1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Kiedy partner ma spektrum autyzmu – jak wygląda taki związek?

W związku z partnerem autystycznym trzeba mówić, wyjaśniać, instruować, wybaczać. (Fot. iStock)
Od partnerów ze spektrum autyzmu nie spodziewajmy się czytania między wierszami i biegłości w rozumieniu kodów miłosnych. A jednak konieczność wyjaśniania rzeczy wprost i zaakceptowania, że w relacji nie wszystko może być idealne, może dać takim związkom większą szansę trwałości niż w przypadku dwojga neurotypowców – przekonuje psychoterapeutka Patrycja Wójcik.

Choć coraz więcej wiemy o neuroatypowości, to nadal pierwsza myśl, jaka przychodzi nam do głowy na temat osób z autyzmem, to ta, że żyją one w swoim świecie. Na ile w takim razie ważna jest dla nich miłość? Czy zakochują się, dążą do bliskości, mają udane związki?
W spektrum autyzmu nie ma jednolitego wzorca zachowań czy upodobań. Ekspresja cech charakteryzujących ten zespół różni się w zależności od jednostki. Są osoby z zespołem Aspergera, które funkcjonują bardzo dobrze w intymności, w bliskich relacjach.

Jeśli chodzi o partnerów neurotypowych, to osoby ze spektrum najczęściej łączą się z dwoma typami osób. Pierwszy to taki, który ma bardzo podobny rodzaj upodobań, zainteresowań, czyli nie nudzą się razem, bo na przykład obydwoje kochają fantastykę albo zbierają jakieś przedmioty. Drugą grupą są często… choćby terapeuci, czyli osoby bardzo wysoko empatyczne, które są ich przewodnikami po zachowaniach społecznych, tłumaczą światu partnera i odwrotnie, rozumieją go i nie zadają zbyt dużo pytań.

W jaki sposób osoby ze spektrum autyzmu najczęściej znajdują partnerów?
Podobnie jak wszyscy inni w dzisiejszym świecie: przez Internet. Oni się w wirtualnym świecie zwykle cudownie czują, często wolą pisać wiadomości, zamiast rozmawiać twarzą w twarz, bo w ten sposób omijają aspekt czytania między wierszami i rozumienia niuansów czy utajonych kodów. Niektórzy nigdy nie przechodzą do spotkań w realu.

Poza tym nie wszystkie osoby autystyczne pragną związku. Czasami mówią, że wcale nie mają wielkiej potrzeby być w relacji, ale wiedzą, że trzeba się łączyć w pary. Bywa, że robią to wbrew sobie i swoim pragnieniom. Albo wchodzą w związek jeszcze przed rozpoznaniem.

Co to znaczy?
Niezdiagnozowanych dorosłych jest więcej niż tych zdiagnozowanych. Szacuje się, że ok. 90 proc. pracowników Doliny Krzemowej jest osobami w spektrum, a przecież ludzie ci tworzą dzisiejszy świat.

W jakich okolicznościach zwykle dochodzi do postawienia diagnozy?
Bardzo często się zdarza, że do decyzji o pójściu do psychoterapeuty popycha albo jakaś trudność w relacji, albo niemożność zbudowania intymności. Zdarza się, że osoby z zespołem Aspergera dowiadują się o rozpoznaniu dopiero przy diagnozie swoich dzieci.

Co taka diagnoza zmienia?
Dla osoby ze spektrum to uwolnienie od poczucia bycia dziwacznym, dla jej partnera – diagnoza niesie informację, że może on stać się przewodnikiem ukochanej osoby po neurotypowym świecie, a te świat cały czas wymaga od osób ze spektrum dostosowania się. To tak jakbyśmy chcieli osobę bez ręki przystosować na siłę do jedzenia nożem i widelcem... A dlaczego by nie spróbować w drugą stronę; żeby świat neurotypowych otworzył się na osoby ze spektrum i nie oceniał ich, a zamiast tego próbował poznać i zrozumieć?

Osoby autystyczne mają problem z wrażliwością sensoryczną i normami społecznymi. Także emocje wewnętrzne nie idą w parze z tymi na zewnątrz: dużo przeżywają, ale trudno jest im to wyrazić, wnieść do relacji, odczytywać emocje i potrzeby innych ludzi. To nie ułatwia bycia w związku.
Częściej obserwuję u moich pacjentów sytuacje, w których oni wręcz mentalizują, za bardzo przeżywają i biorą na siebie emocje innych ludzi. Czyli świetnie sobie radzą z odczytywaniem emocji, ale nie rozumieją, dlaczego ktoś odczuwa coś właśnie w taki sposób. Na przykład cierpią razem z kimś, ale nie rozumieją powodów tego cierpienia.

Jeśli chodzi o zaburzenia sensoryczne, to największą trudność sprawiają im one właśnie w sferze intymnej, gdzie bardzo ważny jest dotyk, cała sensualność, czułość. Osoby z zespołem Aspergera najczęściej nie lubią się przytulać, głaskać, dotykać. Często nawet nie rozumieją komunikatu: „dotknij mnie”. Kiedy mają niedowrażliwość, może to dla nich oznaczać, że chwycą kogoś tak mocno, aż zrobią mu siniaka, albo zamiast delikatnie smyrać – drapią. Dlatego partner musi dać im instrukcję obsługi: kiedy, w jaki sposób. Czasem trzeba także bardzo konkretnie pokazać, o co chodzi.

Z drugiej strony osoby autystyczne często są także nadwrażliwe.
Ogromnym problemem związanym z intymnością jest ich nadwrażliwość węchowa. Ciało ludzkie w uniesieniu produkuje intensywne zapachy, które są czasami dla osób z neurotrudnościami nie do zniesienia. Dlatego często szukamy z pacjentami takich rozwiązań, jak choćby smarowanie mentolem skóry pod nosem przed seksem. Niektórzy mają taki problem, że dotyk sprawia im ból albo za bardzo łaskocze. Dlatego tak ważne jest, żeby sferę intymną bardzo dokładnie omówić z partnerem.

Na szczęście osoby neuroatypowe, w przeciwieństwie do neurotypowych, nie odczuwają wstydu podczas rozmów o najbardziej intymnych szczegółach. Dzięki takim rozmowom rozumieją świat. Jeśli partner z zespołem Aspergera mówi: ,,Słuchaj, musisz umyć zęby przed pójściem ze mną do łóżka” – człowiek neurotypowy może to wziąć zbytnio do siebie: „Aha, śmierdzi mi z buzi”. Tymczasem dla osoby ze spektrum zwyczajnie zapach jest ważny.

W sprawie dotyku również trzeba się dogadać: w jaki sposób prowadzić grę wstępną albo czy w ogóle z niej nie zrezygnować, bo stres związany z seksem potrafi skutecznie zabić libido. Każda nadwrażliwość sensoryczna niesamowicie indukuje stres. Dla osoby z zespołem Aspergera bywa to silniejsze od niej i nie jest w stanie nad tym zapanować. Wtedy często ucieka z kontaktu albo poddaje się wbrew swojej woli, i cierpi.

W książce Ewy Furgał ,,Dziewczyna w spektrum” przeczytałam, że stres związany z seksem znajduje się na dziewiątym miejscu najbardziej stresujących rzeczy dla osób neuroatypowych.
To prawda. Szacuje się że około 40 proc. par, gdzie dwie osoby mają spektrum, żyje w celibacie – nie mają satysfakcji z seksu albo są aseksualne. Jednak warto udać się do specjalisty, żeby pomógł to doprecyzować. Czasami aseksualność jest bowiem mylona z brakiem libido spowodowanym stresem lub innymi zaburzeniami.

Przez jakiś czas przychodziła do mnie para, która miała problemy z intymnością, bardzo rzadko dochodziło między nimi do współżycia, kobieta w ogóle nie inicjowała zbliżeń. Okazało się, że sąsiad z góry bardzo hałasuje i partnerka do tego stopnia była zestresowana tym hałasem (miała nadwrażliwość na dźwięki), że funkcjonowała w trybie przetrwania, w którym trudno o ochotę na seks. Nierzadko osoba ze spektrum uprawia seks w słuchawkach wyciszających, ponieważ nawet dźwięki uniesienia partnera są dla niej nie do wytrzymania.

Osoby ze spektrum kochają rutynę, naprawdę czasami zapisują sobie datę seksu w kalendarzu, co nie dla każdego partnera może być zrozumiałe i zachęcające. Jeśli stresu i nieporozumień dotyczących sfery intymnej jest więcej niż mniej, warto ocenić, na ile naprawdę seks jest ważny. Po zrobieniu bilansu zysków i strat może okazać się, że życie tych dwojga jest naprawdę świetne, że się dobrze dogadują w innych sferach, doskonale się ze sobą czują, przyjaźnią się… A seks? No trudno, w tym obszarze związek trochę będzie kulał. Są różne metody i sposoby, żeby zarówno kobieta, jak i mężczyzna spełnili się seksualnie, więc w tę stronę idziemy w terapii.

Intymność to nie tylko seks, to także wspólnie spędzany czas, tajemnice, kody miłosne...
Z tymi kodami też bywa trudno. Kobieta neurotypowa, która chciałaby w związku trochę romantyzmu, trochę czaru, może mieć trudność, żeby tego zaznać z partnerem neuroatypowym. Przede wszystkim musi powiedzieć mu, że tego potrzebuje, wyjaśnić, co to jest dla niej „trochę romantyzmu’’. Jeśli powie, że romantyzm oznacza kwiaty i kolację przy świecach, partner to prawdopodobnie zrobi, bo ją kocha i chce dla niej dobrze. Natomiast musi być przygotowana na to, że spontaniczności będzie tu niewiele... Jednak i w związkach nuerotypowych po 10 latach jest niewiele romantyzmu. Dlatego trzeba rozmawiać, tłumaczyć, mówić o swoich oczekiwaniach.

Bardzo lubię pracować z osobami ze spektrum, bo od razu wszystko wykładają na stół. Z drugiej strony tacy pacjenci potrzebują dokładnych instrukcji, więc często pracujemy z kartkami, długopisami. Oni wszystko skrupulatnie zapisują, uczą się tego na pamięć. Również z parami pracuję w ten sam sposób – obydwoje opisują, co lubią, w jaki sposób chcą być dotykani, w które miejsca. Inaczej nie porozumieją się, zwłaszcza w sytuacji intymnej, kiedy emocje buzują.

Jak jest z utrzymaniem relacji wśród osób ze spektrum? To są krótko- czy długodystansowcy?
Jeśli już znajdą kogoś, z kim czują się bezpiecznie, to zwykle są to długoletnie, fajne związki, w których nie ma kłótni, awantur i cichych dni. Na przykład dla osób z zespołem Aspergera liczy się fajna relacja oparta na zainteresowaniach, ale też partner, który je zrozumie.

Mam w terapii młodego reżysera, który jest w spektrum, ma neurotypową partnerkę, z którą również pracuje. Ona bierze na siebie całą poprawność społeczną. Wyjaśnia innym reakcje partnera, a jemu – dlaczego tamte osoby zachowują się w określony sposób. Odgrywa rolę jego łączniczki, tłumaczki. Mężczyzna jest jej bardzo oddany. Poznali się na Tinderze, a ich pierwsza randka trwała osiem godzin, bo się nie mogli rozstać, siedzieli, pili wino i gadali o filmach.

Miłość, intymność, seks w związku z osobą ze spektrum bywają trudne, ale przecież we wszystkich innych relacjach również.
Dokładnie tak, ale dzięki temu, że w związku z partnerem autystycznym trzeba mówić, wyjaśniać, instruować, wybaczać, że coś nie działa, ale w innej sferze jest super – to często ten związek ma większe szanse na przetrwanie niż związek neurotypowy.

Patrycja Wójcik, psychoterapeutka, psycholożka kryzysu i interwencji kryzysowej, pedagożka z PsychoCare

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
Reklama
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze