1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Kiedy ukrywasz emocje, porzucasz samego siebie

Zdaniem kanadyjskiej psychoterapeutki Lise Bourbeau pod maskami ukrywamy bolesne rany z dzieciństwa. Im głębsza rana, tym boleśniej ją odczuwamy i częściej zakładamy stosowną maskę. (Ilustracja: iStock)
Z lęku, że ktoś wykorzysta przeciwko nam to, co mówi nasza twarz, często wolimy ukryć ją pod maską. Jednak w ten sposób porzucamy samych siebie – pisze psychoterapeutka Ewa Klepacka-Gryz.

Związek pomiędzy mimiką a emocjami jest obustronny: nie tylko emocje wpływają na wyraz twarzy, ale przybranie konkretnego wyrazu twarzy może zmieniać nasz nastrój. A wymogi kultury i konieczność odgrywania życiowych ról sprawiają, że bardzo często ukrywamy swoje prawdziwe uczucia. Wówczas nasza twarz nie wyraża autentycznych emocji, ale jest odzwierciedleniem reakcji poznawczej.

Każdy z nas ma wiele masek na różne okazje: jedną na niezobowiązujące spotkanie z nowo poznaną osobą, drugą na randkę z ukochaną czy ukochanym, a jeszcze inną na biznesowy lunch. Zakładamy je, by ukryć prawdziwe uczucia, których pokazanie w tym momencie wydaje nam się niestosowne czy wręcz zagrażające; chcemy schować głęboko cierpienie czy lęk; przykryć wstyd, złość czy rozczarowanie.

Zdaniem kanadyjskiej psychoterapeutki Lise Bourbeau pod maskami ukrywamy bolesne rany z dzieciństwa. Im głębsza rana, tym boleśniej ją odczuwamy i częściej zakładamy stosowną maskę. Rany pojawiają się na określonym etapie rozwojowym, w relacji z jednym z rodziców. Maska staje się pewnego rodzaju tożsamością, pod którą się chronimy, ilekroć czujemy zagrożenie. Wpływa ona na wygląd naszej twarzy, nasz sposób myślenia, mówienia, chodzenia, siedzenia, oddychania czy tańczenia. Także na to, na jakie choroby zapadamy, a nawet jaki wybieramy samochód.

Bourbeau wymienia pięć ran i pięć odpowiadających im masek: rana odrzucenia prowadzi do zakładania maski uciekającego, rana porzucenia rodzi maskę osoby zależnej, upokorzenie – masochistę, zdrada – kontrolującego, niesprawiedliwość – surowego.

Z odkrytą twarzą

Maski fascynowały mnie od zawsze. Pewnego dnia na Facebooku odkryłam cykl obrazów Agaty Potakiewicz. Później dowiedziałam się, że Agata od dziecka uwielbiała malować, od dawna także malowała maski. Jest nauczycielką języka angielskiego w szkole, ma więc duże pole do obserwacji ludzi.

Pierwszy obraz cyklu przedstawia kobietę, która delikatnie uchyla maskę; to jedyny, na którym widać kawałek twarzy. – W tamtym okresie czułam się bardzo zmęczona otaczającym światem – mówi Agata. – Jestem osobą wysoko wrażliwą i staram się rozgraniczyć życie zawodowe od prywatnego, ale nie zawsze się da. Jako nauczycielka często musiałam zakładać maski. Kiedy np. czułam się gorzej w klasie, przed uczniami musiałam wchodzić w rolę osoby zdecydowanej, profesjonalnej, pewnej siebie. Męczyło mnie to częste zakładanie masek, ale też życie wśród ludzi, którzy je noszą.

Agata nie planowała sprzedawać obrazu, jednak ktoś zakochał się w nim i obraz trafił na ścianę w jego domu. Potem powstał kolejny. Już wtedy Agata wiedziała, że to będzie cykl – właśnie o zdejmowaniu masek. Kolejny obraz to kobieta przy fortepianie; jest widoczna tyłem, ma piękne plecy. Na fortepianie, obok nut, leży maska. – Tak naprawdę ta kobieta to trochę ja w trakcie malowania. Oddaje się swojej pasji. Jest w domu, czuje się bezpieczna, nie musi nikogo udawać. Odłożyła maskę, ale wie, że do niej wróci – wyjaśnia autorka.

Nad następnym obrazem Agata długo się zastanawiała. Przedstawia kobietę w wannie, ona także siedzi tyłem, a przed nią na ścianie wiszą cztery różne maski. Jedna z nich pokazuje obojętną twarz, w czym autorka dostrzega skutek zmęczenia noszeniem masek. Potem powstało „Wyjście” – symbolizujące pierwszą próbę rezygnacji z maski, następnie „Niepotrzebna” – tytuł odnosi się do zbędnej już maski. Bohaterka wyrzucą ją z balkonu. Ostatni obraz pokazuje ucieczkę od masek, widoczne nogi mogą należeć zarówno do kobiety, jak i mężczyzny.

Wszystkie prace zostały sprzedane, jednak Agata twierdzi, że dla niej samo ich tworzenie było w pewien sposób terapeutyczne. Dziś już wie, że warto pokazywać to, co naprawdę czujemy, choć nie zawsze jest to łatwe.

Pozorne korzyści

Kiedy zakładasz maskę, tak naprawdę porzucasz samego siebie, odcinasz się od tego, co najbardziej boli, ale również przestajesz czuć to wszystko, co sprawia ci radość. Pod maską chronisz się przed agresją, pamiętając o tych wszystkich, którzy kiedykolwiek cię zranili, ale także przed miłością i tymi, którzy ofiarują ci swoją miłość.

Inni ludzie robią dokładnie to samo. W pracy, na ulicy, a często też w domu kontaktujesz się z twarzami ukrytymi pod maską. Czy pomyślałeś kiedyś, że osoba, która sprawia wrażenie radosnej, osiągającej sukcesy, przebojowej, często tak naprawdę wewnętrznie przeżywa ból i cierpienie? Albo że twój idol z telewizji, któremu zazdrościsz pewności siebie, zmaga się z lękiem, kompleksami i depresją? Przecież sam najlepiej wiesz, ile energii każdego dnia musisz włożyć w to, by nie pokazać, często nawet bliskim ci osobom, co tak naprawdę czujesz. Pod każdą maską kryje się lęk.

Decyzja o zdjęciu maski często pojawia się całkiem niespodziewanie. Rozglądasz się dookoła, patrzysz na swoje życie i czujesz, że ono wcale nie jest twoje. Na początku może próbujesz zmienić coś w zewnętrznym świecie: nowa praca, nowa relacja, może całkiem inny image, jednak czujesz, że to nie to.

Ewa Klepacka-Gryz, psycholożka, terapeutka, autorka poradników psychologicznych, trenerka warsztatów rozwojowych dla kobiet

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze