1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Zaplątani

Zaplątani

Łatwo powiedzieć: „To już koniec”, ale rozstanie to nie tylko deklaracje. Nasze emocje za nimi nie nadążają. Dodatkowa trudność to niewyrażone żale i zapatrzenie w przeszłość. Jak uniknąć uwikłania w relację z byłym czy byłą i otworzyć się na nową miłość – wyjaśnia psycholożka doktor Ewa Woydyłło-Osiatyńska.

Jeśli chcesz z córką spędzić wakacje, musisz jechać z nami, sama z tobą nie pojedzie” – usłyszał pewien świeżo rozwiedziony mężczyzna. Pewnie zasłużył sobie na złość byłej żony, bo albo zdradził, albo odszedł do innej, a może roztrwonił ich pieniądze na dom? Ale po co takiego trzymać na smyczy? Przecież nie po to, by znów z nim być?

Czasem powodem jest pielęgnowanie złudzenia, że jeszcze będziemy razem. Częściej jednak kieruje nami chęć zachowania poczucia własnej wartości, czyli udowadnianie sobie, że nadal steruję tym mężczyzną. Robię więc różne rzeczy, by się o tym przekonać, np. dzwonię ze skargą, że auto nie zapaliło. No to on przyjeżdża, patrzy: niezatankowane. I biegnie z kanistrem na stację benzynową. Albo informuję go, że czeka mnie operacja lub jestem bardzo chora. Powodem takiego wikłania bywa też chęć zemsty. Staram się o to, by były partner znów za mną zatęsknił, a ja wtedy powiem mu: „Figa z makiem!”. Kolejny motyw trzymania na smyczy byłego męża to ambicja: „Jeśli nie ja, to żadna inna nie będzie go miała”. Ale jakakolwiek jest motywacja, prawdziwą przyczyną są zawsze dawne żale. I to z obu stron. Bo takie gry są możliwe tylko z mężczyznami, którzy chcą w nie grać. A więc z tymi, którym to pochlebia, którzy myślą: „Wciąż mam nad nią władzę. Niech zobaczy, jaki jestem wspaniały, i za mną zatęskni”. Ale to jak przechowywanie w domu śmieci z zeszłego roku, niedobry pomysł.

(…)

Więcej w sierpniowym numerze magazynu Zwierciadło

 

Wydanie 07/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze