1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Czujesz się inna? Introwertycy są wśród nas

Introwertycy refleksyjni nastawieni są na rozważania i refleksje, często marzą i przebywają w świecie wyobraźni. Introwertycy powściągliwi działają zwykle w nieco zwolnionym tempie. (Fot. iStock)
Czasem nie masz ochoty na imprezę, na którą wszyscy wokół się cieszą? Zdarza się, że ludzie cię pytają, czemu się nie odzywasz? Czujesz się inna i to cię niepokoi? Niepotrzebnie – uspokaja psycholożka Hanna Samson – bo introwertycy stanowią ponad 30 proc. populacji, więc takich jak ty jest naprawdę dużo.

Niedawno rozmawiałam z mamą dwunastolatki, która martwi się zachowaniem córki. I nie tylko ona się martwi. Martwi się wychowawczyni, martwią się inni nauczyciele. Martwią się szkolna pedagożka i psycholożka z poradni. Martwią się babcia i dziadek, i wszyscy dorośli, bo Alinka nie mówi, choć mówić potrafi. Może najmniej martwi się jej tata, bo sam też nie należy do rozmownych, a jednak dobrze radzi sobie w życiu. Alinka też dobrze radzi sobie w szkole, jest inteligentna i bardzo oczytana, interesuje się historią, uprawia judo, ma kilka bliskich koleżanek i jedną przyjaciółkę, z którą chętnie spędza czas, ale najbardziej lubi czytać książki historyczne i jej wiedza w tej dziedzinie zadziwia nauczycieli.

– Rozumiem, że tylko pisze, a nie odpowiada ustnie? – chcę się upewnić, czy dobrze zrozumiałam. Może dziewczynka jest po prostu nieśmiała i unika wystąpień publicznych? Jednak nie, wywołana do odpowiedzi odpowiada, sama się raczej nie zgłasza, choć kilka razy się zdarzyło. – No to o co chodzi z tym niemówieniem? – Często nie odpowiada na zwykłe pytania. Ktoś ją pyta, a ona milczy.

Tak było na przykład ostatnio na zajęciach judo. Trenerka zapytała Alinę, dlaczego nie ma stroju i ćwiczy w legginsach, a ona nic. No to trenerka powtarza pytanie – znów milczenie. Trenerka się zdenerwowała, uznała, że dziewczynka jest arogancka i nie pozwoliła jej ćwiczyć, Alina się rozpłakała i zadzwoniła do mamy, żeby ją wcześniej odebrać z treningu. Do trenerki nie powiedziała słowa.

– Zapytała ją pani, dlaczego nie odpowiedziała? – dopytuję. – Tak, zawsze ją pytam. I ona zawsze ma jakieś swoje wyjaśnienia, które tak naprawdę niczego nie wyjaśniają… – Jakie? – Że chyba to oczywiste, że zapomniała, więc po co pani pyta? Jakby odpowiedziała, to wtedy pani zaczęłaby ją pouczać, że powinna pamiętać, bo judo to nie są jakieś tam zabawy na podwórku, tylko sztuka walki, w której obowiązują zasady. A ona zapomniała po raz pierwszy, sama była tym zmartwiona i nie chciała, żeby jeszcze o tym rozmawiać.

– Hmm, miała więc powody, żeby milczeć. – Zawsze jakieś ma, a ja muszę się za nią tłumaczyć!

W ogniu pytań

Niedawno były urodziny mamy Aliny, przyszło kilka osób, dziewczynka wszystkich zna, ale z nikim nie chciała rozmawiać. Ktoś ją zapytał, jak tam w szkole, a ona nic. Ktoś inny zapytał, co lubi robić – a ona nic. Pomagała w kuchni, sprzątała ze stołu, zachowywała się grzecznie, ale nic nie mówiła. Kiedy następnego dnia usłyszała od mamy, że ta się za nią wstydzi i nie rozumie jej zachowania, Alina powiedziała, że przecież może za nią odpowiadać, zamiast się wstydzić. A na pytanie, dlaczego nie może sama, przedstawiła całkiem logiczną argumentacją: – Bo jak odpowiem na jedno pytanie, to zaraz mi zadadzą następne, a przecież wiesz, że nie lubię mówić.

– Pewnie ma rację, że na jednym pytaniu się nie skończy. – Wyjaśnienia Alinki do mnie przemawiają. – A z koleżankami Alina rozmawia? – Też tylko wtedy, kiedy jej się chce, ale na szczęście z koleżankami chce jej się częściej. Z niektórymi dorosłymi też, ale to są naprawdę wyjątki.

No i co na to powiecie? Gdyby milczenie Alinki nie budziło takich emocji w innych ludziach, można byłoby uznać, że to niezła strategia dla introwertyczek i introwertyków. Strategia niewchodzenia w sytuacje, w których nie najlepiej się czują. I w gruncie rzeczy wielu z nas ją stosuje, choć nie w tak bezkompromisowy sposób.

Strategiczne uniki

Jennifer Granneman, autorka książki „Sekretne życie introwertyków” i założycielka znanego serwisu internetowego Introvertdear.com, stwierdza wprost, że introwertycy nie znoszą small talków. Przechodzą na drugą stronę ulicy, aby nie spotkać się z dalekim znajomym i uniknąć pytania: „Co słychać?”. Odczekują chwilę, nim wyjdą z mieszkania, gdy słyszą głosy sąsiadów na klatce. Na przyjęciu unikają krótkich spotkań z wieloma osobami, zagłębiając się w dyskusji z jedną. Wolą rozmawiać o czymś ważnym, w pogaduszkach na temat pogody czują się niezręcznie. Gdyby mogli, pewnie nie odpowiadaliby na wiele zbędnych pytań, ale nie mogą. Nie pozwala im na to wychowanie i chęć spełniania oczekiwań innych, więc odpowiadają. A mimo to przypisuje im się nieuprzejmość, a nawet niegrzeczność, wywyższanie się i arogancję.

„Oskarżano mnie o bycie aroganckim dupkiem, bo unikam small talku i wolę samotność”. „Nazywano mnie królową lodu”. „Wiele osób powiedziało mi, że widząc mnie po raz pierwszy, bało się mnie, bo się nie uśmiechałam”. „Kiedy po latach zdarzało mi się spotkać kogoś, z kim chodziłam do liceum, zawsze słyszałam, że uważał mnie za sztywniarę albo chamkę”. „Jako że często spędzałam czas sama i czytałam albo słuchałam muzyki, ludzie uważali, że się wywyższam”. To wypowiedzi introwertyczek i introwertyków z przywołanej wcześniej książki. Jedna z bohaterek wyjaśnia: „Milczenie nie oznacza złości, smutku, nieuprzejmości, arogancji ani pyszałkowatości. Milczenie oznacza przyglądanie się ludziom, obserwację i cieszenie się życiem… w ciszy”.

Krzywdzące przekonania

We współczesnym – raczej ekstrawertycznym – świecie introwersja budzi nieufność. Wygląda na to, że jesteśmy uprzedzeni do ludzi, którzy nie wyrzucają z siebie wielu słów. Badania wykazują, że osoby, które mówią dużo i szybko, uważamy za bardziej przyjazne, zdolne i inteligentne od milczących, choć w rzeczywistości nie ma żadnego związku między tymi cechami.

Na temat introwersji istnieje zresztą wiele błędnych przekonań. Na przykład takie, że introwertycy są nieśmiali. Jasne, że mogą być, ale nieśmiałość i introwersja to dwie różne rzeczy.

Dobrym przykładem obalającym mit o nieśmiałości introwertyków jest Bill Gates, opisywany jako „cichy nerd”, który zupełnie nie przejmuje się tym, co inni o nim myślą. Barack Obama, krytykowany za zdystansowaną osobowość, również jest introwertykiem. Nawet w latach prezydentury niemal codziennie spędzał kilka godzin w samotności, ładując swoje „introwertyczne baterie”.

Gdzieś pomiędzy biegunami

Choć nikt nie jest „czystym” introwertykiem ani ekstrawertykiem, to nawet zdeklarowani introwertycy różnią się między sobą. Jennifer Granneman opisuje badania, w wyniku których wyróżniono cztery typy introwertyków: społeczni, refleksyjni, niespokojni i powściągliwi.

Introwertycy społeczni to osoby, które lubią być same. Jeśli spotykają się z innymi, to najchętniej z kilkoma osobami za jednym zamachem. W sobotnie wieczory, zamiast chodzić na imprezy, siedzą w domu i grają w gry komputerowe, czytają książkę lub oglądają serial. Zostają w domu dlatego, że wolą takie aktywności, a nie dlatego, że są bardzo nieśmiali albo mają lęki społeczne, bo to zupełnie inna historia.

Introwertycy refleksyjni nastawieni są na introspekcję, rozważania, refleksje, często marzą i przebywają w świecie wyobraźni. W odróżnieniu od introwertyków społecznych lubią spędzać czas w towarzystwie, lecz potrzebują też czasu dla siebie. Introwertyk refleksyjny może spędzić cały weekend z przyjaciółmi, ale w niedzielny wieczór chce już być sam, by pisać dziennik, myśleć, marzyć.

Introwertycy niespokojni szukają samotności nie dlatego, że preferują aktywności w domowym zaciszu, ale dlatego, że w towarzystwie innych czują się niezręcznie i boleśnie samoświadomie. Nie są pewni swoich kompetencji społecznych. Ich niepokój nie znika, kiedy są sami, ponieważ mają tendencję do rozmyślania. Niespokojny introwertyk godzinami wszystko „przeżuwa”, myśli o tym, co poszło źle albo co może pójść nie tak w relacjach z innymi. Czasem nawet nie może spać, wielokrotnie odtwarzając w myślach jakieś wydarzenia.

Introwertycy powściągliwi działają zwykle w nieco zwolnionym tempie. Nie wyskakują żwawo z łóżka, żeby rozpocząć nowy dzień. Przejście do aktywności zajmuje im dłuższą chwilę. Chcą wszystko przemyśleć, zanim coś powiedzą czy zrobią. Aby się zrelaksować, wolą zwolnić, zamiast szukać nowych wrażeń i ekscytujących doświadczeń.

Ograniczona pojemność bateryjki

Introwertyk może należeć do jednego typu, może też być mieszanką dwóch lub trzech, bo tak naprawdę każdy jest nieco inny. Ale jest coś, co łączy wszystkich. Autorka „Sekretnego życia introwertyków” nazywa to niewidzialną bateryjką, która zawiera całą energię przeznaczoną na interakcje społeczne. „Kiedy gadatliwa koleżanka z pracy w nieskończoność opowiada o swoich planach na weekend, a ty musisz tego słuchać, bateria nieco się wyczerpuje. Kiedy jesz lunch ze współpracownikami i musisz z nimi uprzejmie konwersować, wyczerpuje się nieco bardziej. Kiedy idziesz na wesele dalekiej kuzynki i krewni, którzy widzieli cię ostatnio, jak byłaś »taka malutka!«, zasypują cię pytaniami, wyczerpuje się niemal do końca” – wyjaśnia.

Wróćmy do Alinki. Ona naprawdę nieźle to sobie wykombinowała. Chroni swoją baterię, nie wdając się w rozmowy, w których nie chce brać udziału. Dorośli się martwią, ale ona jest twarda. Sama wybiera sytuacje, w które chce wejść. W gruncie rzeczy nie wiem, z czego wynika jej zachowanie. Ale kto wie, czy nie warto iść jej śladem, zamiast ulegać presji uczestniczenia w każdej rozmowie?

Hanna Samson: psycholożka, terapeutka, pisarka. W Fundacji CEL prowadzi grupy terapeutyczne dla kobiet. Autorka książek, m.in. „Dom wzajemnych rozkoszy” i „Sensownik”.

Introwertyczny kac. Co to takiego?

Pojawia się wtedy, kiedy przesadzisz z typowo ekstrawertycznym sposobem spędzania wolnego czasu. Wielka impreza, zbyt głośne otoczenie, a może zbyt dużo osób, których nie znasz? Koledzy zabrali cię na speed dating, choć mówiłeś im, że takie randkowanie nie jest w twoim stylu? A może koleżanki z pracy namówiły cię na wyjście, a ty zgodziłaś się, bo nie chciałaś być niegrzeczna, choć tak naprawdę czułaś, że najlepiej ci zrobi wieczór spędzony pod kocem z książką w ręku?

Jak wyjaśnia Jennifer Granneman, można równie dobrze nazwać go „społecznym wypaleniem” albo „społecznym kacem”. Objawy fizyczne to klasyczna reakcja na przebodźcowanie: dudni ci w uszach, oczy zasnuwa mgła, pocą się dłonie i masz wrażenie, że grozi ci hiperwentylacja.

Psychiczne: poczucie niepokoju i zniecierpliwienia, a nawet irytacja. Robisz się marudna/y i zmęczona/y jak małe dziecko. Coraz trudniej prowadzić ci niezobowiązującą konwersację, twój umysł się „blokuje”: uciekają ci wyrazy, mówisz coraz wolniej, mogą pojawić się nawet przekleństwa. Ogarnia cię nieodparte pragnienie pobycia w samotności. I właśnie takie lekarstwo trzeba sobie zaordynować.

Więcej w książce: J. Granneman, „Sekretne życie introwertyków”, wyd. Feeria

Polecamy książkę: J. Granneman, „Sekretne życie introwertyków”, wyd. Feeria

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze