1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Jeśli pielęgnujesz związek, nigdy nie będziesz się w nim nudzić

Jeśli pielęgnujesz związek, nigdy nie będziesz się w nim nudzić

Poczucie lekkiego znudzenia czy stabilizacji może okazać się zwiastunem tego, że czas ruszyć ku nowemu.(Fot. iStock)
„I nie przestanę cię kochać...”. Obiecać to jedno, a dotrzymać słowa to drugie! Czy ktokolwiek potrafi ocalić miłość aż po kres? Tak! Życie z jedną osobą może być nie tylko długie i udane, ale też fascynujące.

Nuda w związku. Boimy się tego terminu i rzeczywiście brzmi okropnie. Pragniemy więc być wciąż w ruchu: zajęci, nakręceni, na topie, bez przerwy oszałamiać się nawzajem i ekscytować. Ale tak żyć – bez przystanku, w biegu – po prostu się nie da. To nieludzkie! Napięcie czasem musi opaść, właśnie po to, by można było zwolnić, odsapnąć, poszukać czegoś, co będzie nową pożywką dla związku i dla nas. – Wiem z własnego doświadczenia, że to najlepsza strategia – mówi psycholożka Katarzyna Wasilewska. – Ja rzadko nudzę się z moim mężem, Jackiem, bo oboje ciągle zaczynamy robić coś nowego. Byłam biotechnolożką – dziewczyną z pipetą, w białym fartuchu, kiedy on rozkręcał kabaret studencki. Pomagałam mu, tworzyłam scenografię. Potem zostałam panią redaktor w piśmie popularnonaukowym, z czasem – mamą. Pojawiła się nam „trzecia osoba” w małżeńskim łóżku i był to pierwszy moment przedefiniowania związku. Zaczęłam myśleć: „I co? To już nic więcej w życiu nie zrobię?”. Napisałam więc książkę, a jako kujon wybrałam nowe studia – psychologię. I jak się potem okazało – nowy zawód. Pojawiały się kolejno: drugi syn, następna książka, potem córka. Dla odmiany po jej narodzinach napisaliśmy z mężem sztukę… Poczucie lekkiego znudzenia czy stabilizacji zawsze okazywało się zwiastunem tego, że czas ruszyć ku nowemu.

Nudzą się tylko nudziarze

– Jeśli ktoś się nudzi, to zazwyczaj znaczy, że ma mało zainteresowań i wiedzy o świecie – mówi Krzysztof Korona, psychoterapeuta i seksuolog. – Bo poczucie nudy bierze się z tego, że mózg nie jest zajęty przetwarzaniem informacji ani pozytywnych wrażeń, jakie daje na przykład podziwianie natury czy kontemplowanie sztuki.

A jak to się dzieje, że na początku znajomości nawet najwięksi nudziarze nie czują się znudzeni? Bo mózg zakochanego człowieka jest skupiony na poznawaniu obiektu swoich westchnień. Co myśli, co czuje, co jest dla niej, dla niego ważne? Czy lubi wino, czy może pija tylko wodę z cytryną? Woli jechać na weekend w góry czy nad morze? Głosowała na Tuska czy na Kaczyńskiego? Chce mieć psa czy kota? A dzieci…? Gdy do tego zainteresowania dodamy wyczulenie na bodźce seksualne („ach, jakie ona ma piękne piersi i ramiona”, „jak on spojrzy tymi swoimi niebieskimi oczami, to aż dreszcze przechodzą”, „a ten zapach, coś mi przypomina… lato nad jeziorem”), to będziemy mieli cały obraz tej początkowej fascynacji. A potem? Trzeba ciągle rozwijać własne oraz wspólne pasje – inaczej zainteresowanie drugą osobą powoli zaczyna słabnąć.

– Kiedy ludzie zaczynają się nudzić, pojawia się pokusa, żeby już nie trzymać jej/jego za rękę, a wziąć za tę rękę kogoś nowego – mówi Katarzyna Wasilewska. – Wydaje się, że tylko dzięki nowej osobie uda się przejść ponownie ten cały cudowny cykl: od poznania, przez ekscytację, zakochanie, aż po miłość…

Można stosować taki system przez całe życie, średnio co dwa, trzy lata, kiedy tylko usłyszy się ciche kroki nudy – rozstawać się i szukać kogoś nowego, z kim znów zacznie się nienudne życie. Tylko – jak w jednej ze swoich książek napisała Hanna Bakuła – ile razy można od nowa opowiadać, że w przedszkolu miało się czapkę z muchomorkiem? W końcu za którymś razem, np. około czterdziestki, nadejdzie niepokój. I słusznie, bo żyjąc od zmiany do zmiany partnera, zaprzeczamy dorosłemu życiu jako takiemu. Ono bowiem ma różne etapy, podobnie jak związek.

Pierwszy, ten ekscytujący sam z siebie, to intymność. Poszukujemy wtedy osoby, z którą jesteśmy w stanie się zjednoczyć, współtworzyć swoją tożsamość. Drugi etap to generatywność. Chcemy mieć potomstwo, być dla kogoś autorytetem, mistrzem. Nie jesteśmy już tak skoncentrowani na realizacji siebie, na własnym przeżywaniu, ale na pomaganiu innym. Ten czas trwa dziś dłużej, bo i nasze życie się wydłużyło. Trzeci, ostatni etap, to czas mądrości albo rozpaczy. To, w jakim stanie ducha w niego wejdziemy, zależy od tego, jak żyliśmy wcześniej, jak się rozwijaliśmy. Bo jeśli na przykład zatrzymaliśmy się na etapie intymności, to wciąż z nowymi osobami próbujemy odkrywać, kim jesteśmy. Wtedy o mądrość może być trudniej.

Rytualizacja przygody

– Jeśli czujecie, że w waszym związku pojawia się stagnacja, spróbujcie na przykład czegoś, co można nazwać „rytualizacją przygody” – radzi Katarzyna Wasilewska.

Pary często odkrywają ją na własną rękę. Postanawiają, że na przykład co sobota będą wymyślać coś ekscytującego albo miłego, co zrobią wspólnie. Co to będzie, zależy od tego, co ich kręci. Jednym wystarczy wyjście do kina lub wspólnie przygotowany obiad, dla innych będzie to już musiał być lot balonem albo wizyta w kasynie. Niektórzy umawiają się, że planują szalone weekendy tylko raz w miesiącu, zawsze około szesnastego, bo tego dnia się poznali. Wymyślają na zmianę; raz on, raz ona. Zawsze jednak te dni są tylko ich, „święte”.

Uwaga, rytualnej przygody nie wolno przekładać! Jak sobie na to raz pozwolicie, to już zawsze będzie przydarzać się coś ważniejszego niż spacer we dwoje. Rytuał trzeba potraktować trochę jak święta Bożego Narodzenia. Co by się nie działo, one i tak zawsze zaczynają się 24 grudnia. I zawsze mamy na nie czas!

Plusy takiej zasady? Okazja, by wspólnie szukać tego, co obojgu sprawia przyjemność, wprawia w ekscytację, uniesienie. Poza tym wspólne przeżywanie – nic tak ludzi nie łączy, jak właśnie to, że razem czegoś doświadczą: zgubią się na szlaku w górach, odkryją nieznany, malowniczy zakątek wybrzeża czy mały teatr, gdzie wystawia się piękne spektakle. Kiedy po przygodzie na safari czy premierze w teatrze wrócicie do domu, będzie o czym rozmawiać we własnym gronie i z przyjaciółmi!

Na intymność zawsze dobry czas

Gdy przytulacie się, kochacie, czule rozmawiacie o tym, co „wasze” – czujecie cudowny spokój, czas stoi w miejscu, nic się nie dzieje… Ale nie nazwalibyście tego nudą, prawda? To błogostan intymności we dwoje.

– Tak naprawdę tego właśnie poszukujemy w miłosnej relacji – mówi Katarzyna Wasilewska.

Ale do zbudowania i podtrzymania takiej intymności trzeba czasu. Jeśli nie zadbacie o stworzenie okazji do bycia razem, nie będziecie odnajdować czułości we dwoje, to zaczniecie nieświadomie poszukiwać intymności gdzie indziej. A ponieważ prawie takie same wibracje znajdziecie w kłótniach – zaczniecie je prowokować.

– Kłótnia różni się od seksu tym, że można ją uprawiać publicznie – mówi Katarzyna Wasilewska. – Jadąc samochodem do pracy, idąc na spotkanie, w czasie zakupów w supermarkecie. Znam parę, która po odkryciu, skąd biorą się u nich kłótnie, postanowiła, że jak tylko zawisną nad nimi czarne chmury, natychmiast będą się przytulać i mówić „kocham cię”.

Zmowa opowiadania

– Z badań wynika, że pary, które odczuwają ekscytację z bycia razem i widzą sens w swoim związku, mają wspólną, ujednoliconą opowieść o ich życiu – mówi Katarzyna Wasilewska. – Badacze nazywają to „zmową wspólnej narracji”.

Co to znaczy w praktyce? Że oboje uznają za przełomowe dla ich wspólnego życia te same wydarzenia (badania Baxtera i Pittmana). Oczywiście, są uniwersalne, ważne dla każdego z małżonków momenty, jak ślub, narodziny dziecka czy przeprowadzka do innego miasta, ale też każda para ma swoje niepowtarzalne wspomnienia: z wakacji (romantyczne noce w pokoju z widokiem na morze), grilla u cioci Basi (i kłótnie o majątek po babci). Dzięki takim opowieściom budują tożsamość związku. Ważna jest zgodna ocena tego, co ich spotkało. Jeśli żona decyzję męża o pracy w korporacji ocenia źle, a on – dobrze, to mają problem.

– Podobnie jest, gdy na pytanie: „Jak się poznaliście?”, opowiadają dwie różne historie – dodaje Wasilewska. – Ale jeśli i ona, i on zgodnie mówią: „los zetknął nas na portalu randkowym”, to w codziennym życiu kierują się przekonaniem, że są dla siebie stworzeni i byle nuda ich nie rozdzieli. Radość z bycia razem odczuwają też pary, które opowiadają sobie i innym o tym, jak pomyślnie pokonały przeszkody i trudności.

Nie macie wspólnej narracji? Nigdy nie jest za późno, by ją uzgodnić. Wysyłajcie do siebie listy lub e-maile i opisujcie w nich swoje wspólne życie. Opowiadajcie swoje wspomnienia i historie o was przyjaciołom i rodzinie oraz sobie nawzajem. Dzięki temu wspólna przeszłość nabierze spójności, a przyszłość – kolorów. Bohaterowie (czyli wy) staną się wyraźni, zobaczycie, kim naprawdę jesteście dla siebie. Wspólna narracja to własny świat dwojga ludzi.

– Badania wieloletnich szczęśliwych małżeństw pokazują, że ich wspólna opowieść niekoniecznie musi być zgodna z rzeczywistością, dlatego nazywana jest właśnie „zmową” (badania Martz i Murray) – mówi Katarzyna Wasilewska. – Na przykład oboje małżonkowie przyznają zgodnie, że się nie nudzą ze sobą, chociaż obiektywnie nic ciekawego nie robią...

Zanim się zacznie psuć

– Zgranym parom zalecałbym profilaktykę wypalenia małżeńskiego – mówi Krzysztof Korona. – A w jej ramach przede wszystkim zrezygnowanie z rozpasanej konsumpcji na kredyt.

Bo jeśli para podejmuje decyzję o zaciągnięciu dużego kredytu na długie lata, skazuje się na to, że mózgi partnerów będą ciągle żywić się tym, czy wystarczy w tym miesiącu na raty, czy nie. Czy frank jeszcze podrożeje? Czy w innym banku byłoby lżej? Tylko jak długo można rozmawiać o tym samym, zwłaszcza gdy tym samym są pieniądze?! Jak długo można karmić się jednym daniem, nim poczuje się znużenie i zniechęcenie? Ale to nie wszystkie minusy życia z kredytem. Kolejnym jest nieustające poczucie lęku: czy uda się go spłacić, czy się nie zwiększy, czy żadne z małżonków nie straci pracy…

– W profilaktyce zmory naszych czasów, czyli wypalenia partnerskiego, najważniejsze jest poskromienie potrzeb konsumpcyjnych i skupienie się na rozwijaniu tych wewnętrznych, czyli zainteresowań, i to wspólnych dla dwojga – mówi Krzysztof Korona. – Bo jeśli razem będziecie przeżywać wyprawy w góry, spory polityczne, jeśli razem będziecie czytać książki, a potem o nich dyskutować – to wciąż będziecie dostarczać mózgom nowych, i to różnorodnych bodźców. Karmić je dobrymi emocjami: radością, ekscytacją, wzruszeniem, zaciekawieniem. Zamiast lęku. Lęk blokuje potrzeby i zapał, odbiera energię do działania. Z wesołego człowieka robi przerażonego, skupionego na pracy i zarabianiu nudziarza.

Psychoterapeuta ostrzega też przed z pozoru niewinną rozrywką, jaką jest… plotkowanie!

– Nie raczcie się opowieściami o tym, że teściowa piecze za słodkie ciasto, a kuzynka ma śmiech jak koń, bo to tylko wzmacnia złe emocje: zawiść, niechęć do świata, obawę przed ludźmi – radzi. – Kiedy jesteśmy krytyczni i niechętni wobec innych, to nieświadomie podejrzewamy, że inni też tacy będą wobec nas. Zaczynamy się izolować, stronimy od wyzwań, bo boimy się ośmieszenia, a to niweczy ciekawość i otwartość. Tymczasem one są niezbędne w związku. Trzeba się interesować światem, żeby nie stać się dla innych nudnym.

Nie zatrzymasz zmian

– Tak jak nie da się zachować w nieskończoność świeżości jajka: ono musi się zepsuć albo przekształcić w pisklę, które przebije skorupkę i wyjdzie na zewnątrz – tak nie da się powstrzymać zmian w nas samych i wspólnej relacji – mówi Katarzyna Wasilewska. – Jest taki piękny film „Mąż fryzjerki”. Mój mąż zawsze na nim zasypia, ja – płaczę. Opowiada o parze ludzi, którzy są dla siebie stworzeni, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, że niczego więcej nie potrzebują ponad to, co mają. Ona przycina ludziom włosy, on je zamiata… Pracują razem, potem razem wracają do domu – w sumie nie mają osobnych przestrzeni. Ciągle są sobą zachwyceni, ich seks jest doskonały, ich teraźniejszość – idealna. Ale czy oni tego chcą, czy nie, czas płynie. Pewnego dnia on budzi się rano, jej nie ma. Okazuje się, że skoczyła z mostu. Dlaczego? Bo bała się, że ta doskonałość przeminie. Szkoda, że nie potrafiła zaakceptować zmian, że nie pozwoliła im razem się zestarzeć, odnajdować w zmieniającym się życiu nowych podniet, ciekawić się zmianami… To potrafi być fascynujące!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze