1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Czego boi się narcyz?

Czego boi się narcyz?

Osoba z narcystycznym zaburzeniem osobowości cierpi na potworne deficyty miłości, również miłości własnej. (Fot. iStock)
Osoba z narcystycznym zaburzeniem osobowości cierpi na potworne deficyty miłości, również miłości własnej. (Fot. iStock)
Rozprawmy się z wreszcie z mitem, że narcyz to ktoś zakochany w sobie. Osoba z narcystycznym zaburzeniem osobowości cierpi na potworne deficyty miłości, również miłości własnej. Gdyby narcyz pokazał, kim jest naprawdę, naraziłby się na odrzucenie… Narcyzm – co to za przypadłość? Czego boi się narcyz? Co go zaboli? Czy narcyz wie, że jest narcyzem? Rozmowa z psycholożką i socjolożką Urszulą Struzikowską-Marynicz. 

Mityczny Narcyz – kto to taki? Często zakładamy, że to człowiek zachwycający się swoją urodą, zakochany w sobie oraz przestroga przed samouwielbieniem. Kim jest narcyz z psychologicznego punktu widzenia?
Rzeczywiście powszechnie o narcyzie mówi się: „egoista”, „zadufany w sobie”, „snob”, „chwalipięta” itp. Po części każde z tych funkcjonujących w mowie potocznej określeń odzwierciedla rzeczywiste cechy narcyza, czyli osoby, która cierpi z powodu narcystycznego zaburzenia osobowości. Podkreślam tu słowo „cierpi”, ponieważ w potocznym rozumieniu ulegliśmy mitowi o tym, że jest to osoba „zakochana w sobie”, tymczasem narcyzm nie ma nic wspólnego z miłością – tak własną jak i wobec nikogo innego. Zaburzenie osobowości tego typu zakwitło w osobie właśnie z powodu deficytu miłości w dzieciństwie, zatem miłości stabilnej, bezpiecznej i bezinteresownej.

Widać tu pewną sprzeczność, bo narcyz to osoba, która wydaje się być niezwykle pewna siebie, silna. Jeśli jednak cierpi z powodu deficytu miłości, jaką funkcję w narcyzmie pełni ta maska wywyższania się, którą nakłada? Czego boi się narcyz? Jak zachowuje się obrażony narcyz?
Narcystyczne zaburzenie osobowości można rozpatrywać w kategorii mechanizmu obronnego przed poczuciem odrzucenia. Miłość jest naturalną potrzebą każdego z nas, wpisaną w nasz prawidłowy rozwój. Ktoś, kto nie doświadczył w sposób autentyczny bezwarunkowej miłości na wczesnym etapie życia, nie nauczył się jak kochać, jak być kochanym – nie potrafi miłości zarówno jej przyjąć, jak i odwzajemnić. Kluczem do zrozumienia tego procesu jest akceptacja stanowiąca ważny komponent miłości, której osoba narcystyczna nie otrzymała w procesie swojego psychospołecznego rozwoju.

Narcystyczne zaburzenie osobowości zwykle rodzi się w dzieciństwie, kiedy dziecko wyrasta w środowisku, które nie akceptuje go takim, jakim jest w rzeczywistości. W relacji z narcystycznym rodzicem młody człowiek uczy się, jaki powinien być, aby zadowolić dorosłych. Czyli jak się zachowywać i co robić, żeby być widzianym, zauważonym, aby nie dostać lania albo żeby zasłużyć na pochwałę, żeby przynieść rodzicom satysfakcję, zadowolenie, być im przydatnym i nie zostać dzięki temu odrzuconym.

Czego boi się narcyz? Maska, którą noszą narcyzi, to mechanizm obronny przez prawdą. Bo przekonanie kluczowe o sobie samym w przypadku narcyza jest bardzo bolesne i wynika właśnie z narcystycznego zranienia: „Gdybym pokazała/pokazał, jaka/jaki jestem naprawdę, to naraziłabym/naraziłbym się na odrzucenie” albo „Gdyby ludzie wiedzieli o mnie wszystko to, co ja wiem, co czuję, to nikt by mnie nie pokochał” – tak myśli osoba z tego typu zaburzeniem. I stąd ta postawa – najlepiej być perfekcyjnym, brylującym czy bezwzględnym, bo wówczas zapewniam sobie bezpieczny poziom życia, prestiż, szacunek innych, nie daję powodu, by mnie odrzucać, inni mają mnie za co podziwiać, jestem dla nich atrakcyjny i mnie nie zostawią. A w rzeczywistości ludzie nie reagują na „idealne” osoby pozytywnie i ufnie, nie lubią czuć się gorsi od innych, potrzebują relacji opartych na równowadze i wymianie atencji, nie zaś na podziwianiu i adorowaniu kogoś, w czyjej obecności czują się kimś nieważnym. To, co lubimy w innych, to to, że są ludźmi z krwi i kości, podobnymi do nas.

Czyli wychowanie jest kluczowym elementem w procesie narodzin narcyza?
Tak, warto to podkreślić, że za przyczyny powstania i rozwoju narcystycznego zaburzenia osobowości przede wszystkim przyjmuje się niekonsekwentną czy niedbałą opiekę nad dzieckiem oraz brak prawidłowych zasad wychowawczych, jak również doświadczanie przez dziecko różnego rodzaju przemocy, nadmiernej krytyki i kontroli czy wychowanie w warunkach, w których dziecko nie może być autentycznym sobą, bo to naraża je na odrzucenie ze strony rodzica. Wówczas stara się ono być takie, jakim rodzic chce je widzieć, jak wykreował sobie jego postać i rolę.

W takich warunkach wychowawczych u dziecka powstaje zniekształcony obraz siebie samego – doświadcza ono ogromnej różnicy pomiędzy tym, jakie jest, a jakie powinno się stać, chcąc za wszelką cenę otrzymać od rodzica uwagę, względy. To, co z perspektywy dziecka interpretuje ono jako miłość, jest w rzeczywistości stosunkiem warunkującym okazywane dziecku uwagę, względy czy namiastkę czułości jedynie wówczas, gdy realizuje ono scenariusz rodzica. Inaczej mówiąc: do momentu, w którym narcystyczny rodzic nie uzna, że dziecko go zawiodło, utożsamia je ze sobą, natomiast jeśli uzna, że dziecko w jakikolwiek sposób przynosi mu wstyd, zagraża ujawnieniem wstydliwych dla rodzica treści, naraża na szwank reputację rodzica, dziecko podlega natychmiastowej dewaluacji, odtrąceniu, karze i zwiększeniu poziomu kontroli nad nim.

Nieakceptacja i życie według „życzenia rodzica” skutkują w dorosłym życiu tym, że narcyz funkcjonuje w konflikcie pomiędzy tym, kim powinien być, a tym, kim naprawdę czuje, że jest lub chciałby się stać.

W jakich domach rodzą się narcyzi?
Rodziny, w których narcyzi zakwitają i rozkwitają w zaburzonej strukturze swojej osobowości, są dwojakie: mogą to być środowiska wysokodysfunkcyjne i tak zwane dobre domy. Tam, gdzie jest przemoc, alkohol, zaniedbania, dziecko wchodzi najczęściej w rolę bohatera rodzinnego czy maskotki – przyjmuje rolę, która jest dla niego najbezpieczniejsza. Dba o samego siebie, bo nikt nie dba o nie, przynosi rodzinie honor i dumę, jest silne i kompetentne, bo na co dzień podlega całkowitej dewaluacji, a bycie „bezużytecznym” dla rodziny zagraża odrzuceniem.

W tak zwanych „dobrych domach”, których złudzeniom bardzo często ulegamy, zdarzają się również rażące zaniedbania emocjonalne wobec dziecka czy nieakceptowanie go. Wówczas podobnie dziecko wciskane jest w określone role, w których nie ma możliwości być sobą, ale rodzicom się te kreacje podobają, bo przynoszą rodzinie prestiż, podnoszą wizerunek, realizują to, czego oni sami zrealizować nie zdołali.

Tych ról może być wiele i często się przenikają: „złote dziecko”, „kozioł ofiarny”, „maskotka”, „bohater”, „dziecko niewidoczne”.

Wychowanie dziecka bez akceptacji, bliskości i poczucia bezpieczeństwa w relacji z rodzicami skutkuje tym, że w dalszych etapach życia uważa ono wrażliwość i autentyczność za słabość oraz wyraża przekonanie, że na szacunek i miłość należy sobie zasłużyć. Nie tylko dotyczy to zasługiwania przez kogoś na jego szacunek i miłość, ale również sam narcyz stara się nieustannie zapracować na szacunek i miłość, dzięki którym spodziewa się, że uniknie odrzucenia, odizolowania, zniknięcia ze świecznika społecznego, na którym pragnie pozostać, upatrując w nim zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa.

Narcyz cały czas coś udowadnia. Co zaboli narcyza najbardziej?
Osoba narcystyczna swoją kruchą samoocenę stara się zamaskować za misternie konstruowanym wrażeniem omnipotentnego, wszechstronnego, ważnego, kompetentnego, silnego.

Próbuje kontrolować otoczenie i traktuje ludzi przedmiotowo – ma przekonanie, że to da mu korzystną pozycję w towarzystwie, społeczeństwie, świecie, a ponieważ relacje zagrażają odrzuceniem, nie angażuje się w nie. Bywa bezwzględny, nie przejmuje się dobrem innych, często przekracza ich granice, ponieważ granice chwieją jego poczuciem bezpieczeństwa i wpływu, potrzebą kontroli nad sytuacją. Zatem granice dla narcyza muszą zostać w jego poczuciu zniesione. Innych, subtelnych granic obyczajowych nie dostrzega, gdyż taka umiejętność wynika z empatii, a ta cecha u osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości uległa zniekształceniu albo jest w deficycie.
Tak naprawdę narcyz nie ufa ludziom, odczuwa samotność i żywe jest w nim przekonanie, że świat mu zagraża. W efekcie czuje potrzebę silnej koncentracji na sobie i poszukiwania wszystkiego, co choćby pozornie zaspokoi podstawową potrzebę każdego z nas: przetrwania i związanego z nią koniecznego bezpieczeństwa oraz akceptacji.

Narcyz to osoba, która szuka potwierdzenia swojej wartości?
U osób z narcystycznym zaburzeniem osobowości poczucie własnej wartości jest mocno warunkowane pozytywnymi wzmocnieniami, czyli pochwałami, aprobatami ze strony otoczenia i tego w jaki sposób osoby te oceniane są przez innych ludzi: rodziców, szefów, partnerów. Osoba z niskim poczuciem własnej wartości, żeby czuć się ważna, musi być kimś szczególnie ważnym, coś osiągnąć, coś zdobyć, mieć, trzymać się konkretnej grupy posiadającej szczególne znaczenie społeczne, prestiż, władzę. I tak naprawdę to jest studnia bez dna, bo takie osoby, które nie wierzą w siebie i mają niską samoocenę, zawsze potrzebują przeglądać się w oczach otoczenia, potwierdzać nieustannie że są ważne, wyjątkowe, że nikt ich nie odrzuci.

Zdrowego poczucia własnej wartości nabieramy zazwyczaj dlatego, że ktoś nas akceptuje takimi, jakimi jesteśmy, wiemy, kim chcemy być, i możemy do tego dążyć.

Kto to jest narcyz? Jakie cechy definiują narcystyczne zaburzenie osobowości?
Zgodnie z kryteriami przyjętymi przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne osobę o tym rysie osobowości charakteryzują takie cechy, jak:

  1. Poczucie wielkości i wyższości nad innymi osobami;
  2. Fantazjowanie na temat własnego uprzywilejowania, wszechmocy, sukcesów, wpływu na innych, urody;
  3. Posiadanie przekonania o własnej wyjątkowości oraz o tym, że ponieważ jest się kimś wyjątkowym i uprzywilejowanym, to należy utrzymywać relacje jedynie z instytucjami i osobami o równie wyjątkowych pozycji i prestiżu;
  4. Oczekiwanie specjalnego traktowania, nadmiernego podziwu i szczególnego szacunku;
  5. Posiadanie przekonania o swoim uprzywilejowaniu, stąd roszczeniowość i wysokie wymagania wobec innych osób, awanturowanie się, konfliktowanie się z otoczeniem poprzez arogancki stosunek do innych osób;
  6. Wykorzystywanie innych ludzi;
  7. Brak empatii;
  8. Przekonanie o tym, że inni zazdroszczą osobie narcystycznej, podczas gdy w rzeczywistości sam narcyz zazdrości innym;
  9. Arogancja, impulsywność, które prezentowane są w relacjach społecznych.

W książce „W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej” została postawiona teza, że relacje narcystyczne nie zdarzają się zupełnie przypadkowo. Czy to znaczy, że niektóre typy osobowości mogą przyciągać narcyzów? Kogo szanuje narcyz?
Myślę, że autorka książki ma na myśli sytuacje, w których w relacje z osobą narcystyczną wchodzi ktoś, kto przez wcześniejsze doświadczenia z dzieciństwa zna pewne schematy i nauczył się w nich funkcjonować; stanowią one dla niego pewnego rodzaju „normę”. Na przykład sytuacja, w której osoba pochodząca z rodziny, gdzie występował alkoholizm jednego z rodziców, wiąże się w życiu dorosłym z osobą uzależnioną od alkoholu. Dzieje się tak, ponieważ nieświadomi traumy i jej konsekwencji często powielamy wzorce relacji, w których nauczyliśmy się przetrwać i poruszać po tego typu przestrzeniach. Robimy to automatycznie, wybierając nieświadomie wzorce dla nas znane i sprawdzone. Mamy też pewien kompleks w sobie, nadzieję, że tym razem problem zażegnamy, uratujemy partnera, pokonamy trudności, będziemy silniejsi niż wtedy, gdy jako dzieci byliśmy bezbronni i zależni.

Osoby, które ulegają wpływowi narcystycznej jednostki i wikłają się z nią w relację, z dużym prawdopodobieństwem są osobami wychowywanymi przez narcystycznego rodzica lub w innych traumatycznych okolicznościach, w których normą, do jakiej przywykły, były trudności wynikające z ról panujących w rodzinie i jej dysfunkcji. Takie osoby dorastały w zniekształconym obrazie miłości i bliskości, posiadając przekonanie, że nie zasługują na miłość, o którą nieustannie muszą zabiegać. Osoby wiążące się z osobowością narcystyczną to nierzadko osoby cierpiące z powodu zaburzeń depresyjnych, lękowych, uzależnień, o osobowości zależnej. Człowiekiem przeżywającym kryzys, funkcjonującym w słabszej kondycji psychicznej łatwiej jest manipulować, podporządkować go, wykorzystać.

Proszę jednak pamiętać również o tym, że większość z nas dałaby się z łatwością oczarować narcystycznej fikcji, w której my sami od początku relacji jesteśmy idealizowani, adorowani, traktowani jako wyjątkowi partnerzy wyjątkowego partnera.

Jeśli ktoś da się złapać w sieci narcyza, to czy da się z nim żyć? Jak radzić sobie z narcyzmem w takiej sytuacji?
Pewnie, że tak, chociaż jest to bardzo trudne. Ludzie posiadają zdolność do adaptacji w najbardziej skrajnych warunkach stresu i ograniczonych zasobów, jak w czasach epidemii czy wojny, a także w relacji indywidualnej.

Związek z osobą cierpiącą na narcystyczne zaburzenie osobowości wymaga od nas przepracowania w sobie przestrzeni własnych wartości, czyli dokonania rozrachunku tego, co jest mitem, a co faktem związanym z relacją z osobą narcystyczną, pożegnaniem tego, co nigdy nie nastąpi, oddzielenia tego, co pochodzi w relacji od osoby narcystycznej, a co jest naszym własnym przekonaniem na nasz temat.
Decydując się na relację tego typu, należy przede wszystkim zadbać o własną samoocenę, posiadanie własnej przestrzeni, zaplecza, czyli wsparcia w postaci przyjaciół, być może specjalisty, który pozwoli nam oddzielić to, co nasze, od tego, co jest nam narzucane. Kontynuowanie relacji z narcystycznym członkiem rodziny czy partnerem zakłada niejako przepracowanie żałoby po tym, czym ta relacja mogłaby być, a czym nigdy się nie stanie. To, co możemy dodatkowo zrobić, to wyciągnąć wnioski z bolesnych lekcji tych relacji, zauważyć mechanizmy, cykl relacji, zachowania zwiastujące zagrożenie agresją, a także wypracować własne granice.

Przykładowymi zasadami do opanowania przez nas w tak trudnej relacji jest:

  • zdobycie wiedzy na temat narcystycznego zaburzenia osobowości;
  • podjęcie konsultacji i wsparcia ze strony specjalisty, skorzystanie z poradnictwa specjalistycznego;
  • porzucenie nadziei, że osoba narcystyczna się zmieni;
  • przyjrzenie się sobie samym, jak reagujemy, co wyzwala w nas trudności, wobec jakich zachowań czujemy się słabi, bezsilni, uwikłani, zależni;
  • ustalenie granic w kontaktach i relacjach;
  • stanie na straży własnych uczuć, przekonań i granic, zadawanie sobie pytanie, dlaczego coś sądzę, skąd coś wiem itp.;
  • dbanie o zdrowe przyzwyczajenia;
  • odpuszczanie z udowadnianiem swoich racji, bo w tej relacji nasza racja nie ma wielkiego znaczenia dla osoby narcystycznej, a my – aby ją mieć – niepotrzebnie się wikłamy, rzucając się w walkę z wiatrakami;
  • przyjęcie tego, co dobre i ważne dla nas w tej relacji, natomiast zachowanie ostrożność, gdy jesteśmy w sposób zaskakujący adorowani lub traktowani w wyjątkowo miły sposób;
  • ufanie swojej intuicji, emocjom i doświadczeniu, przykładowo czując złość, nie czujemy jej dlatego, że jesteśmy złą osobą, ale złościmy się, bo prawdopodobnie nasze granice są przekraczane;
  • spisanie listy swoich mocnych stron, sukcesów, doświadczenia.

A kiedy orientujemy się, że nasz rodzic był albo jest narcyzem?
Do rodzica można napisać list, którego wcale nie trzeba nigdy mu wręczać czy wysyłać. Ważne, aby w takim liście w sposób autentyczny, własny wyrazić swoje uczucia, pretensje, oczekiwania, zdanie i granice. Jest to ważne z perspektywy nas samych, podobnie jak przebaczenie takiemu rodzicowi – to istotne nie dla rodzica, lecz dla uwolnienia się od trawiącego nas poczucia krzywdy, od pretensji, złości, żalu, smutku, lęku. Wszystko to jest potrzebne, aby móc wzrastać, a bolesne doświadczenia przekuć w te uzdrawiające nas samych i nasze kolejne relacje z innymi osobami.

W sytuacji, kiedy nasz rodzic z narcystycznym zaburzeniem osobowości się starzeje, możemy spodziewać się nasilania różnego rodzaju dezadaptacyjnych zachowań. Możemy być narażeni na agresję, pod wpływem której narcystyczny rodzic może zwracać przeciwko nam otoczenie czy instytucje, oskarżając nas i próbując w ten sposób kontrolować, odreagowywać własne frustracje, mścić się. Taki rodzic ma skłonność do zabiegania o utrzymanie nad nami kontroli i manipulowania otoczeniem, w tym naszą empatią i poczuciem więzi, toteż nierzadko wyolbrzymia odczuwane trudności, potrzebę uzyskania od nas wsparcia, podejmując rolę ofiary.

A kiedy narcyza spotkamy w pracy? Czy ignorowanie narcyza to dobry pomysł?
Myślę, że praca jest takim obszarem, który można zmienić, jeśli relacja z osobą o wyjątkowo trudnym dla nas wpływie ogranicza czerpanie przyjemności z aktywności zawodowej, powoduje w nas nieustanne poczucie zagrożenia i dewaluacji, a także jeżeli wpływ ten paraliżuje naszą kreatywność i rozwój zawodowy. Wiele też w naszej sytuacji zależy od tego, czy narcyzem jest nasz przełożony, czy współpracownik, bo inne będą siła i kierunek jego zabiegów wobec nas. Korzystnie i bezpiecznie jest skoncentrować się na własnych zadaniach i nie walczyć o rację i przeprosiny, ponieważ te nie nastąpią. Okazywanie braku zainteresowania zagrywkami takiej osoby wywołać może w niej poczucie odrzucenia, unieważnienia i wtedy istnieje szansa, że pragnąc uchronić się przez takim poczuciem, osoba utraci zainteresowanie nami.

Czego boi się narcyz? Co czuje zdemaskowany narcyz?
Narcyz przede wszystkim boi się odrzucenia i ujawnieniem tego, kim się czuje. Odczuwa również lęk przed utratą kontroli oraz przed upokorzeniem go (rzeczywistym lub wyimaginowanym, czyli takim, jakiego spodziewa się sam narcyz).

Jak szybko zorientować się, że tkwimy w relacji z narcyzem i jak uwolnić się od fizycznej i emocjonalnej traumy, która może być skutkiem takiego spotkania?
Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, jak czujemy się w tej relacji. Czy czujemy się bezpieczni, szanowani, czy myślimy o sobie pozytywnie, czy możemy się samorealizować, wyrażać swobodnie swoje zdanie? Czy wyrażanie naszych uczuć i przekonań jest dla nas zagrażające, powoduje konflikty, cynizm, zarzuty, umniejszanie znaczenia tego, co myślimy i czujemy?

Kiedy zorientujemy się, że relacja nas obciąża, że czujemy się w niej zagrożeni, nieswobodni, kontrolowani, że spada na nas odpowiedzialność za relację i jej przebieg oraz decyzje i zachowania drugiej strony – to znaczy, że relacja ta wymaga przewartościowania zasad i granic dla obu stron, bo być może zaczyna ona być relacją skośną, czyli taką bez równowagi.

Kiedy dociera do nas, że jesteśmy krzywdzeni, warto jest zaczerpnąć wiedzy o narcystycznym zaburzeniu osobowości z rzetelnego źródła, skonsultować sytuację ze specjalistą w obszarze zdrowia psychicznego.

Dla własnego rozwoju należy pożegnać to, co było, aby mogło nastąpić to, co może być dla nas zdrowsze. To osobliwy rodzaj żałoby po relacji, która nie będzie tą, jakiej potrzebujemy, a zatem pożegnaniem naszych nadziei, potrzeb, złudzeń, zachowując to, co dla nas ważne i potrzebne. Moment uzdrowienia następuje wówczas, kiedy pacjent dostrzega narcystyczny wpływ na siebie i odróżnia swoje trudności od trudności osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości, kształtując granicę i dystans między tym, co własne, a tym, co pochodzi z zewnątrz.

Czy z narcystycznym zaburzeniem osobowości da się coś zrobić? Jeśli osoba narcyz w wyniku deficytów miłości w dzieciństwie spotka na swojej drodze kochające, wspierające, akceptujące osoby, ma szansę się zmienić i wyjść z narcyzmu? Czy da się choć trochę zejść z tej trudnej, również dla samego narcyza i jego bliskich, drogi?
Byłoby doskonale, gdyby to tak działało, ale niestety praktyka pokazuje, że to raczej bardzo mało prawdopodobne w naturalnych relacjach, bez interwencji terapeutycznej. Niestety, pacjenci z narcystycznym zaburzeniem osobowości bardzo rzadko trafiają na terapię. I w relacji terapeutycznej ciężko jest leczyć tego typu zaburzenie, ponieważ żeby je uzdrowić, trzeba komuś całkowicie zaufać i dać się poprowadzić, pozwolić dotknąć tzw. rany narcystycznej, czyli tego, co tak naprawdę pacjenta narcystycznego cały czas bardzo boli.

W oczach narcyza otwarcie się to jest ogromne wyzwanie i zagrożenie dla całej struktury jego „ja”, czyli tego, nad czym pieczołowicie pracował od dziecka, wszystkiego tego, kim on właściwie jest. Z pomocą terapeuty może się to udać, ponieważ terapeuta zna mechanizmy, jest świadomy nieuświadomionych przez pacjenta potrzeb; natomiast osoby z otoczenia niekoniecznie, stąd mogą nie tylko zaszkodzić sobie takim pomaganiem, ale również pogłębić mechanizmy i dysfunkcyjne przekonania pacjenta. Jeżeli pacjent nie trafi na terapię, odczuwając, że dzieje się z nim coś niekorzystnego, jeśli nie przeprowadzimy umiejętnie i profesjonalnie tego procesu – to te życzliwe i kochające osoby zwykle będą narażone na różnego rodzaju manipulacje i nadużycia. Narcyz najczęściej bierze z tych relacji to, co jest mu przydatne w danym momencie, żeby zaspokoić głód miłości, czasem w sposób destruktywny i bezwzględny.

Czy narcyz wie, że jest narcyzem? Słyszałam kiedyś takie powiedzenie, że narcyzm to choroba, na którą leczą się wszyscy oprócz pacjenta…
Tak. Nie znam osoby, która się z tego zaburzenie zupełnie wyleczyła, znam natomiast osoby w długoletnich terapiach, które z tym zaburzeniem funkcjonują, żyją i starają się ograniczać szkody dla siebie i innych. Zgadzam się również z tezą, że znacznie częściej leczy się traumatyczne konsekwencje obcowania z narcyzem niż jego samego. Powodem jest to, że osoba narcystyczna nie jest świadoma swojego problemu, ponadto nie ma motywacji do zmiany, ponieważ do relacji podchodzi zazwyczaj przedmiotowo i z dużym dystansem emocjonalnym w celu ochrony przed potencjalnym odrzuceniem. Kolejnym powodem jest również fakt, że określanie pacjenta z tego typu problemem mianem „narcyza” (sama bardzo nie lubię tej etykiety) oznacza w pewien sposób jego naznaczenie – czy ktoś z nas chciałby być tak etykietowany, określany słowem, które w naszej kulturze niesie ze sobą tyle negatywnych, krzywdzących znaczeń?

Urszula Struzikowska-Marynicz, psycholożka i socjolożka. Prowadzi własną praktykę psychologiczną w Krakowie, a na co dzień pracuje jako interwentka kryzysowa Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Posiada doświadczenie w interwencji kryzysowej, terapii psychologicznej, poradnictwie psychologicznym oraz w udzielaniu wsparcia w obszarze problematyki pomocy społecznej, w tym przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Urszula Struzikowska-Marynicz (Fot. archiwum prywatne) Urszula Struzikowska-Marynicz (Fot. archiwum prywatne)

Książka „W cieniu narcyza” to studium narcystycznego zaburzenia osobowości (NPD) i jego traumatycznego wpływu na członków rodziny i partnerów. Jest to lektura wnikliwa, pełna współczucia i oferująca praktyczne strategie powrotu do zdrowia. Bez względu na to, czy dopiero uczysz się o NPD, masz narcystycznego rodzica lub innego członka rodziny, opuszczasz narcystyczny związek bądź zmagasz się z okołonarcystyczną traumą – znajdziesz tu odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczącego tego tematu.

„W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej”, Julie L. Hall; tłumaczenie: Matylda Biernacka, Wydawnictwo Kobiece „W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej”, Julie L. Hall; tłumaczenie: Matylda Biernacka, Wydawnictwo Kobiece

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze