1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. W każdej silnej kobiecie mieszka mała dziewczynka, która ma prawo do słabości

W każdej silnej kobiecie mieszka mała dziewczynka, która ma prawo do słabości

Silna kobieta może zaprzeczać, że ma w sobie również słaby, miękki kawałek, ale to właśnie powód jej ambiwalencji w stosunku do mężczyzn. Dopóki nie odkryje i nie zintegruje swojej słabości, jej siła nie będzie autentyczna. (Fot. iStock)
Jeśli silna kobieta tęskni za silnym mężczyzną, to znak, że ukrywa swoją słabość pod zewnętrzną fasadą „dam sobie radę”. Prawdziwie silna kobieta akceptuje zarówno moc, jak i niemoc – w sobie i u mężczyzny, którego wybiera na życie

– Wszyscy faceci to mięczaki, nie spotkałam jeszcze takiego, który by mi dorównał – chwali się Magda. – Prędzej czy później okazuje się, że macho ma mózg wielkości orzeszka albo w łóżku zachowuje się jak fajtłapa.

Patrzę na tę 32-letnią kobietę i czuję jej cierpienie, lęk, rozczarowanie. Magda walczy z mężczyznami, bo to jej jedyny sposób na wchodzenie w relacje. Jej ojciec chorował na schizofrenię. – Bałam się jego szaleństwa w oczach, płakałam, kiedy sanitariusze karetki ubierali go w kaftan i zabierali do psychiatryka. Kiedy ojciec miał remisję, graliśmy w szachy. Był w tym mistrzem, a ja chciałam mu dorównać. Pierwszy raz wygrałam z nim, kiedy miałam osiem lat. Był ze mnie dumny, a ja przestraszyłam się, że nasze gry się skończą, że moja kolejna wygrana spowoduje nawrót choroby – opowiada. Matka Magdy była typem ofiary, uległej, bezradnej wobec choroby męża, zbyt słabej, by ochronić przed nią dziecko.

Ojciec – nieobecny z powodu choroby, pracy, zaangażowania w romans czy z jakiejkolwiek innej przyczyny – i matka – bezradna, zależna, wpajająca małej dziewczynce przekonania w stylu: „Mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta – szyją” czy: „Przez żołądek do serca mężczyzny” – to zwykle rodzice typowej silnej kobiety. Konsekwencje? Dziewczyna wchodzi w dorosłe życie przekonana, że mężczyzna równa się rozczarowanie, a jedynym sposobem, by tego uniknąć, jest być silniejszą od własnej matki. Tylko że taka siła płynie z desperacji, a nie z autentycznej mocy.

Przyznać się do słabości

Magda przez całe życie walczyła z mężczyznami, ale jej wygrane były jednocześnie porażkami. Nawet jeśli facet nie odchodził, to ona go zostawiała, bo przecież „miał być wilkiem stepowym, a nie kanapowym pieskiem”.

Praca terapeutyczna z silnymi kobietami nie jest wcale prosta. Rozczarowane słabością mężczyzn, niedopuszczające do głosu własnej słabości, w terapeucie poszukują siły. Kiedy pewnego dnia, podczas sesji, powiedziałam Magdzie, że jestem przeziębiona, zawiesiła terapię. Pojawiła się po półrocznej przerwie. – Może się pani z tego śmiać, ale przez ten czas chodziłam do terapeutki, która pracuje z przekonaniami korowymi – powiedziała, uważnie obserwując moją reakcję. – Wspólnie odkryłyśmy, że moje podstawowe przekonanie korowe brzmi: „Rolą kobiety jest cierpienie zadawane z rąk mężczyzn”. Muszę je przeżyć, bo jest częścią mnie.

Najważniejsze było to, że Magda przyznała sobie prawo do cierpienia. To był ważny krok na drodze do odkrywania, akceptowania i integrowania własnej słabości.

Bo silna kobieta może zaprzeczać, że ma w sobie również słaby, miękki kawałek, ale to właśnie powód jej ambiwalencji w stosunku do mężczyzn. Dopóki nie odkryje i nie zintegruje swojej słabości, jej siła nie będzie autentyczna. Szuka silnego faceta z tęsknoty, by choć na chwilę móc wejść w rolę bezradnej, potrzebującej opieki, ale tak bardzo boi się swojej słabości, że żaden mężczyzna nie jest wystarczająco silny, by się nią zaopiekować.

Udomowiony Samotny Wilk

Współczesne silne kobiety cierpią na syndrom Madonny – amerykańskiej piosenkarki, ikony seksu, odgrywającej w swoich wideoklipach rolę władczyni pomiatającej stadem supersamców albo ofiary zniewolonej przez muskularnych mężczyzn. – Jak to możliwe, że jedna i ta sama osoba, pragnąc wyrazić siebie, wybiera tak skrajnie różne obrazy? – zastanawia się Maja Storch, psycholog, terapeutka, autorka książki „Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną”. Jej zdaniem ów wewnętrzny konflikt pomiędzy byciem silną i niezależną kobietą a skrywaną w głębi duszy słabą, szukającą opieki dziewczynką, to główny powód nieudanych związków, bezustannej walki z mężczyznami, coraz większego dystansu pomiędzy zniewieściałymi/metroseksualnymi facetami i męskimi/dominującymi kobietami, zaniku bliskości i intymności.

Typowej Tygrysicy (tak nazywa silne kobiety autorka książki) wydaje się, że doskonale zna swoją siłę. Potrafi zadbać o siebie, systematycznie wspina się po szczeblach kariery, jest jak król Midas, który wszystko, czego dotknie, zamienia w złoto, co w praktyce oznacza, że jeśli czegoś naprawdę chce, to świat nie śmie się jej sprzeciwić. Od przedszkola wie, że by zaistnieć, nie potrzebuje podpórki w postaci mężczyzny, męskie ramię „do wypłakania” to nie jej bajka. Idzie przez życie jak burza, nie zraża się przeciwnościami losu, i tylko w sferach męsko-damskich przeczuwa u siebie jakiś „defekt”. Szuka silnego mężczyzny, który dorównałby jej sile i nawet go znajduje – zakochuje się w Samotnym Wilku i kocha go właśnie dlatego, że jest wiecznym włóczęgą, który nigdzie nie zagrzeje miejsca. Roztacza przed nim cały swój wdzięk, uwodzi go i na wszystkie sposoby próbuje zatrzymać przy sobie. Ale kiedy on ulegnie i wyzna jej miłość, a wędrowne traperki zamieni na wygodne domowe papucie, zasiadając z pilotem przed telewizorem – ona ma dość. Odchodzi ze wstrętem albo wystawia walizki delikwenta za drzwi i – tym razem już na dobre – postanawia żyć sama, bo na facetów nie ma co liczyć.

Cień lalki Barbie

Mijają miesiące, lata, a w sercu Tygrysicy budzi się tęsknota i nadzieja, że gdzieś na świecie jest jednak ten jeden jedyny egzemplarz, którego nie zwiedzie jej pewność siebie, który, wbrew protestom, potraktuje ją po prostu jak kobietę, zaopiekuje się i poprowadzi przez życie. I pojawia się – Rycerz, oczywiście na białym koniu. Uwodzi, czaruje, daje obietnice: „Kochanie, już nie musisz się o nic martwić, razem będzie nam łatwiej”. Ona czuje, jak jej serce wyrywa się do niego, jak za moment… wpadnie, no właśnie, w sidła zniewolenia. A ona nie chce przecież stać się jedną z tych słodkich idiotek – lalek Barbie, naiwnych kobietek wieszających się na męskim ramieniu. Budzi się jak ze złego snu, tupie nogą i krzyczy: „O nie, to nie dla mnie. Słaba istotka, skoncentrowana wyłącznie na sobie, rezygnująca z osobistych aspiracji i swojego zdania, porzucająca ambicje zawodowe dla dobra dzieci, rodziny, męża? To na pewno nie ja!”.

Psycholog analityczny powiedziałby: „Pokaż mi człowieka, który doprowadza cię do furii, a ja pokażę ci twój cień”. Cień, czyli te wszystkie cechy, które należą do naszej osobowości, ale nie są przez nią uświadamiane, a wręcz przeciwnie – wyparte lub odszczepione. A im bardziej skrajne formy przybiera nasza świadoma postawa, np. „jestem silną kobietą”, tym bardziej skrajnie zachowuje się nasz cień: „jestem taka słaba”.

Co powinna zrobić Tygrysica? Powinna przyjrzeć się spokojnie, bez cienia ironii i obrzydzenia, owym słodkim idiotkom, lalkom Barbie, którymi tak pogardza. To one, a nie ona, mają mężów, dom, dzieci, pracę (może mniej ambitną, ale stałą), czyli to, o co ona walczy, czego pragnie. Bez problemu przyznają się do swojej słabości, niemocy, potrafią prosić o pomoc, a nawet wyręczać się ludźmi, manipulować z wdziękiem. Nie muszą robić wszystkiego same, potrafią zaufać i polegać na innych ludziach, i nie walczą z mężczyznami.

W każdej silnej kobiecie, podobnie jak w każdej z nas, mieszka mała dziewczynka, która ma prawo do swojej słabości. Może ją nadal ignorować, ale dziewczynka pojawia się zawsze wtedy, gdy spotyka na swojej drodze silnego mężczyznę.

Autentyczna moc

Jeśli przyjrzeć się uważnie sile Tygrysicy, to tak naprawdę jest to kolos na glinianych nogach. Ucieczka w pracoholizm, zagłuszanie samotności, np. licznymi pasjami, głoszenie wszem i wobec: „Nikogo nie potrzebuję, sama sobie poradzę”, wchodzenie w relacje z niedostępnymi mężczyznami: żonatymi albo silnie związanymi z mamusią.

– Zwykle zakochuję się w lekarzach albo w starszych facetach, którzy traktują mnie jak swoją córeczkę – opowiada Iwona, moja pacjentka, kolejna Tygrysica. – Dlaczego nie potrafię znaleźć sobie kogoś w moim wieku, samodzielnego i silnego faceta?

To proste. Tygrysica jest w stanie wejść w swoją słabość jedynie w chorobie albo w roli małej dziewczynki. Tak się dziwnie składa, że kiedy choroba mija, silny pan doktor pokazuje swoje wady i niedoskonałości, a tatuś wielbi nadal swoją małą dziewczynkę, ale zamiast zaprosić do sypialni, mówi: „Kochanie, zostańmy przyjaciółmi”.

Maja Storch twierdzi, że przełom w terapii silnej kobiety następuje, kiedy pacjentka pozwoli sobie na łzy, zaakceptuje własną bezradność i samotność. Z kolei z moich doświadczeń wynika, że prawdziwe Tygrysice czerpią siłę ze swojej męskiej części osobowości. Dlatego nakłanianie ich do analizowania emocji, płaczu „prosto z brzucha”, proszenia o pomoc w kobiecy sposób czy uczestnictwa w kobiecych kręgach – to kompletna pomyłka. Bywa, że przełom następuje sam, po jakimś z pozoru błahym zdarzeniu.

– Stałam w korku. Obok mnie było mnóstwo samochodów, a ja poczułam się tak, jakbym była sama jedna na świecie – opowiedziała Iwona na kolejnej sesji. – Po raz pierwszy od dawna popłakałam się. Ale zaraz potem poczułam taką wewnętrzną moc, uwierzyłam, że naprawdę sobie poradzę. Już wiem, że potrzebuję mężczyzny, który byłby dla mnie partnerem, który naprawdę byłby świadomy własnej wartości. Żeby żadne z nas w oczach drugiego nie szukało potwierdzenia swojej siły. Jak dwa konie w jednym zaprzęgu.

Bo jeśli silna kobieta wreszcie odkryje swoją prawdziwą moc, przestanie bać się swojej słabości. Wtedy są duże szanse, że trafi na mężczyznę takiego samego jak ona.

Nie bój się słabości

  • Zastanów się, co oznaczają dla ciebie męskie gesty, np. otwieranie przed tobą drzwi, podawanie płaszcza, obdarowywanie kwiatami? Co czujesz, kiedy mężczyzna w taki sposób cię traktuje? Jeśli sprawia ci to przyjemność, ale boisz się do tego przyznać, bo nie jesteś słodką idiotką, zaakceptuj fakt, że to twoja mała dziewczynka pragnie takiej atencji i nie odrzucaj tych gestów.
  • Pozwól dopieścić swoją małą dziewczynkę… własnemu ojcu. Bez względu na to, ile masz lat, ciesz się, że ojciec troszczy się o ciebie, zdrabnia twoje imię, celebruje Dzień Dziecka. Być może chce ci w ten sposób wynagrodzić czasy dzieciństwa, kiedy był niedostępny, może dopiero teraz dojrzał do roli ojca.
  • Pamiętaj, że brak walki nie oznacza przegranej. Kiedy np. stracisz pracę albo poniesiesz jakąś porażkę – zanim staniesz do walki, sprawdź, czy to, o co walczysz, naprawdę ma dla ciebie znaczenie. Silne kobiety nie cierpią strat. Jednak często okazuje się, że tracą to, co nie było dla nich. Być może od dawna nie lubiłaś swojej pracy, ale nie miałaś odwagi z niej zrezygnować więc… praca zrezygnowała z ciebie.
  • Przyznawaj sobie prawo do bycia: chorą, zmęczoną, bezradną czy czegoś niepotrafiącą. Wejdź w tę słabość i przekonaj się, że świat z tego powodu nie przestanie istnieć. Kiedy zaakceptujesz swoją słabość, odkryjesz, że tkwi w niej także siła.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze