1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Męska przyjaźń – na czym polega wzajemne wsparcie?

Męska przyjaźń – na czym polega wzajemne wsparcie?

Mężczyzna ma się odważyć pokazać prawdziwego siebie drugiemu mężczyźnie. Przyjaźń od zwykłej znajomości różni się właśnie głębią. (fot. iStock)
Mężczyznom inni mężczyźni potrzebni są do tego, żeby mogli być mężczyznami – mówi terapeuta Jacek Masłowski. Dlaczego wsparcie, przyjaźń i zaufanie w męskich kręgach są tak istotne? Czy kobieta – jako partnerka lub przyjaciółka – jest w stanie wynagrodzić brak kumpla od serca?

Czym różni się męska przyjaźń od tej kobiecej?
Mężczyźni tworzą bliskość z innymi poprzez działanie. Kobiety budują swoje plemiona dzięki rozmowie, o czym pisze m.in. Susan Pinker w książce „Paradoks płci”. Największą karą w kobiecym świecie budowania relacji jest wykluczenie społeczne. Nagle udajemy, że cię nie widzimy i nie znamy. Faceci tego nie robią. Różnica tkwi też w budowie mózgu. Dlatego w przyjaźni obie płcie posługują się odmiennymi kodami komunikacji. U kobiet przypomina to rozgałęzione drzewo, które składa się z licznych wątków i dygresji. Męska komunikacja jest bardziej wprost. Na ogół ma konkretny cel, na zasadzie: „Mamy coś razem do zrobienia”. Mężczyźni są też bardziej oszczędni w słowach i w wyrażaniu emocji.

Kobiety i mężczyźni inaczej komunikują się z przyjaciółmi. Robią to też chyba w innym celu.
Nie zdarzył mi się ani jeden warsztat, na którym mężczyźni usiedliby w sali i zaczęli spontanicznie ze sobą rozmawiać. Większość już po chwili uruchamia iPhone’a i nurkuje do swojej bezpiecznej strefy, gdzie „nie widzę cię i nie ma cię”. Kobiety w tej samej sytuacji natychmiast zaczęłyby rozmowę. One komunikują się po to, żeby zbudować bliską relację. Ich rozmowy są pełne emocji. To sprawia, że czują się zobaczone, zrozumiane i ważne. Esencję męskiej przyjaźni pokazuje film „Furia” Davida Ayera z Bradem Pittem w roli głównej. Tam nie ma przestrzeni ani czasu na to, żeby rozważać, czy strzelanie ma sens lub jak byśmy się czuli, gdybyśmy jednak nie strzelali. Przez tysiące lat faceci komunikowali się na przykład polując. Jest akcja, więc trzeba działać. Oczywiście to nie jest tak, że mężczyźni komunikują się tylko półsłówkami. Mamy też ognisko i męskie opowieści, ale zawsze w konkretnej sprawie, gdzie mentor dzieli się swoim doświadczeniem.

Gdzie jest to współczesne męskie ognisko? A może go brakuje i męska przyjaźń przechodzi kryzys?
Zanim jeszcze zacząłem myśleć o prowadzeniu warsztatów dla mężczyzn dotyczących emocji i inteligencji emocjonalnej czy o założeniu Fundacji Masculinum – zauważyłem, że na swojej drodze ciągle spotykam mężczyzn, którzy mają olbrzymią potrzebę nawiązania bliskiej relacji z innymi mężczyznami, a jednocześnie zaklejone usta. We własnym środowisku nie znają mężczyzn, z którymi mogliby porozmawiać od serca o ważnych sprawach. Dlatego zacząłem organizować prywatne spotkania u siebie w domu. Dziesięć lat temu po raz pierwszy usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać: o miłości, o problemach.

Przecież mężczyźni mają przyjaciół – dlaczego nie rozmawiają z nimi i nie realizują tej potrzeby?
Większość mężczyzn mówi mi, że co prawda ma przyjaciół, ale z żadnym z nich nie jest w stanie zejść tak głęboko w rozmowach jak w grupie mężczyzn na warsztatach. Wielu w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że tak można. Dopiero później przychodzi pytanie: jak to zrobić? Najczęściej spotykam mężczyzn po trzydziestce, którzy czegoś już w życiu doświadczyli. Czują, że inni mężczyźni, z którymi się kontaktują, żyją w świecie pozoranctwa. I większość z nich ma głęboką tęsknotę za tym, żeby z tego zaklętego kręgu wyjść. Tylko brakuje im odwagi.

Mam wrażenie, że związek z kobietą czasem pomaga mężczyźnie w otwarciu się na swoje emocje.
Tyle że z kobietą o wielu rzeczach nie porozmawiasz. Partnerce nie można powiedzieć wszystkiego. Ona najczęściej odbiera mężczyznę przez pryzmat własnych potrzeb. A to oznacza, że w jej oczach zawsze jesteś trochę na cenzurowanym. Na warsztatach pytam mężczyzn, czy zauważają różnicę między tym, w jaki sposób o męskości rozmawia się wśród mężczyzn, a jak w grupie kobiet. Wiesz, jaka jest puenta? Kobiety widzą facetów przez pryzmat deficytów. Dlatego mężczyźni bezpieczniej czują się w swoim gronie.

W jaki sposób wprowadzasz tych mężczyzn w świat głębszych relacji z innymi mężczyznami?
Przede wszystkim wiem, z jakimi emocjami już do mnie przychodzą. Z obawami, ale też zaciekawieniem, ostrożnością. Większość nie ma doświadczenia przebywania wyłącznie w męskim gronie. Często łatwiej jest im nawiązywać relacje z kobietami.

Dlaczego?
Współczesny mężczyzna wychowywał się przede wszystkim w relacjach z kobietami: matką, babką, siostrą, nauczycielką. Kobiece środowisko jest dla niego bardziej naturalne niż to męskie.

Męska przyjaźń dorosłego mężczyzny może być głębsza, jeśli ojciec był obecny w życiu syna?
Tak, jestem tego pewien. Bo pierwszym przyjacielem mężczyzny jest jego ojciec. To z nim buduje się matrycę relacji: mężczyzna – mężczyzna. Ojciec uczy syna otwarcia się na świat, pod warunkiem że sam jest dostępny emocjonalnie. Kiedy pracuję nad relacją z ojcem, mężczyźni przeżywają nieprawdopodobnie silne emocje. Ich przyczyny tkwią w niedostępności emocjonalnej ojców, którzy nawet jeśli byli fizycznie obecni w ich życiu, to psychicznie – nie. A jeśli masz ojca, który jest „wycięty,” myślisz, że to standard i sam próbujesz się z tego życia wyciąć. Mężczyźni często mówią: „Czułem, że ojciec mnie kocha, ale nigdy mi tego nie powiedział”. Gdy ojciec daje ci swoją uwagę, czas i pokazuje swoje emocje, gdy potrafi się na ciebie wkurzyć, ale też powiedzieć, że cię kocha – uczy cię tego, że mężczyzna to żywy człowiek. To ojciec uczy faceta, jak być facetem. Przychodzi do ciebie syn i mówi: „Tatusiu, smutno mi, przytul mnie”, a ty go przytulasz i prosisz: „Opowiedz mi, co się stało” – tak tworzy się zarzewie męskiej przyjaźni.

W jaki sposób mężczyźni okazują w przyjaźni bliskość i wsparcie?
Samo to, że mężczyzna zostaje przyjęty ze swoimi emocjami, już daje mu wsparcie. Na moich warsztatach połowa facetów płacze. Leją się łzy, jest radość, rodzi się nadzieja… Gdy jeden zaczyna płakać, wspominając dawną sytuację, inny wstaje, przynosi chusteczki, mówi: „Jestem tu z tobą” i klepie go po ramieniu. Wiesz, kiedy teraz o tym mówię, to mam gęsią skórkę. Bo to wszystko jest bardzo prawdziwe.

Czasem męska przyjaźń zmienia się, gdy jeden z mężczyzn bierze ślub i odsuwa się od przyjaciela.
A to błąd. Bo dzięki męskiej przyjaźni kobiety mają w swoim domu mężczyznę. Mężczyznom potrzebni są inni mężczyźni do tego, żeby mogli być cały czas mężczyznami. Są wtedy bardziej osadzeni w sobie, wyraźni i wiedzący, czego chcą.

Chcesz powiedzieć, że mężczyznom bardziej potrzebny jest przyjaciel niż kobietom przyjaciółka?
Tęsknota za przyjaźnią jest ta sama, ale większość mężczyzn nie jest przygotowana do budowania głębszych relacji z innymi mężczyznami. Nawiązują powierzchowne znajomości.

Jak to zmienić?
Mężczyznom, którzy przychodzą na moje warsztaty, mówię: „Jeżeli doświadczyliście jakiejś wartości na naszym spotkaniu, to bądźcie tymi, którzy jako pierwsi zaproszą innych mężczyzn do bycia otwartymi”. Mężczyzna ma się odważyć pokazać prawdziwego siebie drugiemu mężczyźnie. Przyjaźń od zwykłej znajomości różni się właśnie głębią.

Czy żona może być przyjacielem mężczyzny? A może nie powinna? W książce „Daj się pokochać, dziewczyno” terapeutka Katarzyna Miller twierdzi, że im więcej przyjaźni, tym mniej seksu.
To jest związane z sytuacją, gdy dwie osoby w parze nie mają własnych obszarów, tylko wszystko robią razem. Odrębny świat faktycznie ma wpływ na większą atrakcyjność partnerów. Jednak myślę, że warto, by żona i mąż byli przyjaciółmi. Jeśli popatrzysz na fazy związku, to zobaczysz, że seks nie jest wiodącą wartością, która się utrzymuje. A przyjaźń jest formą miłości, dlatego jeśli brak jej w związku, to zaczyna być trudno, stajemy się nieautentyczni. Przyjaźń niezbędna jest do tego, żebyśmy mogli być prawdziwi. Nie udajesz, bo się nie boisz. Nie musisz na nic zasługiwać.

Czyli przyjaźń damsko-męska jest możliwa?
W takiej przyjaźni zawsze pojawia się energia seksualna. Żebyś nie wiem co zrobiła. Pytanie tylko, co się z tą energią dzieje. Na pewno taka przyjaźń wymaga większej uważności niż relacje jednopłciowe. Trzeba sobie nawzajem postawić granice. Postanowić, że nie zbliżamy się do siebie seksualnie.

Mam wrażenie, że wiele damsko-męskich przyjaźni opiera się na skrywanej energii seksualnej.
Ona zawsze jest obecna nawet na podświadomym poziomie. Gdy wybierasz się na spotkanie z przyjacielem, trochę inaczej się umalujesz i ubierzesz. Jednak damsko-męskie przyjaźnie nie opierają się na seksualności, ona tam występuje w tle.

A może właśnie na tej zasadzie kobiety wybierają swoich przyjaciół mężczyzn – jako potencjalnych partnerów. W jaki sposób dobierają się mieszane pary przyjaciół?
Najczęściej chodzi o wspólny obszar zainteresowań. Studiowaliśmy razem, mieliśmy wspólnych kumpli, tematy, doświadczenia, razem pracujemy itd. Oczywiście w tym zawsze tkwi potencjał do tego, że kiedyś zamieni się to w związek. Są relacje, które funkcjonują jak żuraw i czapla z wierszyka Brzechwy. Kobieta i mężczyzna spotykają się w pracy, dostarczają sobie nawzajem różnych wartości związanych z jakimś zadaniem. Zaczynają rozmawiać o bardziej osobistych sprawach i okazuje się, że świetnie się rozumieją. Tyle że jedno z nich jest w związku. Dlatego nie ma jasnego komunikatu lub dążenia do zmiany statusu tej relacji. Jest szacunek dla tego innego związku. Za jakiś czas osoba, która jest wolna, znajduje sobie partnera. I teraz załóżmy, że związek tego drugiego się kończy, a tamta osoba jest już w nowej relacji. I znów nie ma jasnego komunikatu, że byłbym tobą zainteresowany w inny sposób. Taka sytuacja potrafi się tak zmieniać przez całe życie. Ci ludzie nie mogą się spotkać, chociażby dlatego, że nigdy tego nie zwerbalizowali. Myślą sobie: „Ona chyba nie widzi we mnie faceta”, „Dla niego jestem jak siostra”. A po latach jedna ze stron mówi: „Wiesz, szkoda, że nie wiedziałam”...

W nieskonsumowanej przyjaźni damsko-męskiej seksualność stopniowo wygasa czy przeciwnie?
Ona w pewnym momencie przestaje mieć znaczenie. Bo jeśli potrzeby seksualne w naszym związku są realizowane, to potrzeba dorealizowania się seksualnego w przyjaźni staje się mało istotna.

A czego my, kobiety, możemy nauczyć się od męskiej przyjaźni?
Możecie podpatrzeć, na czym polega braterstwo. Ostatnio widziałem „Okręt” w reżyserii Wolfganga Petersena, opowiadający o załodze okrętu podwodnego. Gdy U-Boot zostaje zaatakowany, główny mechanik wpada w panikę. Widać, że kompletnie traci nad sobą kontrolę. A za to w tym świecie grozi sąd wojenny lub kulka w łeb. Po jakimś czasie, kiedy wraca do stabilizacji emocjonalnej, przychodzi do kapitana i przeprasza za swoje zachowanie. Kapitan mówi wtedy tak: „Ale że to właśnie ty... który raz już razem płyniemy?”, „Szósty”, „OK – odpowiada po chwili – wracaj do swoich obowiązków”. To była dla mnie niesamowita scena głębokiej, męskiej mądrości. Ten mężczyzna zobaczył, że nawet z bardzo trudnych sytuacji można wyjść i działać dalej. Taki przykład ilustruje funkcjonowanie czarnego rycerza. Robert Bly opisał to w książce „Żelazny Jan”, w której rozróżnił trzy fazy życia mężczyzny: czerwonego, białego i czarnego rycerza. Każdy z nich symbolizuje pewien okres rozwoju. Czerwony to rycerz popędowy i agresywny, czyli męska młodość. Biały rycerz jest gotowy na to, żeby założyć rodzinę, chronić społeczność, dbać o przyrodę. Czarnego rycerza nazwalibyśmy dzisiaj dziadkiem. Jego mądrość polega na tym, że przeżył już wiele, nie jest zideologizowany i ma swój rozsądek. W tej jednej filmowej scenie zobaczyłem ten rozsądek, prawdziwe męskie wsparcie i przyjaźń.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze