1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Terapia poznawczo-behawioralna – na czym polega? Wyjaśnia psycholożka Agnieszka Mazurek

Terapia poznawczo-behawioralna, CBT opiera się na dwóch filarach: terapia poznawcza dotyczy naszych przekonań i myśli, a terapia behawioralna – zachowań. (Ilustracja: iStock)
Pod pojęciem „psychoterapia” ukrywają się różne naukowo uzasadnione metody towarzyszenia ludziom przy zmianie postrzegania świata, ich reakcji emocjonalnych czy zachowania. Do najczęściej praktykowanych należy podejście poznawczo-behawioralne. Na czym ono polega – pytamy psycholożkę Agnieszkę Mazurek, która pracuje w tym nurcie.

Jakie są główne założenia terapii poznawczo-behawioralnej?
Terapia poznawczo-behawioralna, CBT opiera się na dwóch filarach: terapia poznawcza dotyczy naszych przekonań i myśli, a terapia behawioralna – zachowań. Najczęściej na podstawie zachowania wnioskujemy, jak wygląda schemat poznawczy. CBT zajmuje się przede wszystkim teraźniejszością, do przeszłości sięgamy tylko po to, żeby zrozumieć jej wpływ na obecne funkcjonowanie klienta. Na podstawie informacji uzyskanych z wywiadu z klientem na początku terapii psychoterapeuta formułuje profil poznawczy, z którego może dowiedzieć się, co klient myśli o sobie, o innych, o tym, co go spotkało i spotyka w życiu. To pozwala w pewien sposób przewidzieć, co będzie dalej, jeżeli klient pozostanie w schemacie, który stanowi przyczynę trudności. Dlatego potrzebna jest strategia zmiany nawyków myślowych i przekonań, ponieważ to, w jaki sposób klient przeżywa problemową sytuację, zależy właśnie od tego, w jaki sposób ją ocenia.

Czyli początek procesu to odkrywanie przekonań?
Tak. Droga, przez którą się przechodzi w terapii poznawczej, zaczyna się od uświadomienia sobie automatycznych myśli. Kształtujemy lub wzmacniamy umiejętność autorefleksji, czyli świadomego zwracania uwagi na myśli, które przez cały dzień pojawiają się w naszym umyśle.

Na przykład kiedy wstaję rano i myślę: „Jaki okropny dzisiaj dzień mnie czeka”, podwyższam poziom stresu, co przejawia się w odczuwaniu niepokoju i obniżeniu nastroju. I gdy ucieknie mi autobus, uzasadniam ten zły nastrój, np. „Aha, wiedziałam, że to będzie okropny dzień”. I jeśli rzeczywiście w trakcie dnia wystąpi kilka trudnych sytuacji czy wyzwań, to przez tę poranną frustrację moja zdolność do poradzenia sobie z nimi jest obniżona. Jeżeli takie doświadczenia są częste, a ja interpretuję je w zagrażający, lękowy, katastroficzny sposób, to buduję negatywny obraz siebie i swojego życia. Terapia poznawcza pozwala kierować świadomość na swoje myśli i odkrywać, czy są one adekwatne do rzeczywistości i czy nam służą. Bo przecież mogę podczas takiego poranka wychwycić, że zaczynam negatywnie myśleć o tym, co mnie czeka, powiedzieć sobie „stop” i zastanowić się, z jakiego powodu pojawiło się we mnie napięcie. Może się okazać, że chodzi o jedną zaplanowaną rozmowę z szefem czy klientem, która mnie dzisiaj czeka, a nie o to, że cały dzień będzie beznadziejny, bo całe moje życie jest beznadziejne i generalnie nic dobrego mnie nie spotyka.

Celem terapii jest nauczenie klienta kontroli nad tym, co myśli, kiedy myśli i umiejętności podważania tych myśli, które mu nie służą, na przykład: „Mogę myśleć i wierzyć w to, że nie zasługuję na awans i podwyżkę, ale czy to rzeczywiście jest prawda o mnie?”. Podczas terapii odkrywamy, czy te myśli mają coś wspólnego z rzeczywistością.

Co dzieje się potem?
Próbujemy trochę głębiej wejść w te myśli i odkryć, z jakiego kanału wypływają. Służą do tego różne techniki poznawcze, którymi się posługujemy w naszej metodzie. Podczas omawiania codziennych sytuacji dowiadujemy się, że na przykład pod myślami typu: „nie uda mi się”, „znowu mnie oszukają” czy „będą mnie krytykować”, leży jakieś kluczowe przekonanie. Przykładowo: „jestem niekompetentny”, „jestem słaby”, „nie osiągnę sukcesu”. Nazywamy je przekonaniem kluczowym, rdzeniowym. Gdy razem z klientem je zidentyfikujemy, kontynuujemy pracę poznawczą.

Podczas kolejnych sesji wspólnie zastanawiamy się, czy to kluczowe przekonanie ma odbicie w rzeczywistości, czy mamy dowody na nie w różnych sferach życia. Zwykle okazuje się, że nie jest ono prawdziwe, i wtedy szukamy razem innego przekonania, bardziej adekwatnego, którym klient będzie mógł opisywać swoją rzeczywistość. I tak np. przekonanie „jestem niekompetentny” możemy zastąpić przekonaniem „czasem popełniam błędy, mam do tego prawo”, przekonanie „jestem nieważny” możemy zastąpić bardziej adaptacyjną myślą: „czasem inni nie zauważają moich potrzeb, ale ja sam mogę zrealizować swój cel albo poprosić o pomoc”.

Badania wskazują, że terapia poznawczo-behawioralna jest jedną z najskuteczniejszych przy depresji i stanach lękowych.
Aaron Beck, jej twórca, najpierw opracował metodę poznawczą pracy z depresją. Natomiast praca z lękiem wywodzi się z terapii behawioralnej. W pewnym momencie te dwie szkoły się połączyły, bo stosowanie tych technik łącznie okazało się skuteczne. Jeżeli pracujemy z klientem poznawczo nad tym, żeby zmienił swoje przekonania, to w konsekwencji dążymy do tego, żeby inaczej funkcjonował, czyli wprowadzamy techniki behawioralne, których celem jest zmiana zachowania.

Jak to osiągnąć?
Pracujemy na przykład na wzmocnieniach pozytywnych. Jest już nim sama relacja z terapeutą, który jest akceptujący i docenia postępy klienta. Zauważa je, monitoruje i nazywa. To wzmocnienie musi być oczywiście szczere i prawdziwe. Techniki behawioralne nie mogą być manipulacją.

Jakie są inne techniki behawioralne?
Chyba najbardziej znana jest desensytyzacja, inaczej odwrażliwianie. To główna technika do pracy nad fobiami. Podczas terapii przechodzimy przez hierarchicznie uporządkowaną „drabinkę” bodźców wyzwalających lęk. Na każdy etap pracy klient musi wyrazić zgodę po zapoznaniu się z terapeutyczną procedurą. Terapia fobii jest połączona z relaksacją, choćby ćwiczeniami oddechowymi czy wyobrażeniowymi.

Na przykład przy arachnofobii możemy zacząć od oglądania obrazka przedstawiającego pająka. Gdy klient zgłasza nam, że nie odczuwa już lęku na tym etapie, przechodzimy dalej, bo układ nerwowy przyzwyczaił się już do tego bodźca. Klient przekonuje się, że realnie nic mu się nie dzieje, że lęk był jedynie wyobrażeniem. Konfrontację ze źródłem lęku kończymy w momencie, do którego klient dąży. Jeśli chce poradzić sobie w sytuacji, żeby wynieść pająka z pokoju, nie musi oswajać się z nim, kiedy na przykład chodzi mu po ręku. Nie musi się z pająkiem zaprzyjaźniać.

A przy lęku uogólnionym?
Jeżeli klient na przykład boi się nowych sytuacji, najpierw zaczynamy od pracy poznawczej, a potem przechodzimy do eksperymentów behawioralnych, w których mierzy się z realnymi sytuacjami. Po omówieniu technik i zaplanowaniu strategii możemy razem pójść do nowego miejsca albo klient może tam wybrać się sam, żeby zrobić chociaż jeden krok naprzód, na przykład wejść do sklepu, który zawsze omijał. Celem terapii jest to, by nie rezygnował z udziału w sytuacjach, które go niepokoją, ale by przekonał się, że większość z nich choć może nie jest przyjemna, ale niezagrażająca. W przypadku lęku uogólnionego ważna jest również umiejętność zarządzania stresem oraz stosowanie technik relaksacyjnych.

Co jest najważniejsze w tej metodzie?
W każdym nurcie podstawą jest relacja z terapeutą, który musi być zaangażowany w budowanie relacji z klientem. Dopiero, kiedy poczuje, że jest ważny w gabinecie, możemy wprowadzić jakiekolwiek techniki. Zaczynamy od rozmowy, podczas której poznajemy klienta oraz problemy, z którymi przyszedł. Chcemy dowiedzieć się, co w jego życiu powoduje dyskomfort. Istotne dla terapii poznawczej jest to, że opiera się na rozmowie i słuchaniu. I na przekonaniu, że to klient jest najlepszym specjalistą dla siebie, a nie psychoterapeuta. Jego zadaniem jest słuchanie tego wszystkiego, co klient zgłasza, i porządkowanie uzyskanych informacji. Przekazuje on klientowi, jak je rozumie, odnosząc się do mojej wiedzy psychoterapeutycznej, ale zawsze mówi to z pozycji słuchacza, który upewnia się, czy ma rację. Buduje hipotezy, które weryfikuję z klientem.

W naszym nurcie duże znaczenie nadajemy psychoedukacji. Nie mamy tajemnego zeszytu, w którym zapisujemy dane na temat klienta. Wszystkie nasze przemyślenia i wnioski na odpowiednich etapach terapii omawiamy i konfrontujemy z klientem, żeby rozumiał, dlaczego pojawiły się trudności, z jakich jego zachowań wynikają i jak to wpływa na jego życie. Psychoterapeuta wspólnie z klientem uzgadnia cele terapii i cały jej plan oraz tłumaczy klientowi, do czego służą poszczególne techniki i jak się je stosuje. Ogólnym celem terapii poznawczo-behawioralnej jest wyposażenie klienta w narzędzia do samodzielnej pracy.

Jako psychoterapeutka CBT nie chcę, żeby ktoś przychodził do mnie przez kolejne 10 lat albo wracał przy każdym kryzysie. Chcę mu przekazać wszystko, co wiem na temat jego zaburzenia czy wzorców zachowań, z którymi się zmaga. Tłumaczę, po co stosujemy te czy inne ćwiczenia, żeby mógł z nich skorzystać za 5, 10 albo 20 lat, jeżeli sytuacja powtórzy się albo będzie miał podobny problem. Wszystko po to, żeby w pierwszej kolejności mógł poradzić sobie sam.

W jakich przypadkach terapia poznawczo-behawioralna najlepiej się sprawdza?
Jednym zdaniem mogę powiedzieć, że u klientów, którzy chcą zmiany. Osoby, które od psychoterapii oczekują przede wszystkim, że lepiej zrozumieją siebie i to, co się z nimi dzieje, oraz chcą dzielić się swoimi trudnymi doświadczeniami, mogą nie być zadowolone z pracy terapeuty poznawczo-behawioralnego. Bo on będzie pytał, co klient chce zmienić w tej sytuacji.

Czy można tą metodą przeprowadzać terapię par?
Przy terapii par stosujemy pracę poznawczą, żeby zrozumieć, w czym jest problem. Najczęściej pomagamy parze w uporządkowaniu ich komunikacji po to, by partnerzy mogli lepiej zrozumieć siebie nawzajem. Tak jak w przypadku klientów indywidualnych pomagamy parze sformułować cele i plan terapii, również zadania dla pary i dla każdego z małżonków. Tutaj też mogą mieć zastosowanie techniki behawioralne, chociażby kontrakty, na które umawia się ze sobą para w budowaniu nowych nawyków. Nie narzucamy parze jakiegoś idealnego wzorca życia razem, tylko podążamy za ich wytycznymi, tym, co oni uznają, że jest dla nich dobre.

Co jest istotnym plusem CBT?
Ze strony klienta – wpływ na to, jak wygląda terapia. Jest ona klarowna i jasno określona od początku. Potrafimy oszacować liczbę sesji potrzebnych do przepracowania z klientem problemu, z którym się zgłosił. Dzięki temu klient ma poczucie kontroli i wpływu. Podczas terapii pogłębia wiedzę i zyskuje praktyczne narzędzia po to, żeby sam dla siebie stał się terapeutą.

Istotne jest to, że jest to metoda, która ma dowody naukowe i jest regularnie badana. Ma też procedury, w których szkoli swoich psychoterapeutów, dzięki czemu nasza praca jest zunifikowana. Nie ma wiele miejsca na całkowicie autorskie, przypadkowe pomysły, co czyni ją wiarygodną. Jako terapeuta mam poczucie, że opieram się na metodach, które są naukowo sprawdzone.

Agnieszka Mazurek, psycholożka, psychoterapeutka, prowadzi terapię indywidualną osób dorosłych, młodzieży i dzieci w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT), korzystając zarazem z zasobów innych nurtów, jeśli jest to z korzyścią dla klienta. Duży nacisk kładzie na psychoedukację.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
Reklama
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze