1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Kobiety odzyskują moc – postać czarownicy wraca

Kobiety odzyskują moc – postać czarownicy wraca

- My wszystkie, często dosłownie, jesteśmy potomkiniami czarownic. Potrzebujemy uznania historii tych kobiet. Je naprawdę torturowano i palono, paląc tym samym jakąś część w nas - mówi psycholożka Agnieszka Kramm. (Ilustracja: Adriana Dziewulska)
- My wszystkie, często dosłownie, jesteśmy potomkiniami czarownic. Potrzebujemy uznania historii tych kobiet. Je naprawdę torturowano i palono, paląc tym samym jakąś część w nas - mówi psycholożka Agnieszka Kramm. (Ilustracja: Adriana Dziewulska)
My wszystkie, często dosłownie, jesteśmy potomkiniami czarownic. Potrzebujemy uznania historii tych kobiet. Je naprawdę torturowano i palono, paląc tym samym jakąś część w nas – mówi psycholożka Agnieszka Kramm.

Jaka jest archetypiczna wiedźma?
O wiedźmach i czarownicach najwięcej wiemy oczywiście z bajek. Dla mnie zawsze pierwszym i najbardziej charakterystycznych tropem było to, że one są brzydkie. Mają brodawki, żółte pazury, krzywe nosy, garb. Jest bajka, którą bardzo lubię, o Wasylisie – można ją znaleźć w „Biegnącej z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés. Wasylisa idzie do lasu po ogień, do czarownicy, bo kiedy w domu gaśnie ogień, wiadomo, że tylko ona może go wykrzesać.

Innym tropem jest to, że czarownica mieszka zwykle poza granicami miasta: w górach, głęboko w lesie, w chatce na kurzej łapce, albo w ogrodzie, w którym rosną różne magiczne zioła. Dla mnie te dwa tropy są jasną wskazówką, że wiedźma reprezentuje moc, i to moc, która jest mało usocjalizowana. Trochę nie wiadomo, co było pierwsze. Czy to najpierw ona została wyrzucona poza nawias społeczeństwa i niejako „zdziczała”, czy też miejsce zamieszkania było jej wyborem, bo ona już sama z siebie jest dzika i nieposkromiona.

Czarownice znajdują się totalnie poza kanonem miłej, ładnej i grzecznej kobiety czy dziewczynki, która się podporządkowuje. Wiedźma wie, że nie musi być ładna – tak rozumiem te wszystkie brodawki i pazury. Reprezentuje dziką część w każdej z nas, tę właśnie „z pazurem”. Bo jeśli wiedźma czegoś nie chce, to tego nie zrobi albo nie da. Trzeba się postarać, zapracować na jej zaangażowanie. Ona nie zgadza się na wszystko i ma dużo do powiedzenia. A jak trzeba, tupnie nogą albo drapnie pazurem.

Czarownice czy wiedźmy niczego się nie boją, może dlatego budzą lęk.
Ten lęk dotyczy też tej części w nas samych, która została nam odcięta. Socjalizacja spiłowała nam pazury. Kobietom przez długie wieki nie wolno było być silnymi, mieć moc. Musiały być bezradne, podporządkowane i zależne. Warto odwołać się do realnej historii, jaką było polowanie na czarownice, by pokazać, że za dostęp do tej części siebie, która wie i jest pewna swego, kobiety wieki temu były karane torturami i śmiercią.

A miotła i latanie na niej – czego jest symbolem? Wolności? W snach motyw latania to bardzo dobry znak, mówi o tym, że jesteśmy w dobrym dla siebie momencie.
Zgadza się. Nigdy nie zastanawiałam się, dlaczego to była akurat miotła, ale z pewnością chodziło o coś, co było pod ręką i na czym można było latać. A skoro miotła od wieków stanowiła coś w rodzaju atrybutu kobiety, która krząta się i sprząta, to cudownie jest wykorzystać ją do czegoś innego, twórczo przekształcić.

Latanie rzeczywiście symbolizuje wolność, bycie ponad, poza, ale też dostęp do innej rzeczywistości, do rzeczy niebanalnych i niecodziennych. A wiedźmy zawsze miały dostęp do leczenia, przewidywania przyszłości, do sił natury i do dzikości.

Jak zauważa eseistka Mona Chollet, czarownice towarzyszą nam tylko w dzieciństwie. W dorosłości zostają wycięte z naszego życia. Czasem tylko sięga się po nie, by doprowadzić nas do porządku. Słyszymy: „Wyglądasz jak czarownica”, czyli: jesteś nieuczesana i nieumalowana. Albo: „Zachowujesz się jak wiedźma”, czyli jesteś złośliwa, niemiła.
Wiedźma jest jednym z aspektów bycia kobietą. Silną, mocną, wyrazistą, zamaszystą, ognistą, sięgającą po to, co chce, śmiejącą się głośno, dużą. Jej się nie da włożyć w sztywne ramy, zawsze będzie wystawać.

Co widać w popkulturze. Coraz więcej filmów i książek, także tych dla dorosłych, mówi o spotkaniu z czarownicą. O zaprzyjaźnieniu się z nią. Na początku mówimy: „Czarownica to nie ja”, a potem zmieniamy zdanie. W ten sposób ją jakoś oswajamy?
Bycie wiedźmą to dla mnie także pozwolenie sobie na bycie sobą: złą, słabą, wkurzoną, nieogoloną.

Kobiety od jakichś stu lat odzyskują prawa do bycia sobą i do pełnienia ważnych ról społecznych. Dlatego dla mnie współczesnymi czarownicami były choćby: Virginia Woolf, Maria Skłodowska-Curie czy Amelia Earhart. Kobiety, które nie bały się być inne i zdobywać sławę w dziedzinach do tej pory zarezerwowanych dla mężczyzn.

Mówi się, że kobiety wreszcie odzyskują swoją moc. Może dlatego postać czarownicy wraca.
I co ciekawe, my odzyskujemy tę moc zbiorowo. Duża w tym zasługa kręgów kobiet, warsztatów. Wszystkie protesty kobiet, które odbywają się na całym świecie od dobrych stu lat, to dla mnie właśnie wyraz zbiorowego odzyskiwania siły i mocy, umocnienia naszego sprzeciwu. I nawet gdy wykrzykujemy to „nie” czasem w nieparlamentarny sposób, to ja się temu nie dziwię. Skoro przez wieki było tłumione, naturalne, że wychodzi z nas „nieładnie”.

Dziś kobiety świadomie odnoszą się do archetypu czarownicy, bo jest dla nich interesujący i fajny. Czują, że jest w nim coś, co zostało nam zabrane, a co teraz odzyskujemy. Niedawno znalazłam zabawne piny z czarownicą do wpięcia w kurtkę, kupiłam je i noszę teraz z dumą.

Mam taką teorię, że bardzo popularna dekadę temu zołza była swoistym zwiastunem wiedźmy.
Ja to widzę tak: wiedźma jest w każdej z nas i jeśli jest w nas stłumiona i niemile widziana, to czasem wychodzi na wierzch w taki zołzowato niefajny, złośliwy sposób. Dużo lepiej jest z nią współdziałać i wyrażać siebie wprost. Ale niewątpliwie zołza jest etapem dojścia do wiedźmy. W książkach typu „Mężczyźni wolą zołzy” było to już widać. Opisywano w nich zołzy jako kobiety, które stawiają na swoim.

Czyli wiedźma jest jedną z naszych wewnętrznych postaci?
Dlatego kobietom tak często się śni. Na przykład że je goni, a one przed nią uciekają. To dowód na to, że ona chce, byśmy ją zaakceptowały, zobaczyły. Czasem potrzebujemy siły, niezgody. Ale też głębokiej intuicji, poznania siebie, stawiania granic – to wszystko ma w sobie nasza wewnętrzna wiedźma. Ona wie, gdzie są jej granice, i jak ktoś je przekracza, huknie i nawet nie będzie się zastanawiać. Tak też instynktownie reagują zwierzęta, a wiedźma, jak już mówiłam, ma w sobie tę pierwotną, instynktowną dzikość.

Myśli pani czasem o sobie jako o wiedźmie?
Z pewnością spotykam kobiety, które tak o sobie myślą, ale czy sama bym się do nich zaliczyła? Ja bym chyba nie śmiała tak o sobie powiedzieć, bo wiedźma to dla mnie wyższy stopień zaawansowania. Raczej nią bywam, czerpię z jej zasobów. Ale nadal jest mi do niej daleko w tym sensie, że wiedźma jest blisko związana z naturą: nie boi się jej, nie boi się też ciemności. Kultura nam to zabrała, mnie też. Jak już będę wiedziała, że mogę iść na tydzień do lasu i nawet przez sekundę nie odczuwać obawy o to, czy sobie tam poradzę, to będę mogła powiedzieć o sobie, że jestem wiedźmą. Tylko wtedy.

Autorka książki „Polowanie na wiedźmy” Kristen J. Sollée podaje przykład włoskiego miasteczka Triora, w którym w XVI wieku odbył się największy proces czarownic w historii Włoch. Śmierć z rąk inkwizytorów poniosło kilkadziesiąt kobiet. Obecnie te kobiety są miejskimi bohaterkami, co roku odbywa się tam festiwal czarownic, Triora jest dumna z tego, że je miała. Przywrócono je do społeczności.
Ja nazwałabym to nawet ich odzyskaniem. Pamięta pani pewnie te transparenty pojawiające się podczas protestów: „Jesteśmy wnuczkami tych czarownic, których nie udało się wam spalić”. My wszystkie, często dosłownie, jesteśmy potomkiniami czarownic. Potrzebujemy uznania historii tych kobiet. Je naprawdę torturowano i palono, paląc tym samym jakąś część w nas. To jest zbiorowa kobieca trauma i tego typu inicjatywy rozpoczynają gojenie się tej traumy.

Agnieszka Kramm psycholożka, psychoterapeutka, trenerka, coach. Pracuje w nurcie POP, szczególnie lubi pracować z mitem życiowym. Organizuje warsztaty dla wiedźm i kobiet poszukujących mocy osobistej. Więcej na www.miejscekobiet.pl.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze