1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Widzieć więcej – nauka intuicji według Fabrice’a Bonvina

Widzieć więcej – nauka intuicji według Fabrice’a Bonvina

Intuicja występuje u każdego z nas. Wszyscy mamy do niej zdolności. To potencjał, który ćwiczymy, rozwijamy i mobilizujemy w taki sam sposób, jak wszyscy jesteśmy zdolni nauczyć się jazdy na rowerze czy gry na gitarze. (Fot. iStock)
To nie cecha wybrańców, a kompetencja, którą każdy może rozwijać. Im bardziej będziemy ją ćwiczyć, tym wyraźniej dotrze do nas głos intuicji. Jako najskuteczniejszą metodę treningu francuski psycholog Fabrice Bonvin poleca tzw. widzenie zdalne. Co to takiego?

„Intuicja nie jest darem. Jak wszystkie procesy poznawcze (pamięć, język, uwaga), tak i intuicja występuje w różnym stopniu u każdego z nas. Inaczej mówiąc: wszyscy mamy do niej zdolności. To potencjał, który ćwiczymy, rozwijamy i mobilizujemy w taki sam sposób, jak wszyscy jesteśmy zdolni nauczyć się jazdy na rowerze czy gry na gitarze”– pisze francuski psycholog i trener biznesu Fabrice Bonvin w książce „La Science de l'Intuition” („Nauka o intuicji”).

Czy rozwinięta intuicja może nam pomóc w życiu? Owszem – przekonuje autor i przywołuje historię pewnego Tajwańczyka, który po włączeniu silników w samolocie usłyszał dziwny hałas w pobliżu lewego skrzydła. Przekonał stewardesę, by pozwoliła całej jego rodzinie przesiąść się na prawą stronę. To ich uratowało, bo wkrótce po starcie samolot spadł, a strefa, w której znalazł się mężczyzna wraz z bliskimi, wyszła z wypadku najmniej naruszona. „Trzeba umieć słuchać swojego wewnętrznego głosu” – powiedział ocalały pasażer dziennikarzom. Jak się tego nauczyć?

Najlepiej poprzez widzenie zdalne (ang. remote viewing) – zachęca Bonvin, który poznał tę metodę w połowie lat 90. Została opracowana 20 lat wcześniej na zlecenie rządu amerykańskiego przez dwóch badaczy z Uniwersytetu Stanforda: inżyniera elektrotechnika Hala Puthoffa i parapsychologa Ingo Swanna, a następnie była stosowana przez wojsko przede wszystkim w pracy wywiadowczej. Choć widzenie zdalne wzbudziło i nadal budzi kontrowersje, a przez zdeklarowanych krytyków stawiane bywa nawet w jednym rzędzie z jasnowidztwem, to całkiem niesłusznie – twierdzi autor „La Science de l'Intuition”. Na poparcie swojej opinii przywołuje takie argumenty, jak ten, że metoda jest rozwijana w ramach badań stricte naukowych. Istnieje szczegółowy protokół definiujący teorię i zasady praktyki; efekty są powtarzalne w tym sensie, że jedno zadanie można replikować podczas kilku sesji, a każda sesja jest nagrywana i może być użyta w badaniach statystycznych.

Psycholog sytuuje widzenie zdalne w połowie drogi pomiędzy nauką i sztuką – podczas praktyki oba te wymiary oddziałują. Jednocześnie – zastrzega – podobnie jak każdy z podstawowych pięciu zmysłów może nas w pewien sposób oszukać, tak i widzenie zdalne nie zawsze się sprawdzi. Jednak wraz z doświadczeniem można osiągnąć nawet 80-proc. skuteczność, zauważa psycholog, powołując się na praktyków.

Przygotuj się

Naukę lepiej rozpoczynać z pomocą instruktora, zwanego w tym przypadku facylitatorem, który uchroni nas przed utrwaleniem złych nawyków, ułatwi opanowanie technik i będzie pilnował przestrzegania protokołu. Z czasem, jak wyjaśnia Bonvin, poradzisz sobie samodzielnie, bo „im bardziej będziesz trenować intuicję za pomocą widzenia zdalnego, tym lepiej rozwiniesz swoją inteligencję intuicyjną, a to automatycznie poprawi jakość sesji widzenia zdalnego, wzmacniając zarazem – na zasadzie efektu spirali – twoją intuicję”.

Praktyka rozpoczyna się od wyznaczenia obiektu/celu (w fazie badań na początku byli to współpracownicy, następnie podczas operacji wojskowej określano jedynie współrzędne geograficzne), któremu nadaje się identyfikator – dziś zwykle są dwa rzędy losowo wybranych liczb czterocyfrowych (lepiej unikać symboliki kojarzącej się z jakimiś instytucjami czy wydarzeniami historycznymi, żeby nie stymulować procesów umysłowych). To coś w rodzaju unikatowego numeru IP w Internecie. Podobnie jak przy robieniu planu cel trzeba możliwie doprecyzować nie tylko w miejscu, ale i w czasie (sama metoda jest nieograniczona w czasie i w przestrzeni, jednak nadmiar informacji utrudni wyłuskanie tych najważniejszych).

Dokładnie wyznaczony cel przyjmuje formę tzw. instrukcji – w przypadku zaproponowanego przez Bonvina przykładu „zobaczenia” trzęsienia ziemi na Oceanie Indyjskim z grudnia 2004 roku wygląda ona tak: trzęsienie ziemi/nazwa miasta/wydarzenie/26 grudnia 2004 i kolejne dni.

Przed rozpoczęciem seansu warto jeszcze wyeliminować wszystkie elementy rozpraszające, czyli:

  • wybrać pomieszczenie z kolorystyką i wyposażeniem, które nie będą nas dekoncentrować, i dość odizolowane (niektórzy wolą delikatną muzykę, ponieważ całkowita cisza naraża ich na działanie wewnętrznych głosów);
  • usiąść przy stole z wyprostowanymi plecami i stopami mocno opartymi o podłogę;
  • w zasięgu wzroku pozostawić jedynie coś do pisania i plik czystych kartek do robienia notatek (notuj i rysuj w układzie poziomym).

Seans na szóstkę

Sesja obejmuje sześć etapów, podczas których uczestnik podłącza się w pole wybranego obiektu, w którym zawarte są dane na jego temat, a następnie stopniowo otwiera się na odbiór tych subtelnych sygnałów. Przez cały czas podświadomość współpracuje ze świadomym umysłem za pośrednictwem ciała (przez doznania somatyczne i zmysł kinestetyczny), bo to właśnie świadomy umysł pozwala hierarchizować i sortować napływające informacje.

Etap 1. Nawiąż kontakt z obiektem. To najważniejsza i najbardziej krytyczna faza procesu. Największym wyzwaniem jest tu skłonienie świadomego umysłu do odpuszczenia i otwarcie na podświadomość. Narzędziem używanym na tym etapie jest ideogram, czyli szkic (umiejętności plastyczne nie mają żadnego znaczenia!) zawierający wszystkie informacje na temat obiektu przedstawione w skondensowany sposób.

Etap 2. Poczuj inaczej. To etap sensoryczny, podczas którego opisujemy doznania zmysłowe – jakbyśmy byli fizycznie obecni w danym miejscu. Doświadczenie wskazuje, że dane trafiają do nas pakietami, dlatego lepiej nie zatrzymywać się przy kolejnych doznaniach, ponieważ może to zakłócić transmisję. Spowalniając proces, dajemy umysłowi przestrzeń na interpretację i oceny, a to może zakłócić transmisję.

Etap 3. Zobacz obiekt jako figurę przestrzenną. Poprzedni etap miał na celu intuicyjny odbiór wyglądu obiektu, teraz przechodzimy do rozpoznania, że jest trójwymiarowy i ruchomy (jeśli pozostaniemy przy przykładzie trzęsienia ziemi, otrzymany obraz może być bardzo gwałtowny). W tym momencie strumień danych jest już na tyle szeroki, że pozwala przygotować szkice sytuacyjne, rzuty, plany. Zdaj się na zmysł kinestetyczny.

Etap 4. Korzystaj z matrycy. To pierwsza faza, gdy wychodzimy poza właściwości fizyczne obiektu, chcąc poczuć takie elementy, jak emocje osób czy energię miejsca. Strumień danych jeszcze się powiększa i przyspiesza, są też bardziej szczegółowe. Do ich organizacji naukowcy ze Stanfordu przygotowali specjalną matrycę składającą się z następujących ośmiu kategorii, które dla tsunami mogłyby prezentować się następująco:

  • wygląd – w jakim kolorze była woda w oceanie?
  • przestrzenność – jak wysokie były fale?
  • reakcja emocjonalna – czy było ci zimno?
  • odbiór emocji obiektu – czy czułeś lęk osób, które uciekały przed falami?
  • cechy materialne obiektu – woda, wiatr,
  • cechy niematerialne obiektu – żywioł,
  • naturalny szum umysłu – np. strach; co by było, gdyby fala wyrwała ci z objęć dziecko? (zrób krótką przerwę, żeby zaobserwować myśli),
  • szum mentalny analogowy – np. jakiś kadr z filmu (nad tym nie ma potrzeby się zatrzymywać).

Etap 5. Przejrzyj cookies. Posługując się porównaniem do Internetu, można powiedzieć, że jak po surfowaniu w sieci w komputerze zapisuje się historia przeglądanych stron (to tzw. cookies, które zwykle potem kasujemy), tak w podświadomości mamy już bardzo wiele danych, na które wcześniej nie zwróciliśmy uwagi. Teraz warto je przejrzeć. Najbardziej klasycznym sposobem jest powrót do matrycy z poprzedniego etapu, zwłaszcza do pola „niematerialnego”. Pamiętajmy, a to niestety bardzo trudne!, by nie ograniczać się do narzędzi analitycznych, a połączyć je z działaniem intuicji, na zasadzie „w tym może być coś”.

Etap 6. Zrób model w 3D. To zwieńczenie etapu trzeciego, w którym rozpoznawaliśmy, że obiekt jest przestrzenny. Zamiast długopisu używamy teraz surowca do modelowania, jak plastelina. Możesz np. ulepić kulę, która będzie symbolizowała ocean, i powtykać na różną głębokość zapałki, które będą odzwierciedlać usiłujących utrzymać się na powierzchni ludzi. To technika wynikająca z faktu, że łącznikiem między podświadomością a umysłem świadomym jest ciało. Zatem znów: nie chodzi o tworzenie dzieła sztuki, a o wzmocnienie kinestetyczne, które przez dotyk pozwoli wyłuskać dotychczas przeoczone informacje.

I co teraz?

Po zakończeniu seansu warto jak najszybciej zrobić podsumowanie, wykorzystując matrycę z etapu czwartego. Na koniec, jeśli praktykujesz bez pomocy facylitatora, przygotuj samoocenę (odpowiedni arkusz można znaleźć w Internecie, m.in. na stronie www.acadintuition.com). Następnie przeanalizuj cały proces zgodnie z protokołem.

„Widzenie zdalne jest często porównywane do sztuk walki, tak wiele jest między nimi podobieństw” – pisze Bonvin. W obu liczą się i dyscyplina, i praktyka. W sztukach walki ćwiczy się tę samą sekwencję, aż stanie się doskonała i powtarzalna. Tak samo trzeba praktyki, by nauczyć ciało pośredniczenia między podświadomością a świadomym umysłem i w pełni wykorzystać narzędzie, jakim jest widzenie zdalne.

Bruce Lee mówił, że nie obawia się człowieka, który wykonał 10 tys. różnych ruchów, a tego, który 10 tys. razy powtórzył ten sam.

Dobre praktyki

Podczas prac nad widzeniem zdalnym na Uniwersytecie Stanforda i w czasie wykorzystywania metody przez armię amerykańską opracowano szereg zasad, które są wymagane dla skuteczności metody. Oto kilka z nich:

  • Uciszyć myśli. Strumień intuicji jest delikatny, więc łatwo zagłuszyć go bodźcami, które trafiają do świadomości za pośrednictwem pięciu zmysłów. Przed rozpoczęciem seansu zalecana jest zatem 20-minutowa medytacja, która pozwala uspokoić gonitwę myśli, wzmacnia koncentrację i dopuszcza do głosu podświadomość.
  • Oduczyć się, żeby nauczyć na nowo. Warto ćwiczyć w sobie postawę dziecka, które nie filtruje informacji przez schematy nabyte podczas socjalizacji, jest ciekawe świata, wolne od uprzedzeń i nienastawione na konkretny rezultat.
  • Otworzyć się na eksperymenty. Podczas sesji widzenia zdalnego podstawową rolę odgrywa gotowość na intuicyjny odbiór sygnałów i eksperymentowanie. Protokół podkreśla, że ważne jest, by mieć do siebie zaufanie, umieć odpuścić i dystansować się od swojego ego.
  • Pobudzić współpracę obu półkul mózgu. W codziennym życiu zwykle bardziej wykorzystujemy jedną z półkul mózgu, zatem żeby pobudzić obie i wzmocnić ich współpracę, co podnosi jakość sesji, stosuje się technikę: pytanie – odpowiedź.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze