1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Czułość i dotyk - remedium na wszystko, co złe

Czułość i dotyk - remedium na wszystko, co złe

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
To najważniejszy i najbardziej prawdziwy kontakt między dwojgiem ludzi. Za jego pomocą można przekazać to, co trudno wyrazić słowami. Bez niego nie sposób prawdziwie komunikować się ze światem. Dotyk to najbardziej naturalna forma wyrażania uczuć i autentyczny język miłości. 

Czułość – taka prawdziwa – rodzi się w brzuchu. Z dna miednicy czerpie swoją moc. Łagodnie podchodzi w okolice serca, które zasila ją spokojną miłością. Delikatnie wibruje w gardle, jakby pragnęła wyrazić się w słowach. Ale czujesz, że słowa to za mało. Czasami wyciska z oczu łzy – łzy wzruszenia. Innym razem delikatnie kołysze twoim ciałem, zamienia się w dreszcz ekscytacji. Ciepło, cieplej… tak, już prawie, ale to jeszcze nie to. Zastygasz w oczekiwaniu i czujesz ją coraz mocniej. Cofa się do klatki piersiowej, muska serce, wypełnia ramiona i wreszcie dociera do rąk. Ciepło i moc rozpływają się w twoich dłoniach, aż po czubki palców. Prostujesz plecy, otwierasz klatkę piersiową, przyspieszasz oddech i wyciągasz ręce. Tak, to właśnie to! Językiem czułości jest dotyk – mowa dłoni.

Od pierwszego dotknięcia

Kiedy przychodzimy na świat, zanim złapiemy pierwszy samodzielny oddech, zanim przetną nić pępowiny – na skórze czujemy pierwszy dotyk. Zwykle są to ręce położnej albo lekarza. Ten dotyk „przejścia” – z zacisza bezpiecznej macicy do nieznanego świata – rzadko jest czuły. Raczej zdecydowany, nieco szorstki, czasami pospieszny, pełen napięcia. Twoje ciało rozpozna go w przyszłości ilekroć ktoś, dla kogo jesteś jedynie jednym z wielu: pracownikiem, człowiekiem spotkanym przypadkowo na ulicy czy daleką znajomą, na powitanie poda ci rękę, potrząśnie za ramię, poklepie. Taki dotyk zawsze wzbudza chęć zamknięcia się, wycofania, czasami protestu czy agresji. Twoje ciało doskonale go pamięta z pierwszych chwil przejścia z bezpiecznego „tam” do „tutaj”, które wydarzyło się bez twojej woli, jak wiele innych spraw w życiu.

Z rąk lekarza trafiasz w czułe objęcia matki, na jej obolały, ale przyjmujący cię z miłością brzuch. Czujesz kojące bicie jej serca, doskonale to znasz, towarzyszyło ci przez ostatnie dziewięć miesięcy. To uczucie będzie powracało wiele razy w przyszłości, ilekroć z ufnością wtulisz się w bezpieczne ramiona kogoś, kto deklaruje, że jest gotowy przyjąć cię ze wszystkim, co dla ciebie zbyt trudne, zbyt przerażające, zbyt bolesne. Bicie jego serca cofa cię do wspomnień z pierwszych chwil tuż po przyjściu na świat. Może być kojące, dające poczucie bezpieczeństwa albo przestraszone, odrzucające, podobnie jak wtedy. Ilekroć przytulając się, przywierasz do brzucha drugiej osoby, za każdym razem tęsknisz za szczerym i radosnym przyjęciem. Z tej tęsknoty zrodzone jest pragnienie dotyku.

Tęsknota za dotykiem

Dotyk to najważniejsze ze wszystkich luster. Jeden dotyk może powiedzieć o człowieku bardzo wiele. Za pomocą jednego gestu możesz rozpocząć jasną i otwartą komunikację z drugą osobą i przekazać jej to, co trudno wyrazić słowami. Kiedy kogoś dotykasz i czujesz jego ciało, jest to również moment, w którym on sam siebie czuje – czytamy w „Świadomej spontaniczności” Ruthy Alon. Dotyk pozwala doświadczyć w pełni prawdziwego siebie. Dzięki niemu czujesz, że jesteś odrębną indywidualnością. W autentycznym dotyku możesz zjednoczyć swoją głowę, serce i ciało. On określa istnienie fizyczne i emocjonalne. W wielu sytuacjach intuicyjnie dotykamy samych siebie i naszych bliższych, np. kiedy coś nas boli albo pragniemy okazać wsparcie czy sympatię. Dotyk pomaga złagodzić lęk i depresję. Jest najlepszym sposobem na rozładowanie nagromadzonego napięcia.

Większość z nas odczuwa tęsknotę za dotykiem, ale i lęk przed nim, bo dotyk to najważniejszy i najbardziej prawdziwy kontakt pomiędzy dwojgiem ludzi. Jeśli w dzieciństwie byłaś dotykana jedynie w określonym celu, np. w trakcie karmienia czy przy zmianie pieluchy, nie czujesz w pełni swojego ciała, nie czujesz się w nim jak w bezpiecznym domu, tęsknisz za czymś, czego nigdy nie dane ci było doświadczyć. Jeśli twoje ciało pamięta dotyk głównie jako zranienie czy odrzucenie, nie jesteś w stanie przyjąć ani ofiarować miłości, czułości i akceptacji. Zdarza się, że twoja skóra jako podstawowy narząd czucia i kontaktu ze światem – choruje (alergie, nadwrażliwość, zaburzone czucie temperatury). Może nawet składasz deklaracje o miłości, przyjaźni, ale one są „z głowy”, podczas gdy twoje ciało zamiera w kontakcie z dotykiem drugiego człowieka. Możesz dotykać kogoś, nie dotykając, ściskać czyjąś dłoń, nie będąc w autentycznym kontakcie. Ponieważ, żeby prawdziwie kogoś dotknąć, musisz przenieść duszę w swoją rękę, stać się swoimi palcami, swoją dłonią. Tylko wtedy możesz naprawdę dotykać i czuć dotyk.

Niezaspokojona potrzeba dotyku nigdy nie umiera. Bywa, że popycha w kompulsywny seks, przemocowe związki, samookaleczenia ciała, rozmaite uzależnienia albo prowadzi do gabinetu terapeuty.

Pokaż, że jestem dla ciebie ważna

Czy można wyrazić akceptację, uważność, empatię, troskę i czułość jedynie za pomocą słów? To pytanie, które zadawałam sobie przez lata, stosując się do zakazu terapii klasycznej, zgodnie z którym nie wolno mi było dotykać pacjenta. Uważne słuchanie, potakiwanie, parafrazowanie słów pacjenta, podczas gdy czułam, że wystarczyłby jeden czuły gest, było jedną wielką „ściemą”. Odważyłam się przełamać terapeutyczne tabu i zaczęłam współpracować z terapeutą manualnym. Miałam szczęście. Spotkałam rehabilitanta, który uzdrawia dotykiem.

Iza trafiła do mnie z symptomem guli w gardle i duszności w klatce piersiowej – mówi Jacek Sobol, rehabilitant, terapeuta manualny. – Patrzyłem na tę kobietę, która siedziała naprzeciwko mnie skulona, z zamkniętą klatką piersiową, łapiąc oddech jak ryba wyrzucona na brzeg, z trudem hamując łzy. Zaciśnięte szczęki uniemożliwiały jej mówienie. Słowa nie były potrzebne. Czułem jej cierpienie. Intuicja podpowiedziała mi, że pacjentka nie jest w stanie położyć się na stole, bo to zaburzy jej poczucie bezpieczeństwa. Podszedłem do niej i moje dłonie same odkryły ten gest: jedną z nich położyłem na jej czole, drugą z tyłu, powyżej potylicy. Zamknąłem oczy i zacząłem spokojnie oddychać. Oddech pacjentki również zwolnił, powoli dostosowywał się do mojego rytmu. Jej napięcie powoli zaczęło puszczać. Usłyszałem jej cichy płacz, a potem westchnienie ulgi. Przez całą sesję jedynie trzymałem ręce na jej głowie, nie wydarzyło się nic więcej. Następnego dnia przysłała mi SMS-a, że dziękuje za czułość i troskę, że właśnie tego potrzebowała. Gula w gardle się rozpuściła, a duszność ustąpiła.

Dotyk to najbardziej bezpośredni i łatwy do odczytania sposób komunikowania się ciała z ciałem. Uważnemu terapeucie pozwala poczuć napięcia w ciele pacjenta, ustawić ciało w innej niż zwykle pozycji, rozluźnić mięśnie, dotrzeć do zamrożonych uczuć.

Kiedy dotykam pacjenta, czuję, czy jest w głowie, czy w ciele – tłumaczy Jacek Sobol. – Jeśli pacjent jest wyłącznie w głowie, nie czuje swojego ciała, ale nie potrafi też odczytać intencji mojego dotyku. Dotykając pacjenta, często zadaję pytania: „Opisz, co czujesz, kiedy cię dotykam?”. Bywa, że pacjenci nie rozumieją pytań albo odpowiedź budzi ich wstyd czy lęk. Pacjent, który pojawia się kierowany bólem i pragnie jedynie, żeby zdjąć z niego ten ból, to tzw. powracający pacjent. Znika, kiedy poczuje się lepiej i wraca jak bumerang, ilekroć ból się odnowi. Ciało takich pacjentów przy pomocy bólu dopomina się o czułość, troskę, zainteresowanie czy bycie ważnym.

Zdarzają się pary, którym należy pokazać, jak przytulać się z miłością, w jaki sposób integrować oddechy, jak oswoić lęk przed dotykaniem. To smutne, ale w dzisiejszym świecie większość z nas cierpi na głód dotyku.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Zbawienna moc dotyku

Dotyk to najprostszy i najbardziej naturalny sposób, aby powiedzieć swojemu ciału: „akceptuję cię takim, jakie jesteś”. (Fot. Getty Images)
Dotyk to najprostszy i najbardziej naturalny sposób, aby powiedzieć swojemu ciału: „akceptuję cię takim, jakie jesteś”. (Fot. Getty Images)
Uzdrawia, przynosi ulgę, daje przyjemność. Dotyk to także najprostszy i najbardziej naturalny sposób, by zadbać o ciało, powiedzieć mu: „akceptuję cię takim, jakie jesteś”.

Kto kiedykolwiek doświadczył przyjemności masażu, wie, jak dobrze jest poddać się mądrym ruchom doświadczonych rąk. Skupić się na doznaniach płynących z własnego ciała, a jednocześnie całkowicie o nim zapomnieć. A potem sunąć kilka centymetrów nad ziemią, nie odczuwając żadnego bólu, blokady czy ciężaru.

O tym, że ludzkie ręce potrafią czynić dobro, człowiek wie od zarania świata. Wiara w uzdrawiającą moc dotyku zakodowana jest głęboko w naszym mózgu. Co robimy, gdy nagle łapie nas skurcz albo ból przeszywa skroń? Instynktownie, bez zastanowienia przykładamy do obolałego miejsca dłonie, uciskając lub masując. A przecież nikt nas tego nie uczył.

A kiedy ktoś płacze, cierpi czy zwierza się z problemu? Odczuwamy instynktowną chęć, by go przytulić, potrzymać za rękę, objąć ramieniem... Bliskość cielesna w całkiem naturalny sposób wyraża uczucia, przynosi odprężenie i koi napięcia. Jest też najintymniejszym kontaktem, w jaki możemy wejść z drugim człowiekiem i dlatego też wyprowadza nas z równowagi, a czasem wręcz fizycznie parzy, przypadkowy czy zamierzony dotyk kogoś obcego.

Spragnieni czułości

Dotyk przekazywany z miłością jest największym prezentem, jaki można dać drugiej osobie, a zwłaszcza dziecku. Czyni go otwartym na świat i innych ludzi, ale też świadomym, że jego ciało potrzebuje być dotykane, że zasługuje na dotyk, że dotykiem może kogoś obdarzyć i że ma prawo o dotyk poprosić.

Niestety, z wiekiem ta naturalna potrzeba nagle staje się czymś kłopotliwym, wręcz wstydliwym. Z kręgu rodziny wchodzimy w krąg towarzyski, w którym zwiększa się dystans i zanika bliskość.

– Jako dorośli łatwiej dajemy komuś dotyk, niż go przyjmujemy. To jest związane z osobistymi granicami: jeśli ktoś je przekroczy, czujemy się niekomfortowo – zgadza się Magdalena Skomro, terapeutka i nauczycielka jogi. – Dla niektórych osób prościej jest pójść z kimś do łóżka, niż poprosić, by objął, przytulił.

Przemek Mordarski, masażysta i fizjoterapeuta z Day Spa Zen w Warszawie, przyznaje, że to, czy ktoś jest otwarty na dotyk, można poznać po tym, jak się zachowuje, gdy po raz pierwszy przychodzi na masaż: – Niektóre osoby nie mają żadnego problemu, żeby się rozebrać, rozluźnić, inne bardzo się stresują i spinają. Z pewnością jest to ściśle związane z tym, że jedni bardziej akceptują swoje ciało, a inni mniej. Można to zauważyć także podczas samego masażu. Biorę czyjąś rękę, żeby rozmasować mięśnie i czuję, że ktoś ją maksymalnie spina. Tak jakby nie miał do mnie zaufania, bał się, czy nie zrobię mu krzywdy, jakby nie chciał odpuścić kontroli.

Po pokonaniu pierwszych barier zwykle jednak się rozluźnia i doświadcza prawdziwego, głębokiego relaksu, tak głębokiego, że…

– Niektórzy po sesji masażu są ogromnie wdzięczni, inni potrafią się rozpłakać. Widocznie na co dzień mają mało dotyku i czułości – mówi Przemek Mordarski.

W kontakcie z pięknem

Najczęściej dotykamy tego, co nowe – ostrożnie i z ciekawością, oraz tego, co piękne, miłe – z zachwytem i przyjemnością. Natomiast wzdragamy się przed tym, co brzydkie, szorstkie i wstrętne. W ten sposób, chcąc nie chcąc, obiektom naszego dotyku nadajemy wyższą rangę, a ponad wszystko – tożsamość. To, czego się nie dotyka, nie istnieje.
 
Co jeszcze znaczy dotyk? Czyjaś dłoń położona na ramieniu zapewnia: „jesteś ważny, potrzebny” – w ten sposób przełożony wyraża szacunek, a przyjaciel dziękuje za to, że się jest. Pocałunek złożony na skórze daje do zrozumienia: „jesteś piękny, taki jaki jesteś”, wyraża podziw, miłość, ale przede wszystkim akceptację.

Osoby, które nie są zadowolone ze swojego ciała, nie pozwalają go dotykać, co więcej, same tego unikają. Nawet gdy biorą prysznic, potrafią omijać namydlonymi dłońmi – ich zdaniem – zbyt wystający brzuch, za grube uda czy nieforemne stopy. Nie chcą nawet tej drobnej pieszczoty, jaką jest wklepywanie kosmetyku czy przesuwanie ręką wzdłuż ubrania, by nadać mu kształt. Udają, że ich ciało nie istnieje. Często ten brak akceptacji wyniosły z rodzinnego domu: zbyt chłodnego, purytańskiego czy takiego, w którym dotyk potrafił sprawiać tylko ból. Do swojej cielesności mają więc stosunek wrogi – jest workiem kompleksów, zarzewiem grzechu czy przyczyną wszelkich nieszczęść, jakie je spotykają w życiu. Lub obojętny – ciało jest, bo jest, zawsze byle jakie, bezkształtne, nieważne.

Czy mogą to zmienić? Czy deficyt akceptacji i dotyku w dzieciństwie można nadrobić w późniejszym życiu?

– Oczywiście – odpowiada Magdalena Skomro. – Chociażby na drodze masażu, jogi, ale też po prostu dając sobie samemu to, czego nie dostaliśmy wcześniej. Wychowanie nie determinuje naszego życia, braki z dzieciństwa możemy przecież wypełniać w dorosłości. NVC mówi: strategii jest tysiąc. Nie dostałeś tego w dzieciństwie, weź to sobie sam albo poszukaj u ludzi, którzy są wokół ciebie.

  1. Psychologia

Przytul mnie mamo! O dziecięcej potrzebie dotyku

Dotyk nie jest zarezerwowany tylko dla małych dzieci. Jego potrzeba nigdy nie zanika. Także u nastolatków czy dorosłych. (Fot. iStock)
Dotyk nie jest zarezerwowany tylko dla małych dzieci. Jego potrzeba nigdy nie zanika. Także u nastolatków czy dorosłych. (Fot. iStock)
Gdy dziecko przechodzi trudne chwile, jak rozwód rodziców czy problemy w szkole, dorośli zwykle szukają pomocy terapeutycznej. Zapominają, że napięcia gromadzą się też w ciele, a wtedy cuda może zdziałać dotyk.

Moja córka chyba mnie nie lubi. Siada jak najdalej ode mnie, wrzeszczy, przeklina. Już nie pamiętam, kiedy ją pocałowałam….

Mój sześcioletni syn ma do mnie pretensje, że mam nowego partnera. Dosłownie ucieka na mój widok. Nie wiem już, co robić….

Odszedł od nas mąż. Mój synek zaczął się moczyć w nocy. Byłam u kilku psychologów, ale problem jest nadal….

To wypowiedzi zaniepokojonych mam, które chcą pomóc swoim dzieciom. Ale pomoc dla wielu rodziców oznacza działanie poprzez słowa, czyli dotarcie do umysłu dziecka. Rozmawiamy z nim, używamy racjonalnych argumentów, tłumaczymy, kierujemy do psychologa, aby „przegadać temat”, jakby umysł był jedynym kanałem oddziaływania. Kiedy chodzi o dorosłych, wszyscy mamy świadomość, że ciało i umysł są nierozerwalną jednością, że działania na ciało mają bezpośredni wpływ na psychikę. Dlaczego zapominamy, że tak jest również z dziećmi?

Deficyt czułości

Na kwestię dotyku patrzymy bardzo schematycznie. W naszej kulturze jest on zarezerwowany dla małych dzieci. Wiemy, że maluszka należy po kąpieli dotykać, pieścić, gładzić. To buduje więź, rozluźnia, pomaga na typowe problemy tego wieku, w rodzaju kolek jelitowych.

A co potem? Czy gdy dziecko ma cztery albo jedenaście lat, dotyk nagle przestaje mu być potrzebny? Przecież jesteśmy istotami społecznymi, łakniemy kontaktu z innymi, także fizycznego. Potrzeba dotyku nie zanika nigdy i dokładnie tak samo, jak w przypadku osób dorosłych, może pomóc w rozwiązaniu poważnych problemów psychologicznych.

Ile osób ma kontakt z ciałem twojego dziecka? Dziś takie pytanie brzmi groźnie. Przed oczami staje nam zły dotyk. Ze strachu przed niektórymi zdeprawowanymi dorosłymi, odcięliśmy dzieci od kontaktu fizycznego. Nie pozwólmy, by zły dotyk skazał nasze dzieci na bezdotykowe dzieciństwo. Zamknęliśmy furtkę prowadzącą przez ich ciało. Gdy dziecko się przewróci i mama je przytuli, ucałuje, chwilę pokołysze, emocja, jaką jest ból, nie odłoży się w ciele dziecka. Niestety, jeśli przykrość zdarzy się w szkole albo poza wzrokiem bezpośrednich opiekunów, raczej nie możesz liczyć na to, że wychowawczyni utuli płacz twojego dziecka.

Chłopcy a kontakt fizyczny

Dotyku szczególnie brakuje chłopcom. Dziewczynki mają przyzwolenie społeczne, żeby się trzymać ze ręce, obejmować, na wyjeździe spać razem w łóżku, tańczyć z koleżankami. Wolno im się nawzajem czesać i malować. Chłopcy są w tym obszarze pokrzywdzeni. Dziś system edukacji szkolnej poświęca sporo uwagi agresji, a szczególnie piętnowana jest agresja fizyczna. Gdy twój syn często bierze udział w bójkach, zazwyczaj skupiasz się wyłącznie na jednym aspekcie: kto zaczął. Tymczasem warto sobie uświadomić, że bójka bardzo skutecznie rozładowuje napięcie emocjonalne. Siłowanie się czy poklepywanie po plecach to czasem jedyny dotyk, jakiego doświadcza chłopiec. Jeśli twój syn lubi się bić, spójrz na to jak na poszukiwanie dotyku.

Inny problem, pojawiający się w rodzinach, w których nadal, niestety, kary cielesne są na porządku dziennym, to „proszenie się o lanie”. Zdarza się, że niektóre dzieci, dotyczy to szczególnie chłopców, wręcz je prowokują. Dlaczego? Bo dzięki temu mają bliski, bardzo intensywny kontakt fizyczny ze swoim rodzicem. Może się to wydać absurdalne, ale dziecko po prostu szuka jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, nawet bolesnego. Gdyby zamiast lania objąć syna i minutę mocno do siebie przytulać, jego zachowanie szybko by się poprawiło.

Dziewczynki i autodotyk

Kto ma w domu nastolatkę, ten wie, że dziewczynki w wieku 11–13 lat nagle przeżywają okres wzmożonego używania kosmetyków. Spędzają w łazience długie godziny. Co one tam robią? Dotykają się, ale nie w sensie seksualnym, co przeraża wiele mam. One się dotykają po prostu. Gładzą swoje włosy, masują skórę głowy, twarzy, dopieszczają swoje ciała, używając balsamów, mleczek czy pędzli do makijażu. Potrzebują kontaktu ze swoim ciałem i jest to całkowicie normalne. W tym okresie wzmożonego zainteresowania samą sobą warto pokazać córce korzyści płynące z dobrego kontaktu ze swoim ciałem. Nie wolno ośmieszać autodotyku, bo jest on często szybką formą radzenia sobie z problemami.

Gdy córka zwraca się do ciebie: „Mamuś, nie wiem, czy iść do Beaty” – wykorzystaj to jako okazję do nauczenia jej, że wiedzę można czerpać nie tylko z głowy, ale też ciała. „A co mówi twoje ciało? Wsłuchaj się w nie. Czy twoje ciało chce iść do Beaty?”. Dziecko powinno wynieść z domu odruch zainteresowania tym, co mówi jego ciało. Rozum to niejedyne źródło informacji. Ciało często krzyczy nam, czego chce, i warto, żeby dzieci ten krzyk umiały usłyszeć.

Terapeutyczna moc dotyku

Gdy dziecko doświadcza traumy, prowadzimy je do psychologa, żeby „przerobił z nim temat”. Może warto zacząć od pomocy naturalnej, czyli takiej, jaką może dać każda mama: od dotyku. Tylko jak dotknąć nastolatka, który ucieka przed każdym serdeczniejszym gestem? Jeśli twój nastoletni syn wyciera twarz po twoim buziaku i ucieka na widok wyciągniętych ramion, nie martw się. Zachowuje się typowo dla swojego wieku. Manifestuje niechęć wobec czułości, ale to nie znaczy, że jej nie potrzebuje. On już dowiedział się od społeczeństwa, że w naszej kulturze potrzeba dotyku jest „niemęska”. Dotyku łaknie jednak nawet człowiek, który uparcie go unika.

Nie zapominaj jednak o tym, że ty, jako matka, również go potrzebujesz. Gdy minie okres niemowlęcy, zostajesz drastycznie odcięta od źródła dotyku, jakim jest dziecko, podczas gdy ty nadal go potrzebujesz, żeby rozładować napięcia, także te związane z macierzyństwem. Głaskanie, przytulanie, chodzenie za rękę, całusek, tańce lub siłowanie się na ręce – potrzebne są i dziecku, i tobie. Nigdy nie wahaj się pytać swojego ciała, czego potrzebuje, i jeśli potrzebujesz bliskości fizycznej z własnym dzieckiem, nie czuj się winna odczuwaniu takiej potrzeby, nawet jeśli twoje dziecko to nastolatek. To, że chcesz mocno uściskać swoje prawie dorosłe dziecko, jest naturalne i zdrowe. A jeśli masz z dzieckiem złe relacje, pamiętaj, że o tym właśnie świadczy częstotliwość dotyku. Skorzystaj z tej zasady i za pomocą dotyku dotrzyj do swojego dziecka. Rób tak codziennie i zobacz, co się zmieni za pół roku. A zmieni się wszystko.

Jak reagować, gdy podejrzewasz, że dziecko doświadcza złego dotyku?

Jeśli dziecko wspomni, że nie lubi kogoś, to nawet jeżeli to będzie jego dziadek, bez specjalnego zainteresowania zapytaj dlaczego. Dzieci, jeśli mają z rodzicem dobre relacje i nie boją się agresywnej reakcji, powiedzą: „On mi robi tak, jak nie lubię”. Wtedy zacznij od całkowitego odcięcia dziecka od dorosłego, który wzbudza podejrzenia (nie informując go dlaczego), następnie wybierz się z dzieckiem na wizytę do psychologa, ale bez nazywania problemu. Nie należy informować dziecka, że jest „wykorzystywane”. To słowo nie jest mu potrzebne do zrozumienia sytuacji, w jakiej się znalazło.

Warto jednak pamiętać, że dzieci również odczuwają napięcie seksualne i żeby je rozładować, lubią fantazjować na tematy seksualne i je rysować. Rysunki nagich ciał, a nawet „złego dotyku”, które tak przerażają dorosłych, nie muszą od razu oznaczać, że dziecko jest wykorzystywane seksualnie.

Bardzo ważne jest, żeby obsesja złego dotyku nie zdominowała postrzegania wszelkich kontaktów z ciałem drugiego człowieka. Jeśli w ramach profilaktyki obciążymy dziecko strachem przed każdym dotykiem, wyrządzimy mu krzywdę.

  1. Psychologia

Co oznacza pocałunek w usta, a co w czoło? Na czym polega ta subtelna sztuka wymiany czułości?

Pielęgnowanie sztuki pocałunku jest  ogromnie istotne dla relacji. (Fot. iStock)
Pielęgnowanie sztuki pocałunku jest ogromnie istotne dla relacji. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Sposób, w jaki całujesz się z partnerem, wiele mówi o waszej relacji. Dlatego tak ważne jest pielęgnowanie tej subtelnej sztuki wymiany czułości. Czy technika ma znaczenie? Jak to robić, żeby najbardziej rozbudzić namiętność? W Światowy Dzień Pocałunku seksuolog Andrzej Depko opowiada o mocy zaklętej w ustach.

Sposób, w jaki całujesz się z partnerem, wiele mówi o waszej relacji. Dlatego tak ważne jest pielęgnowanie tej subtelnej sztuki wymiany czułości. Czy technika ma znaczenie? Co oznacza każdy pocałunek? Jak to robić, żeby najbardziej rozbudzić namiętność? W Światowy Dzień Pocałunku seksuolog Andrzej Depko opowiada o mocy zaklętej w ustach i o tym, co pocałunek mówi o mężczyźnie.

Co oznacza pocałunek w usta i dlaczego różne pocałunki są tak istotne dla relacji? Bo za ich sprawą do mózgu dociera szereg pozytywnych bodźców, które powodują uwolnienie oksytocyny odpowiedzialnej za budowanie przywiązania. Zatem od momentu, kiedy nasze usta się spotkają, bardziej się do siebie przywiązujemy. I odwrotnie – gdy w związku przestaje być miejsce czy czas na buziaki w usta, jest to wyraz tego, że odsuwamy się od siebie. Nasze życie intymne może trwać dalej, możemy pozwalać sobie na kontakt narządów płciowych, ale nie pozwalać sobie na bliskość ust.

Co oznacza pocałunek w usta i dlaczego różne pocałunki ewoluują wraz z relacją – od skradnięcia całusa, czyli muśnięcia się ustami, poprzez dłuższe pieszczoty wilgotnymi wargami, pocałunki z języczkiem, aż po długie, namiętne, głębokie wymiany czułości. Niektóre badania wykazują, że 90 proc. osób pamięta pierwszy pocałunek. Inne mówią, że kobiety lepiej pamiętają pierwszą parę butów. Wyniki są różne, bo zależą od doboru populacji. Doświadczenie pokazuje, że kobiety tak samo dobrze pamiętają pierwszy stosunek, jak pierwszy pocałunek. I w pozytywny sposób wspominają tego, z którym się pierwszy raz całowały, a gorzej tego, z którym przeszły inicjację seksualną. Pierwszy pocałunek pozostawia pozytywny ślad w pamięci, a z pierwszym stosunkiem bywa różnie.

Odwrócony i naciskowy

Każda kultura, która afirmowała bliskość erotyczną, wytworzyła typową dla siebie sztukę pocałunków, która sięga dużo dalej niż zwykły buziak w usta. Pierwszym pisemnym materiałem na ten temat jest Kamasutra, która wymienia ich osiem rodzajów, zależnych od kąta nachylenia głowy, ustawienia ciała oraz sposobów używania warg i języka. Co oznacza każdy pocałunek i czym może być całowanie? To nie tylko pieszczenie ust – ale również twarzy, uszów, szyi, okolic erogennych. I przy tym muskać można tylko wargami, z językiem, a także kąsać zębami. Można przygryzać dolną lub górną wargę, omiatać językiem przedsionek jamy ustnej albo penetrować gardło. Można też w różnym tempie i na różne sposoby językiem obracać. Kamasutra rozróżnia trzy podstawowe rodzaje pocałunków: prosty – gdy wargi kochanków znajdują się w bezpośrednim kontakcie, pochylony – gdy głowy skłaniają się ku sobie, i odwrócony – podczas którego partner odwraca głowę partnerki, trzymając ją za podbródek. Jeżeli w trakcie tych trzech wymienionych rodzajów pieszczot jedna osoba przyciśnie mocno dolną wargę, wówczas będzie to pocałunek naciskowy. Możliwe modyfikacje to mocny pocałunek naciskowy, czyli taki, gdy ujmujemy dolną wargę partnera w dwa palce, dotykamy językiem i naciskamy ustami, oraz spleciony – gdy jedno z partnerów chwyta wargami całe usta partnera. Jeżeli w jego trakcie zostaną dotknięte zęby, język lub podniebienie – to będzie to już tzw. walka języków. Z kolei gdy kobieta koncentruje się na dolnej wardze mężczyzny, a on na jej górnej, to jest to pocałunek górnej wargi.

Kamasutra podkreśla, że osoba unikająca pocałunków i niepoddająca się im, nie jest jeszcze gotowa do odbycia stosunku seksualnego, ponieważ pieszczoty ust i przytulenie budują świadome i pełne bycie razem oraz wzajemne przekazywanie ciepła i miłości. Biblia, podobnie jak Kamasutra, również wymienia osiem rodzajów pocałunków, tu są to: powitalny, pożegnalny, ojcowski, pojednawczy, powściągliwy, miłosny, ladacznicy i Judasza.

Co oznacza pocałunek w usta zależnie od kraju pochodzenia? Różne kultury w specyficzny dla siebie sposób kształtują społeczną ocenę całowania. U nas wymieniająca się publicznie czułościami para oburza już tylko niektórych, na Zachodzie raczej nie zwraca niczyjej uwagi, w Japonii takie zachowanie jest piętnowane jako brak dobrego smaku, a w państwach islamskich – jest surowo karanym występkiem. Z kolei w USA organizowane są maratony (obecny rekord Guinnessa wynosi 58 godzin i prawie 36 minut całowania się non stop).

Styl indywidualny

Czy można wypracować swój sposób całowania się? Nie tylko można, a nawet trzeba. Bo podczas zbliżenia ust spotykają się dwie osobowości i ujawniają się dwie różne ekspresje, które inaczej rozumieją to, co oznacza każdy pocałunek. I może okazać się, że ktoś, chcąc wyrazić swoje pragnienie, wpije się w partnerkę wargami, a ona, oczekując delikatnego muskania po twarzy, odbierze to jako zbyt napastliwe. On będzie szczęśliwy, że w końcu posmakował jej ust, i nie zwróci uwagi na to, że wywołuje w niej popłoch i chęć wycofania się. Ponieważ pierwszemu pocałunkowi wszyscy przypisujemy dużą wagę (jest on pierwszym przekroczeniem granic naszych ciał), u obydwojga zakochanych może pojawić się też duża doza nieśmiałości i z różnych powodów może być on nieudany.

Trzeba próbować różnych technik (z zaangażowaniem warg, języka, zębów) i rozwijać te, które nam przypadną do gustu. Ale przede wszystkim ważne jest, żeby określić, jaka długość i intensywność najbardziej nam odpowiada (zbyt przeciągnięty czy monotonny pocałunek przestaje być bodźcem pobudzającym). Pamiętajmy też o wzajemności – jeśli tylko podajesz swoje usta do całowania, partner może odczytać to jako brak zaangażowania. I o najważniejszym – o emocjach. Co oznacza każdy pocałunek na poszczególnych etapach relacji? Pamiętajmy o tym, że inaczej całujemy się na początku związku, inaczej po kilku latach trwania małżeństwa. W dłuższej perspektywie dużo ważniejsze od techniki jest pielęgnowanie relacji. Jeśli obciążenie pracą, przemęczenie i monotonia powodują, że emocje stygną, nasze całusy powszednieją i zaczynamy się mechanicznie cmokać, decydując się jedynie na szybki buziak w usta. A wtedy pojawia się ryzyko, że z powodu oddalenia z partnerem pocałunek z kimś innym obudzi uśpione pragnienia. Taki bodziec może stać się początkiem romansu i końcem naszego związku. Dlatego dbajmy o siebie, przytulajmy się i całujmy, żeby podtrzymywać poziom oksytocyny i tym samym przywiązania.

Ćwiczenie uważności

Zasada obustronności działa i tu – przyjemność czerpie zarówno ten, kto jest całowany, jak i ten, kto całuje. Bo ma on kontakt z upragnionymi częściami ciała drugiej osoby i w ten sposób daje wyraz swojej fascynacji. Najlepiej jest, gdy usta zawędrują w okolice erogenne. Kobieta (w przeciwieństwie do mężczyzny) ma te obszary rozmieszczone po całym ciele i wielu może nie być świadoma. Dopiero pobudzona przez partnera odczuje pierwszy prąd przyjemności w tym miejscu. Dlatego dobrze jest śledzić sygnały, jakie wysyła nam ciało drugiej osoby. Wtedy możemy zinterpretować, co pocałunek mówi o mężczyźnie bądź kobiecie, a następnie odpowiednio i skutecznie zadziałać – polizać, possać gdzie i kiedy trzeba. Żebyśmy oboje byli szczęśliwi i spełnieni.

  1. Psychologia

Czułość - papierek lakmusowy miłości

Pełnię czułości otrzymujemy wtedy, gdy ktoś często przy nas jest i obdarza nas szczerą sympatią, wyrażaną zarówno słowami, jak i fizycznie. (Fot. iStock)
Pełnię czułości otrzymujemy wtedy, gdy ktoś często przy nas jest i obdarza nas szczerą sympatią, wyrażaną zarówno słowami, jak i fizycznie. (Fot. iStock)
Słowo czułość ma wiele wspólnego z uczuciem. Odnosi się do bliskości na poziomie fizycznym, jak i emocjonalnym. Na tym pierwszym obejmuje całą gamę dotyków - od zwykłego uścisku aż do zbliżenia intymnego. Oznacza także życzliwość, delikatność, troskliwość, wesołość, a nawet romantyczne gesty.

Wypływa ze szczerej sympatii do kogoś. Czuły dotyk lub uścisk kogoś, kto nas naprawdę kocha, przenika przez nasze ciało i raduje duszę. Wszystkie nasze lęki, nieważne jak głębokie, mogą być wymazane przez jedną chwilę czułości. Dlaczego zatem często zdarza się, że pryska ona z naszego życia jak bańka mydlana? Dlaczego przestajemy się dotykać, przytulać, całować? Mało między nami miękkich gestów i ciepłych spojrzeń? Mówimy o partnerze: „Wiem, że on potrafi być czuły i bliski, przecież taki właśnie był na początku”. Same też jakby zamarzamy, nie obdarzając hojnie czułością jak na początku związku. Dlaczego?

Bo w fazie zakochania na skutek działania hormonów, jesteśmy w stanie zawiesić nasz lęk przed bliskością. To natura tak zaprojektowała romans, żeby ludzie łączyli się w pary i wydawali na świat potomstwo. Napięcie seksualne, któremu towarzyszą czułe gesty, jest wówczas bardzo wysokie. Do czasu, kiedy zadurzenie mija i czujemy się boleśnie rozczarowani, bo wracamy do swoich lęków, które odgradzają nas od drugiego człowieka. Blisko niego możemy przecież poczuć się odrzuceni, zranieni, zdradzeni, dlatego się oddalamy. Jednak tak wcale nie musi być. Zakochanie rozkwita pragnieniem a miłość wolą.

Miłość ma w sobie niezliczone możliwości. Na zawsze pozostanie tajemnicą, obdarzającą nas zarówno uniesieniami, jak i cierpieniem. Jest w nas jednak coś tak odważnego, co pozwala nam odbyć podróż w jej labiryncie, niezależnie od tego, jak ryzykowna może się ona okazać.

Według dr Davida Richo, terapeuty do spraw rodzinnych i małżeńskich, który łączy poglądy Junga, psychologii transpersonalnej oraz duchowości, czułość jest jednym z pięciu aspektów miłości. Każdy z nas inaczej doświadcza miłości, ale większość z nas jest zgodna co do tego, że czujemy się kochani, kiedy ktoś obdarza nas uwagą, akceptacją, uznaniem, czułością i kiedy uwzględnia naszą wolność, aby żyć zgodnie z indywidualnymi potrzebami i pragnieniami. Tych pięć aspektów miłości towarzyszy nam przez całe życie pod różnymi postaciami. Są one darowane nam w dzieciństwie, a następnie obdarowujemy nimi bliskich.

Dawanie i przyjmowanie miłości to nasza główna potrzeba. Uczymy się tego, co oznacza miłość, kiedy pierwszy raz ją czujemy. Jest ona wtedy wpisywana w każdą komórkę naszego ciała, a kolejna miłość, która odwiedzi nas w przyszłości, może być tylko powtórzeniem tego pierwotnego doświadczenia. Sposób, w jaki byliśmy kochani jest tym, czego poszukujemy w dorosłym życiu. Większość z nas doświadczyła w dzieciństwie mieszanki miłości i odrzucenia, zaspokojenia i tęsknoty, akceptacji i negacji. Dobrze zdawać sobie sprawę jakie wydarzenia z przeszłości wpływają na nasze zachowania teraz w intymnych kontaktach z partnerem.

Przeciwieństwem czułości jest porzucenie i dystansowanie się. Pełnię czułości otrzymujemy wtedy, kiedy ktoś często przy nas jest i obdarza nas szczerą sympatią, wyrażaną zarówno słowami, jak i fizycznie. Bo wszyscy odczuwamy potrzebę bycia przytulanymi, bez względu na wiek. Zawsze szukamy ukojenia tego, co być może było błędne lub nieobecne w naszym wcześniejszym życiu. Kiedy ktoś nas kocha, troszczy się o nas i szanuje. Ciało takiej osoby staje się źródłem naprawy tego, co zostało zlekceważone w naszej przeszłości. Oto kilka cech intymnego momentu: ciepło, bliskość fizyczna, dotyk pełen szacunku, kontakt wzrokowy, bezwarunkowa obecność nieposiadająca ukrytych celów, wrażliwość, otwartość, szczerość, uczucie relaksu, radość, wolność od napięć lub wymagań, pełna dostępność, przebywanie razem bez zmuszania się do tego, bez planowania, niezwracanie uwagi na czas i plan zajęć, poczucie że ktoś chce być właśnie tutaj i nigdzie indziej. Wszystko w takiej chwili jest „nieoficjalne”. Jedną z form czułości jest także współczucie, kiedy umiemy odpowiedzieć miłością na czyjeś cierpienie. Jesteśmy gotowi do przeżycia go razem z partnerem. Empatia to znak miłości, okazywana jako troskliwość i ciepło. Kochamy mężczyznę takim, jaki on jest i same czujemy się w pełni przez niego akceptowane.

Nasze zranienia z dzieciństwa, kiedy brakowało nam czułości rodziców, powodują że rządzi nami lęk, że ktoś obdarzy nas bliskością a potem ją zabierze. Chcemy być pewne, że partner jest godny naszego zaufania, a to zawsze jest spekulacją. Jednak jeśli tylko uda nam się wyjść poza hamujący nas strach i otworzyć się na dotyk, uścisk pełen troski, przyciśnięcie do piersi lub wzajemne objęcie się ramionami, poczujemy się kochane. Niezależnie od tego z jakim bagażem emocjonalnym wyniesionym z dzieciństwa idziemy przez życie, możemy doświadczyć spełnienia w miłości. Potrzeba nam jednak uświadomić sobie jakie przeżycia z przeszłości wpływają na naszą teraźniejszość, by już ich nie powtarzać. Gdy to zrobimy, możemy wreszcie doświadczyć czułości. Wystarczy tylko nauczyć się jak o nią poprosić. Partner nie umie czytać w naszych myślach, same musimy mu powiedzieć co dla nas oznacza miłość i jakiej jej formy pragniemy. Same też powinniśmy się nauczyć jak go kochać. Bo miłość nie jest uczuciem sentymentalnym, lecz świadomym wyborem dawania i brania na wiele wyjątkowych sposobów.

Ćwiczenie:

Przywołaj wspomnienia dotyczące uczucia miłości, jakiej doświadczyłaś ze strony rodziców i zauważ wszystkie powiązania ze swoimi „dorosłymi” związkami. Następnie odpowiedz na następujące pytania (możesz zrobić to w formie pisemnej).
  • Czym jest dla mnie miłość?
  • Kim była pierwsza osoba w moim życiu, która sprawiła że poczułam się kochana?
  • Kto sprawia, że czuję się kochana?
  • Czy odpowiednio mu za to podziękowałam?
  • Czy jestem w stanie wytłumaczyć mojemu partnerowi czym jest dla mnie miłość?
  • Czy również on jest w stanie to zrobić?
  • Co zrobię z tą informacją?
  • Jakich cech intymności doświadczam w swoim związku?
  • Czego tam brakuje?
  • Kiedy momenty bliskości zdarzają się mnie, a kiedy mojemu partnerowi?
Podziel się tym, co odkryłaś, z partnerem. Zapytaj go czym dla niego jest czułość. Podczas rozmowy nie osądzajcie się ani nie krytykujcie.