1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Zawstydzony pęcherz [Psychosomatyka – w kontakcie z ciałem]

Nawracające i trudno leczące się zapalenia pęcherza często pojawiają się, gdy nasza codzienna rutyna zostaje nagle zakłócona, a my czujemy się bezsilni. (Fot. iStock)
Bóle w dole brzucha, męczące parcie na pęcherz i częste zapalenia, nocne wizyty w toalecie, „wpadki-wypadki” podczas kichania czy kaszlu… Jeśli ciebie ten kłopot również nie omija, zatrzymaj się, połóż obydwie dłonie na brzuchu i poczuj, jaka emocja ukrywa się pod tymi symptomami. Co mówi twój niespokojny pęcherz, czego potrzebuje?

To była jedna z moich pierwszych pacjentek. Choć pełnoletnia, przyszła do gabinetu razem z ojcem. To on głównie mówił, dziewczyna siedziała ze spuszczoną głową, miała założoną nogę na nogę, dłonie zaciskała w okolicy podbrzusza. Od dwóch lat miała problemy z pęcherzem; ojciec wyjmował z teczki sterty wyników badań i z wypiekami na twarzy opisywał, co powiedzieli lekarze, jakie badania córka miała wykonane, jakie leki przyjmowała. Zamilkł dopiero, kiedy poprosiłam, żeby zostawił nas same. Kiedy odzyskał głos powiedział, że wolałby zostać, bo dla córki to jest bardzo wstydliwy problem.

To prawda, dolegliwości „tych okolic” często budzą wstyd, bo intymność nierozerwalnie połączona jest z tym odczuciem. Poczucie wstydu najczęściej dotyczy ciała i sprawia, że je odrzucamy i odcinamy się od niego. Ala, moja pacjentka, potrzebowała kilku tygodni, żeby poczuć swój wstyd, zaakceptować go i oswoić. Dopiero wtedy potrafiła stanąć w obronie swoich granic; swojej intymności, niezależności i prawa do mówienia „nie”.

Pęcherz poza kontrolą

Symbolem dolegliwości pęcherza jest przede wszystkim walka o terytorium (zwierzęta często zaznaczają swoje terytorium moczem) i powstrzymywanie trudnych, nieakceptowanych społecznie emocji. Na przykład moczenie nocne często określa się jako płacz pęcherzem, który jest symbolem niewyrażonego protestu przeciwko naruszaniu granic. Częste wizyty w toalecie i sikanie „po kropelce” bywa symbolem niemożności powstrzymywania dłużej „złych” emocji (zwłaszcza złości i wstydu) i konieczność upuszczania ich, kiedy pęcherz jest już całkiem przepełniony. Silny, gwałtowny lęk, którego nie jesteśmy w stanie w sobie pomieścić, zwłaszcza w sytuacjach, które nasz mózg ocenia jako zagrażające dla naszego zdrowia i życia, może skutkować „posikaniem się w majtki ze strachu”.

Nawracające i trudno leczące się zapalenia pęcherza często pojawiają się, gdy nasza codzienna rutyna zostaje nagle zakłócona, a my czujemy się bezsilni. W czasie lockdownu wiele kobiet zmuszonych do pracy zdalnej z domu podświadomie odczuło tę konieczność jako naruszenie ich prywatnej przestrzeni, na dodatek nagłe i bez możliwości negocjacji. W konsekwencji pacjentki częściej zgłaszały problemy z pęcherzem: „Siedzę w domu, nie miałam możliwości się przeziębić, a mimo to mam zapalenie pęcherza”. Pęcherz często reaguje również w sytuacji zachwiania poczucia bezpieczeństwa – tego najbardziej pierwotnego, związanego z naszym bytem, np. strata pracy i lęk o niemożność spłaty zaciągniętego kredytu.

Trafiła do mnie pacjentka z problemem wysiłkowego nietrzymania moczu. Powiedziała, że po raz pierwszy jej się „to” przytrafiło, kiedy dostała ataku kaszlu w trakcie rozmowy z pracownikiem banku.

- Kiedy po raz pierwszy opóźniłam o kilka dni spłatę raty i zadzwoniła do mnie pani z banku, poczułam nagłe skurcze w podbrzuszu. Myślałam, że zbliża mi się miesiączka, ale przez całą noc budziło mnie parcie na pęcherz, a potem ta wstydliwa historia.

Wstyd, który pojawia się w związku z dolegliwościami pęcherza, ma wiele znaczeń; te związane z ciałem, które szwankuje, zawodzi, wydziela nieprzyjemny zapach – to jedno. Wstyd związany z zawiedzeniem kogoś, niewywiązaniem się ze zobowiązań – to drugie.

Albo ciągła potrzeba oddawania moczu, kiedy jesteś poza domem; czasami samo wyjście z domu opóźniane jest przez kilka z rzędu wędrówek do toalety, żeby wysikać się „na zapas”. Co z tego, kiedy już po kilkunastu minutach szukasz na ulicy toi toia, bo czujesz, że za chwilę będzie za późno. Ta ciągła potrzeba oddawania moczu, kiedy jesteś poza swoim bezpiecznym terenem, określana jest nerwicą pęcherza i bardziej związana jest z problemem w twojej głowie aniżeli z somatyczną chorobą. Czasami sama myśl o konieczności przebywania w miejscu, gdzie nie ma dostępu do toalety, np. długa podróż autobusem, czy łazienka, w której kiedyś się zatrzasnęłaś, budzą lęk i nadreaktywność twojego pęcherza. Na dodatek oddanie moczu przynosi jedynie krótkotrwałą ulgę.

Zatrzyma się, poczuj, rozluźnij

Biedne te nasze ciała, bo – w czasach kultu zdrowia i długowieczności – każdy niepokojący, a nawet bardziej – niewygodny, symptom staramy się uciszyć, zniwelować, naprawić. Ale nasze pęcherze są uparte i konsekwentne – objawy lubią wracać jak bumerang. Recepta na emocjonalne leczenie zapalenia pęcherza jest prosta: zatrzymaj się, przestań uciekać, stań w miejscu i spójrz w oczy bestii – skonfrontuj się z lękiem, wstydem i wszystkimi innymi emocjami, które przez lata upychałaś głęboko w brzuchu. Pozwól, by lęk przepływał przez ciebie jak fala – narastał, osiągał punkt szczytowy, a potem malał aż do zniknięcia. Nie sprzeciwiaj się ujawnieniu żadnej emocji, zauważ ją, poczuj i świadomie przeżyj. Bez względu na to, co akurat dzieje się w twoim życiu, pozwól na to co jest, pozwól, by się działo to, co ma się dziać.

Pamiętaj o tym, że naruszanie granic najczęściej ma miejsce w relacjach, i to często tych najbliższych. Bądź wyczulona na manipulacje, kiedy np. ktoś próbuje wymóc coś na tobie, wzbudzając litość albo szantażując cię emocjonalnie. Zanim zareagujesz, sprawdź, co twój brzuch ma do powiedzenia; czy jest napięty czy rozluźniony? Naucz się mówić „nie” i pamiętaj, że nie musisz wcale uzasadniać swojej odmowy.

Znajdź swój sposób na stres – coś, co najlepiej ci pomaga, kiedy masz trudny czas. Posłuchaj ciała, ono ci powie, czy potrzebuje ruchu, czy bezruchu, np. położenia się w pozycji embrionalnej i pobycia z oddechem.

Kiedy np. poczujesz, że twoje ciało jest napięte – pokołysz się delikatnie i poczekaj, co będzie się działo. Jeśli ruch nie zmniejsza napięcia albo dodatkowo je nasila, połóż się na podłodze, spróbuj znaleźć oparcie w ziemi, spokojnie oddychaj.

Znajdź fizjoterapeutkę uroginekologiczną, która podpowie ci, czy potrzebujesz rozluźnienia, czy wzmocnienia napięcia mięśni, i zaleci odpowiednie ćwiczenia.

Ważne są tzw. drobne cegiełki:

1. Prawidłowa postawa: stań przed lustrem – kiedy stoisz przodem, miednica i mostek powinny być w jednej linii; gdy stoisz bokiem do lustra, na jednej linii powinny być: ucho, bark, biodro i boczna kostka stopy – taka postaw zmniejsza napięcie mięśniowe dna miednicy.

2. Nieprawidłowe nawyki:

  • często jest tak, że kiedy dolega ci nietrzymanie moczu, to mniej pijesz, a wtedy łatwiej o namnażanie się bakterii chorobotwórczych w pęcherzu;
  • nawyk parcia na toalecie – sprawia, że mięśnie się napinają, a tymczasem powinny się zrelaksować, żebyś mogła opróżnić pęcherz;
  • trening mięśni Kegla polegający na zaciskaniu i puszczaniu mięśni podczas sikania – prawidłowe ćwiczenie mięśni dna miednicy polega na zaciskaniu i podnoszeniu – można to opisać jako doświadczenie; chcesz wyciągnąć tampon z pochwy, a mięśnie dna miednicy nie pozwalają, czyli: obejmij, zaciśnij i podciągnij.

Pamiętaj, że mięśnie dna miednicy, które odgrywają ogromną rolę przy problemach z układem moczowym, oprócz tego, że są nieustannie obciążane/napinane poprzez ruch (pracują w siadzie, w staniu, w chodzeniu, podczas innych ćwiczeń – jazdy na rowerze, pływania itp.), to na dodatek bardzo silnie reagują na stres.

Ćwiczenia przy nietrzymaniu moczu, np. podczas kichania czy kaszlu, przy dmuchaniu nosa:

  • Zadbaj o prawidłową postawę – wyprostuj się, wyciągnij się, urośnij do góry (czy to w siadzie, czy w staniu), skrzyżuj nogi – to napnie mięśnie przyśrodkowej części ud, czyli przywodziciele – mięśnie, które wspomagają dno miednicy; możesz także: zacisnąć, podciągnąć dno miednicy oraz skręcić tułów do prawego lub lewego barku.
  • Przy dmuchaniu nosa – tułów wyciągnij do góry, żeby były napięte mięśnie brzucha – mięśnie przykręgosłupowe, które przechwycą część wzrostu ciśnienia śródbrzusznego, odciążając tym samym dno miednicy.

Konsultacja fizjoterapeutyczna i ćwiczenia – Magda Lewandowska, fizjoterapeutka uroginekologiczna

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze