1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Czego boją się singielki? Fragment książki Katarzyny Miller "Życie jest fajne"

Czego boją się singielki? Fragment książki Katarzyny Miller "Życie jest fajne"

Kasia Miller: Jest masę powodów bycia samej, ale każdemu wolno żyć tak jak chce. (Fot. iStock)
Kasia Miller stara się nawracać kobiety na racjonalizm, uczy korzystać z Wewnętrznego Dorosłego. Twierdzi, że nie możemy zmienić drugiego człowieka, a jedynie siebie w relacji z nim. Że poprzez terapię będziemy potrafili zmienić naszą przeszłość i wpłynąć na przyszłość. No i że zawsze warto budować siebie, a reszta przyjdzie sama.

Gosia: Singielka – spotykam starsze dziewczyny, którym zazdroszczę. Są niezależne, dobrze wykształcone, mają czas dla siebie, faceci bardziej je szanują, bo jak im się coś nie spodoba, to zawijają kiecę i idą... Mają pieniądze, pozycję zawodową, często własne piękne mieszkanie... Ale wiem, że zazdroszczą też mężatkom, bo one mają dla kogo żyć.

Kasia: To twoja interpretacja. Ty przynajmniej przyznajesz się do zazdrości, do której nie przyzna się większość pań posiadających „ułożone” życie z mężem. A już szczególnie tych, które mają męża tyrana albo… dupę. Albo niekochającego, albo zimnego, albo alkoholika. Przecież one muszą mieć coś lepszego, aby nie zdać sobie sprawy ze swojego tragicznego stanu życia.
Jesteś dość uczciwa, mówiąc, że singielka ma fajne życie. Jeżeli ona ma fajne życie i ty masz fajne życie, to się cieszcie. Zdajcie sobie sprawę, że ja wybrałam po swojemu, a ona po swojemu... Zresztą, co to znaczy wybierać? Dziewczyny, które nie są związane, mówią tak: „Ja nic nie wybierałam, tak się po prostu na razie ułożyło. Żyję swoim życiem, bo czyim mam żyć?”.
Jedna mówi: „Byłam w długim związku, ale się rozpadł”. Inna mówi: „Byłam w paru związkach”, jeszcze inna: „Byłam w wielu związkach”, a jeszcze inna powie: „Nie byłam w żadnym związku”. Są z różnych powodów same.

Mówią: „Ja nie chcę wyjść za mąż za byle kogo”. Albo: „Nie chcę być z byle kim”. Ona jest bardziej świadoma niż ta, która wyszła za mąż za pierwszego faceta, który się koło niej najszybciej zakręcił. I często ma lepsze życie – w tym sensie, że idzie za sobą, słucha siebie. Znajdziemy też singielki, które nie umieją żyć blisko z nikim i dlatego są same. Znajdą się też takie, które nie umieją być kochane, bo są tak zmaltretowane. Nie chcą, żeby ktoś się chciał do nich zanadto zbliżyć. Jest masę powodów i rozwiązań życia i każdemu wolno żyć tak jak chce. Nie róbmy ze wszystkich singielek jednej singielki i z wszystkich mężatek jednej mężatki, bo to straszliwy prymitywizm.

Gosia: Ludzie lubią mówić: „Ty to jesteś jakaś niedorobiona...”.

Kasia: Mnie zdarzyło się być parę lat samej, co zresztą mi dobrze zrobiło, każdej kobiecie to dobrze zrobi i jest potrzebne. Niezależnie od tego miałam zawsze poczucie, że mężczyźni są obecni w moim życiu. Niektórzy zresztą bardzo udani. Natomiast jak się trafił jakiś jełop w parku czy w sklepie z tekstem: „Pani taka ładna, a taka sama”, to mu zawsze odpowiadałam: „A ja się nie dziwię, że pan sam, bo pan taki głupi”. I już go nie było. Taki człowiek musi sobie zrobić dobrze. Moim kosztem. To ja sobie zrobię dobrze jego kosztem. I kto tu wygrał? A gdyby on powiedział: „Witaj, urocza dziewczyno, czy możemy się przejść kawałek i pogadać?”. To ja bym odpowiedziała: „Oczywiście, zobaczymy, jak nam się będzie rozmawiało”.

Gosia: Czego boją się singielki?

Kasia: Cudzego chamstwa, nie chcą go. I włażenia im z kopytami w ich sprawy. Na pewno nienawidzą, jak ciocie i kuzynki sączą im do ucha we wszystkie święta: „Życzę ci kochanie, żebyś wreszcie kogoś spotkała”. Ja w takich wypadkach doradzam odpowiedzieć: „Życzę cioci, aby ktoś jej oleju do głowy nalał. Albo żeby się ciocia nauczyła, co to jest dobre wychowanie”. Wtedy przestaną się czepiać.

Boją się też sytuacji, w której będzie im potrzebna jakaś pomoc. Ale jeżeli mają przyjaciół, a przeważnie mają, to sobie radzą. Wszystko zależy od jakości wewnętrznej człowieka. W ogóle można spytać, czego się ludzie boją? Niektórzy śmierci, choroby – bo nie mają szacunku dla swojego ciała, gdy tymczasem choroba jest sygnałem, że z naszym ciałem dzieje się coś niedobrego, gdybyśmy nie mieli sygnałów, tobyśmy się wykończyli.

Wiem, że ty czekasz na taką odpowiedź, że ona się boi, że będzie stara i nie będzie miała dzieci. Tylko pokaż mi takie mateczki, które sobie wychowały takie dzieci, które wyjechały za granicę, nie odzywają się do mamusi, bo jej szczerze nie lubią, mają dosyć i tylko marzą, żeby się te matki do ich dzieci nie dotknęły. Niczego sobie nie można zagwarantować ani załatwić na przyszłość, oprócz tego, że jeżeli żyjesz prawdziwie, szczerze, uczciwie, z zainteresowaniem dla siebie i dla ludzi, to masz wokół siebie prawdopodobnie takich ludzi, na jakich możesz liczyć, bo oni też mogą liczyć na ciebie. Może pani Zosia Kowalska, singielka, się boi tego, że złamie nogę, i przez parę dni będzie miała kłopot.

Gosia: Szefowie i współpracownicy singielki twierdzą, że to ona powinna brać nadgodziny i zlecenia wyjazdowe, bo przecież dzieci jej nie płaczą. Czy to sprawiedliwe? Przecież singielki też mają swoje sprawy.

Kasia: Oczywiście, że niesprawiedliwe. Natomiast jeżeli będzie dostawała bonusy, to zaraz inni też będą chcieli. Niech zadba o siebie i coś za to dostaje, jeżeli czasem się zgodzi, że zostanie na dyżur w Wigilię. Niech inne koleżanki zrobią co innego kiedy indziej. Można naprawdę dyplomatycznie rozwiązać dużo takich sytuacji.

Gosia: A ty, Kasiu, czułaś się lepiej w związku czy będąc sama?

Kasia: A to różnie bardzo. Wolę być w związku w tym sensie, że jest tak łatwiej, to tak jakby mówić o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Ja akurat wolę Wielkanoc. Ale w związku można się czymś dzielić. Jest trochę wzajemnej pomocy, zainteresowania, bliskości.

Gosia: A nie jest tak, że sama bez chłopa rady nie dajesz, a innym żałujesz?

Kasia: Ja nie lubię mieć poczucia, że jestem z byle kim. Czy ja rady nie daję bez chłopa? No po prostu z nim jestem. Czasem się z nim kłócę, czasem jestem na niego wściekła, ale to nie znaczy, że go zostawię. Jak mam w ogóle rozumieć, że nie daję sobie rady bez chłopa? Bywałam sama i dawałam sobie radę nieźle. Jakby go nie było, tobym dała radę, a jak jest, to dobrze, nawet lepiej. I myśl sobie o mnie, co chcesz. Ale ty serio sądzisz, że ja komuś czegoś żałuję? To, że ja mówię dziewczynom, że robią sobie z facetów bogów, oddają im całe swoje życie, myśli, jestestwo, szczęście i potem się dziwią, że są nieszczęśliwe, to ma oznaczać, że ja im mówię „nie powinnyście być z facetami?”. Naprawdę tak sądzisz? Chcesz mnie sprowokować? Odpowiadam: „Życzę każdej dziewczynie, aby znalazła szczęście w miłości. Sobie także”.

Życie jest fajne Katarzyna Miller, Małgorzata Szcześniak Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze