1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Czego potrzebujemy, żeby odpocząć w wakacje? Pytamy trenerkę rozwoju osobistego

Wakacje to dobry moment na elektroniczny detoks. (Fot. iStock)
Na to, czy podczas urlopu naprawdę odpoczniemy, pracujemy przez cały rok, budując swoje nawyki spędzania wolnego czasu. Jak zatem przygotować się do wakacyjnego relaksu – pytamy trenerkę rozwoju Annę Gucwę.

Jak odpoczywać podczas urlopu, żeby naprawdę wypocząć?
Chciałoby się powiedzieć: zostawić w domu laptop i komórkę. Ale dla wielu z nas to utopia… Zatem przed wyjazdem na wakacje warto zastanowić się nad swoimi nawykami spędzania wolnego czasu. Tworzymy je codziennie, kiedy akurat nie musimy robić nic ważnego i jesteśmy w domu. Czym się wtedy zajmujemy? Zapewne odczuwamy chęć korzystania ze smartfona czy innego urządzenia połączonego z Internetem. U swoich klientów obserwuję tendencję do zabierania telefonu wszędzie, nawet do łazienki.

Wypoczywamy, scrollując!
Szukamy w telefonie odpoczynku, i to codziennie, do późna. Buszując po portalach, odrywamy się od problemów. Siadamy więc w fotelu z telefonem albo włączamy serwis streamingowy i błyskawicznie możemy znaleźć się w innej rzeczywistości. W elektronice jest cały świat, po który możemy bez wysiłku sięgnąć. Dlatego świadomie wybieramy pozostanie w domu i patrzenie w ekran. Tak właśnie wytwarzamy w sobie nawyk spędzania wolnego czasu. Powtórzę: przygotowanie do urlopu dobrze zacząć od ograniczania czasu spędzonego przed ekranem i zaplanowania innych zajęć, np. jazdy na rowerze czy spotkania z przyjaciółmi. Sama mam w telefonie aplikację, która sygnalizuje mi, jeśli przekroczę określoną liczbę godzin korzystania z niego.

A wracając do pytania o dobry odpoczynek….
Przed urlopem warto przygotować się do pozostawienia pracy w pracy. W telefonie mamy pocztę służbową, komunikatory i aplikacje, którymi łączymy się ze współpracownikami i szefami. Z badań wynika, że około 40 proc. Polaków odbiera podczas wakacji pocztę służbową. Może to wynikać z różnych przyczyn np. lęku przed utratą pracy. Albo po prostu nieprzygotowania zastępstwa. Bywa, że zastępstwo jest niemożliwe, bo taka panuje kultura organizacji w firmie. Warto jednak rozważyć, na co w pracy mam wpływ. Może jest realne po prostu wyznaczenie kogoś, kto będzie mnie zastępował w pilnych sprawach? A jeśli nie, to chociaż ustalenie z szefem dni czy godzin, kiedy będziemy dostępni? Dzięki temu pozostały czas będzie naprawdę odpoczynkiem.

Przed wyjazdem wiele osób ustawia w poczcie automatyczną odpowiedź z informacją, że nie są dostępne, jednak zazwyczaj i tak ktoś do nich dzwoni.
Dlatego warto zminimalizować ilość spraw, które mogą nas wtedy dotyczyć. Ja już teraz, na trzy tygodnie przed urlopem, zaczęłam przygotowywać i siebie, i współpracowników do tego, że mnie nie będzie. Wpisałam więc w kalendarz różne zadania i aktywności, które muszę podjąć, aby dwa tygodnie wakacji spędzić w spokoju. Ponieważ mam zaplanowany projekt, robię teraz wszystko, żeby przygotować go przed wyjazdem. Te sprawy, których nie mogę do tego czasu dopiąć, deleguję – przygotowując innych do tego, aby się nimi mogli zająć samodzielnie.Udane wakacje wymagają ode mnie wzmożonego wysiłku i działania według planu wcześniej. Ale dzięki temu od dłuższego czasu już nie zabieram ze sobą na wakacje komputera, a kiedy idę na plażę, telefon zostawiam w hotelu. Sprawy są załatwione, a mnie wtedy nie kusi, żeby coś jednak sprawdzić.

Co jeszcze warto zrobić przed, żeby na wakacjach zapomnieć o pracy?
Jest jeszcze poziom psychologiczny, a więc danie sobie przyzwolenia na to, żeby na urlopie nie pracować. Są oczywiście takie organizacje i takie stanowiska, które wymagają dużej decyzyjności i ciągłej dyspozycyjności. Jednak nasze zachowanie wynika często z wewnętrznego przymusu, żeby wiedzieć, co się dzieje w firmie. Przyczyną jest więc potrzeba kontroli, lęk o to, co się może wydarzyć, kiedy mnie nie będzie. Warto więc odpowiedzieć sobie na pytanie: czego się obawiam? Co tak na prawdę stoi na przeszkodzie, aby dwa tygodnie spędzić bez komputera i telefonu?

Przyczyną może być też brak zaufania: „Jeśli sama czegoś nie zrobię, to nikt z mojego zespołu tego tak dobrze nie zrobi”.
Są szefowie, którzy wciąż muszą trzymać rękę na przycisku. Jeśli tak, to warto, by pomyśleli, co najgorszego może się stać, kiedy przez dwa tygodnie nie będą jej tam trzymać. Odpowiedzi warto poszukać na podstawie analizy zadań i projektów, a nie czarnowidztwa. A kiedy już wiemy, jakie jest realne zagrożenie, można opracować scenariusz na czas naszej nieobecności, na zasadzie „kto z zespołu ma takie kompetencje, że mógłby się tym zająć zamiast mnie, tak aby zminimalizować zagrożenie?”.
Można też się niepokoić tym, że osoba, która mnie zastąpi, zrobi to tak skutecznie, że nie będę miała dokąd wracać z urlopu!?
Jesteśmy mistrzami w katastrofizowaniu, warto o tym pamiętać. Dlatego znów dobrze jest zadać sobie pytanie: jakie wydarzenia sprawiają, że odczuwam ten lęk? Trzeba rozprawić się z tym czarnowidztwem i przyjrzeć realiom. Jeśli moja pozycja w firmie jest dobra, to urlopem jej nie zepsuję, a jeśli zła, to nie z powodu urlopu.

A co ze znajomymi z serwisów społecznościowych? Mają z nami „jechać” na wakacje?
Wyznaczmy sobie czas, jaki możemy z nimi spędzać. Jak długi on będzie, związane jest z tym, czy tego kontaktu potrzebujemy. Czy daje on nam radość i energię? Czy może tylko pomaga zagłuszyć problemy albo uciec od siebie? Jeśli to ostatnie, to wizyty w sieci utrudniają nam poznanie swoich prawdziwych potrzeb.
Na co dzień żyjemy w nieustannym biegu i nie mamy kontaktu z samymi sobą. Wakacje to dobry czas aby przyjrzeć się sobie, pomyśleć, w jakiej jestem kondycji psychicznej, fizycznej. I znowu wrócę do tego, że jeszcze zanim pojedziemy na wakacje, warto odłączyć się od mediów, żeby zadać sobie pytanie, czego tak naprawdę na tym urlopie potrzebuję. Można zapisać na kartce, jaki urlop chcielibyśmy mieć.

Oj, to nie takie proste, jeśli nie mamy wprawy w nazywaniu tego, czego potrzebujemy.
Nawyki zmieniamy powoli, małymi krokami… Wyznaję taką zasadę, że w im większym jestem pędzie, tym większą mam motywację, żeby powiedzieć: Zwolnij! Skup się przez 10 minut tylko na jednej czynności – na wypiciu kawy. Albo idź na spacer. Zastanów się, jak się czujesz, czego potrzebujesz.

A jeśli pomyślę, że potrzebuję wejść na jakiś portal?
Ale czy potem naprawdę poczujesz się wypoczęta? Czy będziesz miała chęć do życia? No właśnie! Warto pomyśleć, co osiągnę, idąc za myślą: tylko sobie trochę poscrolluję…

Czego więc potrzebujemy, żeby wakacje dały nam odpoczynek?
Po pierwsze, samoświadomości, czego potrzebujemy do odpoczynku. Po drugie, umiejętności zakomunikowania tego bliskim. I po trzecie – zrealizowania tego, a to będzie możliwe dzięki systematycznej zmianie nawyków spędzania wolnego czasu.

Warto zacząć w tym roku, a będzie jak znalazł na przyszłe wakacje?
Właśnie, nic na siłę, powoli. Mamy wiele automatyzmów i żeby je zmienić, trzeba długofalowych drobnych zmian, jak chowanie telefonu na noc do szuflady, by było nam trochę trudniej po niego sięgnąć zaraz po wstaniu. Warto też się zastanowić nad swoimi preferencjami i zainteresowaniami. Co takiego może mnie wciągnąć na tyle, żeby dać mi radość i zastąpić podczas wakacji patrzenie w ekran? To ważne, bo wtedy można zacząć to robić na przemian z wizytami w sieci, które przestaną być formą ucieczki od problemów i zmartwień, ale czymś, co daje radość tu i teraz.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze