1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Tężyczka, hashimoto, wysypka – kiedy choruje dusza… choruje także ciało [Psychosomatyka – w kontakcie z ciałem]

Tężyczka, hashimoto, wysypka – kiedy choruje dusza… choruje także ciało [Psychosomatyka – w kontakcie z ciałem]

Nasze ciała są stworzone do życia w zdrowiu i dobrej kondycji. Stres jako powód wszystkich naszych nieszczęść to daleko posunięte uproszczenie i pretekst, by pomocy szukać na zewnątrz, a nie w sobie. (Fot. iStock)
Choroby „ze stresu” to wołanie ciała o zatrzymanie się i więcej uwagi. A symptomy choroby są językiem emocji. Ból głowy to często konflikt podejmowania decyzji, chore gardło – niemożność wyrażenia własnego zdania, a „wrażliwe” jelita – lęk. Każdy z nas ma swoją piętę Achillesa – narząd, który w stresie zwykle domaga się zaopiekowania. 

Hashimoto, ZJD, insulinooporność, tężyczka… to dolegliwości XXI wieku, bolesny skutek życia we współczesnych czasach. Konsekwencje szybkiego tempa życia, braku czasu na odpoczynek, „złego” powietrza, przetworzonej żywności i stresu, który czai się na każdym kroku. Ciało protestuje, buntuje się, na początku dyskretnie – zmęczenie, które nie mija po weekendzie, problemy z koncentracją, wewnętrzne rozedrganie, chociaż nic złego tak naprawdę się nie dzieje, kiepski nastrój… ale kto go nie ma od czasu do czasu? Lekarz zaleca więcej snu i mniej stresu, czasami zleca badania – wszystko w normie, tylko ciało coraz głośniej krzyczy. W końcu pada diagnoza – patrz pierwsze zdanie. Bez względu na jednostkę chorobową objawy są bardzo podobne. Dlaczego? Bo emocje odczuwamy w podobny sposób, również podobnie staramy się ich nie przeżywać – przynajmniej tych „negatywnych”. A czy np. stłumiony lęk umiejscowi nam się w brzuchu, w skroniach czy w kręgosłupie, to zależy od naszej pięty… Achillesa.

Co mówi twój ból głowy?

Większości pacjentów, którzy trafiają do mojego gabinetu na przestrzeni ostatnich kilku lat, coś dolega. Najczęściej są to dolegliwości wędrujące, np. zaczęło się od uciążliwej zgagi, po przeleczeniu na Helicobacter pylori przez kilka tygodni był spokój, a potem pojawiły się zawroty głowy, kiedy te ustąpiły – nagle, jak ręką odjął – to wyskoczyła swędząca wysypka, a gdy zniknęła to… Mówiąc krótko: pacjent zdrowy, a końca objawów nie widać.

Siedzi przede mną człowiek z segregatorem pełnym wyników badań, zmęczony, zniechęcony, często w lęku, że dzieje się z nim naprawdę coś złego, a kolejny lekarz odsyła go do psychiatry albo terapeuty. Najczęściej ma już dosyć wędrówek od gabinetu do gabinetu, opowiadania kolejnym specjalistom historii swojego cierpienia, wydawania pieniędzy na kolejne badania tylko po to, żeby usłyszeć: „Wyniki w normie, z mojej strony niczego tu nie widzę”.

Jedni przychodzą z rezygnacji: „No nie wiem, co psycholog ma wspólnego z wysypką…”, inni z desperacji: „Jesteś moją ostatnią deską ratunku”, a jeszcze inni przyprowadzeni przez rodzinę: „Mąż powiedział, że dłużej ze mną nie wytrzyma i żebym coś ze sobą zrobiła”.
Reaguję zwykle tak samo: „A ty sama/sam jak myślisz, co ci dolega? Czego potrzebujesz? Co musiałoby się stać, żebyś wyzdrowiała?”. Odpowiedź na te pytania jest najważniejszym momentem w procesie terapii. Równie ważna, a może nawet bardziej, jest reakcja ciała. „Ja? Przecież nie jestem lekarzem”, ale jednocześnie ciało się prostuje, a w oczach pojawia się radosny błysk.
„Ty też uważasz, że symuluję”, pochylona głowa, klatka piersiowa się zamyka. „Wiedziałam, że przyjście tu to głupi pomysł”, zaciśnięte pięści i cień złości na twarzy.
Tu nie ma złych i dobrych reakcji, każda z nich jest prawdziwa i każda budzi wewnętrzną moc. Moc, która pozwala wreszcie wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie (nie chorobę). Każdy z nas jest największym ekspertem w swojej własnej sprawie. Każdy z nas może być swoim najlepszym terapeutą, który wsłucha się w swoje ciało, poobserwuje je uważnie, połączy objawy z tym, co aktualnie dzieje się w jego życiu. Nasze ciała są stworzone do życia w zdrowiu i dobrej kondycji.

Stres jako powód wszystkich naszych nieszczęść to daleko posunięte uproszczenie i pretekst, by pomocy szukać na zewnątrz, a nie w sobie.

Symptomy pojawiające się w ciele to tak naprawdę ważna podpowiedź, że coś przestało działać, a twój sposób życia wymaga korekty. I nie chodzi tu jedynie o intelektualną analizę w stylu: „Mój szef mnie stresuje, to przez niego od niedzieli wieczorem mam migrenę”. OK, nawet jeśli to prawda, to gdzie i jak czujesz ten stres? Co powiedziałby twój ból głowy, gdyby umiał mówić?

Język emocji

To nie chodzi o szefa ani nawet o kredyt do spłacenia, przez który (jak ci się wydaje) musisz się męczyć w tej pracy. Bo taki tok myślenia: „Wiem, że coś mi szkodzi, ale muszę w tym tkwić” – to dopiero prawdziwy powód bólu głowy, bo nasze ciało nie lubi być w potrzasku, a głowa i nadmierne myślenie często fundują nam takie sytuacje, pozornie bez wyjścia. Zostaw szefa w spokoju, daj głos swojemu ciału, poczuj ten ból w najdrobniejszych szczegółach. Opisz, jakie to doznanie: pulsowanie, zaciskanie od środka, a może od zewnątrz, tak jakby ktoś ściskał twoją głowę w imadle? Kiedy lepiej rozpoznasz ból, sprawdź, co go zmniejsza, a co nasila. Spróbuj skierować oddech do miejsca tego bólu. Obejmij głowę dłońmi albo oprzyj o ścianę tak, by dać jej wsparcie – tak jest lepiej czy wręcz przeciwnie?

Już sam fakt skierowania uwagi w miejsce symptomu sprawia, że coś zaczyna się zmieniać, a ty wychodzisz ze starego schematu: boli mnie głowa, nikt nie wie z jakiego powodu, żadne lekarstwa mi nie pomagają.

Ból głowy to jeden z częstszych objawów psychosomatycznych. Zwykle jest symbolem nadmiernego intelektualizowania – jesteś głównie w głowie, rzadziej w ciele, stawiasz na myślenie, boisz się czuć. To tak z grubsza rzecz biorąc. Dlatego lekarze starej daty zalecają spacery na świeżym powietrzu, bo ruch pozwala na „wyjście” z głowy i skoncentrowanie się na ciele.

Każdy z nas ma swój alfabet emocjonalny – emocje „odkładają się” w różnych częściach ciała i sygnalizują różnymi symptomami, ale w celach instruktażowych możemy trochę pogeneralizować. I tak np.:

  • smutek często objawia się spadkiem energii, brakiem sił;
  • unikanie np. jakiejś trudnej sytuacji może się objawić drapaniem w gardle;
  • żal, strata, pustka zazwyczaj poruszają serce – dolegliwości w obrębie klatki piersiowej;
  • lęk może ujawnić się w brzuchu, a gwałtowne przerażenie w postaci zapalenia płuc;
  • wewnętrzny konflikt często przejawia się w postaci zawrotów głowy itd.

Zanim zaczniesz odszyfrowywać język swoich symptomów, uświadom sobie scenariusz powstawania emocji. Najpierw jest bodziec (słowo, wydarzenie, a nawet myśl czy wspomnienie) – reakcja fizjologiczna w ciele, która wyraża się w postaci doznania, np. ścisku, drżenia, uczucia zimna czy gorąca, ssania itd. – doznania nazywane są konkretnymi emocjami. Na przykład czeka cię trudna rozmowa z kimś ważnym, na samą myśl o tym czujesz gulę w gardle. Nic dziwnego, stresuję się tą rozmową – myślisz. To prawda, ale objaw – gula w gardle – może oznaczać różne emocje: lęk, złość, smutek. Jeśli uda ci się trafnie nazwać emocję, którą odczuwasz w ciele pod postacią guli w gardle, i sprawić, by symptom się zmniejszył – np. kiedy się wykrzyczysz – może okazać się, że twoje ciało domaga się, żebyś w trakcie tej trudnej rozmowy w końcu wyraziła swoje zdanie czy je obroniła.

To prawda, że nie wolno lekceważyć symptomów z ciała, zwłaszcza uporczywych czy nasilających się. Wizyta u zaufanego lekarza czy aktualne wyniki badań to podstawa, kiedy niepokoisz się o swoje zdrowie. Pamiętaj jednak, że twoje ciało jest emocjonalną mapą, a praca z symptomami za pomocą ruchu czy oddechu może dostarczyć ci cennych wskazówek, jak rozwiązać problem, który cię stresuje.

Ćwiczenie


Przypomnij sobie kilka sytuacji, kiedy bolała cię głowa, i dokładnie opisz ten ból; następnie zastanów się, jaka emocja mogła ukrywać się pod tym bólem, np. kłótnia z przyjaciółką – opasujący ból głowy – lęk przed odrzuceniem; wystąpienie publiczne – pulsowanie w skroniach – lęk przed ośmieszeniem itd.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze