1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Dziecko w rozwodzie

Dziecko w rozwodzie

(Fot. iStock)
„Rodzice bardzo boją się rozmowy z dzieckiem o rozwodzie, wydaje im się, że kiedy powiedzą wprost jak jest, ono się rozpadnie, nie uniesie takiego ciężaru. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – jeśli znajdziemy w sobie siłę i odwagę, by powiedzieć uczciwie, co się stało i jak odtąd będzie wyglądało nasze życie, dziecko sobie poradzi. Największym ciężarem, cierpieniem jest dla niego niepewność, wszelkie niedopowiedzenia”, tłumaczą Agata Jarzyna i Karolina Budzik, psycholożki z Akademii Dobrego Rozstania.

Czy jest w ogóle możliwe, aby dziecko przeszło przez doświadczenie rozwodu rodziców bez żadnych strat, czy takie myślenie jest utopijne?
Karolina Budzik: Koszty będą zawsze, to nieuniknione. Nie ma idealnych rozstań, bo nie ma idealnych rodziców. Rozwód jest sytuacją kryzysową dla wszystkich członków rodziny, ale to nie oznacza, że musi stać się dla nich wszystkich traumą.

Agata Jarzyna: Ważne, by nie wpaść w pułapkę mechanizmów obronnych, szczególnie mechanizmu wyparcia, czyli nie mówić dziecku i sobie, że wszystko jest dobrze, ani też nie powędrować w przeciwną stronę mówiąc, że stała się tragedia, od teraz wszyscy będą cierpieć i już nic nie da się z tym zrobić. Bo w tej bardzo trudnej sytuacji można zrobić wiele dobrego. Kluczowy jest przede wszystkim sposób rozstawania się. Chodzi o to, by zadbać o siebie, bo tylko wtedy będziemy w stanie ochronić nasze dziecko.

Co to dokładnie oznacza, żeby podczas rozwodu zadbać o siebie?
Agata Jarzyna: Jeżeli rozumiemy swoje emocje, wszystkie, bo podczas rewolucji jaką jest rozwód mierzymy się z całym wachlarzem emocji, wtedy mamy szansę dostrzec dziecko, ono stanie się i „widzialne” – zobaczymy je z jego realnymi dziecięcymi potrzebami, i „słyszalne” – usłyszymy, co do nas mówi, będziemy reagować i odpowiadać.

Generalnie konsekwencje rozwodu mogą potoczyć się na dwa różne sposoby, są dwa zasadnicze scenariusze: konstruktywny, wtedy jest szansa na zmianę, na „zdrowe” przeformułowanie, pójście do przodu. I drugi – dewalujący, gdzie wszyscy członkowie rodziny ponoszą bardzo duże straty, „zamrażają się” w cierpieniu.

Rozumiem, że chodzi przede wszystkim o to, by dorośli podczas rozstania nie zatracili się w swoich trudnych, „złych” emocjach?
Karolina Budzik: Tak, i w konflikcie, który jest między nimi. Dziecko genialnie „czyta” emocjonalny klimat między rodzicami, nawet kiedy ci starają się ukryć buzujące w nich uczucia. I trzeba mieć tego świadomość. Zawsze lepiej starać się rozumieć swoje uczucia niż próbować ukrywać, że się w nas gotuje.

Rodzice często zastanawiają się na ile dogłębnie, wyczerpująco informować dziecko o tym, co się właśnie dzieje, czasem robią to bardzo oględnie, bo chcą dziecko w ten sposób ochronić.
Karolina Budzik: A bywa, że efekt jest odwrotny – nie chronimy, tylko szkodzimy. Dziecko, które nie ma konkretnych informacji może zacząć fantazjować. Będzie na „własną rękę” szukać wytłumaczenia tego, co się dzieje. Jest niebezpieczeństwo, że będzie na przykład próbowało wziąć na siebie odpowiedzialność.

Agata Jarzyna: Zapytała pani na początku czy jest możliwe, żeby uchronić dziecko przed skutkami rozwodu, to właśnie jest ogromny „prezent” jaki możemy mu dać – ta pierwsza rozmowa, w której powiemy prawdę na temat tego, jaka jest sytuacja w naszej rodzinie. Nie należy jednak opowiadać, co się dokładnie między rodzicami wydarzyło, kto kogo przestał kochać i dlaczego, czy jak wyglądała relacja małżeńska – to nie są informacje dla dzieci. Chodzi o uczciwe powiedzenie, że postanowiliśmy się rozstać, to musi być bardzo jasno wyartykułowane. Rodzice bardzo się tych rozmów boją, wydaje im się, że kiedy powiedzą wprost jak jest, dziecko się rozpadnie, nie uniesie takiego ciężaru. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – jeśli znajdziemy w sobie siłę i odwagę, by powiedzieć uczciwie, co się stało i jak odtąd będzie wyglądało nasze życie, że będzie zupełnie inne, zbudowane na nowo, dziecko sobie poradzi. Największym ciężarem, cierpieniem są dla niego brak informacji, niepewność, wszelkie niedopowiedzenia.

Karolina Budzik: Trzeba pamiętać, że im młodsze dziecko tym jest bardziej na etapie myślenia konkretno-obrazowego. Oznacza to, że potrzebuje konkretnych informacji opartych na obrazach, czyli opowiedzenia co się w jego życiu zmieni, a co pozostanie takie samo, na przykład jeżeli przeprowadza się do innego domu, musi to wiedzieć; jeśli ma zmienić przedszkole – tak samo, musi wiedzieć o rozstaniu ze swoimi kolegami i koleżankami, itd. Bo to co jest arcyważną potrzebą, to stałość i przewidywalność. Jeśli będzie uprzedzone o kolejnych zmianach, poradzi sobie z nimi.

Bardzo ważna jest chyba też przejrzystość komunikatu o rozstaniu, tak by nie było cienia nadziei…
Karolina Budzik: Tak, to bardzo ważne. Inaczej zostawiamy dziecku margines, który będzie, co naturalne, próbowało zagospodarować – będzie myślało, że ma wpływ na sytuację i może swoim zachowaniem, staraniem się sprawić, by rodzice zostali jednak ze sobą, na przykład: „Jeśli będę grzeczna/y, rodzice się nie rozwiodą”, itd. Będzie próbowało rodziców godzić, łączyć.

Agata Jarzyna: Jest też inny rodzaj uchylania furtki. Na przykład mama, która mówi: „Tatuś się wyprowadził do innego domu, a potem zobaczymy”, czy „Tata na razie wyjechał na jakiś czas” pozostawia dziecku nadzieję, że tata jeszcze wróci. To nie jest dobre, bo dziecko uchwyci się tej nadziei i na jej podstawie będzie tworzyć sobie rozmaite iluzje, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Będzie ciągle czekać, zawieszone. To tylko wydłuży proces oswajania się ze zmianą, która jest przecież nieunikniona.

Podczas konkretnej rozmowy ważne jest także przyjęcie emocji dziecka, odzwierciedlenie ich, pomoc, by mogło swoje emocje ponazywać. Trzeba liczyć się także z tym, że reakcja może być gwałtowna. Kiedy dziecko zacznie na przykład bardzo płakać nie mówmy mu, że „Będzie dobrze”. Bo to nieuczciwe, na początku nie będzie dobrze. Z badań wynika, że dla dorosłego człowieka rozwód to, na skali stresu, drugie najtrudniejsze wydarzenia w życiu, natomiast dla dziecka moment rozstania rodziców to absolutna rewolucja, chwilowe zawalenie się świata i z tego musimy zdawać sobie sprawę. Rodzice mają różne pomysły, czasem tak boją się tej rozmowy, reakcji dziecka, jego bólu, że proszą na przykład psychologa, by to on poinformował córkę czy syna o rozstaniu. Robią to z miłości i troski, ale to bardzo zły pomysł, dla dziecka to wtórna traumatyzacja. Dlatego my w Akademii Dobrego Rozstania robimy wszystko, by dać rodzicom siłę i narzędzia do przeprowadzenia tej rozmowy w taki sposób, aby koszty były jak najmniejsze.

Bo jak powiedziałyśmy uniknąć się ich nie da, ale da się je zminimalizować.

Karolina Budzik: Chcę też powiedzieć, że temat rozmów o rozstaniu rośnie razem z dzieckiem. Inaczej rozmawiamy z dzieckiem w wieku przedszkolonym, a inaczej z nastolatkiem. Nastolatek czasem będzie wybiegał myślami już także we własną dorosłość, jego wątpliwości i rozterki dotyczyć będą już także tego jak fakt rozstania rodziców wpłynie na jego pierwsze miłosne związki, pierwsze seksualne doświadczenia, itd. Na takie rozmowy także rodzice powinni być otwarci.

A no właśnie – wiek dziecka. Rodzice czasem czekają na „najlepszym moment” na rozstanie: „Może lepiej poczekać jak jeszcze podrośnie”, itd. Czy tu możemy mówić o „lepszym” i ”gorszym” momencie?

Karolina Budzik: Nigdy nie ma „dobrego” momentu. Idąc tym tokiem myślenia możemy czekać do osiemnastki naszego dziecka, a w międzyczasie, w ciężkiej, niedobrej atmosferze podtruwać będą się wszyscy domownicy, dziecko również, a może ono przede wszystkim.

Agata Jarzyna: Poza tym jest niebezpieczeństwo, że dziecko w takich okolicznościach przejmie rolę dorosłego, co jest dla niego bardzo niekorzystne, uniemożliwia mu normalny, zdrowy rozwój, odbiera dzieciństwo. Jeśli dorośli nie organizują świata, nie zarządzają nim, zaczyna robić to dziecko, bierze na siebie odpowiedzialność. Będzie wchodziło w rolę pocieszyciela, terapeuty, sędziego, jak to się kończy, możemy sobie wyobrazić, to szalenie obciążające.

Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego jak trudne zadanie spoczywa na rodzicach, nie ma złotych recept, nie ma rodzin, które radzą sobie książkowo i przechodzą przez taki kryzys suchą stopą, dlatego apelujemy o to, by nie pozostawać bez pomocy. Warto zwrócić się do rodziny, przyjaciół, psychologa, czy do nas – Akademii Dobrego Rozstania, warto też poinformować o rozwodzie w szkole naszego dziecka nauczycieli, wychowawców, uczulić ich, że dziecko przechodzi trudny moment. Nie należy robić z rozwodu tematu tabu, a u nas niestety wciąż jeszcze to sytuacja, która wywołuje poczucie winy i wstydu. A kiedy się wstydzimy, chowamy się z problemami i tracą na tym wszyscy.

Jakie jeszcze błędy bolesne w skutkach dla dzieci zdarza się popełniać rodzicom podczas rozstania?
Agata Jarzyna: Bardzo przestrzegam rodziców przed tymi wszystkimi pytaniami i stwierdzeniami, które zdarza nam się powiedzieć w emocjach, typu: „Z kim wolisz mieszkać?”, „Kogo bardziej kochasz?”, generalnie tymi, które sprowadzają się do tego, że każemy dziecku wybierać między mamą a tatą.

Pełni gniewu, bólu, poczucia niesprawiedliwości potrafimy także wcielać nasze dziecko w rolę szpiega, detektywa, który ma dostarczać nam informacji na temat tego, co dzieje się w domu i życiu naszego byłego partnera. Pakujemy mu do plecaka dyktafon i wysyłamy na teren naszego wroga…

Brzmi niewiarygodnie, ale rozumiem, że to nie jest przykład abstrakcyjny, ale wzięła go pani z życia…
Agata Jarzyna: Niestety tak…

Karolina Budzik: I trzeba powiedzieć sobie wprost – postępując w ten sposób traktujemy nasze własne dziecko instrumentalnie, staje się narzędziem w naszych rękach!

Równie obciążające i raniące jest także czynienie z dziecka powiernika swoich trudnych emocji i odczuć, a także kogoś, komu skarżymy się na byłego partnera. Pełen złości ojciec opowiada córce czy synowi o tym, jak niedobra jest jego/jej mama, czy pełna żalu matka przekonuje dziecko, że ojciec jest złym człowiekiem. To są potwornie trudne sytuacje dla dziecka. Dlatego zaczęłyśmy od tego, że aby przeprowadzić dziecko przez rozwód trzeba w pierwszej kolejności zaopiekować się sobą, zadbać o siebie.

Agata Jarzyna: Dokładnie tak jak w samolocie podczas awaryjnego lądowania – bo rozwód jest jak awaryjne lądowanie, to sytuacja ekstraordynaryjna – najpierw maskę tlenową zakładamy sobie, by potem móc założyć ją swojemu dziecku.

Akademia Dobrego Rozstania to merytoryczny i praktyczny przewodnik dla rodzin i specjalistów z nimi pracujących. To edukacyjna platforma dla wszystkich, którzy znajdują się w procesie rozstania. Rodzice potrzebują zrozumienia w kryzysie i informacji jak sobie radzić z rozwodowym trzęsieniem ziemi, a dzieci, przeżywające trudne emocje, potrzebują ich wsparcia i opieki.

Organizatorem Akademii Dobrego Rozstania jest Komitet Ochrony Praw Dziecka. www.akademiarozstania.pl

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze