fbpx

Polskie dania wegańskie – wybrane przepisy z książki „Jadłonomia po polsku”

Jadłonomia po polsku - wybrane przepisy z nowej książki MArty Dyme
(Fot. Luka Łukasiak; materiały prasowe)

W najnowszej książce Marta Dymek, autorka słynnego bloga kulinarnego „Jadłonomia”, wraca do tradycyjnych polskich smaków, choć tak zwane „dania po naszemu” przetwarza po swojemu na danie wegańskie. Tak, aby były w pełni roślinne. Oto kilka przepisów z książki „Jadłonomia po polsku”.

Budyń chałwowy

1/3 szklanki kaszy jaglanej (65 g),
1,5 szklanki mleka roślinnego, szczypta soli,
100–120 g chałwy,
od 1/4 do 1/3 szklanki mleka.

DO PODANIA: dżem, sok owocowy lub frużelina wiśniowa.

(Zdjęcie z książki „Jadłonomia po polsku”. Fot. materiały prasowe)

Zagotować wodę i przepłukać nią kaszę jaglaną. Kaszę włożyć do sporego garnka z pasującą przykrywką, wlać 1,5 szklanki mleka i dodać szczyptę soli. Doprowadzić do wrzenia i gotować pod przykryciem na minimalnym ogniu przez 15 minut – jeśli mleko kipi, można zostawić lekko uchyloną pokrywkę.

Ugotowaną kaszę przełożyć do blendera kielichowego lub wysokiego naczynia blendera, dodać chałwę i zblendować na grudkowaty krem. Gdy robimy to w garnku, będzie więcej grudek. Dalej blendować i stopniowo dolewać resztę mleka, aż do uzyskania ulubionej gęstości.

Przełożyć do miseczek i podawać z owocami. Świetny na zimno, sprawdza się też jako nadzienie do naleśników lub krem do tortów.

Awaryjne ciasto czekoladowe

SKŁADNIKI NA KEKSÓWKĘ O DŁUGOŚCI 22–26 CM:
1,5 szklanki mąki pszennej (210 g),
3/4 szklanki drobnego cukru (175 g),
1/3 szklanki kakao,
1 łyżeczka sody oczyszczonej,
szczypta soli,
1 szklanka zimnej kawy, naparu,
1/3 szklanki oleju,
1 łyżka octu jabłkowego.

POLEWA:
1 tabliczka gorzkiej czekolady (100 g),
2 łyżki oleju,
1 łyżeczka wody.

OPCJONALNIE: cukier puder,

kawa (napar).

(Zdjęcie z książki „Jadłonomia po polsku”. Fot. materiały prasowe)

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni Celsjusza. W dużej misce wymieszać mąkę, kakao, cukier, sodę oraz sól. W mniejszej misce wymieszać zimną kawę, olej oraz ocet, aż składniki się spienią. Wlewać stopniowo mokre składniki do suchych, mieszając wszystko szpatułą aż do połączenia w lśniące ciasto. Przelać do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, wstawić do gorącego piekarnika i piec 30 minut, sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto nie jest surowe w środku.

Upieczone wyjąć z piekarnika i zostawić do wystudzenia. W tym czasie przygotować polewę. Czekoladę połamać i włożyć do małego rondelka razem z olejem, podgrzewać na minimalnym ogniu, często mieszając. Kiedy połowa czekolady się rozpuści, ogień wyłączyć, wymieszać resztę do całkowitego rozpuszczenia i wtedy dodać wodę. Polewą posmarować wystudzone ciasto. Jeśli nie mieliście w domu czekolady, możecie ciasto polać też lukrem kawowym: wystarczy trochę kawy wymieszać z cukrem pudrem.

Ciasto można też upiec jako blat do tortu. Jest bardzo wilgotne bez nasączania, ale warto też nasączyć je likierem wiśniowym.

Kotlety gołąbki

1/8 młodej kapusty (300 g),
1/4 łyżeczki soli,
1/4 szklanki pestek słonecznika,
1 cebula,
1 szklanka ugotowanego, ryżu (1/2 szklanki suchego),
1 szklanka ugotowanej zielonej soczewicy (1/2 szklanki suchej),
1/2 szklanki bułki tartej,
1/4 szklanki oleju,
2 łyżki mąki ziemniaczanej,
2 łyżki sosu sojowego,
1 łyżeczka pieprzu ziołowego,
1/2 łyżeczki mielonej kolendry,
sól i czarny pieprz.

SOS:
1/2 łyżki oleju,
1/4 łyżeczki tymianku suszonego,
1/4 łyżeczki papryki ostrej,
1/4 łyżeczki papryki wędzonej,
1 puszka krojonych pomidorów,
sól i czarny pieprz.

DO PODANIA: koperek.

(Zdjęcie z książki „Jadłonomia po polsku”. Fot. materiały prasowe)

Piekarnik rozgrzać do 200 stopni Celsjusza, dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Kapustę poszatkować, włożyć do durszlaka, posypać solą i zostawić na kilka minut.

Słonecznik uprażyć na suchej patelni, przesypać do dużej miski. Cebulę zetrzeć na grubych oczkach tarki. Do cebuli i słonecznika dodać wszystkie pozostałe składniki, a potem odciśniętą kapustę. Wymieszać je na kleistą, lepką masę. Można dosypać łyżkę bułki tartej. Kiedy masa jest gotowa, ręce posmarować olejem – to bardzo pomaga w lepieniu i daje kotletom chrupiącą, złotą skórkę. Formować kotlety i układać na blasze. Wsunąć ją do piekarnika i piec 20–25 minut. Kotlety nadają się do obrócenia, kiedy łatwo odchodzą od papieru, wtedy można je przekręcić i dopiekać z drugiej strony 10 minut. Kiedy kotlety się pieką, przygotować sos. W małym garnku rozgrzać olej, wsypać tymianek, ostrą oraz wędzoną paprykę, zamieszać kilka razy i wrzucić pomidory z puszki. Doprawić sporą szczyptą soli oraz pieprzu, dusić przez 10–15 minut.

Upieczone kotlety podawać z sosem i koperkiem, dobrze smakują

bez żadnych dodatków albo z ogórkami małosolnymi.

PORADY: Kotlety można przygotować też zimą z zimowej kapusty albo z kapusty włoskiej. Są równie pyszne, wystarczy kapustę zostawić z solą na 15–30 minut. Do kotletów można użyć resztek ryżu lub kaszy z obiadu.

Pasta dla zdolnych, ale leniwych

1–2 wędzone śliwki bez pestek (20–30 g),
1/2 szklanki gorącej wody,
1 słoik suszonych pomidorów, (po odcedzeniu 165 g),
1/4 ząbka czosnku,
duża szczypta chili,
duża szczypta czarnego pieprzu,
mała szczypta soli.

(Zdjęcie z książki „Jadłonomia po polsku”. Fot. materiały prasowe)

W czajniku zagotować wodę. Zalać nią wędzone śliwki, zostawić na chwilę. Suszone pomidory odsączyć z oleju nad słoikiem, olej zostawić i zużyć do sałatek lub smażenia. Suszone pomidory włożyć do pojemnika blendera z ostrzem „S” razem z czosnkiem, chili, czarnym pieprzem i solą. Dodać wędzone śliwki, nie wylewać wody, w której się moczyły. Zblendować na grudkowatą pastę i dolać 1–2 łyżki wody z moczenia śliwek oraz 1–3 łyżki oleju z pomidorów, tyle żeby pasta miała ulubioną konsystencję. Doprawić solą.

Pastą smarować kanapki albo podawać na desce przekąsek razem ze słupkami marchewki, plastrami surowej dyni, liśćmi sałaty, migdałami i orzechami włoskimi.

Jeśli rzadko używacie wędzonych śliwek i nie jesteście pewni, jak bardzo są intensywne w smaku, zacznijcie od jednej sztuki. A jeżeli ich nie macie, możecie zastąpić je 3–4 suszonymi śliwkami i 1/2 łyżeczki papryki wędzonej.

Marynowana ciecierzyca do wszystkiego

2 puszki fasoli lub ciecierzycy (3 szklanki ugotowanych strączków),
1/2 cebuli,
2 ząbki czosnku,
5–7 łyżek oleju rzepakowego tłoczonego na zimno lub oliwy,
2–4 gałązki świeżych ziół, np. kopru, pietruszki lub rozmarynu,
od 1/4 do 1/2 łyżeczki papryki wędzonej,
kawałek skórki z cytryny,
sól i czarny pieprz.

(Zdjęcie z książki „Jadłonomia po polsku”. Fot. materiały prasowe)

Na zdjęciu powyżej niby zwykła ciecierzyca, prawda? A jednak smakuje nadzwyczajnie, bo jest zamarynowana. Prościej już się nie da: wystarczy ciecierzycę zalać dobrym olejem, dorzucić cebulę, czosnek, dowolne świeże zioła i zostawić w spokoju na noc. Po tym czasie jest gotowa.

Fasolę lub ciecierzycę odcedzić, opłukać zimną wodą i przełożyć do dużego pudełka. Cebulę pokroić na grube plastry, czosnek obrać i rozgnieść. Włożyć do fasoli i dodać wszystkie pozostałe składniki, upewniając się, że oleju jest na tyle dużo, że pokrywa wszystkie ziarenka.

Pudełko zamknąć i kilka razy nimi potrząsnąć. Odstawić do lodówki przynajmniej na noc. Przechowywać do dwóch tygodni, pozostałej marynaty można użyć ponownie lub wykorzystać jako sos do sałatek.

Żeby ciecierzyca miała naprawdę przyjemny aromat, nie oszczędzajcie na świeżych ziołach. Można ją jeść wymieszaną z dowolną sałatą polaną odrobiną marynaty. Z wegańskimi kotletami. Z upieczonymi ziemniakami, marchewką albo burakami. Z kupnym humusem, żeby smakował prawie jak domowy. Wreszcie – kiedy wrócicie głodni i zmęczeni z pracy – zjeść prosto z pudełka, zagryzając marchewką.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze