1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Uczmy się przyjmować komplementy

Uczmy się przyjmować komplementy

Zaprzeczając pochwałom i komplementom „chronimy się” przed prawdziwym wyrażaniem siebie. (fot. iStock)
Miłe uwagi, pochwały często wprawiają nas w zakłopotanie. – Wynika to z tego, że człowiek czuje się zagrożony i nie w porządku, akceptując pozytywny obraz własnej osoby – wyjaśnia psycholożka Adriana Klos.

Dlaczego wiele osób nie wie, jak reagować na komplementy?
Kłopoty z przyjmowaniem komplementów, i w ogóle z wyrażaniem uczuć pozytywnych, wynikają z doświadczenia człowieka, z jego historii, z przeszłości. Najprawdopodobniej dziecko miało do czynienia z rodzicami lub chociaż jednym rodzicem, który nie potrafił wyrażać uczuć, nie mówił dziecku dobrych rzeczy. Między sobą rodzice również nie wymieniali dobrych słów i nie przyznawali się głośno do własnych uczuć. W ten sposób, poprzez kontakt z taką osobą, człowiek uczy się od niej „niewyrażania uczuć”. Dziecko nie mogło więc uczyć się wzoru dobrej relacji.

Często komplementy i pochwały krępują ludzi, a nawet złoszczą. Nie wiedzą, jak się w takiej sytuacji zachować.
Dzieje się tak dlatego, bo nie są przyzwyczajeni do wyrażania i przyjmowania oceny pozytywnej czy ciepłych uczuć. Gdy sami słyszą pochwały i komplementy, myślą sobie np. „po co mi to mówi, pewnie to nieprawda, tylko chce być miła, to jakieś nienaturalne, krępujące, a może on/ ona czegoś chce ode mnie, ma jakąś sprawę i zaraz się okaże, o co właściwie chodzi ”.

Wiele chwalonych osób nie dopuszcza więc do przyjęcia miłych słów. Po pierwsze - zaprzeczają (przykład: „Dobra ta zupa” – „Ależ skąd, zupełnie mi nie wyszła!”). Po drugie - obniżają wartość swego sukcesu, obniżają wartość swojej osoby („E tam, moja matka to dopiero pyszności potrafi ugotować!”). Po trzecie - obniżają swoją wartość („Gotować może potrafię, ale za to ubieram się jak ostatnia gapa”).

Taka postawa to postawa nieasertywna. Kłopoty wynikają z tego, że człowiek czuje się zagrożony i nie w porządku, akceptując pozytywny obraz własnej osoby. Nie do końca wierzy w swój sukces, boi się zazdrości, fałszu, braku akceptacji i odrzucenia.

Taka postawa działa też często w drugą stronę: po co mam mówić innym miłe rzeczy, pewnie zdają sobie z nich sprawę? Niektórym osobom ciepłe słowa czy komplementy po prostu „nie przechodzą przez gardło”.
Tego typu osoby zwykle myślą „po co mówić, że ją lubię, przecież ona sama to wie, już raz to powiedziałem, po co powtarzać; to delikatna sprawa, lepiej nie zapeszać; to zobowiązuje, jeszcze sobie za dużo pomyśli; w głowie jej się przewróci”.

Te wszystkie myśli to są tak naprawdę argumenty chroniące człowieka przed prawdziwym wyrażaniem siebie.

Jaka jest więc najzdrowsza reakcja?
Tak naprawdę na komplement są tylko dwie możliwe odpowiedzi: „tak, to prawda, ja też tak o sobie myślę” - gdy zgadzamy się z pochwałą lub „nie, ja tego tak nie widzę” - gdy się nie zgadzamy. Nie musimy się tłumaczyć, krygować, umniejszać swojej osoby, odwracać uwagę od siebie czy się wstydzić. Nie musimy też dziękować, choć jeśli komplement sprawia nam przyjemność, możemy to przyznać, np. mówiąc „miło mi, że tobie też podoba się moja bluzka” itp.

Asertywna postawa „jestem w porządku” polega na tym, że mogę się zgodzić zarówno z krytyką jak i z pochwałami i komplementami. Zgadzam się, że niektóre moje działania mogą się komuś nie podobać. Ale zgadzam się też, gdy ktoś chwali moje mocne strony, bo wiem, że mam prawo je mieć i nie muszę się ich wstydzić.

Adriana Klos: psycholożka i psychoterapeutka; prowadzi warszawski ośrodek Strefa Zmiany, prowadzi terapię osób dorosłych oraz par, grupy terapeutyczne, DDA oraz warsztaty rozwojowe.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze