1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Cztery tendencje – sprawdź, do której grupy należysz: prymusów, sceptyków, obowiązkowych czy buntowników

Cztery tendencje – sprawdź, do której grupy należysz: prymusów, sceptyków, obowiązkowych czy buntowników

Jeśli poznamy swoją tendencję, mamy szansę lepiej zrozumieć siebie i innych. (Fot. iStock)
To, jak reagujesz na oczekiwania własne i świata, mówi wiele o twojej motywacji. Jak twierdzi badaczka Gretchen Rubin, kiedy odkryjesz, do której grupy należysz: prymusów, sceptyków, obowiązkowych czy buntowników – łatwiej ci będzie zrozumieć siebie, znaleźć pracę marzeń i zwiększyć satysfakcję w relacjach.

Wyobraź sobie, że jutro zaczynasz wyczekiwany, od dawna zaplanowany urlop. Za tobą ciężki rok, obiecałaś sobie i rodzinie, że dziś po wyjściu z pracy (punktualnie, jak rzadko do tej pory) służbowego laptopa schowasz głęboko do szafy i włączysz tryb wakacyjny. Z niecierpliwością patrzysz na zegarek: ,,Uff, jeszcze dwie godziny i…”. Do pokoju wchodzi twój szef. Jego mina nie wróży niczego dobrego. „Wiem, że od jutra ma pani urlop, ale to zadanie mogę powierzyć tylko pani. Tylko do pani mam zaufanie. Do końca tygodnia musimy się z tym wyrobić. To nasz najważniejszy klient. Oczywiście może pani pracować zdalnie” – mówi. Co ty na to?

Jak uratować swój urlop?

Gdyby to mnie szef próbował zepsuć urlop, w pierwszym odruchu prawdopodobnie bym się zgodziła, w końcu to mnie jednej może zaufać, docenia mnie, jestem dla niego ważna (ja czy moja praca?). Już w drodze do domu poczułabym narastającą wściekłość: „Co ja powiem rodzinie? Obiecałam im superwakacje”. Ta wściekłość prawdopodobnie obróciłaby się przeciwko nim, w końcu na najbliższych złościć się najbezpieczniej. Dostałoby się im za szefa despotę, za moją nieumiejętność odmawiania, bo „ja jedna w tym domu się zaharowuję”. Pod wieczór poczułabym wyrzuty sumienia, a w mojej głowie zaczęłyby powstawać spiskowe scenariusze z serii „jak uniknąć zbyt pochopnie złożonej obietnicy, tak by wilk był syty i owca cała”. Owa chęć nakarmienia owcy i wilka to nic innego jak znalezienie kompromisu pomiędzy zaspokojeniem oczekiwań własnych i świata.

Gretchen Rubin, badaczka i autorka książki „4 tendencje. Poznaj profile osobowości, aby żyć i działać skuteczniej” (wyd. Studio Emka) odkryła, że każdy z nas należy do jednej z czterech grup, zwanych tendencjami:

  • prymusów, którzy bez trudu akceptują zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne oczekiwania;
  • sceptyków, którzy kwestionują wszystkie oczekiwania i spełniają je tylko wtedy, gdy uznają za uzasadnione, co oznacza, że najczęściej akceptują tylko te wewnętrzne;
  • obowiązkowych, którzy nie mają problemu z oczekiwaniami zewnętrznymi, ale z wewnętrznymi kiepsko sobie radzą;
  • buntowników, dla których każde oczekiwanie to wróg numer jeden.

Z badań Rubin, która samą siebie klasyfikuje jako prymuskę, wynika że najliczniejszą grupę (41%) tworzą obowiązkowi. Drugie miejsce zajmują sceptycy. Prymusi stanowią 19%, a buntownicy 17%. Jak twierdzi Rubin, nasza tendencja jest genetycznie zaprogramowana; nie ma na nią wpływu kolejność narodzin, nie zależy od środowiska rodzinnego, płci ani religii, nie ma związku z ekstrawersją ani introwersją, nie jest zależna od tego, czy jesteś w domu, w pracy czy z przyjaciółmi. Jedyne, co ma wpływ na jej ekspresję, to typ osobowości.

Jeśli poznamy swoją tendencję, mamy szansę lepiej zrozumieć siebie i innych. Na przykład dlaczego mniej lub bardziej lubimy pewne rodzaje pracy, przyjaźnimy się tylko z określonymi typami ludzi, a inne drażnią nas na wyrost. Choć stare porzekadło, używane również przez terapeutów, głosi, że oczekiwania są źródłem rozczarowania, to samowiedza na temat stosunku do nich pozwoli nam tak sterować okolicznościami życiowymi, aby bardziej odpowiadały naszej tendencji. Jednym słowem, jeśli dowiesz się, jakim jesteś „typkiem” w dziedzinie oczekiwań, być może twój urlop da się jeszcze uratować.

Aby poznać swoją tendencję, możesz rozwiązać test – znajdziesz go w książce Rubin lub na jej stronie (quiz.gretchenrubin.com). Wybieraj odpowiedzi, które wydają ci się na ogół prawdziwe w odniesieniu do ciebie; nie szukaj wyjątków od reguły ani nie skupiaj się na jednej dziedzinie życia. Ta sama liczba odpowiedzi dla dwóch tendencji nie oznacza, że twój charakter jest kombinacją tych tendencji. Wybierz tę, która określa cię trafniej. Znasz siebie najlepiej. Jeśli uważasz, że inna tendencja opisuje cię właściwiej, zaufaj sobie.

Robię to, co słuszne, nawet jeśli nazywają mnie sztywniakiem

To podstawowa dewiza prymusa, który chętnie spełnia wszystkie oczekiwania. Prymus spokojnie (zupełnie nie mam pojęcia, w jaki sposób) zadowoliłby szefa i świetnie bawił się na urlopie. Wydaje się, że jego doba jest z gumy, więc bez problemu tak zorganizowałby sobie czas, że ani praca, ani odpoczynek by nie ucierpiały.

Jego główne zalety to: operatywność, samodzielność, sumienność, wnikliwość. Jednak bywa również nieelastyczny (na pewno cierpi na bóle kręgosłupa) i asekurancki. Nie ma poczucia humoru i bywa drętwy i niepewny siebie, gdy reguły są dwuznaczne lub nieokreślone. Za to jest samodzielny, bez trudu dotrzymuje terminów, punktualnie przychodzi na spotkania, nie potrzebuje nadzoru, ponaglania, pouczeń ani kar, by robić to, co trzeba. Przepisy i reguły po prostu go fascynują. Rubin – typowa prymuska – twierdzi, że kiedy kątem oka zauważa jakiś regulamin, np. wywieszony przy basenie albo w firmowej kuchni, nie może się oprzeć, żeby go nie przeczytać, no i oczywiście skrupulatnie przestrzega wszystkich jego punktów. Dla prymusa wewnętrzne oczekiwania są równie ważne, jak zewnętrzne – jeśli sobie coś postanowi, to nie ma zmiłuj. Dlatego prymus może zawsze na siebie liczyć, bardziej niż na kogokolwiek innego. W życiu czuje się wolny i kreatywny; może zrealizować każdy plan. Nie jeść słodyczy, jeśli tylko tak zdecyduje, zrezygnować z pracy i wyjechać w podróż dookoła świata, a po powrocie pracować po 24 godziny na dobę, bo taki ma plan. Jednak bywa mu również trudno, a i z nim jest niełatwo (np. gdy ludzie odrzucają jego oczekiwania, nie potrafią im sprostać albo je kwestionują). Czuje się zaniepokojony, kiedy inni postępują niewłaściwie. Nie potrafi delegować obowiązków, bo brak mu zaufania, że inni sobie z nimi poradzą równie dobrze jak on. Nie potrafi kontrolować innych ludzi, bo sam nie potrzebuje zewnętrznej kontroli. Nie cierpi zmian procedur, nawyków i terminów. Bywa mało elastyczny.

Zgodzę się, pod warunkiem że mnie przekonasz

Oto sceptyk we własnej osobie. Kieruje się głównie własnymi motywacjami, nie akceptuje autorytetu, jeśli nie poda on uzasadnienia, które ma sens. Ciekawe, czy nasz szef przekonałby sceptyka do pracy na wakacjach?

Główną zaletą sceptyka jest obiektywizm – podejmuje decyzje na podstawie wyczerpujących informacji, jest skuteczny w działaniu, samodzielny, nie poddaje się manipulacji, kieruje się głównie wewnętrznymi pobudkami. Jest solidny i szczery. Nie uznaje zasad dla samych zasad. Zwykle rozważa wszystkie za i przeciw.

Za to kwestionuje wszystko, co się da, potrafi podawać w wątpliwość nawet powszechnie przyjęte zwyczaje i założenia, np. ,,Czy warto brać ślub?”. Bywa, że cierpi na paraliż decyzyjny; w nieskończoność zbiera dane, analizuje, rozważa za i przeciw, rozpatruje kolejne możliwości, a przecież w życiu czasami trzeba podjąć błyskawicznie decyzję. To jedna z podstawowych wad sceptyka. Może stać się maniakiem, nie potrafi kończyć spraw, które inni uważają za zamknięte, rzadko bywa zadowolony zarówno z siebie, jak i z innych. Nadmierna dociekliwość sceptyka może spowodować popełnienie błędu, np. kiedy lekarz wyda zalecenia, sceptyk potrafi godzinami zastanawiać się, czy to był na pewno najlepszy lekarz i czy jego porady są najskuteczniejsze, a tymczasem choroba robi swoje.

No cóż, życie ze sceptykiem z pewnością nie jest rajem na ziemi. Wielogodzinne z nim dyskusje przypominają scenariusz rozmowy z dzieckiem, w stylu: ,,A dlaczego po nocy przychodzi dzień?”. Sceptyk podaje w wątpliwość wszystkie oczekiwania i spełnia je tylko wtedy, gdy uważa za uzasadnione, co oznacza, że tak naprawdę spełnia jedynie wewnętrzne oczekiwania. Obcując ze sceptykiem, warto nauczyć się stosować takie sztuczki, które sprawią, że twoje oczekiwania przyjmie jako swoje własne.

Możesz na mnie liczyć i liczę, że będziesz na mnie liczyć

Oto typ obowiązkowy, dla którego na pierwszym miejscu znajdują się oczekiwania innych ludzi. Nasz szef z łatwością wmanipulowałby go w pracę na urlopie. Obowiązkowy budzi się rano i myśli: „Co muszę dziś zrobić i dla kogo?”. Jest mistrzem spełniania wymagań i dotrzymywania terminów. Ze względu na silne poczucie obowiązku bywa świetnym przywódcą, kolegą, przyjacielem i członkiem rodziny (ciekawe, jak zadośćuczyni tej rodzinie pracę na urlopie). Wewnętrzne oczekiwania spełnia, zapewniając sobie zewnętrzną kontrolę, w końcu szef wie lepiej, czego obowiązkowy potrzebuje. Praca na urlopie? A dlaczego by nie, skoro firma tego potrzebuje? Nic dziwnego, że obowiązkowy jest podatny na przepracowanie i wypalenie. Ma kłopoty z odmawianiem i stawianiem granic. Wewnętrzne oczekiwania są dla niego nie lada wyzwaniem. Choćby bardzo chciał je spełnić, np. ćwiczyć, żeby zrzucić zbędne kilogramy, nauczyć się języka obcego albo założyć własną firmę – prawie na pewno mu się nie uda. Chyba że zadanie zleci mu ktoś z zewnątrz i rozliczy z wyników.

Obowiązkowy w pracy wywiąże się z najbardziej bzdurnego zadania, ale za skarby świata nie zmotywuje się (sam z własnej woli), żeby naprawić cieknący kran w łazience, oddać samochód do przeglądu czy odpisać na maila. Chyba że partner każe i rozliczy z efektów.

Jeśli jesteś typem obowiązkowego i trudno ci spełniać swoje wewnętrzne oczekiwania, możesz skorzystać z metody opisanej w książce Rubin, która przytacza list otrzymany od obowiązkowego: „Chciałem wstawać wcześniej, ale mieszkam sam. Napisałem więc wstydliwy tekst do zamieszczenia na FB, a platforma ma go wysyłać codziennie rano o ósmej w formie posta – chyba że wstanę wcześniej i go anuluję”. Przyznacie, że genialne.

Nie zmusisz mnie do niczego ani sam się do niczego nie zmuszę

To dewiza króla świata, czyli buntownika. Już widzę minę szefa, kiedy proponuje buntownikowi pracę na urlopie i słyszy jego odpowiedź.

Buntownik podąża za swoimi autentycznymi pragnieniami, jest spontaniczny, niezależny i niekonwencjonalny. Odrzuca wszystkie oczekiwania, zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Chce robić tylko to, co mu się podoba, po swojemu i wtedy, kiedy ma na to ochotę. Buntuje się, ilekroć ktoś mu coś nakazuje, sugeruje, a nawet go prosi. Działa tylko wtedy, gdy ma poczucie wyboru, wolności i ekspresji własnego „ja”. Ma w nosie argumenty: „Musisz”, „Powinieneś”, „Inni na ciebie liczą”, „Obiecałeś” itp. Czasami można go zachęcić do działania argumentami w stylu: „Będzie fajnie”, „Mówiłeś, że tego chcesz”, „To wydaje się ważne, a co ty o tym myślisz?”.

Jeśli buntownik coś robi, to tylko dlatego, że tak zdecydował. Wtedy daje z siebie wszystko, w myśl zasady: „Już ja wam pokażę, na co mnie stać”. Buntownik przywiązuje ogromną wagę do samorealizacji; działa zgodnie z wyznawanymi przez siebie wartościami, lubi robić wszystko we własny, często oryginalny sposób. Najlepiej radzi sobie bez żadnych oczekiwań. Jest niechętny do współpracy, bywa niedelikatny, nie uznaje żadnych kompromisów. Zadania wymagające planu i konsekwencji działają na niego jak płachta na byka. Żyje i zachowuje się tak, jakby nie obowiązywały go żadne normy, ma w nosie, co inni myślą na jego temat. Niespokojny duch; ciągle go nosi, zmienia pracę, związki, przyjaciół, miejsce zamieszkania.

Życie w towarzystwie buntownika bywa trudne, jemu samemu nie jest wcale łatwo wytrzymać z samym sobą. Łamacz zasad, reguł i powszechnie panujących obyczajów reaguje sprzeciwem nawet wtedy, gdy sam czuje, że jego opór jest autodestrukcyjny, szkodliwy czy sprzeczny z jego własnymi pragnieniami. Jedyna rada na buntownika to – jak pisze Rubin – poruszyć jego serce.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze