1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Jak osiągnąć spokój ducha?

Spokój ducha to stan stabilności i opanowania. (Fot. iStock)
„Spokój pojawia się, gdy akceptujemy rzeczy takie, jakimi są” – to słowa Jacka Kornfielda, którymi rozpoczynają rozważania o spokoju ducha autorzy książki „Zrozumieć uczucia i emocje”, Andrew Fuller i Sam Fuller.  

Żyjemy w czasach bardzo niepewnych, tym bardziej coś takiego jak wewnętrzny spokój jest na wagę złota. A czym on właściwie jest?

„Spokój ducha to stan stabilności i opanowania, utrzymywany mimo zmiennych okoliczności lub uczuć. Łaciński zwrot aequo animo, oznaczający »spokojnie«, tłumaczy się dosłownie jako »z równym umysłem«” – opisują autorzy. Dalej tłumaczą, że jest on zdolnością do niedawania się pochłonąć temu, co nas spotyka, umiejętnością patrzenia bez angażowania się w to, co widzimy. Polega na spokojnej obecności, ale nie na obojętności, wyniosłości, sztywności czy zadufaniu.

Możliwość wzniesienia się ponad obecną chwilę to wspaniały dar, ale też stan niełatwy do osiągnięcia. W życiu często dajemy się ponieść przyjemnym, kuszącym zdarzeniom lub poruszyć tym nieprzyjemnym i niechcianym. Wchodzimy wówczas w świat fantazji, marząc o dniu, w którym wszystkie problemy znikną, a dobre czasy będą trwać bez końca.

Buddyjskie wiatry

Andrew Fuller i Sam Fuller piszą, że według tradycji buddyjskiej problemem są w tym przypadku nie życiowe wzloty i upadki, ale nasze przywiązanie do nich. Autorzy przywołują japońskiego mnicha Nichirena Daishonina, który twierdził w swoich pismach, że spokój ducha to niedawanie się porwać przez osiem wiatrów tego świata, które mogą odrywać naszą uwagę od tego, co naprawdę istotne.

Pierwsze cztery, które zwykle lubimy i do których dążymy to:

  1. Sukces: zysk i dobrobyt
  2. Sława: honory i wyróżnienia
  3. Pochwały: komplementy i podziw
  4. Przyjemność: gratyfikacja

Pozostałe cztery, których staramy się unikać, to:

  1. Porażka: utrata
  2. Upadek: upokorzenie
  3. Niełaska: krytyka lub pogarda
  4. Ból: cierpienie fizyczne lub psychiczne

Jeśli przywiązujemy się do sukcesu, sławy, pochwał i przyjemności lub nadmiernej radości z nimi związanej, może prowadzić to nas do cierpienia, gdy nadejdą zmiany. Doświadczenie sukcesu jest wspaniałe, ale jeśli budzi w nas arogancję, to mamy więcej do stracenia w przypadku napotkanych trudności. Natomiast dążąc do sławy, często próbujemy podtrzymać fałszywą tożsamość i ukryć swoje prawdziwe oblicze przed innymi.

Z kolei jeśli zbyt mocno przywiążemy się do porażki, upadku, niełaski lub bólu, często popadamy w przygnębienie, poddajemy się i unikamy. Natomiast spokój ducha ochroni nas przed zmiennymi kolejami losu, w których pochwały mogą się zmienić w nagany, sukcesy w porażki, przyjemność w ból, a sława w hańbę.

Tylko wtedy, gdy zdamy sobie sprawę, że nasze wewnętrzne samopoczucie jest w gruncie rzeczy niezależne od ośmiu wiatrów, łatwiej nam będzie uzyskać spokój ducha i żyć z równowagą w sercu.

Moc odporności

Autorzy proponują, by przyjrzeć się doświadczeniu spokoju ducha z perspektywy odporności. Stan naszej odporności może mieścić się w jednej z trzech stref: odporności, obaw i unikania.

Strefa odporności

W tej strefie możemy odnosić sukcesy i budować dobre, pozytywne relacje. Istnieje równowaga pomiędzy wyzwaniami lub problemami, z którymi musimy się zmierzyć a naszymi umiejętnościami pozwalającymi stawić im czoła. To w tej strefie możemy osiągnąć spokój ducha oraz uczyć się od innych, zachowując świadomość własnego położenia.

Strefa obaw

Kiedy stajemy przed wyzwaniami lub problemami przekraczającymi nasze umiejętności, możemy stać się niespokojni, pobudzeni, bezmyślni lub agresywni. Rządzą nami lęk i stres, wstrząsając i przytłaczając. W takim stanie zwykle mamy problemy z koncentracją i nie potrafimy uczyć się od innych. Dotkliwie odczuwamy własne obawy, ale nasza szersza świadomość jest ograniczona.

Strefa unikania

Kiedy nasze umiejętności przekraczają napotykane wyzwania, możemy stać się zblazowani, obojętni i apatyczni. Jeśli dołożymy do tego stres, poddajemy się, przestajemy się przejmować lub myślimy: „Po co mi to?”.

Stres kojarzy nam się głównie z pobudzeniem, ale – jak twierdzą autorzy – może się wyrażać również unikaniem i nieobecnością. W takich przypadkach nie chcemy się wyróżniać. Szukamy dróg ucieczki przed życiem. Często zachowujemy się defensywnie i nie potrafimy uczyć się od innych. Uciekać przed problemami lub ich unikać możemy między innymi poprzez choroby, nadużywanie mediów społecznościowych, pracę, niezdolność do zaangażowania, problemy zawodowe i dystansowanie się od intymności.

Kiedy „wypadamy” ze strefy odporności, czujemy się zwyczajnie źle. Zatem, co zrobić, by w niej być? Andrew Fuller i Sam Fuller proponują, by zacząć od uświadomienia sobie zachowań lub cech świadczących o tym, że wypadliśmy z pożądanej strefy. W bliskich relacjach możemy nauczyć się rozpoznawać oznaki obaw lub unikania u partnerów i wypracować sposoby wspierania ich w powrocie do strefy odporności.

Autorzy piszą, że większość z nas instynktownie wyczuwa, że wypadło ze strefy odporności, jednak wiele ze sposobów, których chwytamy się, by do niej wrócić, nie działa. Co gorsza, niektóre strategie wydają się skuteczne, ale jedynie na krótką metę. Błędne strategie to między innymi kłótnie, krzyki, picie alkoholu, nadmierne zaangażowanie w pracę, flirtowanie czy zbyt długie przeglądanie mediów społecznościowych.

To zapewne sytuacja, którą znasz z własnego życia: zdarzają ci się dni, kiedy czujesz się drażliwy i musisz wycofać się z życia, by odzyskać opanowanie. Bywa również, że twój partner wraca do domu przytłoczony, naburmuszony i gderliwy. W takich momentach warto zastanowić się, czego potrzebuje to drugie, by wrócić do strefy odporności. Ty lub twój partner możecie wówczas powiedzieć: „Wrzuć na luz/ usiądź sobie na kanapie/ zrobię ci herbaty/ czy chcesz o tym pogadać?/ nic się nie martw, ja się zajmę obiadem”. To według autorów jeden ze sposobów, by dać sobie nawzajem przestrzeń na powrót do strefy odporności.

Warto pamiętać, podkreślają Andrew i Sam Fuller, że przebywając w tej odporności, możemy się uczyć, zachowywać obecność i uważność oraz podejmować trafne decyzje dotyczące naszego życia i relacji. Im więcej czasu w niej spędzamy, tym bardziej jesteśmy kreatywni i pozytywnie nastawieni do świata. Co więcej, dłuższy pobyt w niej poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego, a przez to przedłuża życie. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby przebywać w niej jak najczęściej i jak najdłużej.

Więcej na ten temat znajdziesz w książce „Zrozumieć uczucia i emocje”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Zrozumieć uczucia i emocje Andrew Fuller , Sam Fuller Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze