1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Test Myers-Briggs - 16 typów osobowości

Test Myers-Briggs - 16 typów osobowości

Tekst osobowości (MBTI) okazał się narzędziem umożliwiającym lepsze poznanie siebie. (Fot. iStock)
Tekst osobowości (MBTI) okazał się narzędziem umożliwiającym lepsze poznanie siebie. (Fot. iStock)
Amerykanki, Isabel Briggs Myers i jej matka, Katherine Katharine Cook Briggs zafascynowane teorią Carla G. Junga opisaną w książce „Typy psychologiczne” postanowiły przyjrzeć się jej bliżej a następnie rozszerzyć ją i stworzyć test, który umożliwia sprawdzenie z jakim wyposażeniem przyszliśmy na świat. Test Myers-Briggs to jedno z najpopularniejszych narzędzi służących do oceny osobowości.

W teorii Junga rozróżnia się dwa typy postawy psychicznej: ekstrawertyczną i introwertyczną. Ekstrawersja oznacza tendencję do kierowania energii w stronę obiektów zewnętrznych (ludzi, zdarzeń, itd.), a introwersja to kierowanie jej do swojego wewnętrznego świata (nasze refleksje, przemyślenia, itd.).

Poza postawą psychiczną Jung wyróżnił jeszcze cztery podstawowe funkcje psychiczne, zaliczą się do nich: percepcję, intuicję, uczucie i myślenie.

Funkcje te występują w postaci dwóch par przeciwieństw. Dwie z nich są racjonalne (uczucie i myślenie), dwie irracjonalne (percepcja i intuicja). Jeżeli jedna z tych funkcji dominuje w naszej świadomości (np. myślenie) wtedy ta przeciwna do niej (uczucia) jest stłumiona i będzie przejawiać się w naszej podświadomości.

Matka i córka rozszerzyły teorię swojego „idola”, a następnie wykorzystały ją w praktyce. Opracowany przez nie test osobowości pierwotnie służył jako klucz do dobrego samopoczucia i szczęścia dzieci. Jednak ostatecznie, po kolejnych badaniach, okazał się narzędziem umożliwiającym lepsze poznanie siebie dzięki któremu człowiek ma szansę, by osiągnąć w życiu sukces.

Według Myers i Briggs różnice w ludzkim zachowaniu można opisać poprzez cztery wymiary:

1. ekstrawersja (E, ang. extraversion) vs. introwersja (I, ang.introversion). Każdy z nas ma w sobie zarówno ekstrawersję, jak i introwersję. Jednak zawsze występuje większa tendencja w kierunku jednej z nich.

2. poznanie (S, ang.sensing) vs. intuicja (N, ang. intuition). To wymiar, który odnosi się do dwóch sposobów wchodzenia w interakcję z tym, co nas otacza.

3. myślenie (T, ang. thinking) vs. odczuwanie (F, ang. feeling). Ten wymiar dostarcza danych dotyczących tego, w jaki sposób podejmujemy decyzje. Niektóre osoby robią to w oparciu o logikę, inne na bazie emocji.

4. osądzanie (J, ang. judging) vs. obserwacja (P, ang. perceiving). Tu chodzi o poziom elastyczności w osądzaniu ludzi i zdarzeń.

W wyniku przeprowadzonego testu każdy człowiek uzyskuje swój kod złożony z serii czterech. Zatem mamy szesnaście możliwych kombinacji, z których każda oznacza inny typ osobowości: administrator (ESTJ), adwokat (ESFJ), animator (ESTP), artysta (ISFP), doradca (ENFJ), dyrektor (ENTJ), entuzjasta (ENFP), idealista (INFP), innowator (ENTP), inspektor (ISTJ), logik (INTP), mentor (INFJ), opiekun (ISFJ), praktyk (ISTP), prezenter (ESFP) oraz strateg (INTJ).

Animator czy doradca?

1. Administrator

To człowiek odpowiedzialny, lojalny i bardzo pracowity. Ma dużo energii i nie ma problemu z podejmowaniem decyzji. Lubi porządek, stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i przejrzyste zasady. Jeżeli coś mówi, to zawsze bardzo konkretnie i rzeczowo. Kieruje się w życiu logiką, jest racjonalny i praktyczny. Obdarzony bardzo „pojemnym” umysłem, jest w stanie przyswoić setki szczegółowych danych. Sam zawsze świetnie zorganizowany, nie lubi ludzi leniwych, którzy stoją w miejscu. Jest obsesyjnie wierny swoim przekonaniom i zasadom, w które wierzy. Potrafi mówić o nich w zdecydowany sposób, wyraża krytyczne opinie, przez co czasem nieświadomie rani innych.

2. Adwokat

To osoba dobrze zorganizowana i energiczna. Adwokat ma duże poczucie odpowiedzialności, jest sumienny. Cechują go serdeczność i życzliwość wobec innych. To dusza towarzystwa. Ceni sobie harmonię. Nie lubi konfliktów. Bez problemu dostrzega ludzkie uczucia, emocje oraz potrzeby. Jest wyczulony na niesprawiedliwość i cudzą krzywdę. Szczerze interesuje się problemami innych i potrafi czerpać przyjemność z pomagania. Jednak dbając o potrzeby wszystkich dookoła, często zapomina o swoich własnych. Ma tendencję do wyręczania innych. Łatwo nim manipulować.

3. Animator

Wszędzie go pełno. Animator jest energiczny, aktywny i przedsiębiorczy. Działa za dwoje. Lubi towarzystwo innych, potrafi się nim cieszyć. Jest spontaniczny, elastyczny i otwarty na zmiany. Inspiruje i inicjuje, niemal każdego potrafi zmotywować do działania. Logiczny, racjonalny i niezwykle pragmatyczny. Realista. Miewa trudności z organizacją i planowaniem. Jest impulsywny. Zdarza mu się najpierw coś zrobić, a dopiero potem pomyśleć.

4. Artysta

Bardzo wrażliwy, twórczy i oryginalny. Esteta ze zdolnościami artystycznymi. Lubi być niezależny, kieruje się własnym systemem wartości i nie ulega presji. Optymistyczny i pozytywnie nastawiony do życia, umie cieszyć się chwilą. Czerpie radość z pomagania innym. Nie przepada za teoretycznymi rozważaniami, bo chce tworzyć rzeczywistość, a nie o niej rozprawiać. Ma kłopoty z wyrażaniem pragnień oraz potrzeb.

5. Doradca

Błyskotliwy, uprzejmy i zawsze taktowny. Radość daje mu bezinteresowne działanie na rzecz innych. Potrafi dobrze wpływać na życie innych osób, inspiruje, odkrywa ich potencjał‚ i dodaje wiary we własne siły. Emanuje ciepłem i przyciąga do siebie wszystkich. Bywa łatwowierny i ma tendencję do patrzenia na świat przez różowe okulary. Skoncentrowany na innych, zapomina o sobie i swoich potrzebach.

6. Dyrektor

To osoba niezależna, bardzo aktywna i zdecydowana. Przy tym racjonalna i twórcza. Dostrzega wiele perspektyw, potrafi przewidywać przyszłe konsekwencje działań. To optymista ze zdrowym poczuciem własnej wartości. Potrafi szybko przekształcać teorię w konkretne działania. Jest wizjonerem, mentorem, lubi organizować pracę. To urodzony przywódca. Ma silną osobowość, która często onieśmiela ludzi i powoduje ich dystans.

7. Entuzjasta

Urodzony optymista. Cieszy się życiem, lubi myśleć o przyszłości. Dynamiczny, błyskotliwy i twórczy. Bardzo lubi przebywać z ludźmi, potrafi budować głębokie, autentyczne relacje. Jest bardzo ciepły, serdeczny, okazuje emocje. Źle znosi krytykę. Entuzjasta ma w sobie empatię. Potrafi innych inspirować, działa tak, że jego entuzjazm udziela się wszystkim dookoła. Dobrze czuje się będąc w centrum wydarzeń. Elastyczny, potrafi improwizować. Łatwo się rozprasza i wciąż sięga po nowe, przy okazji ma problemy z doprowadzaniem spraw do końca.

8. Idealista

Bardzo wrażliwy i twórczy. Potrzebuje trzymać się swoich wartości. Zainteresowany duchowością, przejmuje się problemami całego świata i innych ludzi. Bardzo ważne są dla niego harmonia i równowaga. Jest romantykiem, potrafi okazywać uczucia, sam także potrzebuje czułości i ciepła. Potrafi bezbłędnie odczytywać motywacje i uczucia innych ludzi. Buduje zdrowe, głębokie i trwałe relacje. W konfliktowych sytuacjach czuje się bardzo niekomfortowo. Nie jest odporny na stres i krytykę.

9. Innowator

Jest pomysłowy i niezależny, energiczny i przedsiębiorczy. To człowiek czynu, lubi być w centrum zdarzeń, lubi działać i zabierać się za sprawy i problemy, które wydają się niemożliwe do zrealizowania i pokonania. Ciekawy świata, chętnie ryzykuje, nie potrafi czekać. Jest zawsze otwarty na nowe pomysły, eksperymentuje. Zauważa rozmaite związki i powiązania między zdarzeniami i wybiega myślami w przyszłość. Jest komunikatywny i pewny siebie. Ma skłonność do przeceniania własnych możliwości, nie potrafi doprowadzić zaczętych spraw do końca.

10. Inspektor

Człowiek na którego zawsze można liczyć. Jest poukładany, bardzo punktualny, słowny i odpowiedzialny. Myśli logicznie. Bywa chłodny i poważny. Ceni sobie przede wszystkim stabilizację, spokój i porządek. Nie lubi zmian, potrzebuje jasnych i czytelnych zasad. Pracowity i cierpliwy, kończy to, co zaczyna. Jest perfekcjonistą, potrzebuje mieć nad wszystkim kontrolę. Rzadko kogoś chwali. Nie docenia także wagi uczuć i emocji innych ludzi.

11. Logik

To osoba bardzo twórcza, ma mnóstwo oryginalnych pomysłów. Lubi rozwiązywać problemy, szczególnie te natury teoretycznej. Ma analityczny umysł, jest błyskotliwy, precyzyjny i dociekliwy. W mig wychwytuje wszelkie niespójności, niekonsekwencje. Logik lubi być niezależny, raczej nie ma i nie uznaje autorytetów. Jest tolerancyjny wobec innych i bardzo otwarty na wyzwania. Czasem zagłębia się w swoim wewnętrznym świecie i traci kontakt z tym zewnętrznym.

12. Mentor

Jest twórczy, bardzo wrażliwy, ma tendencję do wybiegania w przyszłość, dostrzega w niej szanse, których nie widzą inni. To idealista skupiony przede wszystkim na pomaganiu innym. Sumienny i odpowiedzialny, a jednocześnie szalenie uprzejmy, troskliwy, życzliwy i przyjacielski. Stara się rozumieć mechanizmy, które rządzą innymi ludźmi i szerzej światem. Jest świetnym słuchaczem i wnikliwym obserwatorem. Ma w sobie wiele empatii, często kieruje się intuicją, ale ufa też innym ludziom. Mentor potrafi doskonale czytać uczucia i emocje. Nie lubi wdawać się w konflikty, niezbyt dobrze znosi krytykę.

13. Opiekun

To człowiek bardzo lojalny, oddany, życzliwy, ciepły i skromny. Można mu zaufać. Na pierwszym miejscu zawsze stawia innych ludzi, ma ogromne pokłady empatii, dostrzega potrzeby, kłopoty wszystkich dookoła, chce im pomoc. Opiekun jest doskonale zorganizowany i bardzo odpowiedzialny. Ponadto jest nieprawdopodobnie cierpliwy, pracowity i wytrwały, wszystko, co zaczyna potrafi doprowadzić do końca. Dostrzega i zapamiętuje detale. Ceni sobie spokój, stabilizację i przyjazne relacje z innymi. Potrafi „odczytywać” ludzi, źle znosi konflikty i krytykę. Niestety bywa wykorzystywany przez innych.

14. Praktyk

To osoba bardzo pozytywnie nastawiona do życia. Praktyk jest ostrożny, zdystansowany i niezależny. Wiernie trzyma się swoich zasad, jest sceptyczny wobec zewnętrznych norm. Jego uwagi nie zajmują rozważania dotyczące przyszłości. Woli działać natychmiast i zajmować się konkretnymi problemami. Szybko odnajduje się w nowych miejscach i sytuacjach. Lubi ryzykować. Zachowuje zimną krew w obliczu zagrożenia. Z natury jest małomówny przez co bywa nierozumiany przez innych.

15. Prezenter

Człowiek bardzo otwarty, optymista pełen energii. Umie cieszyć się życiem i dobrze się bawić. Jest praktyczny, ale jednocześnie potrafi być spontaniczny i elastyczny. Nie boi się zmian, lubi je, lubi też nowe doświadczenia i wyzwania. Źle znosi samotność i rutynę. Najlepiej czuje się, kiedy jest w centrum uwagi. Ma wrodzone zdolności aktorskie, potrafi innych przekonywać do siebie, wzbudzać w nich entuzjazm i zainteresowanie. Skupia się na tym, co tu i teraz, nie wybiega za bardzo w przyszłość. Ma kłopoty z przewidywaniem konsekwencji swoich działań.

16. Strateg

To indywidualista, osoba niezależna, ma bardzo dużo energii i pomysłów. Strateg jest twórczy, inni widzą jego pewność siebie i kompetencje, ale on sam jest mocno zdystansowany. Na każdą sprawę potrafi spojrzeć z wielu perspektyw. Lubi doskonalić swoje umiejętności i porządkować wszystko wokół. Jest świetnie zorganizowany, bardzo odpowiedzialny, ale jednocześnie krytyczny i wymagający. Stabilny emocjonalnie, ciężko wyprowadzić go z równowagi. Jednak ma trudność z odczytywaniem uczuć i emocji innych ludzi.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Ile w nas małpy, ile człowieka? – tłumaczy genetyk, prof. Ewa Bartnik

Naszym dziedzictwem jest nie tylko to, co dostajemy w genach bezpośrednio od rodziców, ale także geny wszystkich wcześniejszych zdobywców Ziemi, począwszy od pierwszych zwierząt, które przed pół miliardem lat wyszły na ląd z oceanu, a skończywszy na naszych wymarłych krewniakach, neandertalczykach czy denisowianach. (Fot. iStock)
Naszym dziedzictwem jest nie tylko to, co dostajemy w genach bezpośrednio od rodziców, ale także geny wszystkich wcześniejszych zdobywców Ziemi, począwszy od pierwszych zwierząt, które przed pół miliardem lat wyszły na ląd z oceanu, a skończywszy na naszych wymarłych krewniakach, neandertalczykach czy denisowianach. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
To niby-śmieciowe DNA wcale nie było końcem zaskoczeń. Jeszcze ciekawsze fakty wyszły na jaw, kiedy porównaliśmy nasz świeżo odczytany genom z genami naszych najbliższych ewolucyjnych krewniaków, czyli innych naczelnych. Stało się jasne, że różni nas mniej, niż kiedykolwiek nam się wydawało – z szympansami i gorylami dzielimy 98–99 procent genów.

Tylko 1, góra 2 procent genów sprawiły, że staliśmy się Homo sapiens. Jakie to geny? To pytanie, które narzuciło się samo, a poszukiwaniem tak zwanych genów człowieczeństwa przez lata zajmowało się wiele zespołów badawczych na całym świecie.

Geny człowieczeństwa

O ile na początku wyobrażaliśmy sobie, że znajdziemy jeden, przełomowy gen, który uczynił nas tym, czym jesteśmy, to dzisiaj wiemy już, że takiego genu po prostu nie ma. Za różnice między nami a szympansami odpowiada co najmniej kilka bardzo ważnych genów, ale żaden z nich w pojedynkę nie da nam wyraźnego „człowieczeństwa”. Prawda jest też taka, że te porównania są niezwykle trudne technicznie, bo o ile bez problemu znajdziemy ten czy inny gen w DNA człowieka, szympansa, goryla lub bonobo, to już nawet drobne zmiany w genach – na przykład dotyczące jednej litery – mogą nam łatwo umknąć. Dlatego zamiast porównywać budowę poszczególnych genów, w poszukiwaniach różnic między człowiekiem a małpami naukowcy skoncentrowali się na identyfikowaniu tych genów, które my mamy, a inne naczelne nie, albo odwrotnie – tych, które istnieją u małp, a u nas są one nieobecne, zagubione w toku ewolucji. Dzięki temu wiemy, że ogromna większość genów szympansa występuje u człowieka i na odwrót. Jednak człowiek utracił pewne geny – nie mamy owłosienia na ciele, utraciliśmy szereg receptorów węchowych. Przeciętne białko ludzkie różni się dwoma aminokwasami od swojego szympansiego odpowiednika, a aż 29 procent białek jest identycznych.

Pytanie tylko, które geny mogły okazać się kluczowe dla rozwoju naszego gatunku. Pewnie nie była to mutacja pozbawiająca nas owłosienia na ciele, a raczej geny związane z rozwojem mózgu, mowy, wyprostowanej postawy.

Jednym z tych, którym przypisuje się duży udział w tworzeniu naszego „człowieczeństwa”, jest gen FOXP2, który prawdopodobnie miał związek z wykształceniem się zdolności Homo sapiens do sprawnego posługiwania się mową. Genetycy stwierdzili, że w genie tym zaszły duże zmiany po oddzieleniu się linii ewolucyjnych przodków człowieka i szympansa – oznacza to, że w tym czasie gen zmienił swoją funkcję, ewoluował. Co więcej, udało się też zaobserwować, czym jego brak może skutkować u ludzi. Mutację w tym genie wykryto bowiem u pewnej rodziny w Anglii. Okazało się, że mutacja spowodowała zanik mowy i niezdolność do tworzenia struktur gramatycznych i składniowych. Ale żeby sytuacja była jeszcze bardziej skomplikowana, gen ten – choć nie odgrywa żadnej roli u małp – jest bardzo aktywny u ptaków śpiewających, a laboratoryjne próby z jego aktywacją u myszy spowodowały, że gryzonie zyskiwały szeroką gamę wokalizacji. Wygląda więc na to, że gen dziedziczony jest przez zwierzęta na naszej planecie od bardzo dawna, tylko u różnych gatunków ujawnia się z różną siłą.

Genetycy porównujący geny ludzkie i szympansie zwrócili uwagę również na gen MYH16, kodujący jedną z form łańcucha ciężkiego białka miozyny u człowieka. Kiedyś, około 2,5 miliona lat temu, u naszych przodków zaszła w nim zmiana, która wpłynęła na osłabienie mięśni szczęki, zmniejszenie twarzoczaszki i wzrost mózgoczaszki – czyli sprawiła, że mamy delikatniejsze twarze niż małpy, mniej wydatne szczęki oraz dużo miejsca w czaszce na rosnący mózg. Ale znowu – czy ta właśnie zmiana była kluczowa w naszej ewolucji? Tego nie możemy powiedzieć.

Ludzkie DNA

Dzisiaj istnieją już całe listy genów, które miały swój prawdopodobny udział w kształtowaniu naszych ludzkich cech. W jednej z ostatnich prac na ten temat autorzy dzielą zidentyfikowane dotychczas „geny człowieczeństwa” na trzy grupy. Pierwsza z nich, która na pewno miała udział w powstaniu Homo sapiens, obejmuje tylko dwa geny – FOXP2 oraz gen CMAH, mający swój udział w budowaniu naszej odporności. Kolejna, większa nieco grupa to 18 genów, których wpływ określany jest jako „prawdopodobny, mający pozory słuszności”. Jest jeszcze trzecia grupa 15 genów, których oddziaływanie określa się słowem „możliwe”. I znowu podkreślmy niezwykle ważną rzecz – nie same sekwencje genów odpowiadają za to, jak wygląda i zachowuje się człowiek. Ważna jest też ekspresja genów – wyglądający tak samo gen może u różnych gatunków zachowywać się zupełnie inaczej, może produkować swoje białko w innym miejscu w organizmie, na innym etapie rozwoju zarodka. To są zmienności, które mogą zaważyć i na wyglądzie, i na zdolnościach intelektualnych każdego gatunku.

Nie tylko wygląd czy budowa ciała są zresztą tutaj ważne. Udział w budowaniu sukcesu Homo sapiens miały też z pewnością geny dające nam długowieczność. Warto bowiem podkreślić, że żyjemy niemal dwukrotnie dłużej niż nasi najbliżsi krewni w zwierzęcym świecie. Oznacza to także, że mamy więcej czasu na przekazywanie swojego kulturalnego dorobku kolejnym pokoleniom. Bo przecież nie tylko geny, ale i kultura odgrywa olbrzymią rolę w ukształtowaniu się naszego gatunku. Gdybyśmy nie wychowywali się w otoczeniu ludzi, którzy od naszego urodzenia do nas mówią, przekazują nam swoją wiedzę i zwyczaje, sami też nie bylibyśmy ludźmi. Gdyby, jak głosi słynna legenda, Romulus i Remus zostali wychowani przez wilczycę w lesie, z pewnością nie zbudowaliby Rzymu, ale biegali po polanach, polując na zające.

Geny neandertalczyków – ile ich mamy?

Odczytanie genomu człowieka nie dostarczyło więc zbyt wielu informacji na temat naszej wyjątkowości, ale dokonało czegoś innego – uświadomiło nam, jak bliskie pokrewieństwo łączy nas z innymi istotami zamieszkującymi naszą planetę. Nie możemy już wyprzeć się tego pokrewieństwa. Naszym dziedzictwem jest nie tylko to, co dostajemy w genach bezpośrednio od rodziców, ale także geny wszystkich wcześniejszych zdobywców Ziemi, począwszy od pierwszych zwierząt, które przed pół miliardem lat wyszły na ląd z oceanu, a skończywszy na naszych wymarłych krewniakach, neandertalczykach. Dzięki zsekwencjonowaniu genomu neandertalczyka w 2012 roku przez zespół prof. Svantego Pääbo z Instytutu Maksa Plancka w Lipsku wiemy już z całą pewnością, że przedstawiciele tego gatunku, czy jak dzisiaj mówi się częściej podgatunku Homo sapiens, byli pod względem genetycznym prawie identyczni jak my. Na przykład mieli identyczną jak Homo sapiens wersję genu FOXP2, umożliwiającą sprawne porozumiewanie się, a przecież w konfrontacji z nami wyginęli. Czy to coś w genach sprawiło, że my wygraliśmy w ewolucyjnym wyścigu, a nie Homo neanderthalensis? Bardzo wątpliwe. To raczej nasza kultura – w tym przypadku kultura wojowniczości i zdobywania świata – wzięła górę nad nieco być może mniej pod tym względem zapalczywymi neandertalczykami.

Odczytanie DNA Homo neanderthalensis pokazało nam coś jeszcze bardziej szokującego – podczas naszych pierwszych spotkań z nimi, które nastąpiły około 50 tysięcy lat temu, tuż po tym, jak człowiek rozpoczął wędrówkę z Afryki na inne lądy, mogło być naprawdę gorąco! Porównanie naszych genów z genami neandertalczyka jasno bowiem wykazało, że te dwa podgatunki człowieka uprawiały ze sobą seks. Było to częste do tego stopnia, że do dziś w naszych genach nosimy nawet 4 procent genów neandertalskich, w tym geny, które dały nam odporność na nowe choroby, nieobecne w Afryce. To jednak musiał być seks pełen przemocy – wydaje się, że dochodziło głównie do gwałtów, których dopuszczali się neandertalscy mężczyźni na ludzkich kobietach. Gdyby w procederze tym brały udział neandertalskie kobiety, przekazałyby nam one zapewne choć odrobinę mitochondrialnego DNA. A badania wykazały, że w naszych genach nie ma śladów po mtDNA neandertalek. Czyżby były aż tak nieatrakcyjne, że żaden mężczyzna Homo sapiens nie zdecydował się na gatunkowy skok w bok? Kto wie, choć bardziej prawdopodobne, że zadziałał tu przypadek. Po prostu żadna z kobiet, które urodziły się ze związku neandertalki i człowieka, nie miała nieprzerwanej do obecnego czasu linii córek – a to przecież jest niezbędne do zachowania neandertalskich mitochondriów, przekazywanych wyłącznie z matki na córkę.

Tak wyglądała czaszka neandertalczyka - wymarłego przedstawiciela rodzaju Homo z plejstocenu. (fot. iStock) Tak wyglądała czaszka neandertalczyka - wymarłego przedstawiciela rodzaju Homo z plejstocenu. (fot. iStock)

Rdzenni mieszkańcy Afryki to jedyna czysta rasa Homo sapiens

Swoją drogą, kiedy patrzę na te badania, przypomina mi się mój nieżyjący już tata – prawnik, specjalista od apartheidu. Młodszym czytelnikom wyjaśniam, że była to totalitarna ideologia rządów Republiki Południowej Afryki, która zakazywała między innymi łączenia się w pary ludzi rasy białej i czarnej, aby zachować „czystość” białych na Czarnym Lądzie. Mój ojciec walczył z tą ideologią z humanitarnego, prawniczego punktu widzenia. Gdyby zobaczył wyniki sekwencjonowania genomu ludzkiego, zapewne miałby wielką satysfakcję. Dowodzą one bowiem, że jedyną naprawdę czystą rasą Homo sapiens są rdzenni mieszkańcy Afryki. My wszyscy, którzy z Afryki wyszliśmy, aby zdobywać inne lądy, jesteśmy zwykłymi mieszańcami, noszącymi w swoich genach – co już wiemy z całą pewnością – nie tylko DNA neandertalczyków, ale też i denisowian, jeszcze bardziej prymitywnego gatunku człowieka, o którego istnieniu dowiedzieliśmy się z analiz genetycznych kopalnych fragmentów dwóch kosteczek palca oraz zęba, znalezionych w 2010 roku w Denisowej Jaskini na Syberii. Tak, z nimi też uprawialiśmy seks. I to pewnie nie koniec erotycznych interakcji Homo sapiens z wymarłymi krewniakami. Tata byłby bardzo zadowolony.

  1. Psychologia

5 poradników rozwojowych - żeby się żyło lepiej

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Zimowe wieczory i zubożałe w pandemii życie towarzyskie przyniosły mi taki pożytek, że miałam czas na powrót do książek, które kiedyś odłożyłam „na potem”. Niektóre czekały na swoją kolej dość długo... Ale to książki, które się nie starzeją!  Oto pięć poradników rozwojowych, które przynoszą nie tylko inspiracje do działania, ale i podpowiedzi, co zrobić, żeby żyło nam się lepiej. Jasne, nie ma uniwersalnych rozwiązań, ale warto szukać tych, które sprawdzą się w naszym przypadku.

Wyzwanie Stoika, William B.Irvine, wyd. Insignis

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Pierwszym skojarzeniem, jakie mam ze słowem „stoik” jest „spokój”. Słowniki tłumaczą  go jako zachowanie równowagi niezależnie od okoliczności i komplikacji. Czy w dzisiejszym świecie to w ogóle możliwe? Tak, twierdzi profesor filozofii, William B.Irvine – to kwestia zachowania stoickiej strategii prób. Opiera się ona na wywodzącym się od starożytnych filozofów założeniu, że do sytuacji, jakie spotykają nas na co dzień, możemy odnieść się elastycznie I w zależności od interpretacji różnie na nie reagować. Takie podejście znane jest również we współczesnej psychologii – to tzw. efekt ram interpretacyjnych; niełatwo jednak wprowadzić je w życie. Wzorem stoików – jako ułatwienie – autor proponuje traktowanie problemów jak wyzwania, które mają polepszyć naszą egzystencję.  Oprócz wspomnianego spokoju przyniosą nam większą odporność psychiczną I sprawczość, a mniej frustracji I automatyzmów w działaniu. A w dłuższej perspektywie – akceptację upływu czasu, a nawet tego, że nas kiedyś zabraknie.

Przestań się zamartwiać, Joanna Godecka, wyd. Muza

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Pragniemy czuć się bezpiecznie i ciągle na zapas zamartwiamy się rzeczami, które mogą nam w tym przeszkodzić. A – jak pisze psychoterapeutka – Joanna Godecka nie sposób jednocześnie martwić się i czuć bezpiecznie. O poczucie bezpieczeństwa nie trzeba zabiegać specjalnymi metodami – przyjdzie samo, gdy uwolnimy się od podszytych lękiem przekonań związanych z naszą relacją z sobą  i z innymi, z osiąganiem celów, rozwojem osobistym i duchowym. Są zapisane w naszej głowie jak dane na dysku komputera i podobnie jak w informatyce nawet po usunięciu pozostaje po nich ślad. Zatem lepiej je przekodować i temu, jak to zrobić, a potem utrwalić nowy zapis – poświęcony jest ten podręcznik.

Od czerwieni do turkusu, Ewa Mażul, wyd. Onepress

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Zazwyczaj działamy nawykowo, także  w zakresie komunikacji.  A to oznacza, że tak przyzwyczailiśmy się do tego, jak mówimy, że często nawet nie sprawdzamy, czy i w jakim stopniu inni nas rozumieją. W tym właśnie doświadczona trenerka komunikacji Ewa Mażul upatruje źródło problemów we wzajemnym porozumiewaniu się. Jak rozwiązanie problemu proponuje empatyczne podejście – nazywa jej „rolls-royce’em komunikacji werbalnej”.  Osiągnięcie tego poziomu wymaga przejścia na turkusowy poziom świadomości (to nawiązanie do koncepcji tzw. turkusowych organizacji. To wymagający proces, w zamian zyskujemy jednak umiejętność znajdowania rozwiązań korzystnych dla obu stron. A nic bardziej motywującego jeszcze nie wymyślono!

Sztuka tworzenia wspomnień, Mik Wiking, wyd. Insignis

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

To mój zdecydowany faworyt w tym zestawieniu poradników. Często do niego wracam, jeśli nie fizycznie, to w myślach... Meik Wiking, znany wcześniej z książki poświęconej hygge, czyli duńskiemu sposobowi na pielęgnowanie poczucia dobrostanu, jest dyrektorem Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze. Wyniki prowadzonych tam badań wskazują, że na to, iż jedni ludzie czują się szczęśliwsi od innych, wpływają m.in. wspomnienia, jakie przechowują w pamięci. Najważniejszym przesłaniem, jakie wynika z publikacji „Sztuka tworzenia wspomnień” wydaje się to, że nie zapamiętujemy rzecz przypadkowych, a te, na które ktoś zwrócił nam uwagę, albo tzw. pierwsze razy: pierwszą podróż zagraniczną, pierwszy wyjazd na wakacje bez rodziców... Ponieważ nie zawsze znajdzie się ktoś, kto nam o czymś przypomni, a i z wiekiem coraz mniej tych premierowych wydarzeń, autor proponuje, by samodzielnie stymulować dobre wspomnienia. Jak to robić? Na przykład, kiedy poczujemy coś przyjemnego starajmy się to zapamiętać. Wkrótce po pierwszej lekturze książki zrobiłam sobie ćwiczenie i zachowuję w pamięci uczucie, jakie towarzyszyło mi, gdy ugryzłam zerwane prosto z drzewa jabłko; samego smaku nie pamiętam, lecz na wspomnienie, jak soczysty był ten pierwszy gryz, moje ślinianki gwałtownie się budzą..

Jak rozmawiać z furiatami, Mark Goulston, Wydawnictwo Zwierciadło

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Założę się, że każdego niemal dnia musisz  poradzić sobie przynajmniej z jedną irracjonalna osobą” –  pisze psychiatra Mark Goulston i zwraca uwagę, że w takiej sytuacji nawet najbardziej logiczna argumentacja będzie daremna. Autor radzi, by wbrew instynktowi wczuć się w cudze „wariactwo” i dopiero po pokazaniu rozmówcy, że z naszej strony nie ma się czego obawiać, odwołać się do jego zdrowego rozsądku. Goulston przypomina, że każdy z nas może się czasami zachowywać jak wariat i upierać przy zupełnie bezsensownych działaniach. Dlatego w książce, poza podaniem wielu przykładów, jak rozmawiać z furiatami, radzi, jak poradzić sobie z własną irracjonalnością oraz jej skutkami. Taką ściągę warto mieć na półce!

  1. Psychologia

Co mówią o naszych potrzebach wybierane przez nas kolory?

Kolory, które wybieramy, niosą wiele informacji o naszej osobowości. (fot. iStock)
Kolory, które wybieramy, niosą wiele informacji o naszej osobowości. (fot. iStock)
Wybór ubioru w określonym kolorze jest tylko pozornie przypadkowy. W rzeczywistości barwa, po którą sięgamy, określa nasze nastroje, tęsknoty, a nawet głęboko skrywane problemy i potrzeby psychiczne.

Kolory, podobnie jak muzyka, wywołują uczucia i nastroje, wyrażają najbardziej subtelne emocje. I jak muzyka mają właściwości terapeutyczne, bo stymulują nasz system nerwowy. Dlaczego, wchodząc do sklepu z ubraniami, odruchowo sięgamy po te lub inne kolory? Nawet wtedy, gdy pragniemy przełamać schemat i odmienić kolorystykę swojej szafy? Bo podświadomość podpowiada co innego niż świadomość. To ona decyduje o wyborze konkretnej rzeczy, a świadomość racjonalizuje te decyzje zwykle po fakcie. Wolność wyboru jest tylko pozorna. Zakładając to, co nam się podoba, ukazujemy osobowość, wewnętrzne problemy i przeżycia. Dlatego upodobanie do określonych barw może zmieniać się z wiekiem, sytuacją, a nawet z nastrojem chwili. Apetyt na kolory jest związany ze stanem wewnętrznym, w jakim jesteśmy w danym czasie.

Często po rozpadzie związku kobieta, która nigdy nie lubiła czerwonego, nagle zaczyna nosić ubrania w tym kolorze. To manifestacja: „Jestem aktywna, dzielna, silna, ze wszystkim sobie poradzę!”. Osoby trzymające się jednej gamy kolorów zazwyczaj są konserwatywne i wyciszone. Ludzie często zmieniający kolorystykę są twórczy, ale i wewnętrznie niespokojni. Kolor mówi o naszych tęsknotach i chwilowych nastrojach, ale także o głęboko ukrytych w podświadomości potrzebach psychicznych. W książce „Zrozumieć człowieka z wyglądu” Dariusz Tarczyński, ekspert w dziedzinie mowy ciała, komunikacji i autoprezentacji, opisał skrótowo charakterystyczną dla kultury europejskiej symbolikę kilku podstawowych kolorów. Pamiętajmy, że każdy kolor ma swoją pozytywną i negatywną stronę. Wiele też mówi o człowieku, gdy sięga on po daną barwę często lub gdy całkowicie ją odrzuca.

Biel

  • Zwiększa przestrzeń.
  • Kojarzy się z uroczystymi chwilami.
  • Jest dowodem dbałości o wygląd.
  • Sygnalizuje: „Nie dotykaj mnie”.
  • Uwydatnia inne kolory.
  • Oznacza: sterylność, jasność, niewinność, uczciwość i czystość, prostotę, wyrafinowanie, efektywność, oziębłość, zahamowania, wrogość, elitarność, koncentrację na sobie, poszukiwanie energii do działania, myśli egzystencjalne i tęsknotę za miłością, smutek i izolację.

Kolor żółty

  • Stymuluje.
  • Niektóre odcienie poprawiają nastrój i zwiększają poczucie własnej wartości.
  • To kolor pewności siebie i optymizmu.
  • Nadmiar lub nieodpowiednia tonacja może wzmagać strach, budzić niepokój.
  • Może też wskazywać na kłopoty z przewodem pokarmowym na tle nerwowym.
  • Oznacza: optymizm, pewność siebie, siłę emocjonalną, życzliwość, twórczość, irracjonalność, strach, obawę emocjonalną, depresję, niepokój, skłonność do samobójstwa, potrzebę kontaktu z innymi i dążenie do rozładowania problemów psychicznych, symbolizuje lęk przed samotnością.

Kolor pomarańczowy

  • Kolor zmiany.
  • Łączy ze sobą fizyczność i emocje.
  • Kieruje nasze myśli na komfort fizyczny: pokarm, ciepło, schronienie oraz zmysłowość.
  • Barwa radości.
  • Może też skupiać się na potrzebie straty.
  • W zbyt dużej ilości oznacza frywolność i brak poważnych wartości intelektualnych.
  • Oznacza: komfort psychiczny, pokarm, ciepło, bezpieczeństwo, wrażliwość, pasję, obfitość, radość, ubóstwo, frustrację, frywolność, brak dojrzałości, dążenie do osiągnięcia celu, który odpowiada za nasze szczęście.

Kolor czerwony

  • Mówi o potrzebie aktywności emocjonalnej i fizycznej.
  • Może informować o słabym krążeniu krwi i niskim ciśnieniu.
  • Przyciąga naszą uwagę.
  • Podnosi ciśnienie krwi, jest pobudzający, żywotny i bardzo przyjazny, jednocześnie jednak może być postrzegany jako wymagający.
  • Wpływa pobudzająco na organizm.
  • Osoby wybierające ten kolor pragną zainteresowania ze strony innych, są dynamiczne, uwielbiają być adorowane i pewnie dążą do celu.
  • Jest to kolor namiętności.
  • W nadmiarze może zwiększać agresję.
  • Oznacza: odwagę, fizyczną siłę, ciepło, energię, fizyczne przetrwanie, stymulację, męskość, ekscytację, bunt, wizualną agresję, napięcie, życie, wolę, wiarę, odwagę, przedsiębiorczość i dominację, energię, pewność siebie, entuzjazm.

Kolor różowy

  • Dobry na ukojenie nerwów, raczej wycisza niż pobudza.
  • Jest psychologicznie znaczącym kolorem, reprezentującym zasady kobiecości i przetrwanie gatunku.
  • Jednak w zbyt dużych ilościach wyczerpuje fizycznie i nieco zubaża.
  • Nadmiar różu może świadczyć o tęsknocie za delikatną, nieco infantylną miłością.
  • Często, kiedy w domu panuje chłód emocjonalny, jest za mało czułości, tęsknimy za różem. Sprawia wrażenie ciepła, łagodności i jest kojarzony z bezinteresowną miłością.
  • Osoby wybierające ten kolor są bardzo uczuciowe, potrzebują wsparcia i opieki.
  • W obecności tego koloru szybciej wracają do normy podwyższone ciśnienie oraz przyspieszony puls.
  • Oznacza: spokój fizyczny, proces wychowania, ciepło, kobiecość, miłość, wrażliwość, zahamowania, klaustrofobię emocjonalną, słabość fizyczną, zniewieściałość.

Kolor fioletowy

  • Przenosi naszą świadomość na wyższe poziomy, nawet do sfer duchowych.
  • Jest introwertyczny, zachęca do głębokiej kontemplacji i medytacji.
  • Kojarzy się z majestatem i zazwyczaj oznacza najwyższą jakość.
  • Wiąże się z czasem, przestrzenią i kosmosem.
  • Symbolizuje zainteresowanie sferą duchową, religią, poszukiwanie odpowiedzi na pytania egzystencjalne.
  • Może świadczyć o dewocji.
  • Przesadne użycie fioletu może jednak wnosić zbyt wiele introspekcji.
  • Zły odcień oznacza coś taniego i tandetnego, bardziej niż w przypadku innych kolorów.
  • Oznacza: świadomość duchową, wizje, luksus, jakość, prawdę, autentyczność, introwertyzm, dekadencję, tłumienie uczuć.

Kolor niebieski

  • Kolor umysłu.
  • Jest zimny, ma działanie kojące, łagodzi stresy.
  • Mocne błękity rozjaśniają myśli, jasne uspokajają umysł i wzmagają koncentrację.
  • Jest kolorem czystej komunikacji. Pomaga w nawiązywaniu nowych kontaktów, gdyż wzbudza zaufanie.
  • Może być jednak odbierany jako zimny, bez emocji i nieprzyjazny.
  • Mówi o potrzebie dokonań, tworzenia czegoś oryginalnego i docenianego.
  • Wyraża pragnienie, by inni dostrzegli naszą mądrość i kreatywność. Osoby wybierające ten kolor charakteryzują się sprawiedliwością, otwartym umysłem, lubią uchodzić za specjalistów w swojej dziedzinie i wykazywać się kreatywnością.
  • Odmładza.
  • Oznacza: inteligencję, komunikację, pełne zaufanie, spokój, obowiązek, logikę, opanowanie, rozwagę, ciszę, oziębłość, rezerwę, brak emocji, brak życzliwości.

Ciemnoniebieski i granatowy

  • Podkreśla naszą odpowiedzialność i chęć kontrolowania świata zewnętrznego.
  • Uśmierza ból i obniża ciśnienie krwi.
  • Oznacza:  autorytet i władzę, budzi zaufanie i szacunek, rozsądek, równowagę wewnętrzną, porządek,  nadzieję, sprawiedliwość, wierność, inteligencję, dyplomację.

Kolor zielony

  • Nie wymaga żadnego przystosowywania się oczu, jest kojący. Instynktownie czujemy się ukojeni zielenią.
  • To kolor równowagi (w o wiele większym stopniu niż to sobie uświadamiamy).
  • Relaksuje, bo kojarzy się z przyrodą i wzrostem.
  • Gdy zieleń wypełnia świat, oznacza to obecność wody i brak zagrożenia głodem.
  • Przywraca równowagę energetyczną i poczucie bezpieczeństwa.
  • Osoby wybierające ten kolor mogą być postrzegane przez otoczenie jako osoby poszukujące spokoju, czujące silną więź z naturą oraz godne zaufania.
  • Działa stabilizująco, uzdrawia i wzmacnia.
  • Oznacza: harmonię, równowagę, świeżość, ciągłą odnowę, uspokojenie, świadomość naturalnego środowiska, wszechobecną miłość, wyważenie, pokój, nudę, stagnację, osłabienie, zwątpienie, kłopoty emocjonalne, potrzebę skupienia się na sobie i tęsknotę za równowagą wewnętrzną, pragmatyzm, zrozumiałość i ugodowość.

Kolor brązowy

  • Składa się z czerwieni, żółci, oraz znacznej ilości czerni. W konsekwencji tak jak i czerń ma w sobie wiele powagi, jest jednak cieplejszy i bardziej miękki.
  • Jest kolorem ziemi i natury.
  • To solidny kolor dodający otuchy. Wspiera, w sensie pozytywnym, bardziej niż czerń, która jest raczej tłumiąca.
  • Zapewnia człowiekowi poczucie bezpieczeństwa, stabilność życiową, ciepło rodzinne i wytrwałość.
  • Kolor ludzi pracowitych, mocno stąpających po ziemi, preferujących ład i porządek. Może oznaczać pracoholika, osobę gotową do dyspozycyjności w pracy.
  • Może również łączyć się ze skrytością emocjonalną i obawą przed światem zewnętrznym. Kolor kojarzony ze zubożeniem.
  • Oznacza: powagę, ciepło, naturalność, doczesność, niezawodność, wsparcie, brak poczucia humoru, ociężałość, brak wyrafinowania, zagrożone poczucie bezpieczeństwa, niepewność jutra, brak wiary w siebie i potrzebę stabilizacji, osłabienie i niskie ciśnienie.

Czerń

  • To wszystkie kolory razem - pełna absorpcja.
  • Skupia całą energię biegnącą w twoim kierunku.
  • Może stwarzać bariery ochronne i chronić osobowość, ale też może przyciągać zło.
  • W sensie pozytywnym wyraża pełną jasność, wyrafinowanie i bezkompromisowe zalety.
  • Kreuje percepcję rozwagi i powagi.
  • Jest nieobecnością światła, dlatego może też przerażać.
  • Oznacza koncentrację na sobie, poszukiwanie energii do działania, a także myśli egzystencjalne i tęsknotę za miłością.
  • Jest to też kolor smutku.
  • Symbol tajemniczości, niedostępności, wiedzy i śmierci.
  • Kolor ten wybierają osoby zdyscyplinowane, mądre i pewne siebie albo wręcz odwrotnie - ludzie niepewni swojej wartości, samotnicy i szukający własnego sposobu na życie.
  • Oznacza: prestiż, elegancję, powagę,wyrafinowanie, czar, zaufanie, bezpieczeństwo emocjonalne, skuteczność, solidność, ucisk, oziębłość, ociężałość.

Kolor szary

  • Niezwykle tłumiący.
  • Jest wirtualną nieobecnością koloru i dlatego wywołuje depresję. Gdy świat staje się szary, instynktownie przygotowujemy do zimowego snu.
  • W nieodpowiedniej tonacji działa gasząco również na inne kolory.
  • Intensywne stosowanie szarego wskazuje zazwyczaj na brak pewności siebie i obawę przed obnażeniem.
  • Grafit w biznesie oznacza władzę i profesjonalizm.
  • Może podkreślać wiek i zmęczenie.
  • Oznacza: neutralność, profesjonalizm, autorytet i władzę, brak pewności siebie, przygnębienie, depresję, hibernację, brak energii.
Dariusz Tarczyński: założyciel i dyrektor Instytutu Nieinwazyjnej Analizy Osobowości. Autor książek: „Jak odczytać człowieka z wyglądu”, „Zrozumieć człowieka z wyglądu”, „Psychografologia”, „Słowa klucze”.

  1. Styl Życia

Koziorożec - materialista przez duże M

Koziorożec i rządzący nim Saturn każdemu niosą ważne zadania karmiczne. (fot. iStock)
Koziorożec i rządzący nim Saturn każdemu niosą ważne zadania karmiczne. (fot. iStock)
Od 22 grudnia Słońce świeci już w znaku Koziorożca. Zasada Koziorożca wieje chłodem na tyle konsekwentnie, że zamraża. Sprawia, że to, co zmienne, płynne, radosne kamienieje, zatrzymuje się, poważnieje. Archetyp ten wprowadza do zbiorowej świadomości pojęcie struktury, porządku, norm społecznych. Spróbuj mu się sprzeciwić, a znajdzie dla ciebie odpowiedni paragraf.

Twórca formy, struktury i reguł

Koziorożec to najbardziej namacalny konkret, odwrotność fiu bździu. Słowo „porządek” jest w swej istocie koziorożcowe. Archetyp ten określa życie zewnętrzne. Wibrującą energię zaklina w strukturę, temu co nieokiełznane nadaje formę, niezmierzonemu przypisuje stosowną miarę, nieokreślonemu przypina etykietę. Koziorożec świetlaną przyszłość, kuszącą niepewnością, zaplanuje i włoży w stosowne ramy. Porządnie skontroluje, ustalając właściwy tor biegu spraw. Lubi kalendarze, terminarze, arkusze Exela, tabelki, słupki, wykresy, kontrakty, umowy, którymi ogranicza siebie, innych oraz świat. Jest urodzonym przewodniczącym protokołu. Po co mu to? Dla przewidywalności, dla bezpieczeństwa.

Siła stabilności

Koziorożec kocha bezwzględność zasad, którym daleko od pojedynczego unikalnego człowieka. On, w swej prawdziwej naturze, jest wolny, bo każdego ranka rodzi się na nowo. Może w jednej chwili zmienić wszystko, wystarczy, że wejrzy w swoje wnętrze, by dobrą myślą i uczuciem pokolorować rzeczywistość na dowolny odcień różu. Koziorożec temu zaprzecza. On hołduje stałym rytuałom, jest esencją rutyny, jest ciężką powtarzalną monotonną pracą. Wierzy jedynie w to, co na pewno jest namacalne. Wydaje się, że takie podejście do życia mu się podoba. W tym jego ulubionym kieracie brak jest indywidualnego podejścia, przestrzeni dla różnorodności i pozwolenia, żeby każdy decydował o sobie. Koziorożec służy nadrzędnemu prawu, nade wszystko społeczności. Chodzi mu o większą całość, o porządek państwowy na przykład, o koncerny, korporacje, szczeble kariery, naukowe stopnie, dobro ogółu, interes firmy. Z lubością ustanawia prawa, normy, regulaminy. Są one niczym klamra, spinająca i kontrolująca przejawy życia. To Koziorożec wymyślił savoir vivre, językowe reguły oraz system kar.

Zagęszcza, koncentruje, krystalizuje

Koziorożec, jako dziewiąty znak, rozpoczyna końcową ćwiartkę Zodiaku. Metaforyczna droga rozwoju człowieka wkracza na ostatnią prostą. Poprzedzające Koziorożca znaki, krok po kroku, rozprawiły się z ludzkim ego i jego bolączkami. Ostatecznie Ryby, dwunasty znak, mają rozpuścić egzystencję w niebycie. Zanim jednak to zrobią, materia musi się maksymalnie zagęścić. Zakasując rękawy, robi to Koziorożec reprezentujący żywioł statycznej ziemi. Do akcji wkracza materialista przez duże M. Wszystkie dotychczasowe zasady zbiera w jedną niepodważalną strukturę. W tej części zodiakalnego koła, którą rozpoczyna Koziorożec, brakuje żywiołu ognia, który ma moc stwórczą, inicjującą, gorącą, niemożliwą do zinwentaryzowania. Ziemia zawsze studzi ogień – po ognistym Baranie w Zodiaku następuje materialny Byk, który uczy posiadania, tego co poprzednik zdobył z impetem, a egotycznego Lwa hamuje skromność Panny służącej przede wszystkim innym. Koziorożec natomiast mówi: „Nie przesadzaj” Strzelcowi, po którym się pojawia. Strzelec jest uosobieniem wszelkiej ekspansji i porywania się z motyką na słońce, ma też nieograniczone wewnętrzne wglądy. Koziorożec lęka się braku granic, boi się też tego, co kosmiczne. Jak Kozica jest niesamowicie wytrwały, żeby piąć się w górę. Powodują nim ambicje, by znaleźć się na szczycie społecznej drabiny. Niewiele mu potrzeba w tej wędrówce, skubnie trochę trawy, schrupie suchą gałązkę.

Asceta i pracoholik

Koziorożec to asceta i pracoholik, uwielbia się dobrowolnie wyrzekać. Można widzieć w tym rodzaj siły, jednak on tchórzliwie wsłuchuje się w odgłosy serca, zagłusza jego bicie pracą w imię jakiejś mozolnej idei. Przychodzi wreszcie moment, gdy tłumione impulsy biorą górę. Koziorożec wtedy staje się prostacki i prymitywny w swej lubieżności. Obejmuje swój przeciwległy biegun i jest nie do poznania. Do chwili, kiedy znowu stanie się zachowawczy, posypie sobie głowę popiołem i wypisze na sztandarze, że trzeba być moralnym. Mały procent obsady Koziorożca w horoskopie urodzeniowym objawia się w człowieku radosną niefrasobliwością, nieskrępowanym artyzmem, umiejętnością życia bez zegarka i reguł. Ktoś taki zwykle żyje na marginesie społeczeństwa i tylko od niego zależy, czy potraktuje to jak przekleństwo czy błogosławieństwo.

Saturn i energia kamienia

Koziorożec rządzi złowieszczą planetą Saturn, która posiada energię kamienia. Jest panem ograniczeń, hamulców. Symbolem konserwatyzmu, tradycji, status quo, obyczajności. Wyznacza stosowne miejsce i czas. Saturn to przecież Chronos, bóg władający zegarem. Czy jest coś bardziej metodycznego i bez uczuć? Koziorożec jest postrachem wszystkiego, co figlarne i zbędne, bo istnieje tylko dla przyjemności i tylko przez chwilę. Koziorożec jest długodystansowcem, królem stanów chronicznych. Jemu trudno jest cokolwiek puścić, mógłby się tego nauczyć od Ryb, władających mglistym Neptunem. Nie przepada za zmianami, które znowu są miłością Wodnika i Urana. Postępuje tak ze strachu. Saturn w horoskopie urodzeniowym to miejsce, wskazujące temat pracy terapeutycznej. Ważne jest w jakim znaku Saturn się zatrzymał w momencie narodzin i w jakim domu astrologicznym przebywa. Gdy to rozszyfrujemy, wiemy z czym należy iść do psychologa bądź życiowego doradcy.

Saturn, zasada Koziorożca, taki niby mocny, jest po prostu naszym największym lękiem. Im bardziej coś na zewnątrz mocne i twarde, tym wewnątrz bardziej trzęsie się jak galaretka. Archetyp Koziorożca to strażnik psychicznego progu. Oddziela to, czego najbardziej się boimy. A właśnie ta jakość najbardziej potrzebna jest nam do szczęścia, rozwoju, życia pełnią. W młodości jest brzemieniem, bo stawia opór, opóźnia, utrudnia. Saturn straszy tym, co zaklął w kamień. Mniej więcej do połowy życia można udawać, że tego problemu nie mamy. Z witalnością charakteryzującą młodzieńcze lata omijamy trupa. Ale około czterdziestki on i tak upomni się o swoje. Na jego bezwzględność można przecież liczyć. Gdy Saturn oddziałuje tranzytem, możesz poczuć, jakby ktoś otworzył drzwi zamrażarki. Wymiata wówczas z życia wszelkie oznaki nietrwałości, emocjonalności, bylejakości zamiecionej pod dywan pozorów. Zostawia tylko to, co ma trwałe fundamenty. Zostawia Prawdę. Jest jej wielkim nauczycielem i nie jest przez to lubiany. Podobnie jak Koziorożec, którego szanuje się za autorytet, powagę i za to, że jest wpływowy, ale się go nie kocha.

Gdy Słońce wchodzi w znak Koziorożca, obejmując rządy nad niebem, ma miejsce najciemniejsza najdłuższa noc w roku.
Największa ciemność pojawia się po to, by zajaśniało światło. Bo światłość nastanie dopiero wtedy, kiedy zmierzysz się z ciemnością. Ze swoim lękiem. Jak umrzesz w nim. Saturn jest planetą śmierci jako absolutnej manifestacji czasu. Uśmierca to, co nie jest twoje, najpierw obdarzając cię utrapieniem, wyrywając z wygody (Koziorożec i komfort nigdy nie chodzą w parze). Podobnie działa Skorpion, król egzystencjalnych kryzysów, który uczy skrajnych stanów psychicznych, zmuszając do zanurkowania w bolesne uczucia. Różnica między nimi polega na tym, że Koziorożec nie bawi się w głębię. On obnaża, ogałaca z fałszywej powłoki. Jest profesorem przedmiotu, który zwie się cierpliwość. W jej nauce brak mu wyrozumiałości, on w ogóle jest niezwykle surowy. W prezencie ma dla ciebie samotność, izolację, bezruch, rozstanie.
Gdy archetyp Koziorożca ma coś do powiedzenia w pył obraca się to, co nie jest prawdziwe.
Zostajesz na mroźnej pustyni, zostajesz z niczym. Czego się uczysz? Wytrwałości, koncentracji, powagi, odpowiedzialności. Dojrzałości. Saturn to lekcja dorosłości. To tak naprawdę zdolność do bycia samemu, kiedy znamy już swoją siłę, bo dotknęliśmy prawdy o sobie. To czystość i jasność. Najpierw jednak trzeba odrobić trudne koziorożcowe lekcje. Całkowicie je przyjąć, akceptując swój największy lęk. Wtedy czarna bryła węgla pod wpływem ciśnienia twojego cierpienia przemieni się w diament.

  1. Psychologia

Jaka osobowość najbardziej odzwierciedla epokę, w której dziś żyjemy?

Wraz z upowszechnieniem Internetu wyłoniła się nowa formacja osobowościowa – osobowość transmisyjna poruszająca się w świecie „fastnetu”, gdzie ważniejsza jest szybkość reakcji niż wyciąganie wniosków. SMSy, emotki, posty, tweety służą kontaktowi, ale pozwalają też unikać bliskości. (Fot. iStock)
Wraz z upowszechnieniem Internetu wyłoniła się nowa formacja osobowościowa – osobowość transmisyjna poruszająca się w świecie „fastnetu”, gdzie ważniejsza jest szybkość reakcji niż wyciąganie wniosków. SMSy, emotki, posty, tweety służą kontaktowi, ale pozwalają też unikać bliskości. (Fot. iStock)
W latach 70. XX wieku wiele osób rozpoznawało swoje lęki, pragnienia i mechanizmy obronne w osobowości neurotycznej opisanej ponad 30 lat wcześniej przez niemiecką psychoanalityczkę Karen Horney. Jaka osobowość najbardziej odzwierciedla epokę, w której żyjemy dzisiaj – zastanawia się psycholożka Hanna Samson.

Kilka dni temu prowadziłam zajęcia z grupą młodych ludzi i na początku jak zwykle zapytałam, z czym zaczynają, co czują, co przeżywają tu i teraz. Większość odpowiedziała, że czuje się dobrze, dwie osoby czuły się źle, bo miały jeszcze jakieś rzeczy do zrobienia i nie wiedziały, czy zdążą po zajęciach.

A więc to tak? Czują się dobrze albo źle, i tyle? Przypomniałam sobie takie rundki z czasów mojej młodości, gdy na pytanie, co czujemy, badaliśmy wnikliwie swoje uczucia, próbując nazwać każde drgnienie duszy, zanurzaliśmy się w siebie, aby wydobyć to, co rozgrywa się w naszym wnętrzu. Działo się to oczywiście w grupach, które szkoliły się do pracy z ludźmi, ale ci młodzi, z którymi miałam kontakt niedawno, również są taką grupą. I gdy w tej grupie doszło do konfliktu między dwiema osobami, który udało nam się zresztą dość zgrabnie rozwiązać, nagle okazało się, że nie wszystkim się podobało, że w ich obecności ktoś przeżywa silne emocje. To chyba jakieś nadużycie, przekroczenie granic i manipulacja, bo prowadząca nie powinna była dopuścić do konfliktu między uczestnikami! A skoro już dopuściła, to powinna go rozwiązać gdzieś na boku, a nie na forum, żeby inni nie musieli tego przeżywać!

„No nie, co wy?!” – chciałam zakrzyknąć, ale to też mogłoby zostać uznane za nadużycie i manipulację, więc pozwoliłam sytuacji toczyć się dalej, aż kilka osób dostrzegło jej absurd i mogliśmy ją już spokojnie omówić. I można by pomyśleć, że była to jakaś szczególna sytuacja i szczególna grupa, bo generalnie ludzie są tacy sami jak kiedyś. Ale nie. Już od jakiegoś czasu w różnych grupach obserwuję tendencję do określania swoich uczuć słowami „dobrze” i „źle”. Zastąpienie tych słów nazwami uczuć często stanowi kłopot, choć wydawałoby się, że z uczuciami mamy bezpośredni kontakt. Czasem ludzie opowiadają o ważnych wydarzeniach ze swojego życia, ale nie potrafią powiedzieć, co wtedy czuli. Zdarzają się też sytuacje, że ktoś rezygnuje z uczestnictwa w grupie terapeutycznej z obawy przed tym, że przeżycia innych uczestników mogłyby go przytłoczyć. Jeszcze kilkanaście lat temu taka postawa należała do rzadkości, dziś spotykam się z nią znacznie częściej. Czyżbyśmy się naprawdę zmienili?

Bez kontaktu

Niedawno w Polsce ukazała się książka Christophera Bollasa „Znaczenie i melancholia. Życie w epoce oszołomienia”. Autor jest psychoanalitykiem i z tej perspektywy przygląda się naszej cywilizacji. Próbuje opisać to, co przez wieki działo się z ludźmi, i analizuje to, co dzieje się z nami teraz. Podobnie jak Karen Horney, która swojego czasu opisała osobowość neurotyczną – wyznacza tropy, w których możemy rozpoznać samych siebie i osoby wokół nas. Ta książka pomaga też zrozumieć, co wydarzyło się w tej grupie młodych ludzi, którzy wydali mi się tak różni od swoich rówieśników sprzed kilkudziesięciu lat.

Christopher Bollas zauważa, że od przełomu XX i XXI wieku w Europie i Ameryce następuje odejście od życia introspekcyjnego. Świadczy o tym chociażby fakt, że znacząca liczba ludzi przyjmuje leki antydepresyjne, które ułatwiają ignorowanie uczuć i związanych z nimi myśli. Dążenie do mniej niepokojącej codzienności doprowadziło do powstania nowej formacji osobowościowej – osobowości normopatycznej.

Osoba normopatyczna chroni się przed życiem psychicznym poprzez zanurzenie w świecie materialnym i dążenie do egzystencji rekreacyjnej. „Od supermarketu do sklepu z żywnością dla zwierząt, od sklepu z ubraniami sportowymi do marketu budowlanego, z lunchu z przyjaciółmi, na którym omawia się szczegółowo podejmowane przez każdego działania, do domu, gdzie ospale sprząta się kuchnię, z meczu tenisowego do jacuzzi – taka osoba może przeżyć życie bez mrugnięcia okiem” – pisze Bollas, który dostrzega zagubienie i osamotnienie tych osób, nawet jeśli żyją w kochającym ich otoczeniu.

Normopata nie przeżywa gwałtownych uczuć jak borderline, nie zalewa go gniew czy uraza, wydaje się zadowolony z życia, ma jednak duży kłopot ze zrozumieniem spraw, które wymagają wglądu w siebie lub w innych. Ktoś z takim typem osobowości wydaje się nieświadomie dążyć do tego, by „stać się przedmiotem w świecie przedmiotów” – stwierdza Bollas. Jego zdaniem pewna część normatycznego społeczeństwa schroniła się na grodzonych osiedlach – dosłownie lub w przenośni – „żyjąc tam bez kontaktu ze zwykłymi ludźmi zamieszkującymi zwykły świat”. Choć nie wszyscy mogą sobie pozwolić na życie w takich enklawach, etos życia na terenach zamkniętych zaczął przenikać do innych warstw społecznych. Nie trzeba już wychodzić do sklepu, można zamawiać przez Internet, w restauracjach nadal można być w swojej bańce, po ulicach własnego miasta można spacerować jak turysta, patrząc z zainteresowaniem lub troską na różne aspekty życia lokalnej społeczności. Takie odcięcie się od świata nie uchodzi jednak bezkarnie. Z czasem ludzie zaczynają odczuwać dolegliwości, bo „mają wszystko, ale nic im to nie daje” – stwierdza Bollas. Brakuje im stymulacji i nowych doświadczeń, ich osobowość staje się niedożywiona, co wywołuje depresję. Znajomi z grodzonego osiedla mogą zapewniać sobie nawzajem podziw i uznanie, ale przy braku nowych przeżyć pojawia się znużenie i ludzie czują się wyalienowani. Jedni próbują się ratować alkoholem, inni sięgają po leki antydepresyjne, jeszcze inni uciekają się do psychoterapii, lecz jest to próba wejścia na teren nieznany.

W świecie fastnetu

Niedawno zgłosiła się do mnie po pomoc kobieta, która generalnie jest zadowolona z życia i z siebie, ale czasem zmienia się w – jak sama to nazywa: „miękką kluchę”, czego nie znosi.

– Kim jest ta klucha? – zapytałam. – No to taka osoba, która nie wie, co powiedzieć, nie umie ripostować, jest rozlazła, niepewna siebie, czasem nawet się maże, ma jakieś wątpliwości, użala się nad sobą albo czegoś się boi lub tęskni nie wiadomo za czym… Nienawidzę tej kluchy, ona nie jest mną, przeszkadza mi skutecznie działać, chciałabym ją wyeliminować... Czy może mi pani w tym pomóc? – Czy dobrze rozumiem, że chciałaby pani być tak sprawna jak maszyna? – Tak byłoby najlepiej! – Wyeliminować tę część siebie, która czasem coś czuje i w ten sposób pani przeszkadza? – upewniam się, czy dobrze rozumiem. – Przecież chyba wszyscy tego chcą, prawda?

Na szczęście jeszcze nie wszyscy, choć zdaniem autora „Znaczenia i melancholii” jesteśmy na dobrej drodze.

Osobowość normopatyczna wyłoniła się jeszcze przed erą Internetu, który sprawił, że ludzie kontaktują się ze światem za pośrednictwem czegoś. Wraz z upowszechnieniem sieci wyłoniła się nowa formacja osobowościowa – osobowość transmisyjna. Stajemy się coraz bardziej zaprogramowani na poruszanie się w świecie „fastnetu”, w którym ważniejsza jest szybkość reakcji niż refleksja czy wyciąganie wniosków. Coraz bardziej wycofujemy się ze swojego świata wewnętrznego, bierzemy udział w spektaklu, w którym nasze selfie jest ważniejsze niż nasze „ja”. Esemesy, emotikony, posty, tweety służą kontaktowi z innymi, a jednocześnie pozwalają unikać bliskości i odsłaniania siebie. Coraz bardziej rezygnujemy z podmiotowości. Świat się zmienia, a my razem z nim.

Ukryci w bańkach

Kierunki zmian osobowości analizowane przez Bollasa mogą nas nie dotyczyć, a przynajmniej możemy ich w sobie nie rozpoznawać. Nie zmienia to faktu, że psychoanalityczna perspektywa pozwala zrozumieć zjawiska polityczne, które nas dotyczą, a które często wydają się niezrozumiałe. Gwałtowny rozkwit fundamentalizmów, nacjonalizmów, ksenofobii można rozumieć jako ucieczkę od złożoności świata.

Życie w „epoce oszołomienia” prowadzi do poczucia alienacji, a jego tempo sprawia, że można mieć dość. Ciągłe dążenie do przyspieszania wszelkich procesów nie uwzględnia wymiaru ludzkiego. Aby znaleźć spokój, ludzie szukają wroga, który nie pozwala im żyć, tak jak chcą. Politycy wskazujący Innego, na którego można skierować złość, mogą liczyć na aplauz tłumów. Inny też reaguje wrogością i pogardą. Zamykamy się w swoich bańkach, nie chcąc nawzajem zobaczyć. Psychoanalityk przypomina, że „wszyscy mamy w swych umysłach te same wymiary pozytywne i negatywne, że aspekty nawet najbardziej odrażających osób lub grup możemy w jakiejś formie odnaleźć w sobie”. Jeśliby uznać, że podział między złem i dobrem nie przebiega między poszczególnymi ludźmi, lecz wewnątrz każdego z nas, nie trzeba by oddzielać się murem pogardy i niechęci od innych. Ale żeby to uznać, trzeba by wejść w głąb siebie, a nie uciekać od własnej podmiotowości.

Hanna Samson, psycholożka, terapeutka, pisarka. W Fundacji CEL prowadzi grupy terapeutyczne dla kobiet. Autorka takich książek, jak „Dom wzajemnych rozkoszy” i „Sensownik”.