmy je więc na oddzielnych tackach. Zresztą moje córki wegetarianki nie tknęłyby warzywa pachnącego mięsiwem (śmiech).

Czy grillowanie w ogóle może być zdrowe? Jeśli posłuchamy powyższych zaleceń, będziemy grillować powoli i kontrolować temperaturę, to tak. Nie może nam się przytrafiać taka sytuacja – grill płonie żywym ogniem, a my zalewamy go piwem lub wodą. To typowo polski obrazek. Węgiel powinien się tylko żarzyć. Wiele osób kupuje też jednorazowe urządzenia, dostępne na stacjach benzynowych. To błąd! Grill powinien być solidny, żeliwny, dosyć duży, ze stabilną kratką. Wówczas nie będzie się nagrzewał zbyt szybko i mocno, łatwiej będzie nad nim zapanować i go czyścić.

Po każdym użyciu trzeba grill wyczyścić? Tak, wyszorować szczotką drucianą, przelać wodą z ocem lub sodą. I w ten sposób usunąć wszelkie niezbyt zdrowe osady. Najlepiej zaraz po grillowaniu, wtedy szybciej odchodzą. Jest z tym trochę pracy, ale nasi mężczyźni wciąż nie mają zbyt wiele domowych obowiązków (śmiech).

Ulubiona potrawa Bosackich? Oczywiście karkówka po Bosacku, marynowana w mojej marynacie! To nasz hit. Goście zawsze się nią zachwycają i przeważnie wychodzą od nas z recepturą.

Przekażę mężowi przepis – on już zaciera rączki. A stek z antrykotu ze szparagiem? Też jest świetny! Może być. Ale ja co roku w porze majówki cieszę się na szparagi. Mogę je jeść na surowo, w zupie i w różnych postaciach. Przez 2 miesiące jestem po prostu szparagiem (śmiech). Nawet nim pachnę, gdyż zawiera dużo niezdrowych w nadmiarze szczawianów. No ale cóż, sezon to sezon. Trzeba tylko w sklepie wybrać świeże szparagi – w Wielkopolsce zawsze stoją w wodzie. Jeśli nie, wybierajmy te z nie zdrewniałą końcówką. I wąchajmy główki – lekko zgniły, nieświeży zapach dyskredytuje zakup. Bo szparag psuje się od głowy. Ale świeżutki, zgrillowany z olejem i odrobiną czosnku, posypany zieloną pietruszką lub jajkiem na twardo, to po prostu kulinarna bajka!

Ulubione potrawy z grilla - przepisy Katarzyny Bosackiej

Karkówka po bosacku z grilla

1/2 kg karkówki

Marynata: 2 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę łyżeczka miodu 2 łyżki musztardy francuskiej 2 łyżki oleju sól

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Karkówkę rozbić. Składniki marynaty dokładnie wymieszać. Jeśli będzie bardzo gęsta, dodać trochę wody. Karkówkę wysmarować marynatą, odstawić na kilka godzin, a najlepiej zrobić to poprzedniego dnia. Grillować powoli, na niewielkim żarze, na tacce. Podawać z sałatą i warzywami z grilla.

Szparagi w szynce

pęczek zielonych szparagów szynka suszona (np. szwarcwaldzka) lub boczek cukinia sok z cytryny szczypta suszonego tymianku sól

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końce. W wersji dla mięsolubnych trzeba po prostu zawinąć w plasterki szynki czy boczku.

Szparagi w wersji wege zawinąć w długie plasterki cukinii (można je zrobić za pomocą obieraczki do warzyw) skropionych sokiem z cytryny, lekko posolonych i posypanych suszonym tymiankiem. Grillować krótko, bo szparagi są bardzo wrażliwe na wysoką temperaturę.

Papryka z serem i oregano

kilka kolorowych papryk resztki serów - może być feta, ser pleśniowy, twaróg, ser śmietankowy do smarowania pieczywa garść oliwek czarnych lub zielonych świeże lub suszone zioła do smaku oliwa do skropienia

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Paprykę umyć, pociąć nożykiem od szypułki wzdłuż wgłębień po bokach tak, by otrzymać łódeczki. Ser zetrzeć na tarce lub pokroić w kostkę. Dodać pokrojone oliwki, świeże lub suszone zioła - np. oregano, natkę, skroić oliwą. Grillować dopóki ser się nie rozpuści.

Cukinia z tymiankiem

1-2 cukinie szczypta soli kilka łyżek oliwy świeży lub suszony tymianek kilka łyżek sera koziego twarogowego (do smarowania pieczywa) kilka suszonych pomidorów

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Cukinie umyć, pokroić w skośne plastry, posolić, skropić oliwą, posypać suszonym tymiankiem. Grillować krótko. Ser wymieszać ze świeżym tymiankiem i posiekanymi suszonymi pomidorami. Po zdjęciu cukinii z grilla podawać ją posmarowaną kozim serem.

Bakłażan po grecku

bakłażan 1-2 pomidory duża czerwona cebula ser feta (ok. 50-100 g) sól suszone oregano kilka listków świeżej bazylii, natki pietruszki czy kolendry oliwa do skropienia warzyw 1-2 ząbki czosnku

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Bakłażany umyć, pokroić w plastry, posolić z jednej strony, zostawić na kilka minut aż puszczą soki i wyjdzie z nich goryczka. Pomidory i cebulę umyć, pokroić w cienkie grube plastry. Bakłażany grillować z jednej strony, przełożyć na drugą, posmarować oliwą wymieszaną z solą i przetartym czosnkiem, ułożyć na nich najpierw plaster pomidora, potem cebuli i na końcu fetę obtoczoną w suszonym oregano. Grillować jeszcze kilka minut pod przykryciem, aż feta nieco się rozpuści. Podawać udekorowane świeżymi ziołami.

Pomidory z mozarellą

2-3 dość duże pomidory kulka klasycznej mozarelli listki świeżej bazylii oliwa sól

Pomidory umyć, przekroić wzdłuż na pół, wydrążyć. Miąższ odcedzić mocno na sitku (sok pomidorowy można wypić), pokroić drobno i dodać pokrojoną w kostkę mozarellę, poszarpaną bazylię, lekko posolić i skropić oliwą. Dokładnie wymieszać. Sałatkę nałożyć w wydrążone pomidory i ułożyć je na grillu. Podgrzewać aż mozarella lekko się rozpuści.

Pieczarki z masłem czosnkowym

10 średnich pieczarek 1/4 kostki masła kilka ząbków czosnku gałązka rozmarynu sól pieprz

Pieczarki umyć, wyłamać nóżki, lekko posolić i popieprzyć. Z masła, rozgniecionego czosnku, soli i posiekanego rozmarynu zagnieść masło ziołowo-czosnkowe. Pieczarki faszerować masłem i grillować aż masło całkowicie się rozpuści.

  1. Styl Życia

Kwiaty jadalne – przepisy Kasi Bellingham, propagatorki ekoogrodnictwa

Kasia Bellingham, projektantka ogrodów, propagatorka ekoogrodnictwa, autorka podcastów „Naturalnie o ogrodach” i programu „Grunt to ogród” w Domo+. (Fot. Agnieszka MAjewska)
Kasia Bellingham, projektantka ogrodów, propagatorka ekoogrodnictwa, autorka podcastów „Naturalnie o ogrodach” i programu „Grunt to ogród” w Domo+. (Fot. Agnieszka MAjewska)
Stokrotki na kanapki, bratki do sałatki, a róże w konfiturze! Na kwiaty jest wiele kulinarnych sposobów – mówi Kasia Bellingham, projektantka ogrodów, propagatorka ekoogrodnictwa, autorka podcastów „Naturalnie o ogrodach” i programu „Grunt to ogród” w Domo+.

Kasia chętnie jada kwiaty. W jej kuchni bratek, róża, nasturcja czy pysznogłówka to codzienność. Inni szukają kulinarnej egzotyki na krańcach świata, a ona znajduje ją w ogrodzie, na łące pełnej chwastów, pod płotem...

Czy zdarza Ci się, że patrząc na piękną rabatę szukasz na niej kwiatów dobrych na sałatkę?
Na ozdobnych rabatach raczej nie uprawiam kwiatów, które zamierzam jeść. Sadzę je lub wysiewam pomiędzy warzywami, w ogródku kuchennym. Po prostu chcę, żeby mój warzywnik był piękny. Poza tym wolę nie ogałacać ogrodu z kwiatów. Oczywiście często, patrząc na nie, planuję jakąś sałatkę. Z kwiatów można przecież przyrządzać przeróżne rzeczy. Najprościej jeść je na surowo w sałatce lub po prostu położyć stokrotki na kanapce.

Dziś dania z kwiatami można znaleźć w menu restauracji. Czy to nowy trend czy powrót do korzeni zarezerwowany dla pasjonatów?
W Polsce floks czy bratek na talerzu to wciąż kulinarne przeżycie. A gdy już się na nim znajdą, często ich nie jemy, traktując jak ekscentryczną dekorację (śmiech). Z drugiej jednak strony kiedyś smażyło się kwiaty akacji i ponadczasową konfiturę z róży, piło się wino z chabrów i syrop z kwiatów mniszka (tzw. majowy miodek). A za czasów cesarza Franciszka Józefa zajadano się naleśnikami z kwiatami czarnego bzu. We Włoszech zaś smażono kwiaty cukinii w panierce, dodawano je do risotto. Wojny sprawiły, że trochę o jadalnych kwiatach zapomniano. Dopiero od niedawna zaczęły się pojawiać w restauracjach i na wypiekach w cukierniach. Na domowych talerzach wciąż są jednak rzadkością.

Ale zajadamy się pączkami z różanym nadzieniem, i to nie tylko w tłusty czwartek
Kwiaty rzeczywiście są w naszej diecie, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że są nimi kalafiory czy karczochy. A w Niemczech lawendę je się w ziołach prowansalskich.

Dlaczego kwiaty wyszły z kulinarnego obiegu?
Bo prawdę mówiąc są postrzegane jako fanaberia, ich konsumpcja po prostu nie przychodzi nam do głowy. Poza tym wciąż niewiele wiemy o ich smakowych walorach, skupiamy się na warzywach i owocach. No i są mało kaloryczne, trzeba ich naprawdę dużo zebrać, żeby się najeść. Zdecydowanie inaczej jest z ukochanym schabowym (śmiech).

Może problem leży też w trudnym dostępie do zdrowych, nie pryskanych kwiatków? Nie każdy ma ogród, czy choćby balkon.
Zawsze można się wybrać na działkę przyjaciół, na spacer na łąkę czy do lasu. I wrócić z bukietem kwiatów. Byleby rosły 100 metrów od ulicy. Można też umówić się na dostawy z lokalnym rolnikiem. A najlepiej zaplanować sobie w ogrodzie rabatę, skrzynię czy kilka donic z jadalnymi kwiatami – będziemy mieć pewność, że są bez chemicznych dodatków w bonusie.

Przez lata pracowałaś w angielskich ogrodach, a Twoim pracodawcą był sam książę Karol. W Anglii kwiatowe dania są bardziej popularne?
Anglicy kochają ogrody. Tam każdy ma większy lub mniejszy ogródek, a programy ogrodnicze są emitowane w piątkowe wieczory, w porze najwyższej oglądalności. W Anglii więcej osób uprawia „jedzenie”, a po kolację wybiega do ogródka, nie do Biedronki. Nic dziwnego - u nas większość ogrodów kuchennych zniknęła przez wojny, a w Anglii niektóre mają po 500 lat! W kilku z nich pracowałam, m. in. u księcia Karola w Highgrove. A on jest patronem ekologicznych angielskich ogrodów, w których uprawia się to, co się je – również kwiaty. Groszki pachnące, goździki brodate, nasturcje, ogóreczniki były dostępne na wyciągnięcie ręki, ale tylko na użytkowych grządkach, gdzie rosły obok warzyw. Rabat ozdobnych się w Anglii nie rusza – one są święte. Anglicy uprawiają jadalne kwiaty w miejscach, z których nie szkoda ich zrywać.

Jakie kwiaty były przysmakiem księcia Karola?
Kwiaty nasturcji, w liściowych sałatkach. One są bardzo popularne w Anglii i w Kanadzie. Mają bardzo wyrazisty smak, zbliżony do rzodkiewki czy rzeżuchy. A pracownicy ogrodu, łącznie ze mną, zajadali się ogórecznikami.

Czy pamiętasz swój pierwszy schrupany kwiat?
Był nim właśnie ogórecznik w Highgrove. Byłam w szoku, że ta pospolita roślina, rozsiewająca się jak chwast, ma tak mocny, orzeźwiający smak podobny do ogórka. Poza tym jego błękitne kwiatki są prześliczne! Zrywaliśmy je, wsypywaliśmy do butelek i zalewaliśmy zmrożoną wodą. Wychodził z tego orzeźwiający napój – lemoniada ogórecznikowa. W wersji ekskluzywnej kwiatki można mrozić w kostkach lodu.

Teraz ogórecznik niestety jeszcze nie kwitnie. Jakie smaczne kwiatki można zrywać w maju w ogrodzie?
Bratki, fiołki, mniszki lekarskie… Tulipanów nie próbowałam, ale słyszałam, że z ich płatków można robić sałatkę Festa di Tulipani, popularną w miasteczku Praformo nieopodal Turynu. Płatki tulipana są jadalne, w przeciwieństwie do cebuli, której konsumpcja może się skończyć płukaniem żołądka. Z mniszków robię syrop, ale raczej dla zdrowia, nie dla smaku. Choć z dodatkiem cukru może służyć za słodzik do herbaty.
Maj to zbyt wczesna pora dla ogórecznika, ale nie dla farbownika lekarskiego, o równie ładnych (nawet bardziej niebieskich) i smacznych kwiatkach. Mogę się założyć, że niewiele osób go zna. W Polsce dziko rośnie, ale można kupić nasiona i wysiać go w ogrodzie.

Który kwiat najbardziej spodobał się Twoim kubkom smakowym?
Zdecydowanie kwiat czarnego bzu! To według mnie najsmaczniejszy kwiat na świecie! Zresztą niedługo zakwitnie. Można go panierować w cieście naleśnikowym i smażyć jak kwiaty cukinii. Ale najpyszniejszy jest bzowy kordiał (syrop) z cytryną i pomarańczami. Gdy go pijesz, nawet zimą masz przed oczami lato. Zaraz podam przepis. Czarny bez to najbardziej niedoceniana roślina - ludzie wycinają go na działkach i traktują jak chwast.

A który kwiat był największym rozczarowaniem?
Liliowiec. Nie należy do małych, jest więc na czym zawiesić ząb (śmiech). I chrupie jak sałata. Ale kompletnie nie ma smaku. Dodaje sałatkom urody i koloru, ale kusi mnie tylko efektem chrupania.

Czy smak idzie w parze z zapachem? Jak coś ładnie pachnie, to i dobrze smakuje?
Gdy wąchamy pięknie pachnący kwiat budzą się nasze kubki smakowe. Przecież słodko pachnący kwiat powinien też słodko smakować! To się sprawdza u róż, fiołków wonnych i wielu innych kwiatów. Ale u czarnego bzu niekoniecznie - jego kwiaty pachną… kocimi siuśkami (śmiech). Za to aksamitka pachnie tak, jak smakuje – czyli ostro. Ja akurat bardzo lubię jej woń, bo przypomina mi dzieciństwo.

Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele kwiatów można jeść…
W ogrodzie codziennie przechodzi się obok pysznych kwiatów – począwszy od róż, dalii, cynii, floksów, poprzez malwy i prawoślazy, a skończywszy na funkiach i jukkach ogrodowych. Jadalne i smaczne są kwiaty cykorii, bobu i wielu innych roślin uprawianych w tunelach foliowych dla liści. Również kwiaty roślin dyniowatych (np. cukinii, kabaczka) i niektórych drzew (np. akacji, klonu) idealnie nadają się do smażenia – wcześniej zanurza się je w roztrzepanym białku, obtacza w bułce tartej czy parmezanie. Śmiało można powiedzieć, że większość kwiatów jest jadalna.

Czy kwiatami można się zatruć? To się często zdarza?
Raczej nie. Kwiaty manifestują swe niecne zamiary szczypaniem w język, gorzkim smakiem. Trujących kwiatów jest naprawdę mało. Stokrotki, ogórecznik, bratki, nasturcje, róże, fiołki możemy wcinać jak krowy na łące. I nic nam nie będzie. Poza tym nawet jeśli liście, łodyga czy korzeń zawierają toksyczne substancje, nie znajdziemy ich w płatkach. Tak jest u tulipana, ale konwalia cała jest trująca!

W kwiatach tkwi duży kulinarny potencjał. Jak je przyrządzać?
Można nimi dekorować potrawy, dodawać je do sałatek, aromatyzować dania (np. różą, bergamotką, fiołkiem), przyrządzać soki, syropy, nalewki, konfitury. Kto nie zna smaku konfitury z róż, ręka w górę! A te o mocnym zapachu, jak lawenda, aksamitki, róże można suszyć – zachowają swój aromat. Większość (np. nasturcje, bratki, fiołki) najlepiej spożywać na surowo, zaraz po zbiorze. Są tak delikatne, że prawie zanikają po przetworzeniu.

Kwiatowa rabata to bukiet pełen nie tylko słodkich, ale i ostrych smaków.
Pikantne są fioletowe kwiaty czosnku szczypiorku, białe czosnku bulwiastego i czosnku niedźwiedziego. Te ostatnie są łagodniejsze w smaku i bardzo zdrowe. Czosnek niedźwiedzi kwitnie wiosną, kiedy najbardziej potrzebujemy witamin. Jego kwiaty dają nam kopa po zimie. Wiedzą o tym misie i zajadają się nimi dla odzyskania formy po śnie zimowym. Jedzmy więc jego kwiatki i listki, siekajmy je i surowe dorzucajmy do sałatki. Często robię z nich omlet - dodaję do jajka przed wrzuceniem na patelnię.

Większość kwiatów służy jednak głównie do ozdoby?
T
ak, zwłaszcza te ładne, ale bez smaku, np. fiołki, bratki, nagietki, liliowce. Ale z niektórymi (np. nasturcji, aksamitki) trzeba uważać, bo naprawdę są wyraziste w smaku. Do pikantnych należą też kwiaty rukoli, musztardowca, roślin kapustnych. Warto je mieszać z kwiatami ogórecznika, które, podobnie jak ogórek, łagodzą ostrość. Wszystkie kwiaty dają efekt odświeżający – są dobre na upały.

A lawenda? Moja siostrzenica kocha lawendowe muffiny.
Ja za nimi nie przepadam. Owszem, lawenda jest w kuchni bardzo uniwersalna, można nią przyprawiać desery i mięsa, można ją znaleźć w ziołach prowansalskich. Ale dla mnie jest zbyt aromatyczna. Kiedyś piekłam z nią ciasta, piłam lawendową herbatę. Ale przestałam. Jej mentolowy smak i zapach bardziej pasuje do kosmetyków, niż do potraw.

Czy kwiaty są zdrowe?
Dla mnie one są czymś pośrednim pomiędzy warzywem a ziołem, skrywają w sobie wiele cennych składników, np. przeciwutleniaczy, glikozydów, soli mineralnych, olejków eterycznych.. Róża jest świetnym przeciwutleniaczem i zwalcza wolne rodniki. O czosnku niedźwiedzim już mówiłam. A aksamitka świetnie wpływa na wzrok. Pod warunkiem, że jest świeżutka, prosto z krzaczka. Można ją dodać do sałatki lub przerobić na macerat z olejem lub z octem.

Zjadłabyś bukiet kupiony w kwiaciarni?
To zależy w jakiej. Niektóre zaopatrują się w gospodarstwach ekologicznych, u lokalnych dostawców. Ale jest ich niewiele, więc raczej nie zjadłabym takiego bukietu, nawet z róż. Bałabym się, że pochodzą z Argentyny, a ich w życiu nie wzięłabym ich do ust, bo nie pachną. Zdecydowanie wolę te zebrane w ogrodzie lub kupione na targu u pana Mietka.

Kiedy zbierać kwiaty, żeby były najsmaczniejsze?
Ja wychodzę po nie do ogrodu w słoneczne dni, między godziną 11 a 15. Często zabieram ze sobą ogromną michę, oprócz kwiatów wrzucam do niej liście sałaty i innych warzyw liściowych. Z takiej mieszanki zwykle robię surówki. To, co zostanie przechowuję w lodówce - w torebce foliowej lub w spinerze do sałaty. Bratki, róże, stokrotki przechowuję nawet przez tydzień. Czasami robię z kwiatów smaczne bukiety i wstawiam je do wazonu.

Który kwiat polecisz początkującemu smakoszowi?
Na pewno nasturcję. Jest łatwa w uprawie, wyrazista w smaku. Trzeba tylko pamiętać, żeby ją wysiać dopiero po Zimnej Zośce, bo inaczej może przemarznąć. Oprócz kwiatów i liści ma też jadalne nasiona – można je zamarynować, smakują jak „kapary”.

A kwiatowe pesto? Z czego je zrobić?
Na pewno z kwiatów nasturcji. Mieszam je z natką pietruszki, czosnkiem i zmielonymi orzechami włoskimi zamiast pinii. Dolewam oliwy, doprawiam solą, pieprzem i gotowe. Takie pesto jest pyszne, ale nie jest zielone.

Czy słyszałaś o konfiturze z maków, mizerii z tulipanów, pasztecie z aksamitek czy o schabowym lawendowym?
Owszem, można eksperymentować. Ale na niektóre dania i kwiaty wolę popatrzeć, nie wszystkie bym zjadła. No, może jako rozbitek na bezludnej wyspie? (śmiech). Wydaje mi się, że warto być wiernym tradycyjnym jadalnym kwiatom, rodem z babcinego ogródka. Róża, nasturcja, fiołek, nagietek, ogórecznik, bez czarny… To dla mnie najpyszniejszy zestaw.

Potrawy z kwiatów - przepisy Kasi Bellingham

Kordiał z kwiatów czarnego bzu (przesłałam zdjęcie krok po korku)

  • 24 kwiatostanów czarnego bzu
  • 4 pomarańcze umyte i pokrojone w plastry
  • 2 cytryny umyte i pokrojone w plastry
  • 50 gr cukru
  • 1,5 l przegotowanej wody

Fot. iStockFot. iStock

Wkładamy wszystkie składniki do dużej miski i mieszamy aż do rozpuszczenia się cukru i kwasku cytrynowego. Zostawiamy pod przykryciem na 48 godzin – raz na dzień mieszamy. Całość przelewamy (przez drobne sitko) do butelek i bardzo szczelnie (!) zakręcamy. Syrop najlepiej smakuje rozcieńczony z niegazowaną lub gazowaną wodą mineralna z dodatkiem

Placki akacjowe z ricottą i smażonymi truskawkami

  • 1 szklanka mleka,
  • 1,5 szklanki mąki,
  • 250 g sera ricotta
  • ¼ łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 1,5 łyżki cukru,
  • sok z ½ limonki
  • 1 jajko
  • około 10-15 „kiści kwiatowych’ akacji
  • cukier puder do posypania

Miksujemy mleko, mąkę, cukier, jajko, ser, proszek do pieczenia, dodajemy sok z limonki. W gotowym cieśnie maczamy liście akacji i układamy na rozgrzanym oleju. Placuszki smażymy z obu stron do zrumienienia. Na wierzch kładziemy konfiturę truskawkową, można posypać cukrem pudrem.

Sałatka kwiatowa z tulipanami i fiołkami

  • kilka płatków tulipanów i fiołków
  • ogórek
  • kostka sera pleśniowego
  • sałata
  • szpinak
  • sos vinaigrette
  • sól

Fot. iStockFot. iStock


Ogórek kroimy, sałatę rwiemy w palcach. Skrapiamy sosem, oprószamy solą. Ser rozdrabniamy rękami i dodajemy pozostałe składniki. Podajemy z pieczywem.

Napój fiołkowo-lawendowy

  • 4 litry wody gazowanej
  • 2 cytryny
  • 1 szklanka cukru
  • 2 laski wanilii
  • 4 łyżki suszonej lawendy
  • 400 ml syropu fiołkowego

Fot. StockFot. Stock

Gotujemy półtorej szklanki wody z 1 szklanką cukru, dodajemy wanilię przekrojoną wzdłuż na pół. Gorącym syropem zalewamy 4 łyżki lawendy i odstawiamy pod przykryciem do wystudzenia. Wyciskamy sok z cytryn, dodajemy syrop fiołkowy. Całość zalewamy wodą mineralną. W wersji dla dorosłych połowę wody mineralnej można zastąpić białym winem.

Kruche ciasteczka pomarańczowe z kwiatami czarnego bzu

  • 2,5 szklanki mąki
  • 4 łyżki cukru
  • 1 kostka margaryny lub masła
  • 1 łyżka oliwy (lub 1 żółtko)
  • 1 łyżka soku z pomarańczy
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej
  • 4 kwiatostany dzikiego bzu (bzu czarnego) lub 4 łyżki suszonych kwiatów bzu (do kupienia w sklepach zielarskich)


Ze świeżych kwiatostanów czarnego odrywamy same kwiatuszki. Wszystkie składniki szybko zagniatamy w gładkie ciasto. Rozwałkowujemy raczej cienko podsypując mąką i wycinamy ciasteczka. Pieczemy w 200°C przez 10-12 minut.

Sałatka z ogórecznikiem

  • 200 g mieszanych sałat
  • 3 pomidory
  • 2 łyżki posiekanych liści ogórecznika
  • 5 kwiatków ogórecznika
  • sos winegret

Fot. iStockFot. iStock

Liście sałat dzielimy na kawałki, wsypujemy do miski. Dodajemy pokrojone w cząstki pomidory. Wrzucamy liście i kwiaty ogórecznika. Dodajemy sos winegret. Sałatka świetnie smakuje z plackami z cukinii.

Muffiny z lawendą

  • 1,5 szklanki mąki (375 ml)
  • 2/3 szklanki cukru (160 ml)
  • 4 g kwiatów lawendy
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1/2 szklanki mleka (125 ml)
  • 1/3 szklanki oleju (82 ml)
  • 1 jajko

Fot. iStockFot. iStock

Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Kwiaty lawendy rozcieramy z cukrem w moździerzu. Miksujemy mokre składniki, dodajemy suche i nadal miksujemy, aż się połączą. Formy do muffinów wyścielone papilotkami wypełniamy uzyskaną masą na wysokość 2/3 foremki. Pieczemy przez około 20-25 minut.

  1. Kuchnia

Botwinka z jajkiem na mleku kokosowym

(Fot.iStock)
(Fot.iStock)
Wiosenna zupa, którą znamy od dziecka, tym razem w egzotycznej wersji z nutą kokosa. Warto spróbować!

Botwinka z jajkiem na mleku kokosowym

2 pęczki botwinki
1 puszka mleka kokosowego
pęczek dymki
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka czerwonej pasty curry
1 łyżeczka mielonych nasion kolendry
1 łyżka oliwy
sól i pieprz do smaku

Do podania:
koperek
2 jajka ugotowane na twardo

Pęczki botwiny dokładnie myjemy, odrzucamy żółte liście i kroimy. Tak samo kroimy cebule ze szczypiorem.

Na patelnię wlewamy oliwę, dodajemy kolendrę i czerwoną pastę curry, mieszamy i podgrzewamy. Dodajemy drobno posiekane czosnek i cebulę i razem podsmażamy.
Wlewamy mleko kokosowe i gotujemy na średnim ogniu, aż ilość płynu zredukuje się o 1/3. Dodajemy posiekaną botwinę i zagotowujemy.
Zdejmujemy z ognia, doprawiamy.
Jajka obieramy ze skorupek i kroimy na ćwiartki.
Botwinkę rozlewamy do misek, dodajemy jajka i koper.