Gluten – moda czy realne zagrożenie?

Czym jest gluten, komu może zaszkodzić i skąd bierze się jego rosnąca z każdym rokiem popularność? To moda czy realne zagrożenie? Dr Joanna Rachtan-Janicka, dietetyk i specjalistka od diety dla chorych na celiakię, mówi, że ludzi, którym gluten szkodzi, żyje na całym świecie około trzech procent. Ale stosujących dietę bezglutenową jest znacznie, znacznie więcej i cały czas ich przybywa. Należą do nich ci, którym wydaje się, że jedząc posiłki bez glutenu, np. schudną. I nie zdają sobie sprawy, że stosując na własną rękę taką dietę, mogą sobie poważnie zaszkodzić.

Wszystkiego o glutenie dowiesz się w nowej książce „Jeść czy nie jeść? Rozmowy z ekspertami o zdrowym odżywianiu” Krystyna Naszkowska. Książka dostępna jest tutaj: http://bit.ly/2PcasHz

Dziś o glutenie wiemy znacznie więcej niż jeszcze 30-40 lat temu – potrafi my chorych na celiakię precyzyjniej i wcześniej zdiagnozować, wiemy już, że nie jest to tylko choroba wieku dziecięcego, a trwa przez całe życie, że można na nią zachorować nawet po osiemdziesiątce.

Tę wrażliwość na gluten można sobie wmówić. W 2011 r. zespół naukowców pod kierunkiem prof. Jessiki Biesiekierski z La Trobe University w Australii przebadał grupę pacjentów zdrowych, bez celiakii, podając im dietę zawierającą gluten i dietę go pozbawioną. Okazało się, że uczestnicy badania mieli bardzo negatywne objawy po spożyciu glutenu – bóle brzucha, wzdęcia, problemy z wypróżnianiem, a także złe samopoczucie.

Wywołało to wielkie poruszenie w świecie naukowym – uznano, że mamy nareszcie wiążący dowód na szkodliwość glutenu dla wszystkich, nie tylko pacjentów z celiakią. Mnóstwo osób zaczęło wykluczać gluten z diety, bo twierdziły, że jak go odstawiają, od razu czują się lepiej, chudną, poprawia im się nastrój, nie czują się osowiali ani przemęczeni itd. Z upływem czasu rodziło się coraz,więcej wątpliwości, czy
to to rzeczywiście wykluczenie glutenu tak dobroczynnie zadziałało na badanych. Zaczęto mówić o tzw. efekcie nocebo – jeśli dostajemy jakiś produkt i słyszymy, że może on nam zaszkodzić, to jest dość prawdopodobne że będziemy się po nim źle czuli i uznamy że faktycznie nam ten produkt szkodzi.

Przeprowadzano mnóstwo badań, m.in. w Stanach Zjednoczonych, i okazało się że pacjenci, którzy twierdzili, że na pewno mają nadwrażliwość na gluten, nie odczuwali żadnych negatywnych objawów po podaniu im zamaskowanym próbek żywności z glutenem. W końcu zespół pani prof. Biesiekierski powtórzył swoje badania, ale zostały udoskonalone, a metodykę poprawiono. I tym razem otrzymano wyniki podobne do tych, które opublikowali uczeni ze Stanów. Za drugim razem udało się uniknąć
efektu nocebo.

Dr inż. Joanna Rachtan-Janicka jest specjalistą żywienia człowieka, dietetyk, nauczyciel akademicki i pracownik naukowy Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW w Warszawie. Członek Polskiego Towarzystwa Dietetyki oraz Polskiego Towarzystwa Nauk Żywieniowych. Zajmuje się badaniami poszerzającymi wiedzę w zakresie epidemiologii i patogenezy alergii pokarmowej u niemowląt. Szczególną uwagę zwraca na sposób żywienia i problem suplementacji diety kobiet w ciąży i w okresie laktacji oraz znaczenie karmienia naturalnego dla rozwoju układu odpornościowego i nerwowego niemowląt.

Uczestniczy w badaniach i dietoterapii pacjentów z celiakią i stosujących dietę bezglutenową oraz zajmuje się profilaktyką i leczeniem nadwagi i otyłości u dzieci i młodzieży.

■ Ludzie przeciętnie zjadają w ciągu doby od 10 do kilkudziesięciu gramów czystego glutenu. I to nie powoduje u większości z nas żadnych negatywnych objawów. Nikt, ani technolog, dietetyk, ani lekarz nie traktuje glutenu z założenia jako substancji szkodliwej.

■ Jeśli pacjent dostaje jakiś produkt i słyszy, że po jego spożyciu mogą wystąpić negatywne objawy, to gdy wystąpi złe samopoczucie, automatycznie uzna, że to wina glutenu. To najogólniej nazywamy efektem nocebo.

■ Dieta powinna być zbilansowana, by skutkiem jej stosowania nie były niedobory pokarmowe. Często osoby, które same podejmują decyzję o wyłączeniu glutenu, bez diagnozy medycznej, licząc np. na to ze schudną, szukają informacji o tym, jak się odżywiać, w internecie. I po jakimś czasie takie osoby zaczynają cierpieć na zaparcia, problemy z krążeniem, z osteoporozą, niedokrwistość, bo wykluczają liczne składniki odżywcze z diety, nie zastępując ich innymi produktami, bezpiecznymi w tej diecie.

Czym jest gluten?
To białko, które powstaje, gdy łączymy mąkę w z wodą podczas robienia ciasta. Gluten ma specyficzne właściwości teksturotwórcze, czyli nadające odpowiednią konsystencję produktom, do których jest dodawany.

Jeżeli wyłuskam ziarno pszenicy z kłosa i je zjem, to nie zjadam glutenu?

Tak naprawdę szkodliwymi dla jelit składnikami są komponenty, składniki glutenu zawarte w ziarnie: gliadyna z pszenicy, sekalina z żyta i hordeina z jęczmienia. To ich spożycie może spowodować uszkodzenie jelita cienkiego. W pszenicy gliadyna stanowi około 70 procent wszystkich białek, sekalina w życie od 30 do 50 procent, a hordeina w jęczmieniu blisko 50 procent. Jednak jeśli w końcowym produkcie, czyli takim, który trafi a do rąk konsumenta, zawartość glutenu jest mniejsza niż 20 cząsteczek na milion, to możemy przyjąć, że dany produkt nie będzie szkodliwy. A gdy ten poziom został przekroczony, bardzo prawdopodobne, że wywoła objawy choroby u osoby chorej.

Jedna bułka…

A nawet jeden opłatek, komunikant, na pewno spowoduje objawy choroby. Jeśli zjemy ziarno z kłosa, to te poszczególne frakcje białek, komponenty glutenu już tam są, więc wywołują chorobę. Natomiast „glutenem” nazywamy kompleks tych białek, które powstają dopiero w środowisku wodnym w czasie miesienia ciasta. Aby powstał gluten, białka muszą zostać połączone w środowisku wodnym.

I mimo że mają trzy różne nazwy w tych trzech różnych zbożach…

…to produkt końcowy nazywamy glutenem. Najwięcej tych toksycznych białek zawiera pszenica, potem żyto, a najmniej jęczmień. Są też inne zboża, które dają białka lepkie o właściwościach glutenu, czyli takie, które nadają spoistość i zwartość ciastu i zapewnią mu lepsze napowietrzenie, porowatość, taką którą lubimy, gdy czujemy, że chleb jest przyjemnie miękki. Te białka występują w owsie i w kukurydzy, i tylko te dwa nie są
toksyczne – to jest awenina z owsa i zeina z kukurydzy.

Toksyczne, czyli trujące dla każdego?

Tylko dla wąskiej grupy osób, które mają ku temu specjalne predyspozycje genetyczne. Ale nie dla ogółu populacji. Ludzie przeciętnie zjadają w ciągu doby od 10 do kilkudziesięciu gramów czystego glutenu. I to nie powoduje u większości z nas żadnych negatywnych objawów. Nikt, ani technolog, dietetyk, ani lekarz nie traktuje glutenu z założenia jako substancji szkodliwej.

Jak duża grupa ludzi ma uczulenie na gluten?

Przyjmuje się, że na świecie jest maksymalnie do 30, 40 procent osób, które mają genetyczne predyspozycje do wystąpienia celiakii lub choroby Duhringa.

To dużo.

Te liczby dotyczą tylko osób z predyspozycjami. Ale z tej dość dużej grupy zaledwie około 3 procent stanowią osoby, na które gluten może działać szkodliwie.

To, że mam predyspozycje, wcale nie znaczy, że gluten mi
zaszkodzi?

Tak. Można być nosicielem genów, ale dopiero w pewnych specyficznych okolicznościach ten szkodliwy efekt glutenu może się objawić. Dlatego u osób czy w rodzinach, w których występuje celiakia, zaleca się wszystkim członkom z pierwszym stopniem pokrewieństwa, czyli rodzeństwu, rodzicom, dzieciom, wykonanie badania zgodności tkankowej w genach HLA-DQ2, HLA-DQ8, by sprawdzić, czy są ich nosicielem. Może być tak, że rodzice są nosicielami, ale nigdy nie doświadczą żadnych szkodliwych objawów dla zdrowia, a dziecko będzie chorowało.

Czyli nosiciel nie musi się całkowicie wystrzegać spożywania produktów z glutenem?

Nie. Zalecone jest jednak, by nosiciel raz w roku wykonywał badania sprawdzające.

Bo ten gen może się to uaktywnić?

Może. I to się może uaktywnić w każdym momencie życia – u dziecka, przy pierwszym kontakcie z glutenem, np. w ramach rozszerzania diety, ale także znacznie później. U jednej z moich pacjentek choroba uaktywniła się w wieku 85 lat…

Co się dzieje, kiedy taka osoba zje bułkę pszenną? Co to powoduje?

Objawy mogą być bardzo różne. Dawniej typowe symptomy wiązały się z tłuszczowymi stolcami, cuchnącymi, bo na skutek zmian w jelicie występuje problem z wchłanianiem tłuszczu. Takie stolce trudno spłukuje się muszli klozetowej. Dziecko może być niskorosłe, nie rozwija się prawidłowo. Często pojawiała się anemia, którą bardzo trudno wyleczyć. Publikacje naukowe z lat 60. i 70. obfitują w ilustracje przedstawiające dzieci, które mają wydęty brzuszek i skórę wiszącą na pośladkach, co kojarzy się z dziećmi niedożywionymi.
Teraz dziecko z takimi objawami lekarz może spotkać raz w życiu.

 

 

Więcej w książce „Jeść, czy nie jeść? Rozmowy z ekspertami o zdrowym odżywianiu” Krystyny Naszkowskiej. Książka do kupienia: http://bit.ly/2PcasHz