1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Wychowanie poprzez śmiech. Rozmowa z Henryką Radziejowską-Semków, autorką przewodnika po śmiechu

Śmiech jest bezcenny w promowaniu właściwych postaw u dzieci oraz cementowaniu ich więzi z rodzicami – podkreśla Henryka Radziejowska-Semków, pedagożka i autorka przewodnika po śmiechu. (Fot. iStock)
Także w codziennych czynnościach można znaleźć coś zabawnego. To tylko kwestia treningu – przekonuje Henryka Radziejowska-Semków, pedagożka i autorka przewodnika po śmiechu. Podkreśla, że śmiech jest bezcenny w promowaniu właściwych postaw u dzieci oraz cementowaniu ich więzi z rodzicami.

Jak rozśmieszyć swoje dziecko?
Wszyscy od małego mamy bardzo wyraźne preferencje humorystyczne, dlatego rodzice powinni na początek rozpoznać, co jest zabawne akurat dla ich dziecka. Śmiech jest na tyle indywidualną cechą, że nawet bliźnięta jednojajowe śmieją się inaczej; mimo fizycznego podobieństwa często śmieszą je zupełnie inne rzeczy. Poza tym na każdym etapie rozwoju śmieszy co innego.

Niemowlęta zareagują na śmieszne dźwięki lub miny, a zwłaszcza na dotyk, choćby łaskotanie. Dzieci w wieku około ośmiu, dziewięciu miesięcy naśladują już zachowania dorosłych i nawet próbują rozśmieszyć rodziców czy opiekunów: chowając i wyciągając zabawki albo na pytanie „Gdzie jest twój nos?” – celowo wskazują niewłaściwą część twarzy.

Kilkulatki próbują opowiadać własne żarty, co pomaga im w procesie opanowywania języka i uczenia się. Żarty te nie są z pewnością zbyt wyrafinowane, ale ważne jest, by zachęcać dzieci do rozwijania poczucia humoru i doceniać ich wysiłki, zwłaszcza kiedy tak bardzo starają się uszczęśliwić opiekunów. Wysiłki dzieci można wspomagać, podsuwając zabawne historyjki, dowcipy lub też proponując wspólne wygłupy.

A co z dziećmi w wieku szkolnym?
One zaczynają używać humoru nie tylko ze względu na jego samoistną wartość, ale także w kontekście społecznym, na przykład żartując, aby uniknąć zakłopotania lub stworzyć wspólnotowe grupy z rówieśnikami. I tu uwaga na „zły humor”, czyli ten kosztem innych, służący przede wszystkim do manipulowania. Może on przybierać formę sarkazmu, drażnienia, wyszydzania czy poniżania.

Może być przemocą słowną...
Warto pamiętać, że młodzież, zwłaszcza dorastająca, kojarzy często dojrzałość z pewnymi zachowaniami – choćby spożywaniem alkoholu, paleniem papierosów, epatowaniem przekleństwami, wczesną inicjacją seksualną czy mrocznymi klimatami. Obawiają się okazywania rozbawienia, by nie być posądzonym o zachowanie nazbyt dziecinne.

Też mam wrażenie, że prestiż wiąże się raczej z ponurą powagą. Opinia publiczna pożąda takich ludzi, zatem po co kształtować poczucie humoru u dziecka? Jakie będzie ono miało z tego korzyści?
Jest ich wiele! Choćby taka, że humor rozwija empatię i pozwala lepiej zrozumieć innych, a dzieci z poczuciem humoru są bardziej popularne i łatwiej nawiązują przyjaźnie. Jeśli nam się uda, to wyposażymy dziecko w najwyższy poziom umiejętności humorystycznych, a mianowicie w śmianie się z samego siebie, a bywa równie skuteczne jak profesjonalna terapia. Człowiek zdolny śmiać się z siebie to ktoś o wysokim poczuciu własnej wartości, pogodzony z własnym „ja”. A poza tym osoby z poczuciem humoru są zdrowsze!

Czy w szkołach często jest przestrzeń do śmiechu?
Nauczyciele z reguły boją się żartów, humoru – bo śmiech oznacza stan rozbawienia, a szkoła kojarzy się najczęściej z powagą.

Już 17 lat temu przeprowadzałam badania na ten temat i nauczyciele twierdzili, że mają poczucie humoru, ale nie stosują go często podczas zajęć z obawy o utratę kontroli nad klasą i z powodu bardzo prymitywnych żartów niektórych słuchaczy.

Jak zatem rodzice i opiekunowie mogą wykorzystać poczucie humoru w wychowaniu?
Mamy liczne przykłady na to, że humorystyczne pomysły rozwiązywania problemów wychowawczych są skuteczne. Kiedy dziecko nie chce iść spać, nie chce się ubrać lub krzyczy w foteliku samochodowym – często jedynym ratunkiem jest obrócenie całej sytuacji w żart.

Posłużmy się przykładem. Kiedy do kuchni z płaczem przybiegł czteroletni Staś, bo młodszy brat zburzył mu jego mur z klocków – matka Stasia wyciągnęła łyżkę i miarkę i poważnym tonem zwróciła się do synka: „Musimy koniecznie policzyć te łzy. Może uda się ustanowić rekord?”. Po czym zaczęła zbierać łzy Stasia do kubeczka. Wkrótce chłopiec – rozbawiony zachowaniem mamy – zapomniał, dlaczego płakał.

Dla wielu rodziców byłoby to zachowanie nie do przyjęcia…
Racja, wielu rodziców wręcz panicznie boi się żartowania. Inna rada – staraj się czymś dziecko zaskoczyć, przełam nudne czynności czymś nieoczekiwanym, np. wejdź rano do pokoju dziecka z abażurem na głowie lub w innym śmiesznym nakryciu. Albo też używaj zabawnego głosu i zamiast mówić dziecku, żeby się umyło, ubrało czy nakarmiło psa, zaśpiewaj to jak śpiewak operowy lub powiedz z zabawnym akcentem. Śpiewaj zabawne – by nie powiedzieć głupie – piosenki, które pamiętasz z własnego dzieciństwa lub których nauczyłeś się na obozie czy na koloniach.

Takiemu rodzicowi łatwiej jest przekonać do czegoś dziecko?
Oczywiście. Jest wiele przykładów na to, jak humor może motywować dzieci. Dla małych dzieci może to być animowanie pluszowych zabawek. Gdy ulubiony bohater powie z przekonaniem: „czas umyć zęby” albo „fajnie jest posprzątać zabawki z pomocą mamy lub taty” – dziecko będzie zmotywowane, a nie zmuszone. Zamiast nakazywać dziecku – lepiej wystąpić z propozycją zrobienia czegoś razem, i to najlepiej z radością. Znam też przykład humorystycznego postępowania ojca w stosunku do nastolatka, który udawał, że czyta horoskop dziecka, a wynikało z niego, że w tym dniu z radością wykona ono wszystkie swoje obowiązki. Kiedy śmiejemy się – widzimy rzeczy inaczej, inaczej się czujemy i zachowujemy.

Wniosek jest taki, że rodzice nie dość często uśmiechają się do swoich dzieci...
Stanowczo za rzadko. W relacji z własnym dzieckiem większość rodziców traktuje żarty, wygłupy jako narzędzie interwencyjne. A szkoda, bo śmiech i uśmiech to niezwykle użyteczny klucz do kształtowania właściwych postaw u dzieci oraz cementowania więzi rodzic–dziecko.

Henryka Radziejowska-Semków, nauczycielka szkoły średniej i uczelniany wykładowca. Niepoprawna optymistka i miłośniczka paradoksu, autorka książki „Jak rozśmieszać siebie i innych”.

Wychowanie przez uśmiech, czyli jak nauczyć dziecko poczucia humoru

  • Szukaj sytuacji humorystycznych, nawet tam, gdzie jest smutno i płyną łzy. Dzieci uwielbiają być rozśmieszane.
  • Dawaj się swojemu dziecku rozśmieszyć.
  • Zamiast pytać „co było zadane?”, pytaj „co wesołego było dziś w szkole?”. Ucz dziecko wyłapywania śmiesznych rzeczy w życiu codziennym.
  • Układaj dziwaczne, bezsensowne rymy, piosenki, wierszyki – bardzo pomaga to na przykład w nauce.
  • Zachęcaj dziecko do opowiadania żartów. Nawet jeśli mu to słabo wychodzi, poprawia swoją sprawność językową. Śmiej się z jego żartów.
  • Oglądajcie razem komedie, wesołe filmy, wracajcie do scen, które was rozśmieszyły, i śmiej się w głos, żeby dziecko też nauczyło się śmiać swobodnie i po swojemu.
  • Zachęcaj dzieci do czytania wesołych książek, czytaj mu na głos humorystyczne opowieści i nie bój się, że potem nie zaśnie.
  • Gdy opisujesz ludzi, podkreślaj, czy są uśmiechnięci, pogodni, życzliwi, weseli. Niech dziecko wyniesie z domu przekonanie, że posiadanie pogody ducha to ważna cecha osobowości.
  • Nie bój się utraty autorytetu. Śmiej się z siebie i pokazuj dziecku, na czym polega autoironia.

Więcej w książce: „Jak rozśmieszać siebie i innych”, wyd. Prime Books

Polecamy książkę: „Jak rozśmieszać siebie i innych”, wyd. Prime Books

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze