fbpx

Walentynki

O miłości, czułości i związkach
Propozycje prezentów dla niej i dla niego

Afrodyzjaki – przez żołądek do łóżka

Przez żołądek do łóżka
fot. Agnieszka Murak

Dla każdego afrodyzjakiem jest co innego. Więc ostrygami lepiej nie karmić amatora pizzy i burgerów, bo możemy osiągnąć efekt przeciwny do zamierzonego. Zapytajmy partnera, co lubi, na co ma ochotę, bo słuchanie i dostosowywanie się do potrzeb to też potężny afrodyzjak. A odrobina lubczyku nigdy nie zaszkodzi – mówi seksuolog dr Robert Kowalczyk, współautor książki „Sex & Cook. Miłość od kuchni”.

Ostrygi, szampan i truskawki, zupa z jaskółczych gniazd, czekolada… Co jest najlepszym afrodyzjakiem?
Zdecydowanie bliskość [śmiech]. Mówię to przewrotnie, bo wiem, że chodzi o kulinaria. W Polsce od wieków za afrodyzjak uważano lubczyk – podany ukochanej osobie miał rozbudzać uczucia i wigor, a przypięty do sukni weselnej – zapewnić parze młodej pomyślność, także tę erotyczną.

I ten lubczyk działa?
W afrodyzjakach liczy się nie tyle ich działanie faktyczne, ile wiara w ich działanie magiczne. Samo pojęcie pochodzi od imienia bogini Afrodyty – kochanki doskonałej – i uosabia ludzkie pragnienie znalezienia magicznego przepisu sprawiającego, że życie seksualne stanie się lepsze.

Pierwszą recepturę napoju miłosnego zapisano w hieroglifach już w 1700 r. p.n.e.! Składał się z ususzonych liści tarniny, akacji oraz miodu.

W czasach sprzed badań naukowych łączono kształt – chociażby szparagów, papai, ostryg – z ich działaniem. Widziano sposoby na potencję w utożsamiających jurność jądrach byka czy grzebieniu koguta.

Czy owe legendarne afrodyzjaki przebadano naukowo? Rzeczywiście na nas wpływają czy to tylko legenda?
Niektóre tak, inne – jak bycze jądra czy róg nosorożca – to, oczywiście, bajka. Ale już korzeń żeń-szenia, stosowany przez Chińczyków od 5 tys. lat, działa stymulująco, zwiększa libido, płodność i wspomaga erekcję, dzięki uwalnianiu tlenku azotu – substancji wykorzystanej wieki później przez producenta viagry. Z kolei ostrygi, jak udowodniono, są bogatym źródłem cynku, wpływającego na poziom testosteronu niezbędnego przy produkcji nasienia, oraz selenu, który odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie męskich gruczołów płciowych. Dziś, oczywiście, można łyknąć zawierającą te składniki tabletkę. Ale o ileż przyjemniej zjeść ostrygę, której sam wygląd rozpala zmysły.

Czyli te ostrygi, którymi zajadał się Casanova, nie wzięły się znikąd, a w mitach o afrodyzjakach kryje się cień prawdy?
W przypadku Casanovy najważniejsze było nie to, że do pokoju wchodził mężczyzna, który właśnie zjadł 50 ostryg, ale że był to Casanova – liczyło się to, jak uwodził. Wiem, że to rozczarowujące, ale nie ma cudownego środka działającego na libido. Żadna substancja w magiczny sposób nie zrobi z nas kochanka doskonałego. Często działa efekt placebo, wiara, że coś działa. Dlatego liczy się cały rytuał wokół afrodyzjaków. Zresztą w przypadku jedzenia nie zawsze chodzi o zawarte w nim substancje – czasem skuteczne okazuje się już samo pobudzenie zmysłów. Przyrządzanie dla ukochanej osoby posiłku może zadziałać jak afrodyzjak. Nie bez powodu wiele randek zaczyna się od kolacji. Bo jedzenie jest niezwykle sensualne. Konsystencja, zmysłowość, muzyka w tle, kolory, świece, to wszystko działa na zmysły. Sam akt jedzenia: dzielenie potrawy, trzymanie jej w palcach, wsuwanie do ust, wzajemne karmienie się, potrafią rozpalić pożądanie. Gotowanie i jedzenie to przecież, tak jak i seks, świat opierający się na doznaniach. Nic więc dziwnego, że droga do łóżka wiedzie właśnie przez żołądek.

Risotto ze szparagami, karczochami i zielonym groszkiem

400 ml bulionu warzywnego,
1 ząbek czosnku,
3 szalotki,
2 łodygi selera naciowego,
8 zielonych szparagów,
2 serca karczochów z puszki,
80 g masła, oliwa do smażenia,
100 g ryżu arborio albo canaroli,
200 ml białego wina (plus butelka do kolacji),
100 g świeżego zielonego groszku (może być też mrożony),
1/2 pęczka szczypiorku,
50 g parmezanu.

Przez żołądek do łóżka
fot. Agnieszka Murak

Przede wszystkim miej cały czas gorący bulion – dzięki temu, gdy zaczniesz gotować risotto, płyn nie spowolni dochodzenia ryżu.
Czosnek, szalotki i seler naciowy obierz, a następnie wszystko pokrój w drobną i równą kosteczkę, nie większą niż ziarenka ryżu.
Szparagi oczyść ze zdrewniałych części. Następnie pokrój je pod skosem na 4–5 kawałków, a karczochy na ósemki.
W głębokiej patelni lub w szerokim i płaskim garnku rozgrzej łyżkę masła i trzy łyżki oliwy. Dodaj pokrojone szalotki, czosnek i seler i podsmażaj na wolnym ogniu, aż szalotka się zeszkli.
Gdy warzywa zmiękną, dodaj ryż i podkręć lekko moc. Delikatnie mieszaj wszystko drewnianą łyżką, a gdy ryż po mniej więcej 2 minutach będzie szklisto-przezroczysty, dolej wino. Kiedy płyn w garnku zmniejszy swoją objętość o połowę, czas na gorący bulion. Dolewaj go co jakiś czas tyle, by był na równym poziomie z ryżem.
Od czasu do czasu mieszaj drewnianą łyżką, by risotto nie przywarło.
Po 12 minutach gotowania dodaj pokrojone karczochy, szparagi i groszek (jeśli jest mrożony, dorzuć go na 2 minuty przed końcem gotowania).
Po 5 minutach od dodania warzyw ryż powinien być już idealnie ugotowany, a bulion powinien się kończyć.
Dopraw risotto do smaku solą i pieprzem. Zdejmij je z ognia i dodaj pozostałą część masła i połowę startego parmezanu. Wymieszaj i odstaw na 2–3 minuty.
Po tym czasie nakładaj na talerz, posyp świeżo mielonym pieprzem, startym parmezanem i świeżo posiekanym szczypiorkiem. Podawaj z kieliszkiem białego wina lub prosecco.

Przez żołądek do łóżka
„Sex & cook. Miłość od kuchni”, Robert kowalczyk, Michał Toczyłowski, wydawnictwo Filo.

 

 

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>