1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Olga Tu łączy pracę z rozwojem osobistym i pokazuje, jak odkryć swoją moc na ścieżce zawodowej

Praca Olgi Tu toczy się równolegle z rozwojem osobistym. (Fot. Natalia Miedziak Skonieczna)
Moc jest jak miłość – rozmnaża się przez podział. Jeśli ją masz, możesz wspierać innych w tym, by też ją poczuli. I to może stać się nie tylko misją, lecz także projektem zawodowym. Jak w przypadku bohaterki, o której pisze psychoterapeutka Ewa Klepacka-Gryz.

Olga Tu celebruje ważne spotkania z kobietami. Dziś jej praca toczy się równolegle z rozwojem osobistym. Droga do wyklucia się projektu zawodowego, który wypływa z integracji głowy, ciała i serca, była długa, a zaczęła się w dzieciństwie – od mamy, która szyła ubranka dla jej lalek, i krawcowej, dzięki której jako nastolatka miała ubrania inspirowane stylem gwiazd MTV.

Olga pracowała jako kostiumografka, a potem krawcowa w dużej pracowni, aż wreszcie uświadomiła sobie, że przeszkadza jej anonimowość odbiorców strojów, które szyje. Dla niej liczą się historia i intencja człowieka, którego ma ubrać.

Co kryje twoja szafa?

Na rynku usługa przeglądu szafy od dawna jest już dostępna, ale Olga podchodzi do niej inaczej. Kieruje się intuicją, wrażliwością i potrzebą wysłuchania drugiej osoby. Holistyczny przegląd szafy to jedno spotkanie, ale które trwa cały dzień.

– Zaczynam od rozmowy, w trakcie której rysuje mi się postać klientki. Zadaję konkretne pytania, np. jak chcesz się czuć w swoich ubraniach? Dokąd zmierzasz? Czym się zajmujesz w pracy, ale też w życiu? Pytam o wartości – wyjaśnia. Po zakończeniu rozmowy pora na przegląd szafy. Na tym etapie Olga ma już pewien zarys, mapę upodobań klientki, jej pragnień czy oczekiwań. Na początek dana osoba pokazuje swoje ulubione rzeczy, te, w których czuje się najlepiej. Powstają pewne kategorie, inne dla każdej kobiety, np. „te kocham”, „do tych mam sentyment”.

Ciekawą i ważną kategorią są tzw. ubrania po domu – te, w których nikt nas nie widzi, bo to one świadczą o osobistej relacji z ciałem. Wyłania się też grupa rzeczy, które już nie służą, nie są potrzebne.

Następnie Olga proponuje różne praktyczne rozwiązania, które pozwalają łatwiej korzystać z własnej garderoby; czasami układa gotowe zestawy, żeby rano było łatwiej się ubrać. Przy okazji także trochę edukuje: jak prać, jak pielęgnować. Zapisuje też potrzeby kobiety, np. jaki model spodni jest ukochany, ale już zniszczony, więc warto sprawić sobie nowe.

Efekt końcowy to uporządkowana szafa, plan, co by w tej szafie jeszcze mogło się znaleźć – po to, by lepiej wykorzystać to, co w niej już jest – wskazówki, co zrobić z niepotrzebnym rzeczami, a zwłaszcza doświadczenie, że ubieranie może być przyjemne… Olga mówi z przekonaniem, że tylko uruchamia proces, a zmiany toczą się same.

Olga Tu w swojej pracowni, to tutaj powstają „suknie mocy”. (Fot. Natalia Miedziak Skonieczna)

Suknia mocy

Ten pomysł narodził się z buntowniczego kawałka Olgi. Dlaczego specjalna suknia, droga, często szyta na miarę służy kobiecie tylko raz? Czy naprawdę musi być związana z ceremonią ślubu?

Jej suknie mocy niosą przekaz: biorę coś dla siebie. Proces powstawania jest czteroetapowy i trwa około miesiąca. Pierwsze spotkanie to rozmowa, która – jak podkreśla twórczyni – może w ogóle nie dotyczyć wyglądu; chodzi o emocje, określenie wizji i intencji. Na spotkaniu powstaje projekt, a Olga podpowiada, gdzie znaleźć tkaninę i jak ją wybrać, a właściwe: dać jej się wybrać. Na drugim spotkaniu jest już gotowa próbna suknia z bawełnianej surówki, więc klientka może zobaczyć, jak będzie wyglądać, poczuć, jak suknia się rusza, jaką ma długość. Za trzecim razem suknia jest gotowa i można wprowadzić ostatnie poprawki.

Czwarte spotkanie to moment celebracji, przeżycie procesu od chwili podjęcia decyzji o sukni aż do finału. Suknia mocy budzi duszę, uwalnia z roli grzecznej dziewczynki.

Olga wspomina, że szyła kiedyś suknię dla kobiety, która po ostatnim spotkaniu zadzwoniła i powiedziała, że nie czuje tego projektu. – Dla mnie był to sygnał, że los nas zetknął po to, żeby ona zrozumiała, czego nie chce, i po raz pierwszy dała sobie przyzwolenie na „nie” – wspomina. Wspólnie znalazły rozwiązanie, a klientka miała w rezultacie dwie suknie.

Olga nadal robi kostiumy, ale tylko dla projektów, których przekaz jest zgodny z jej sercem, porusza temat kobiecej mocy, tak jak krótkometrażowy film „Victoria” w reż. Karoliny Porcari czy spektakl-rytuał „Strefa Szeptów” Joanny Grabowieckiej. Przed nią realizacja kolejnych marzeń, bo – jak mówi – czuje, że ma jeszcze wiele do zrobienia, by uzdrowić obszar ubierania ludzi.

– Chodzi o to, żeby zobaczyć ubieraną osobę i uszanować jej ciało takim, jakim ono jest – puentuje.

Odkryj swoją moc na ścieżce zawodowej

  • Przypomnij sobie, kim chciałaś zostać, kiedy byłaś małą dziewczynką. Dziecięca intuicja często podpowiada wybór właściwej ścieżki zawodowej, a dziś możesz realizować swoje marzenia z pozycji dorosłego.
  • Jeśli często narzekasz na swoją pracę, zamień narzekanie (strata energii) na znalezienie innych sposobów wykonywania swojej pracy. Możesz np. zaproponować szefowi jakiś nowy projekt, poprosić o zmianę działu (w ramach rozwoju zawodowego), zmienić firmę, robić to, co robiłaś do tej pory, ale w formule własnej działalności gospodarczej.
  • Zaakceptuj fakt, że na drodze twojego rozwoju będzie się zmieniać sposób realizacji ścieżki zawodowej. Jeśli poczujesz, że to, co robisz aktualnie, już się dopełniło, idź za głosem serca.
  • Ogłaszaj np. w mediach swoje usługi, nawet jeśli nie od razu odezwą się potencjalni klienci, być może pojawią się inni ludzie, którzy czują podobnie albo robią podobne rzeczy.
Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze