1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Rodzice mają wpływ na więź między swoimi dziećmi – mogą ją wspierać lub osłabiać

Rodzice pragną, by ich dzieci żyły w zgodzie. Jednak statystycznie rodzeństwo we wczesnych latach kłóci się kilka razy na godzinę, bez względu na różnicę wieku czy płeć. (Fot. iStock)
Pedagogika nie znalazła jeszcze jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektóre rodzeństwa umieją współpracować, a inne zawzięcie rywalizują. Wiadomo jednak, że rodzice w znacznym stopniu mogą więź między swoimi dziećmi wspierać lub osłabiać.

Rodzice pragną, żeby ich dzieci żyły w zgodzie i przyjaźni. Bawiły się razem, miały przyjemność ze wspólnego spędzania czasu, w dorosłości mogły na siebie liczyć i były ze sobą blisko, a w jeszcze dalszej przyszłości zgodnie opiekowały się mamą i tatą. Jednak statystycznie rodzeństwo we wczesnych latach kłóci się kilka razy na godzinę, bez względu na różnicę wieku czy płeć. I zwykle automatycznie obwiniamy za to właśnie rodziców. Może za bardzo ingerują? Wyraźnie faworyzują jedno z dzieci? Albo kłócą się między sobą, dając zły przykład?

Tymczasem na rywalizacji wszystkich o wszystko opiera się cała nasza kultura. Już dwulatek rozumie, że coś jest jego, a coś innego – cudze, bo komunikatami: moje... twoje... lepszy... gorszy – bombardujemy dzieci od samego początku. Czy w tych warunkach rodzeństwo może między sobą nie rywalizować? Otóż bywają rodzeństwa bez cienia rywalizacji, jednak pedagogika nie odkryła jeszcze, co rządzi tą relacją. To, co może zrobić dzisiejszy rodzic, to unikać oczywistych błędów. Tylko – i aż tyle – bo słuchanie dzieci, które na przykład zaciekle sprzeczają się o to, które pierwsze przebierze się teraz za czarownicę, może doprowadzać cię do załamania nerwowego... Co zatem możesz zrobić?

Po pierwsze, pracuj nad swoim wyobrażeniem o rodzeństwie

Dzieci słyszą nasze myśli i widzą nasze wyobrażenia – dlatego tak ważne jest, żeby w rodzicach była wiara w to, że rodzeństwo może żyć w zgodzie, bez wdrukowanej kulturowo rywalizacji. A jaka jest twoja wizja rodzeństwa? Nawet jeśli nie masz siostry ani brata, to masz jakieś wyobrażenie na ten temat – zamknij oczy, pomyśl „rodzeństwo” i zobacz scenki, które wyświetli ci nieświadomość. Czy umiesz wymienić pięć przykładów, gdzie już dorosłe rodzeństwo może na siebie liczyć i nie rywalizuje? Jeśli wśród nich jest twoje, tym lepiej.

Po drugie, dbaj o swoją kondycję

To, jak ty widzisz relację twoich dzieci, zależy od tego, czy… jesteś wyspany czy wyspana. A także, czy dajesz radę sprostać obowiązkom, masz pomoc, masz czas tylko dla siebie, nie chorujesz i nic cię nie boli. Interpretacja zachowań dzieci w dużym stopniu zależy od kondycji psychofizycznej rodzica. Ich sprzeczki nie są bowiem skierowane przeciwko niemu, kłócą się, bo na wczesnym etapie życia nie umieją inaczej. I tylko tak na to patrz.

„Musimy sobie uświadomić, że nie jest winą dzieci, że to wszystko jest takie wyczerpujące. Problem polega na tym, że nie żyjemy w sposób odpowiedni dla gatunku – gdy żyliśmy w klanach, musieliśmy łagodzić mniej niż jeden konflikt na godzinę” – pisze dziennikarka naukowa i blogerka Nicola Schmidt w książce „Rodzeństwo jako team”.

Odeszliśmy od wspólnot klanowych, ale możesz poprosić zaprzyjaźnionych rodziców czy kogoś bliskiego, z kim dzieci czują się bezpiecznie, żeby zabrali je na długą wycieczkę, na ściankę, basen czy do biblioteki. A ty odpocznij, idź potańczyć, wyśpij się (nawet poza domem, bo czasem tylko tam złapiesz oddech). Wypoczęci rodzice mogą zobaczyć relację swoich dzieci w zupełnie innym świetle.

Po trzecie, czuwaj, czy rywalizacja nie przechodzi w przemoc

Gdy rodzeństwo się kłóci, osoby, które nie mają takich problemów (bezdzietne, rodzice jedynaków czy z natury bardziej współpracujących dzieci), lubią udzielać rad w rodzaju „nie wtrącaj się, niech one to załatwią między sobą, bo będą cały czas cię przywoływać jako arbitra”. Może to być dobra wskazówka, ale tylko jeśli dzieci sprzeczają się czasami i nie ma między nimi przemocy. Gdy dzieci się kłócą, a jedno płacze i przybiega na skargę, nie wolno nam konsekwentnie się nie wtrącać, mówić im, że mają zawsze same załatwiać swoje sprawy. Rodzeństwo może niestety być dla siebie okrutne, co wielu rodziców – w mechanizmie samoobrony – woli wypierać z lęku, że to oni zostaną obwinieni.

Dokuczanie może przyjmować różne formy: ośmieszanie, często publicznie; niewpuszczanie do pokoju, łazienki; zabieranie pieniędzy, jedzenia, niszczenie cennych emocjonalnie rzeczy; straszenie, że mama jest śmiertelnie chora, że te pieprzyki na ręce drugiego to na pewno rak i ono musi iść do szpitala, a w ogóle to zaraz umrze. Te wszystkie przykłady są z życia wzięte i mogą się zdarzyć w każdym domu. Sama miałam w szkole podstawowej koleżankę, która potrafiła się rzucić – w naszej opinii bez powodu – na kogoś z nas. Tymczasem była ofiarą przemocy w rodzeństwie: brat ściągał jej majtki i klepał w pupę. Rodzice, a znałam ich, bo byli nauczycielami w naszej podstawówce, konsekwentnie nie ingerowali. Koleżanka słyszała, że ma się nie skarżyć, tylko załatwić to z bratem. Biła więc inne dzieci w skardze (której nie słyszeli dorośli) za doznane od brata upokorzenia. Po ósmej klasie wybrała technikum z internatem na drugim końcu Polski. Nikt się nie dziwił...

Dlatego nie zakładaj, że twoje dzieci kłócą się, ale na pewno bardzo się kochają. Nie projektuj na nie swojego marzenia. Sprawdzaj, czy któremuś z walczących między sobą dzieci nie dzieje się krzywda, i w razie potrzeby interweniuj.

Po czwarte, nie przeszkadzaj dzieciom tworzyć drużyny

Jeśli chcesz, żeby twoje dzieci stworzyły team, to postaraj się nie zepsuć ich relacji, a delikatnie stymuluj łączącą ich więź. Co możesz zrobić?

  • Opowiadaj o swoim rodzeństwie (jeśli nie masz, weź za przykład kogoś, kogo dziecko dobrze zna), pokazuj zdjęcia, nakreśl historię tego rodzeństwa: czasem się kłócili, ale pomagali sobie i gdy raz spadła na nich ulewa, to siostra i brat weszli w jedną kurtkę. A gdy brat był chory, to... Twoje dzieci mogą nie rozumieć same z siebie, na czym polega dobra relacja między rodzeństwem, więc ucz je na podstawie historyjek.
  • Nie rozdawaj ról: ty jesteś pracowita i bystra, a ty masz ADHD... tobie wszystko smakuje, a ty masz problemy z czytaniem... Dzieci często duszą się w narzuconych im przez dorosłych rolach i walczą, żeby z nich wyjść za pomocą wojny z rodzeństwem.
  • Traktuj swoje dzieci równo. To jedno z najtrudniejszych zadań rodzica: nie faworyzować tego, z którym ma lepszy kontakt mentalny, a zwykle któreś dziecko jest nam bliższe. Popracuj nad poprawą relacji z tym „dalszym” dzieckiem. Odkryj je, wspieraj, także jakąś formą terapii, jeśli potrzeba.
  • Nie porównuj rodzeństwa ani między sobą, ani do innych dzieci. Nikt nie lubi być porównywany, a dzieci będą nieświadomie rozładowywać nagromadzone emocje bójkami czy irytującymi cię zachowaniami.
  • Obserwuj dalszą rodzinę, żeby także nie faworyzowała żadnego z dzieci i unikała porównań. Lepiej też nie opowiadać dziadkom i ciociom, że Sebastianek jest taki zdolny i grzeczny, a ta Helenka to półdiablę weneckie...
  • Daj rodzeństwu szansę przeżywania razem fajnych rzeczy: wyjścia na dwór, popływania, zebrania zabawek, pomalowania ściany – żeby tworzyło wspólne dobre wspomnienia. Ale daj też każdemu z nich szansę na budowanie oddzielnego świata: niech przez wyznaczony czas bawi się samo czy pobędzie ze swoimi kolegami i koleżankami. Spędzaj także czas z każdym dzieckiem osobno, i nie chodzi o wyjście do ortodonty, a kwadrans czytania przed snem, kiedy każde z rodzeństwa wie, że codziennie ma mamę czy tatę tylko dla siebie – to olbrzymia wartość.
  • Zadbaj o zaspokojenie potrzeb emocjonalnych dzieci: przytulaj je, głaszcz, wygłupiaj się z nimi, śmiej, patrz na nie, gdy do ciebie mówią. Te proste rzeczy stają się dla zabieganych rodziców coraz trudniejsze, ale lepiej zapobiegać niż leczyć rany walki między rodzeństwem. W jakiej kondycji jest twoja więź z każdym z dzieci?
  • Nie obarczaj starszego dziecka opieką nad młodszym. Zadaniem dziecka jest zabawa i rozwój swojego potencjału, a nie wykonywanie zadań dorosłych.
  • Przekazuj dzieciom wizję życia polegającą na tym, że szczęścia starczy dla wszystkich ludzi. Ucz je gratulować sobie nawzajem, pokazuj im swoją radość z czyjegoś sukcesu.

To działa!

Dzieci przyzwyczajają się do modelu relacji i po pewnym czasie po prostu muszą wszcząć awanturę, bo inaczej nie umieją rozmawiać. Nicola Schmidt podpowiada, jak z humorem z tego wybrnąć.

  • Wieczne sprzeczki w samochodzie? Ogłoś nową regułę: nie ma kłótni, nie ma jazdy – bo silnik działa tylko wtedy, gdy słyszy, jak się kłócicie. Gra w kłótnię na żądanie pokaże dzieciom absurdalność ich zachowania.
  • Starsze dziecko atakuje młodsze? Daj mu wygrać ze sobą: zaproponuj bitwę na poduszki albo walkę pokazową, żeby rozładować energię, i mocuj się z dzieckiem łagodnie. Dzieci muszą być od nas szybsze, mocniejsze, więc daj się pokonać, ale protestuj i odgrywaj porażkę.

Więcej w książce: „Rodzeństwo jako team. Jak pomóc dzieciom tworzyć zgrany zespół” , wyd. Otwarte

Polecamy książkę: „Rodzeństwo jako team. Jak pomóc dzieciom tworzyć zgrany zespół” , wyd. Otwarte

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze