1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Filmoterapia - o terapeutycznej mocy filmów rozmawiamy z psycholożką Martyną Harland

Filmoterapia - o terapeutycznej mocy filmów rozmawiamy z psycholożką Martyną Harland

W filmoterapii liczą się emocje, nie fabuła czy reżyseria. Dwie osoby mogą odebrać ten sam film całkiem inaczej – w zależności od swoich potrzeb. (Fot. iStock)
W filmoterapii liczą się emocje, nie fabuła czy reżyseria. Dwie osoby mogą odebrać ten sam film całkiem inaczej – w zależności od swoich potrzeb. (Fot. iStock)
W filmoterapii liczą się emocje, a nie fabuła czy reżyseria. W efekcie dwie różne osoby mogą odebrać ten sam film całkiem inaczej – w zależności od potrzeb, które w danej chwili odczuwają najsilniej. Dlaczego jednemu na doła pomoże komedia, a innemu łzawy dramat – pytamy Martynę Harland, psycholożkę i autorkę projektu Filmoterapia.pl.

Niektórzy mówią, że na poprawę nastroju nie ma nic lepszego, niż tak zwana głupia komedia. Przyznam ci się, że kiedy mam doła, to często pomaga mi właśnie jakiś smutny film...
Według katartycznej koncepcji Freuda można powiedzieć, że smutne kino będzie działać wtedy jak pewnego rodzaju kanał odprowadzający emocję smutku, bo pomaga nam dotknąć go w bezpiecznej przestrzeni. To dodatkowe przeżycie wyobrażeniowe oczyszcza, stąd właśnie efekt katharsis. Identyfikując się z bohaterem w filmie, zawsze dochodzimy do naszych emocji, ponieważ mówiąc o bohaterach w filmie, mówimy o sobie. Film jest jak lustro. Podobnie jest w muzykoterapii, to tak zwana zasada ISO, czyli działanie „podobnym na podobne”. Gdy ogarnia nas smutek, terapeuta proponuje muzykę odpowiednią do naszego nastroju, bo inaczej nie będziemy w stanie się na nią otworzyć. Terapia pt. „smutny film na smutek” ma sens, jeśli chcemy faktycznie dotknąć w sobie tego, co czujemy, przeżyć to i zamknąć. Film staje się wtedy naszym towarzyszem na drodze do oczyszczenia. Jeśli jednak nie mamy akurat siły lub gotowości, żeby zmierzyć się z problemem albo w aktualnych okolicznościach przerosłoby to nasze możliwości, wybierzemy raczej tak zwany feel good movie, po którym poczujemy się lepiej, na przykład jakąś komedię, musical czy kino kulinarne. W filmoterapii każdy jest najlepszym ekspertem dla siebie, mniej liczy się sam film, a bardziej emocje, które w nas wzbudza, i świadomość potrzeb, które za tym stoją.

Czyli nie ma nawet znaczenia to, na ile faktycznie sytuacja bohaterów jest podobna do naszej?
Wręcz film nie powinien pokazywać jeden do jednego sytuacji, w której w danej chwili jesteśmy. Jeśli na przykład kobieta czuje smutek i żal po poronieniu, lepiej, żeby nie oglądała historii bohaterki, która również właśnie straciła dziecko, ponieważ to uruchomi w niej mechanizmy obronne: wypieranie, zaprzeczanie... Nie zdoła spotkać się ze swoimi emocjami w bezpiecznej przestrzeni, więc taki film nie będzie dla niej terapeutyczny.

Na zasadzie analogii: lepiej dzisiaj nie oglądać filmów o zagładzie świata?
W czasie pandemii koronawirusa zdecydowanie nam to nie pomoże, a jedynie wznieci lęk i uruchomi przerażające scenariusze. Jeszcze kilka tygodni temu, kiedy wirus był daleko i wydawało się, że problem nas nie dotyczy, kino katastroficzne przeżywało swój renesans, bo w pewnym sensie pełniło funkcję informacyjną. Proponowało jakieś wyjaśnienia tego, co się dzieje, wskazywało, co zrobić, żeby przetrwać. Ale teraz, gdy sytuacja stała się poważna na całym świecie, a ludzie czują lęk, potrzebujemy pielęgnować dobre emocje, przede wszystkim nadziei.

Historycy mówią, że łatwo im znieść różne kryzysy, bo wiedzą, że w przeszłości coś podobnego już się wydarzyło i dało się to przeżyć. Może dobrym pomysłem jest dziś oglądnie filmów kostiumowych? W psychologii postaci odnajdziemy podobieństwo, ale czasy, okoliczności i scenografia będą na tyle inne, że nie spotęgują naszych lęków? To już kwestia osobistych preferencji, jeśli ktoś lubi widowiska kostiumowe, to oczywiście jak najbardziej, jednak jak już mówiłyśmy, w filmoterapii najbardziej istotna jest praca nad nastrojem emocjonalnym bohatera, a nie historia sama w sobie. I ważne, by nie szukać zbyt podobnej fabuły do naszej obecnej sytuacji, bo to blokuje. Na przykład teraz dużo w nas emocji lęku i strachu przez zachorowaniem i najbardziej terapeutyczne będą filmy które mówią o tym, co czeka tuż za rogiem, czyli wskazujące, jak bohater radzi sobie z poczuciem utraty, z żalem, żałobą. Polecam więc na przykład „Na zawsze razem” francuskiego reżysera Mikhaëla Hersa, który pokazuje, że najbardziej pomocna w odzyskaniu pionu po stracie okazuje się bliskość z drugim człowiekiem. A jeśli ktoś chce koniecznie skonfrontować się z własnym lękiem, to może wybrać chociażby serial „Czarnobyl”
. Nie jest to serial kostiumowy, ale odnosi się do wydarzeń historycznych, które znamy. Opowiada o wybuchu elektrowni jądrowe i pracy wielu ludzi, którzy poświęcają zdrowie i życie, by ratować Europę przed skutkami katastrofy. Dajmy sobie czas, na przykład godzinę albo dwie na to, żeby się trochę pobać i dać ujście prawdziwej emocji.

W serialu jednak można się na tyle przywiązać do bohaterów, że ich problemy bardzo nas dotkną. Ostatnio trafiłam na taki, w którym co rusz ginął ktoś, do kogo się przywiązałam, i po kilku odcinkach zrezygnowałam z oglądania. Wiedziałam oczywiście, że to wymyślone postacie, ale miałam dość opłakiwania kolejnych strat.
Nic dziwnego, w serialu możemy zżyć się z bohaterami jeszcze mocniej niż w filmie, bo obcujemy z nimi częściej i dłużej. Większe zaangażowanie wpływa na identyfikacje z filmowymi postaciami, utożsamianie się z ich losami i dylematami. Jednak z terapeutycznego punkty widzenia to, że bohaterowie giną albo po prostu serial się kończy, a my za nimi w pewien sposób tęsknimy – ma sens. Uczy nas doświadczania – nawet jeśli wyobrażonego – pożegnania i w pewnym sensie przeżywania żałoby czy żalu po utracie. Emocje, które pojawiają się podczas oglądania filmu czy serialu, są prawdziwe, nie różnią się niczym od tych z tak zwanego prawdziwego życia.

Myślisz, że jednak film jest bardziej terapeutyczny niż serial? Mam na myśli nowe seriale, które często mają wiele sezonów i zwykle w ostatnim odcinku pojawia się jakiś nowy wątek. Rozumiem, że to buduje zaciekawienie kolejną serią, ale nie przynosi spełnienia. Olga Tokarczuk mówiła o tym dłużej w swojej przemowie noblowskiej.
To prawda, suspens jest nieodzowną częścią serialu. Wszystko po to, by utrzymać nas w napięciu i zaskoczyć nieoczekiwanym zwrotem akcji. Tymczasem ludzie mają różną potrzebę domknięcia poznawczego, czyli zamknięcia całości, i niektórzy doskonale odnajdą się w tej serialowej niepewności, a inni będą dążyć do uzyskania szybkiej i jednoznacznej odpowiedzi. Jednak może własnie dzięki tej wieloznaczności i niepewności, co dalej, seriale są najlepszym lustrem naszego tu i teraz? Nasz świat nie jest jednoznaczny, nic nie jest czarne ani białe. A przez to ciekawszy. Trzeba być aktywnym, stale myśleć i świadomie odczuwać.

Martyna Harland, psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka, autorka projektu Filmoterapia.pl. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham Kino” TVP2. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Najlepiej oceniane seriale wszech czasów

Kadr z serialu
Kadr z serialu "Breaking Bad", fot. BEW
W czasach, w których rocznie powstają setki nowych seriali, warto przypomnieć sobie te, które osiągnęły najwyższe notowania. W zestawieniu najwyżej ocenianych seriali według serwisu IMDb uwzględniliśmy te, które doczekały się więcej niż jednego sezonu - z pominięciem miniseriali, a także seriali dokumentalnych i animowanych.

1. "Breaking Bad" 9,5/10

Najwyższa ocena według serwisu IMDb przypadła serialowi "Breaking Bad". Historia Waltera White'a - nauczyciela chemii, który na wieść o tym, że choruje na raka postanawia zająć się produkcją metaamfetaminy, by wspomóc finansowo rodzinę okazała się najwyżej ocenianą na świecie. Rewelacyjne główne role - White'a i jego pomocnika, a byłego ucznia, Jessego Pinkmana i niesamowicie wciągająca historia z mnóstwem zaskakujących zwrotów akcji i absurdalnych wręcz sytuacji uczyniła z serialu hit na skalę światową.

2. "Gra o tron" 9,3/10

Jedna z najwyższych ocen przypadła międzynarodowemu hitowi będącemu adaptacją sagi George'a R.R. Martina. "Gra o tron" czyli opowieść o kilku rodzinach walczących o panowanie w krainie Westeros przeszła już do historii nie tylko dzięki niebywałemu scenariuszowi, niesamowitemu klimatowi, ale także niezwykle charyzmatycznych bohaterach, którzy przeszli do kanonu kultury.

3. "Prawo ulicy" 9,3/10

Serial kryminalny emitowany prawie 20 lat temu doczekał się jedne z najwyższych ocen od widzów, którzy ocenili 5 powstałych serii średnio na 9,3 punkty. Osią wydarzeń serialu są problemy w Baltimore związane z przestępczością takie jak: handel narkotykami czy skorumpowani politycy. Serial skupia się jednak przede wszystkim na działaniach policjantów - zwykłych, często zmęczonych służbą ludzi, którzy marzą o karierze, jednak na co dzień zmagają się z ogromnymi problemami i coraz bardziej rozwijającą się przestępczością. Pomimo tego że serial nie doczekał się większych nagród ani wyróżnień, przez wielu krytyków uznawany jest za najlepszy serial wszech czasów.

4. "Rodzina Soprano" 9,4/10

Opowieść o fikcyjnej włosko-amerykańskiej rodzinie, na czele której stoi mafijny boss stała się jedną z ulubionych historii widzów na całym świecie. Tony Soprano stara się połączyć życie pełne przelewu krwi i dramatycznych wydarzeń z rodzinnym życiem jako mąż i ojciec dwójki dzieci. Prawdziwe problemy zaczynają się jednak w momencie, gdy zdesperowany Tony zaczyna szukać pomocy u psychiatry - dr Jennifer Melfi. "Rodzina Soprano" jest jednym z najchętniej oglądanych seriali na świecie, który doczekał się również wielu prestiżowych nagród i wyróżnień.

5. "Detektyw" 9/10

Tajemniczy i trzymający w napięciu serial opowiadający historię dwóch detektywów, którzy pracowali razem w wydziale kryminalnym. Byli partnerzy po latach opowiadają o jednej z najdramatyczniejszych spraw, w której brali udział - makabrycznych morderstw z rytualnym podtekstem. Detektywi opowiadają nie tylko o sprawie, która zmieniła ich życie, ale również o relacjach, jakie ich łączyły i życiu prywatnym, które dla każdego z nich miało inny przebieg. Późniejsze sezony powracają z nową zagadką i nowymi głównymi rolami (w pierwszym sezonie wybitnie w role detektywów wcielił się Matthew McConaughey i Woody Harrelson).

6. "Fargo" 8,9/10

Serial nawiązujący do filmu braci Coen składający się z czterech sezonów. W każdym z nich mieliśmy do czynienia z różnymi historiami - agenta ubezpieczeniowego, którego życie wywraca się do góry nogami, gdy w miasteczku pojawia się tajemniczy Lorne Malvo, czy strzelaniny w barze mlecznym. W serialu wzięło udział mnóstwo gwiazd wielkiego ekranu, w tym m.in. świetnie oceniany Billy Bob Thornton, Martin Freeman, Ewan McGregor czy Kirsten Dunst.

7. "Miasteczko Twin Peaks" 8,8/10

Klasyka kina śledczego, czyli jeden z najbardziej kultowych seriali wszech czasów. "Miasteczko Twin Peaks" Davida Lyncha pomimo upływu czasu wciąż ogląda się z wypiekami na twarzy. Akcja serialu toczy się wokół tajemniczej śmierci młodej dziewczyny Laury Palmer, do którego dochodzi w tytułowym miasteczku Twin Pekas. Do miasta przyjeżdża wówczas agent FBI, którego zadaniem jest rozwiązanie zagadkowej śmierci uczennicy liceum. Im dłużej poznajemy kolejnych bohaterów i kryjące się mroczne tajemnice każdego z nich, tym bardziej oddalamy się od prawdy...

8. "Prezydencki Poker" 8,8/10

Dość mało znany w Polsce serial opowiadający o losach administracji Prezydenta Stanów Zjednoczonych, który zdobył mnóstwo nagród Emmy oraz dwa Złote Globy. W serialu jesteśmy świadkami pracy najważniejszych osób pracujących w sztabie i będących doradcami głowy jednego z najpotężniejszych państw na świecie. "Prezydencki poker" doczekał się też wielu pozytywnych recenzji od krytyków i bardzo wysokich ocen ze strony widzów.

9. "The Crown" 8,7/10

Serial biograficzny opowiadający o życiu królowej Anglii Elżbiety II i jej panowaniu. Jeden z najpopularniejszych seriali Netflixa, który doczekał się jak na razie czterech wysoko ocenianych sezonów. W ostatnim zaprezentowanym widzom sezonie przedstawiona została postać Diany, a także niezwykle charyzmatycznej premier Margaret Thatcher.

10. "Stranger Things" 8,7/10

Kolejna produkcja Netflixa, która doczekała się niezwykle wysokich ocen i pozytywnych recenzji. "Stranger Things" to opowieść o zaginięciu chłopca, które stanowi początek coraz dziwniejszych i bardziej niewytłumaczalnych wydarzeń mających miejsce w prowincjonalnym miasteczku. Serial liczy trzy sezony, a czwarty niebawem ma pojawić się na platformie.

11. "Zadzwoń do Saula" 8,7/10

Spin-off kultowego "Breaking Bad", czyli opowieść o niezawodnym prawniku, która ma miejsce na kilka lat przed wydarzeniami z udziałem Waltera White'a. "Zadzwoń do Saula" pokazuje drogę głównego bohatera - od podrzędnego prawnika ledwo wiążącego koniec z końcem i przydzielanego wyłącznie do spraw z urzędu do nie wahającego się podjąć nawet najbardziej szemranych zleceń.

12. "Downtown Abbey" 8,7/10

Serial śledzący losy mieszkańców dworu Downtown Abbey, którego akcja zaczyna się od druzgocącej dla lorda Granthama i jego żony wiadomości o śmierci ich niedoszłego zięcia oraz spadkobiercy Patricka. Serial rozgrywa się w burzliwych czasach dla Wielkiej Brytanii, dla których tłem są losy szlachty oraz służby żyjących w jednym z wielu angielskich dworów.

  1. Kultura

"Cząstki kobiety" - o filmie rozmawiają Grażyna Torbicka i Martyna Harland

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Cząstki kobiety" (dostępny na Netflix). W roli głównej nominowana do Oscara Vanessa Kirby. (Fot. materiały prasowe)
Życie co chwila coś nam daje i odbiera. A jednak z niektórymi stratami jest bardzo trudno się pogodzić, wydaje się to wręcz niemożliwe... O filmie Kornéla Mundruczó „Cząstki kobiety” z nominowaną do Oscara Vanessą Kirby, rozmawiają filmolożka Grażyna Torbicka i psycholożka Martyna Harland.

Zanim jeszcze zaczęłam oglądać „Cząstki kobiety“, już miałam poczucie, że nie chcę tego robić. To na obecny czas trudny film i temat.
Nie można zapominać, że wśród nieszczęść związanych z pandemią istnieje jeszcze normalne życie, w którym dzieją się takie historie jak w tym filmie. Utrata dziecka to niewyobrażalna tragedia, która pozostawia ból na całe życie. Jak sobie z tym poradzić, gdzie szukać pocieszenia, ratunku, wsparcia? Na te pytania próbuje odpowiedzieć film i może dlatego warto go zobaczyć.

„Cząstki” otwiera bardzo mocna scena porodu, pokazana w niemal naturalistyczny sposób, targająca naszymi emocjami na wszystkie strony. Od spokoju, przez zdenerwowanie, zaskoczenie, strach, panikę, przerażenie, ulgę i znowu wielki krzyk. Naturalizm w kinie to nie jest moja ulubiona forma, bo graniczy z szantażem emocjonalnym. Ale reżyser robi to oczywiście świadomie, czyni nas świadkami tego porodu.

A mnie właśnie ta naturalistyczna scena podobała się najbardziej, zobaczyłam w niej prawdę.
Ale co nam to daje? Czy taki rodzaj współodczuwania cierpienia głównej bohaterki przygotuje nas, kobiety albo parę, na tego typu sytuacje?

Czy ten film może być dla nas szczepionką na sytuacje w realnym życiu? Czuję, że po jego zobaczeniu jestem trochę silniejsza...
A ja czuję, że reżyser chciał nam pokazać parę, która podchodzi do życia z łatwością i optymizmem. Ci ludzie są przekonani o tym, że wszystko im się ułoży, mają nad tym kontrolę. Nawet w momencie silnego bólu porodowego nasza bohaterka uśmiecha się i stać ją na żarty. To było dla mnie zaskakujące. Wszystko zaczyna się walić w momencie, gdy okazuje się, że ich położna nie może przyjechać do porodu, zaczyna się panika, bo „jak to? Przecież my wszystko zaplanowaliśmy”. Przyjeżdża inna w jej zastępstwie, ale nic nie idzie zgodnie z planem. Ta scena uderza w nasze złudne przekonanie, że jesteśmy w centrum uwagi świata.

Jaka jeszcze scena cię uderzyła?
Ta, w której matka kupuje Marcie i Seanowi samochód – duży, z myślą o tym, że będą wozić w nim dziecko. Sean mówi, że przecież sam mógłby na niego zarobić, jednak szybko zgadza się i przyjmuje kluczyki do auta. W tej scenie po raz pierwszy zobaczyłam, że coś jest nie tak, może ten związek nie jest czysty w tym sensie, że ta para do siebie nie pasuje. Zaczęłam uważniej im się przyglądać.

Mnie z kolei najbardziej zainteresowały kompletnie odmienne reakcje – kobieca i męska – na stratę dziecka. Ona zamraża się emocjonalnie, a on chce jak najszybciej przeżyć to wszystko i rozładować złość, a także znaleźć winnego. Martha i Sean to dwa oddzielne elektrony, nie da się być drużyną w tej sytuacji, każdy musi to, co najtrudniejsze, przeżyć w pojedynkę.
Sean również cierpi. Widzimy, że nie jest w stanie poradzić sobie z bólem i stratą. Ale tojest film głównie o kobiecej samotności w tej tragedii. Z nieszczęściem, które spotyka Marthę, może sobie poradzić tylko ona sama.

Ten film mówi według mnie również o samotności matki głównej bohaterki, co zobaczyłam w kluczowej scenie, gdy wspomina własne dzieciństwo i czas wojny. Pragnie wtedy pokazać córce, że zawsze trzeba o siebie walczyć i „podnosić główkę”. Nie można się poddawać. Tymczasem Martha się poddała.

Uważasz, że matka chce zdopingować Marthę, która zamroziła się emocjonalnie?
Martha kompletnie się zamknęła i właściwie przestała żyć. I właśnie po to matka mówi do niej te słowa, żeby nią potrząsnąć. Uważam, że ta scena budzi w dziewczynie samoświadomość, daje impuls – nawet jeśli jest negatywny – do tego, żeby się pozbierać. Bo ona będzie szła przez życie z tym doświadczeniem bólu, straty, bezsilności wobec losu, a czas tylko trochę zabliźni jej rany. Myślę, że matka nie chciała, żeby życie jej córki było na zawsze stracone.

Ja odebrałam postać matki zupełnie inaczej, dla mnie jest niezwykle toksyczna. Zwłaszcza gdy mówi, że gdyby poród odbył się po jej myśli, czyli w szpitalu, nie straciliby tego dziecka. Wywołuje w córce poczucie winy i to mnie boli.
Tymi słowami trafia w sedno – to Martha zadecydowała, że będzie rodzić w domu, i gdy pojawiły się problemy, początkowo chciała tam zostać. To była jej decyzja i ona musi unieść jej konsekwencje. Nie szukam teraz winnego, chodzi o to, że ta scena pokazała mi olbrzymią samotność kobiety w tym problemie. A jaka była przyczyna śmierci dziecka? Tego się nie dowiadujemy.

Uważam, że przełomowy i kluczowy moment następuje po siedmiu miesiącach od straty dziecka, gdy Martha wywołuje wreszcie zdjęcia, które Sean zrobił podczas porodu, i żegna swoje dziecko.
Ale na początku nawet niewiele pamięta z tego, co się wtedy wydarzyło. Bo nie chce tego pamiętać. Zdjęcie uświadomiło jej, że to dziecko istniało naprawdę, całe zdarzenie stało się namacalne. Martha wraca do swojej traumy i dzięki tej konfrontacji i pogodzeniu się ze stratą wraca do życia. Nie potrzebuje już wyjaśniać swojego bólu i nieszczęścia błędem położnej.

Wydaje mi się, że większość par, nawet dobrze dobranych, w tej sytuacji by się rozpadła.
Z drugiej strony są pary, które przeżyły takie tragedie i nadal są razem, to doświadczenie może również scalić związek. Ale dla tej relacji nie widziałam przyszłości, oni byli zbyt różni. Sean to dość prosty facet. Niewiele mu potrzeba do satysfakcji życiowej.

Bardzo mu współczuję, że został pokazany w tak mało pogłębiony sposób. Scenarzystka Kata Wéber sama też straciła dziecko, być może to jest jakaś forma terapii i wylania z siebie żalu na mężczyznę, który poradził sobie z sytuacją w podobny sposób.
Ale reżyserem tego filmu jest mężczyzna, mamy więc żeński  i męski pierwiastek w tej opowieści. Partner Marthy został ukazany jako facet z pozoru silny, nieskomplikowany emocjonalnie, budowniczy wielkich mostów. Śmierć córeczki jest dla niego taką samą tragedią jak dla Marthy, tyle że on inaczej próbuje sobie z nią poradzić. Oskarża położną, chce wyciągnąć jak największe pieniądze za jej rzekomy błąd w sztuce. Uwodzi prawniczkę, która jest oskarżycielką. Krótko mówiąc, robi się z tego jakaś telenowela. Czytałam, że dla niektórych osób po różnych stratach wyzwoleniem okazuje się właśnie seks. Jakby popęd seksualny, który jest życiem, miał oddalić śmierć. To bardzo ciekawy mechanizm.

W końcu już Freud pisał o Eros i Tanatos, dwóch popędach sterujących życiem człowieka. Inny mechanizm to ten, że próbujemy wszystkiemu nadać sens. Taka strata nie ma żadnego sensu, nie wiemy, jak ją sobie wytłumaczyć.
Dlatego bohaterowie próbują to jakoś wymazać z pamięci. Zaczynają od nowa, ale każde inaczej. Martha jednak wierzy w życie, w to, że coś dobrego może w nim wykiełkować. Jak z pestek jabłka, które zbiera.

Przyznam, że mnie te pestki, symbolizujące jej nadzieję, trochę zirytowały, to było zbyt dosłowne.
Mnie to też zirytowało, ale może chodziło o szukanie znaków, dowodów na to, że przyszłość istnieje, że nie wszystko stracone? Zabrakło mi głębszej analizy tej transformacji Marthy.

Dla kogo ten film mógłby być terapeutyczny? Na pewno nie polecam go kobietom w ciąży ani ludziom, którzy przeżyli stratę dziecka czy poronienie, bo może spowodować powtórną traumatyzację.
Pokazałabym go wszystkim, którzy mają problemy z wyrażaniem emocji. „Cząstki kobiety” pokazują, że w kryzysie ratunkiem są dla nas inni ludzie. Nawet w momencie największego nieszczęścia, o które obwiniasz cały świat, warto się otworzyć na drugiego człowieka, okazać swój ból, swoją złość i rozpacz. Bo zawsze znajdzie się ktoś albo coś, co da ci iskierkę do życia i działania.

Grażyna Torbicka, dziennikarka, krytyk filmowy, dyrektor artystyczna Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” w Kazimierzu Dolnym, w latach 1996–2016 autorka cyklu „Kocham Kino” TVP2.

Martyna Harland, autorka projektu Filmoterapia.pl, psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham Kino” TVP2.

  1. Kultura

Historie, które zapadają w pamięć. Poznaj seriale obyczajowe, których nigdy nie zapomnisz

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Najlepsze historie to te, które zapadają w pamięć na długo. Czasem wystarczy niewiele, by utożsamić się z bohaterami, z którymi pozornie nic nas nie łączy. W ten sposób możesz przeżywać historie i uczestniczyć w wydarzeniach, które wcześniej nawet Ci się nie śniły. Taką furtką do innego świata mogą być seriale. W ofercie Netflixa nie brakuje porywających i emocjonujących opowieści. Przedstawiamy porcję seriali online, które zostaną z Tobą na dłużej.

Historie z życia wzięte

Nie od dziś wiadomo, że najbardziej przejmujące historie potrafi napisać samo życie. Te najsłynniejsze ze stron gazet i książek do historii trafiają również na ekrany – coraz częściej także te małe. By móc wspólnie je przeżywać wystarczy dostęp do internetu domowego i konto na Netflixie.

Jednym z najpopularniejszych tytułów na platformie jest „The Crown” – serial przeprowadzi Cię przez lata panowania królowej Elżbiety II. Każdy kolejny sezon  przedstawia inny okres z jej życia, opowiada o wyzwaniach, z którymi w danej dekadzie musiał zmagać się Pałac Buckingham. To także rzut oka za kulisy pałacowego życia, nie tylko pod względem podejmowania ważnych decyzji, ale także codzienności.   

W poszukiwaniu mocniejszych wrażeń warto zapoznać się z serią „American Crime Story”. Dwa sezony serialu ukazują dwie wstrząsające historie kryminalne z końca XX wieku. „Sprawa O.J. Simpsona” to klasyczny dramat sądowy, ukazujący kulisy sprawy, którą w latach 90. żyła cała Ameryka. Z kolei „Zabójstwo Versace” to próba wejścia w umysł i zrozumienia motywów mordercy słynnego projektanta.  

Czy animacje mogą wzruszać?

Seriale animowane to gatunek, który zdominowały produkcje komediowe. „Family Guy” czy „South Park” to serie, które w absurdalny sposób obśmiewają rzeczywistość. Ale czy tego typu produkcja może poruszyć? Udowodnił to Raphael Bob-Waksberg – twórca serialu „BoJack Horseman”.

Tytułowy BoJack to serialowy aktor, który szczyt popularności ma już dawno za sobą. Mimo to wciąż szuka sposobu na to, by odnaleźć się w brutalnym i bezlitosnym Hollywood. Jednocześnie zmaga się z demonami przeszłości, które w żaden sposób nie pozwalają mu znaleźć upragnionego spokoju. To dojrzała i oryginalna opowieść ubrana w szaty animowanej komedii. Z pewnością nie zabraknie w niej uśmiechu ani wzruszeń.    

Historie o przemijaniu

Serialowe opowieści to nie tylko historie 20 i 30-latków. Oferta seriali online Netflixa pokazuje, że wyjątkowe historie przytrafiają się niezależnie od wieku. Pierwszym przykładem jest serial „Grace i Frankie”, w której w głównych rolach występują Jane Fonda i Lily Tomlin. Życie obu pań wywraca się, gdy wychodzi na jaw, że ich mężowie od lat mają ze sobą romans. Ten nowy początek stawia przed nimi wiele wyzwań, ale jednocześnie umacnia ich przyjaźń.  

Podobny ton utrzymuje również inna produkcja, także z gwiazdorską obsadą. „The Kominsky Method” to historia aktora Sandy’ego Kominsky’ego (w tej roli Michael Douglas) i jego wieloletniego agenta Normana Newlandera (Alan Arkin). Pomimo wieku i związanych z nim ograniczeń obydwaj na co dzień mierzą się z urokami i cieniami życia w Los Angeles – mieście sukcesu i wiecznej młodości.   

Śmiech lekarstwem na wszystko

Te najbardziej poruszające historie to często również te najcięższe i bolesne. Ich bohaterowie muszą zmierzyć się z utratą tego, co najcenniejsze i sprostać nowej, często niezwykle trudnej rzeczywistości. Mimo to nie tracą zapału i każdego dnia stawiają czoła kolejnym wyzwaniom. Bo śmiech to najlepsze lekarstwo. Chwile radości i wzruszenia podczas wieczoru z serialami online zapewni Ricky Gervais i jego komediodramat „After Life”. To opowieść o dziennikarzu, który po śmierci żony musi rozpocząć życie na nowo. Mimo negatywnego nastawienia do otaczających go ludzi z czasem udaje mu się odnaleźć spokój. Po takim seansie nic nie będzie już takie samo. 

Niezapomnianych historii szukaj w Vectrze

Wybierając telewizję i internet domowy w Vectrze, w pakiecie zyskujesz również dostęp do platformy Netflix. Tam czeka na ciebie całe mnóstwo seriali, filmów i programów, które wzruszają, bawią i na długo pozostają w sercach. Oglądaj najnowsze produkcje, gdziekolwiek jesteś – przed telewizorem, na laptopie, tablecie lub telefonie.   

  1. Kultura

Seriale, które warto zobaczyć w marcu

Miniserial
Miniserial "Cormoran Strike: Zabójcza biel" dostępny jest na HBO i HBO GO. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Jakie seriale warto obejrzeć w marcu? Najciekawsze tytuły poleca Joanna Olekszyk, redaktor naczelna miesięczników "Zwierciadło" i "Sens", oraz Dariusz Janiszewski, sekretarz redakcji "Zwierciadła". 

"Bo to grzech"

Londyn lat 80. to miasto wielkich marzeń, nocnych klubów i wolnej miłości. Raj dla młodych, którzy odkrywają uroki homoseksualnych przygód, a jednocześnie czyściec, bo oto nadciąga „kara za ich grzechy” – śmiertelna epidemia AIDS. Ten kawał brytyjskiej, ale też światowej historii oglądamy z punktu widzenia piątki przyjaciół i współlokatorów: czterech gejów i ich przyjaciółki. Dzięki talentowi pomysłodawcy serialu Russella T. Daviesa ogląda się to świetnie, śmiejąc się i płacząc na przemian. A scena końcowej rozmowy Jill z matką Ritchiego to majstersztyk!

Miniserial 'Bo to grzech' dostępny jest na HBO GO. (Fot. matriały prasowe) Miniserial "Bo to grzech" dostępny jest na HBO GO. (Fot. matriały prasowe)

"Cormoran Strike: Zabójcza biel"

Ekranizacja kolejnego kryminału pióra Roberta Galbraitha, czyli J. K. Rowling. Niedawno polecaliśmy do przeczytania tom 5. przygód weterana wojennego i detektywa Cormorana Strike'a oraz jego wspólniczki Robin Ellacott, tym razem zachęcamy do zobaczenia tomu 4. Para bada właśnie sprawę anonimów, które otrzymuje znany polityk, kiedy ich zleceniodawca zostaje zamordowany. Krąg podejrzanych rośnie z minuty na minutę (ta polityka!), a pewna historia z przeszłości wymaga, by bliżej jej się przyjrzeć. No a między Robin a Cormoranem wciąż pulsuje erotyczne napięcie...

Miniserial 'Cormoran Strike: Zabójcza biel' dostępny jest na HBO i HBO GO. (Fot. materiały prasowe) Miniserial "Cormoran Strike: Zabójcza biel" dostępny jest na HBO i HBO GO. (Fot. materiały prasowe)

"Gdzie jest mój agent?"

„10 procent” – tak brzmi oryginalny tytuł serialu, bo tyle wynosi prowizja agenta gwiazdy kina. I to nie tylko kina francuskiego! W każdym odcinku pojawiają się gorące nazwiska, a aktorzy, tacy jak Monica Bellucci, Isabelle Huppert, Jean Reno czy też Sigourney Weaver, grają tu parodie samych siebie. A ich serialowi agenci, cóż, lepiej radzą sobie z podpisywaniem kontraktów niż rozwiązywaniem swoich osobistych problemów. Ostatecznie okazuje się, że zarówno jedni, jak i drudzy to ludzie tacy jak my.

Serial 'Gdzie jest mój agent?' (cztery sezony) dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Serial "Gdzie jest mój agent?" (cztery sezony) dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Księga czarownic"

Wampir obsadzony w roli kochanka to pomysł nienowy, wystarczy wspomnieć popularną sagę „Zmierzch”. Dorośli już fani tej serii będą więc mieli z „Księgi czarownic” wielką pociechę. Tu jednak wampirzą wybranką nie jest zwykła śmiertelniczka, ale czarownica, i to potężna. Nietypowy związek nie przynosi zakochanym popularności, bo może zachwiać kruchą równowagę w świecie, gdzie z ludźmi współegzystują zgodnie wampiry, czarownice i demony. W drugim sezonie przenosimy się w czasy elżbietańskie, a to okazja do podziwiania pięknych kostiumów i poznania historycznych postaci, z królową Elżbietą I włącznie. Sporo więc tu atrakcji, tyle że romans momentami przypomina harlequina. Oby w kolejnym, przygotowywanym już sezonie twórcy chcieli oczarować nas bardziej.

Serial 'Księga czarownic' (dwa sezony) dostępny jest na HBO GO. (Fot. materiały prasowe) Serial "Księga czarownic" (dwa sezony) dostępny jest na HBO GO. (Fot. materiały prasowe)

  1. Kultura

Najlepsze seriale komediowe na Netflixie i HBO GO

W serialu komediowym „Grace i Frankie” Lily Tomlin i Jane Fonda wcielają się w role kobiet, których życie niespodziewanie staje na głowie. (Fot. materiały prasowe)
W serialu komediowym „Grace i Frankie” Lily Tomlin i Jane Fonda wcielają się w role kobiet, których życie niespodziewanie staje na głowie. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Nietypowe sitcomy, seriale docenione przez krytyków i kryminalne komedie — ta wyborna kolekcja zapewni Ci długie godziny śmiechu. Zapraszamy na przegląd najlepszych seriali komediowych dostępnych na Netflixie i HBO GO. 

"Współczesna rodzina"

"Współczesna rodzina" to szalenie zabawny serial komediowy z doborową obsadą. Produkcja opowiada o losach wielopokoleniowej i wielokulturowej amerykańskiej familii. Nestorem rodu jest Jay Pitchett, który ponownie ożenił się z dużo młodszą od siebie kobietą i wspólnie wychowują jej dziecko z poprzedniego związku. Jego córka jest matką trójki dzieci w tradycyjnej rodzinie, natomiast syn wraz ze swoim chłopakiem adoptowali właśnie dziewczynkę z Wietnamu. Salwy śmiechu gwarantowane!

Serial dostępny na Netflixie.

'Współczesna rodzina' (Fot. materiały prasowe) "Współczesna rodzina" (Fot. materiały prasowe)

"Pani Fletcher"

Oparty na bestsellerowej powieści Toma Perrotty serial komediowy "Pani Fletcher" to historia samotnej kobiety w średnim wieku, która zaczyna odkrywać swoją seksualność. Eve odwozi swojego jedynego syna na studia, po czym wraca do pustego domu. W tym czasie matka i syn zaczynają cieszyć się wolnością. Dla twórców to pretekst, aby poruszyć takie tematy, jak rodzicielstwo, seksualność, miłość i tożsamość. Produkcja z pewnością umili wam niejeden wieczór.

Serial dostępny na HBO GO.

'Pani Fletcher' (Fot. materiały prasowe) "Pani Fletcher" (Fot. materiały prasowe)

"Grace i Frankie"

W serialu komediowym „Grace i Frankie” Jane Fonda i Lily Tomlin wcielają się w role kobiet, których życie niespodziewanie staje na głowie, gdy ich mężowie nagle obwieszczają bowiem, że są gejami i mają się ku sobie. Mimo że nigdy za sobą nie przepadały, panie muszą stanąć ramię w ramię, zmierzyć się z niepewną przyszłością i wypracować nową definicję „rodziny”. Wyzwalacz śmiechu, wyciskacz łez i środek na poprawę nastroju w jednym.

Serial dostępny na Netflxie.

'Grace i Frankie' (Fot. materiały prasowe) "Grace i Frankie" (Fot. materiały prasowe)

"Teoria wielkiego podrywu"

"Teoria wielkiego podrywu" to nasz must-watch na liście seriali komediowych. Współlokatorzy Leonard i Sheldon są genialnymi fizykami, którzy błyszczą na uczelni. Znacznie gorzej radzą sobie jednak w kontaktach z ludźmi, a w relacjach damsko-męskich nie radzą sobie w ogóle. Komfortowo czują się jedynie w towarzystwie równie wykształconych i nieprzystosowanych społecznie przyjaciół Howarda i Rajesha. Wszystko zmienia się jednak, gdy do mieszkania naprzeciwko wprowadza się przebojowa Penny. 

Serial dostępny na HBO GO.

'Teoria wielkiego podrywu' (Fot. materiały prasowe) "Teoria wielkiego podrywu" (Fot. materiały prasowe)

"Brooklyn 9-9"

Przezabawny serial komediowy "Brooklyn 9-9" opowiada o grupie błyskotliwych policjantów, którym wyraźnie brakuje dyscypliny i przywódcy. Na co dzień zajmują się głównie niezdrową rywalizacją, plotkowaniem, flirtowaniem i dokuczaniem sobie wzajemnie. Sytuacja ulega zmianie, gdy dowódcą posterunku zostaje Ray Holt, kapitan z 30-letnim stażem. Teraz gwiazda komisariatu, detektyw Jake Peralta, który nigdy nie przejmował się przestrzeganiem reguł musi zmienić dotychczasowy sposób działania.

Serial dostępny na Netflixie.

'Brooklyn 9-9' (Fot. materiały prasowe) "Brooklyn 9-9" (Fot. materiały prasowe)

"Barry"

A teraz czas na czarną komedię. Tytułowy Barry zarabia na życie jako płatny zabójca z dolnej półki. Mężczyzna jest w depresji, czuje się samotny i wypalony. Niechętnie zgadza się na realizację zlecenia w Los Angeles, gdzie ma zająć się pewnym młodym aktorem. Podążając za swoim celem, Barry trafia na spotkanie lokalnej grupy teatralnej. Tam odkrywa, że w ich towarzystwie czuje się dobrze i nabiera przekonania, że chciałby zerwać ze starym życiem...

Serial dostępny na HBO GO.

'Barry' (Fot. materiały prasowe) "Barry" (Fot. materiały prasowe)

"Community"

Chwalony przez krytyków serial komediowy "Community" to mądra i żywiołowa produkcja opowiadająca o losach studentów uczęszczających do najgorszej placówki edukacyjnej na świecie - Greendale Community College. Należą do nich m.in. wygadany prawnik Jeff, gospodyni domowa Shirley, była licealna gwiazda piłki nożnej Troy, perfekcjonistka Annie oraz były nauczyciel hiszpańskiego Ben. Władzę w college'u dzierży natomiast nieudolny dziekan Pelton. Przygotujcie się na multum przezabawnych momentów!

Serial dostępny na Netflixie.

'Community'. (Fot. materiały prasowe) "Community". (Fot. materiały prasowe)

"Przyjaciele"

"Przyjaciele" to bez wątpienia jeden z najbardziej kultowych seriali komediowych w historii telewizji. Produkcja opowiada o losach szóstki przyjaciół z Nowego Jorku. W rolach głównych wystąpili Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry oraz David Schwimmer. Serial, choć niedawno zniknął z Netflixa, już wkrótce zostanie dodany do biblioteki serwisu HBO GO. Wszystkie sezony dostępne będą od 15 kwietnia.

'Przyjaciele' (Fot. materiały prasowe) "Przyjaciele" (Fot. materiały prasowe)

"Specjalista od niczego"

Twórcą serialu komediowego "Specjalista od niczego" jest komik Aziz Ansari, a cała produkcja luźno oparta jest na jego życiu. Dla Deva, 30-letniego aktor z Nowego Jorku, problemem jest nawet wybór, co zjeść na obiad, nie wspominając o poważnych decyzjach dotyczących życia i kariery. Ten ambitny serial o osobistym zabarwieniu porusza tak różnorodne tematy, jak trudna sytuacja seniorów, losy imigrantów czy to, jak znaleźć najsmaczniejszy makaron.

Serial dostępny na Netflixie.

'Specjalista od niczego' (Fot. materiały prasowe) "Specjalista od niczego" (Fot. materiały prasowe)

"Cudotwórcy"

Craig jest aniołem niskiego szczebla w firmie Niebo, a do jego obowiązków należy spełnianie marzeń ludzkości. Jego szef, Bóg, rozczarowany stworzoną przez siebie Ziemią, chce rozprawić się z nią raz na zawsze, aby zająć się zupełnie nowym projektem. Zbliża się dzień Sądu Ostatecznego, a Craig i anielskie zastępy mają zaledwie dwa tygodnie na ocalenie Ziemi. Znakomite kreacje w tym nietypowym serialu komediowym stworzyli Daniel Radcliffe i Steve Buscemi.

Serial dostępny na HBO GO.

'Cudotwórcy' (Fot. materiały prasowe) "Cudotwórcy" (Fot. materiały prasowe)