1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Jak zostać mistrzem kontaktu wzrokowego? Radzi Patricia Stark, autorka książki „Spokojna pewność siebie”

Ciągłe zerkanie na telefon, ekran komuptera lub robienie czegokolwiek innego, co wykracza poza ramy konwersacji, jest dla twojego rozmówcy sygnałem, że wolałbyś być gdzieś indziej. (Fot. iStock)
Emocjonalna więź zaczyna się od skrzyżowania spojrzeń – przekonuje trenerka rozwoju osobistego i komunikacji Patricia Stark. W książce „Spokojna pewność siebie” nie tylko opisuje korzyści, jakie z tego wynikają, ale i podpowiada, jak zostać mistrzem kontaktu wzrokowego.

Według Quantified Impressions, teksańskiej firmy zajmującej się analizą komunikacji, dorośli ludzie w czasie rozmowy utrzymują kontakt wzrokowy przez 30–60 proc. czasu, ale aby powstała emocjonalna więź, taki kontakt powinien trwać aż przez 60–70 proc. konwersacji. Ponieważ większość naszych decyzji opiera się na emocjach, widać tu duży rozdźwięk.

Podobnie jak uścisk czy inny kontakt fizyczny, kontakt wzrokowy jest ważny dla naszego zdrowia emocjonalnego. Ludzie pragną kontaktu, chcą czuć, że są widziani i słyszani. Nie bez powodu mamy pięć zmysłów.

Patrzeć i widzieć

Znaczący kontakt wzrokowy ma miejsce, kiedy naprawdę wysilamy się, żeby dostrzec drugiego człowieka. Nie tylko na niego patrzymy, ale rzeczywiście go widzimy. Ta różnica sprawia, że ludzie czują się ważni i szanowani. Czują, że się na nich skupiamy, że są dla nas priorytetem, że w danej chwili nic nie liczy się bardziej niż nawiązanie z nimi kontaktu.

Kiedy nawiązujemy znaczący kontakt wzrokowy, pozwalamy też innym zobaczyć nas. Wpuszczamy ich do środka, dochodzi do czegoś więcej niż do interakcji powierzchniowej czy fasadowej albo komunikacji nadzorowanej. Oczywiście to ma sens jedynie wtedy, kiedy naszym zamiarem jest rzeczywiste nawiązanie kontaktu i lepsze komunikowanie się. Czasem po prostu nie możemy pozwolić innym na taki dostęp.

Powstrzymywanie się od kontaktu wzrokowego może być także rodzajem strategii. Można w ten sposób sprawić, że rozmówca poczuje się mniej ważny, niegodny twojej pełnej uwagi albo nawet zmrożony jej brakiem. Takie zjawisko obserwuje się wśród ptaków. Przez wiele lat mieliśmy z mężem papugę o imieniu Zackary. Współpracowaliśmy z trenerem ptaków, który opiekował się słynnymi kakadu z telewizyjnego serialu „Baretta”

emitowanego w latach 70. minionego wieku. Powiedział nam, że kiedy Zackary zrobi coś, czego nie chcemy, na przykład dziobnie lub zacznie skrzeczeć, powinniśmy podejść do klatki, a następnie odwrócić się do niego plecami i lekko wzruszyć ramionami. Wygląda na to, że tak właśnie zachowują się dzikie papugi, kiedy chcą się nawzajem upomnieć lub okazać dezaprobatę. I to naprawdę zadziałało!

Spojrzenie stalkera

Znaczący kontakt wzrokowy może stać się bardzo intensywny, jeśli z nim przesadzimy. Upewnij się, że nie praktykujesz „spojrzenia stalkera”. Wpatrywanie się w czyjeś oczy jest komfortowe tylko przez krótki czas, a potem obie strony potrzebują przerwy. Kiedy przetwarzamy informacje lub zatapiamy się w myślach, musimy spojrzeć oczyma umysłu. Skanując nasz umysł, wyglądamy, jakbyśmy patrzyli w górę lub w dół – takie zachowanie jest normalne i właśnie takiego się spodziewamy. Kiedy ktoś tak nie robi i ciągle gapi się prosto na nas, zaczynamy to odbierać jako konfrontacyjne lub nieprzyjemne. Pamiętaj, aby odwrócić wzrok, kiedy się zastanawiasz i analizujesz, żeby przerwać bezpośredni kontakt wzrokowy na jakiś czas. Dobry przedział czasowy to od dwóch do pięciu sekund – właśnie taki czas trwania kontaktu wzrokowego jest komfortowy dla obu stron. Odwracanie wzroku, zanim upłyną dwie sekundy, może być odebrane jako ucieczka, a wpatrywanie się dłużej niż przez pięć sekund to już zbyt długo.

Spojrzenie stalkera może mieć jednak swój cel. Możesz go użyć, żeby podkreślić swoje stanowisko, pokazać komuś, że ci na czymś zależy. Możesz go użyć, żeby kogoś onieśmielić, zmanipulować albo wytrącić z równowagi. Jeśli nie masz takiego zamiaru, to bądź ostrożny. Spojrzenie stalkera może także sprawić, że ludzie zaczną myśleć, że masz nierówno pod sufitem.

Skanuj, nie uciekaj

Jeśli rozmówca często strzela oczami na boki, to niemal zawsze znaczy to, że coś jest na rzeczy. Kiedy uczę klientów, by patrzyli prosto w kamerę, mówię im także, że nie ma nic złego w spoglądaniu także w górę i w dół. Ale jeśli uciekają wzrokiem na prawo lub lewo od kamery, sprawiają wrażenie zdenerwowanych, niepewnych, zakłopotanych i świadomych obecności innych ludzi w pomieszczeniu. Ta uwaga jest prawdziwa także wtedy, kiedy nie stoimy przed kamerą. Uciekanie wzrokiem oznacza, że jesteś skupiony na czymś innym niż osoba, z którą rozmawiasz. Postaraj się więc nie strzelać oczami na boki, kiedy rozmawiasz z ludźmi!

Niektórzy uważają, że najlepiej jest wybrać jedno oko rozmówcy i patrzeć w nie w czasie konwersacji. Nie przekonuje mnie to. Przecież jeśli patrzysz na czyjeś oko, to przestajesz patrzeć na tę osobę! Ja muszę skupiać się na różnych elementach twarzy rozmówcy, skanować ją w poszukiwaniu podpowiedzi i połączeń. Jeśli wpatrywałabym się tylko w jedną gałkę oczną, wtedy komunikowałabym się tylko z nią. Równie dobrze mogłaby po prostu leżeć na tacy.

W czasie rozmowy potrzebujemy przyglądać się wyrazowi twarzy drugiej osoby, żeby odczytać niewerbalne wskazówki i zrozumieć niuanse. Zwróć uwagę na brwi, nos, usta i ogólny wygląd całej twarzy. Złóż to wszystko w jeden duży obraz tego, co twój rozmówca myśli i czuje. Skanując jego twarz, jesteś w stanie zebrać maksimum informacji oraz wyglądasz na zaangażowanego i sympatycznego, nie wywołując poczucia dyskomfortu ani u swojego rozmówcy, ani u siebie samego.

Tylko kilka chwil – ale dobrej jakości

Czy zdarzyło ci się kiedyś rozmawiać z kimś na przyjęciu i zauważyć, że ta osoba skanuje wzrokiem pomieszczenie, jakby sprawdzała, kto jeszcze się pojawił? Oczy kogoś takiego w zasadzie mówią ci, że rozmawia z tobą tylko do czasu, aż znajdzie kogoś lepszego. To wielki błąd, który popełnia mnóstwo osób, szczególnie na spotkaniach networkingowych. Osoby, które są naprawdę dobre w komunikowaniu się, stawiają na bliski kontakt, skupiają się na każdym kolejnym momencie. Potrafią sprawić, że ich rozmówca czuje się najważniejszą osobą w pomieszczeniu.

W komunikacji, jak we wszystkim innym, chodzi o jakość, a nie ilość. Jeśli potrafisz być prawdziwie w pełni obecny przez kilka chwil spędzonych w towarzystwie danej osoby, to będziesz miał też więcej czasu na nawiązanie kontaktu z innymi ludźmi obecnymi w pomieszczeniu, a każdy z rozmówców poczuje, że go zauważyłeś i że jest dla ciebie ważny.

Złodzieje uwagi

Technologia jest prawdziwym złodziejem kontaktu wzrokowego w naszych czasach. Po raz pierwszy zauważyłam to, kiedy podróżowałam po kraju z dyrektorką public relations nadzorującą przegląd krajowych mediów, którego byłam rzeczniczką. Nie znałyśmy się dobrze, ale dogadywałyśmy się ze sobą, a wspólne posiłki i przejazdy taksówką były okazją, żeby poznać się lepiej. W tym właśnie momencie do gry weszły nowoczesne technologie i wywołane przez nie problemy z kontaktem wzrokowym. Za każdym razem, kiedy zajmowałyśmy miejsca w restauracji, moja towarzyszka nie potrafiła oderwać się od telefonu. W czasie naszej rozmowy ciągle sprawdzała e-maile i odsłuchiwała pocztę głosową. W zasadzie siedziałam przy stole z kimś, ale i tak jadłam sama. Ta kobieta nie była w stanie wytrzymać godzinnego posiłku bez uciekania uwagą gdzieś indziej. To było niezręczne i niegrzeczne. Być może nie była szczególnie zainteresowana ani mną, ani tym przeglądem, ale ekspert od PR powinien być w stanie udawać takie zainteresowanie choć przez chwilę.

Nic poza zastanawianiem się nad słowami rozmówcy, nie powinno odrywać twojego spojrzenia od jego twarzy. Ciągłe zerkanie na telefon czy ekran komputera, sprawdzanie, czy paznokciom nie przydałby się manicure, zbieranie paproszków z żakietu czy robienie czegokolwiek innego, co wykracza poza ramy konwersacji, jest dla twojego rozmówcy sygnałem, że nie jesteś nim zainteresowany i wolałbyś być gdzieś indziej. Nawet jeśli to prawda, taki komunikat nie jest ani zręczny, ani grzeczny. Ludzie będą zawsze pamiętać to, jak się przez ciebie czuli. Jeśli potrafisz sprawić, że twój rozmówca czuje się choć przez kilka chwil jak najważniejsza osoba w pomieszczeniu, to możesz zbudować armię ludzi, którzy docenią ciebie oraz czas, który im poświęciłeś.

Patricia Stark, doradczyni w zakresie rozwoju osobistego. Prowadzi warsztaty oraz współpracuje indywidualnie z autorami, prezenterami, influencerami. Mieszka w Nowym Jorku.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Spokojna pewność siebie Patricia Stark Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze