1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Gdzie szukać równowagi i jak osiągnąć dobrostan – opowiada Aida Kosojan-Przybysz

Aida Kosojan-Przybysz (Fot. materiały partnera)
Ormianka z Gruzji, żona Polaka, mama dwóch córek. Wizjonerka z trzydziestoletnim doświadczeniem. Dar jasnowidzenia odziedziczyła po swoich babciach i mamie. Właśnie nagrała kurs Potęga Obfitości, w którym pokazuje, jak szukać drogi do siebie i swojego szczęścia.
Co dziś zrobiłaś tylko dla siebie?
Byłam u fryzjera. (śmiech) Wstałam rano i chciałam spędzić czas z córką, więc nastawiłam budzik o godzinę wcześniej niż zwykle. Dzięki temu byłam mamą nastolatki na 100 proc., nic nie zaburzyło nam tego wspólnego czasu, pół godziny z nastolatką sam na sam. Bezcenne.
To było dla Ciebie czy dla niej?
Dla mnie na pewno. Potrzebowałam bliskości, która jest dla mnie siłą napędową. To forma odbudowywania się. Czas, żeby popatrzeć sobie w oczy, bez pośpiechu. Wspólna niespieszna kawa o poranku. Czas dla mnie, w którym kocham się zanurzać. Bycie blisko z kimś, kogo kochasz. To była godzina, o której nikt nie dzwoni, nic cię nie rozprasza. Wcześniej, zanim wstała moja córka Margo, przez 20 minut poczytałam książkę.
Twój czas, Twoja uważność, Twoja dbałość. Jak w tych trudnych, wymagających, rozpędzonych czasach znaleźć równowagę?
Trzeba szukać w sobie, w ciszy, nurkując, ale nie w świecie zewnętrznym. Ja równowagę znajduję w świecie dźwięków, w dobrej literaturze, w starym albumie ze zdjęciami przodków. Równowaga to też dla mnie droga w beztroskę, w świat dzieciństwa. Uwielbiam wracać w objęcia moich babć, przypominać sobie ich szepty, kiedy zasypiałam. I to, jak ukradkiem spijałam z ich filiżanek kawę.
Dlaczego równowagi szukasz w przeszłości?
Podziwiam moje babcie i prababcie. Są encyklopedią mojego rodu. Przeżyły tak wiele, że odpowiedzi na pytania, które sobie zadaję, mam w ich historiach. Widzę, jak sobie radziły i w jaki sposób się odbudowywały. Od tamtych czasów nic się nie zmieniło – emocje mamy takie same: miłość, strach, wrażliwość, żal, niepewność. To ciągle jest w nas i z nami, depcze nam po piętach od wieków. Te same stany, uczucia i recepta taka sama. Człowiek do człowieka mówi „dobrego dnia”, życzy szczęścia. Dla mnie szczęściem jest równowaga wewnętrzna, kiedy dusza, rozum i ciało są w harmonii.
Jak to osiągnąć?
Pracując nad sobą, szlifując siebie. Czasami to życie szlifuje nas bez znieczulenia, stawiając nas w bardzo trudnych sytuacjach. Złamana dusza, jak złamane kości, może się goić. A gipsem mogą być przyjaciele. I możemy być my sami. Kiedyś ludzie chodzili do przyjaciela na rozmowę, dzisiaj słuchacza zastępuje często psycholog. Musimy rozmawiać, wypłakać żale. Często boimy się pokazać słabości ze strachu, że zostaniemy wykreśleni ze stada silnych. Teraz jest czas, w którym człowiek człowiekowi, nawet jeśli chce, boi się podać rękę. Do tego też potrzebna jest odwaga. Tak często w moim gabinecie słyszę „nie chcę się wtrącać”. Wtedy przypominam sobie moje babcie, które w rozmowach ze swoimi przyjaciółkami głośno wyrażały swoje zdanie. Nie sugerowały na siłę, jak ktoś ma rozwiązać swój problem, ale po przyjacielsku i z sercem mówiły, jak to widzą.
Masz to po nich?
Najważniejsza cecha, którą mi przekazały, to nie oceniać. Nauczyłam się w domu tolerancji, bo wyrosłam w Gruzji wielonarodowościowej, gdzie obok siebie mieszkali żydzi, muzułmanie, chrześcijanie. Każdy dom był przesiąknięty inną tradycją i innymi przyprawami. Ale najpiękniejsze było to, że w każdym z domów sąsiadów znajdowałam dużo ciepła. Babcia powtarzała, że po porady przychodzą do niej ludzie z różnych tradycji, ale wszystkich łączy jedno: chęć bycia szczęśliwym.
Kogo zapraszasz do swojego domu?
Ludzi, których czuję sercem. Serce czuje, że kogoś lubię, chcę komuś pomóc. Zapraszam przyjaciół. Dom to ważne miejsce na mapie mojego życia. Dom to bezpieczeństwo. Dom to miejsce, które łączy wszystkich bliskich, których kocham. Tu są wszyscy: przodkowie na zdjęciach, my. W moim domu nie ma granic ani czasu, ani przestrzeni, mimo że dom ma cztery ściany i zamykany jest na klucz. Ale te dziwi się otwierają…
Swoje doświadczenie zebrałaś teraz w jednym miejscu, to kurs Potęga Obfitości. Dla kogo są Twoje wykłady?
Dla człowieka, który szuka drogi do siebie, do swoich korzeni, do swoich prawd, który chce odkryć, czym jest jego przeznaczenie. Dla człowieka, który chce chronić swoich bliskich i swój dom przed toksycznymi relacjami. Dla każdego, kto chce się odbudować, odrodzić, obudzić swoją intuicję, nauczyć się widzieć więcej tak w sobie, jak w innych. Dla każdego, kto chce czytać najciekawszą książkę na świecie, pt. „Życie”. Ten kurs to nie tylko moje doświadczenie, ale też wieki tradycji moich przodków.
Nowy rok nazywasz w swojej wizji rokiem korytarza. Jest w nim mnóstwo drzwi i mnóstwo możliwości. Masz dla nas jakieś rady na 2022?
Idź pewnym krokiem przez korytarz, ale nie biegnij. Zamknij za sobą stare drzwi w przeszłość. Bądź świadomy, jaką klamkę chwytasz, żeby wejść w przyszłość przeznaczoną dla ciebie. Nie spiesz się, bo możesz trafić nie pod swój adres. To rok dla osób, które idą za głosem serca, nie podejmują decyzji pod presją innych ludzi. Nie dokonują wyborów ze strachu. W tym roku będziemy potrzebować świadomości, siły, odwagi. To będą nasze klucze, bo przecież każde drzwi potrzebują klucza, żeby je zamknąć lub otworzyć. Przyda się też cierpliwość, bo niektórym korytarz wyda się bardzo długi. Nie przestawaj jednak iść, tylko wtedy dotrzesz do celu. Życzę wam właściwych kluczy do właściwych dziwi.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze