1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Psycholog: Na razie mężczyźni są czarną postacią kultury. Muszą przyjąć wszystkie bęcki, wytrzymać je i robić swoje

Psycholog: Na razie mężczyźni są czarną postacią kultury. Muszą przyjąć wszystkie bęcki, wytrzymać je i robić swoje

(Fot. Kamila Szcześniak)
(Fot. Kamila Szcześniak)

Odsłuchaj artykuł

Alina Gutek - Psycholog: Na razie mężczyźni są czarną postacią kultury. Muszą przyjąć wszystkie bęcki, wytrzymać je i robić swoje

00:00 28:31
15s
0,5 x
15s
Facet nie może być miękiszonem. To najgorsza obelga rzucana w jego kierunku z poważnych trybun i od innych mężczyzn. Ma być silny, zdecydowany, odporny na ciosy, a w razie czego powinien umieć te ciosy zadawać. Wszystko, co kłóci się z tym wizerunkiem, a co jest przecież prawdą o wielu mężczyznach, nadal z trudem dochodzi do głosu.

Spis treści:

  1. Zdrowie psychiczne mężczyzn i jego współczesny kryzys
  2. Jak mężczyźni przeżywają trudności psychiczne i okazują, że je mają?
  3. Samotność współczesnych mężczyzn, czyli rolnik szuka żony
  4. Jak zmienia się rola mężczyzny we współczesnym świecie?
  5. Jak wspierać zdrowie psychiczne mężczyzn?
  6. Gdzie szukać pomocy i wsparcia?
  7. Czy współczesny mężczyzna może odnaleźć własną drogę?

Tekst pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 07/2026.

Jacek Środa, lat 44, z zawodu inżynier budowlany, z pasji kucharz, ojciec dwójki dorosłych dzieci. Wychował się w wielodzietnej rodzinie jako najmłodszy spośród czterech synów.

Dzisiaj nie jest ani inżynierem, ani kucharzem, ani mężem. Próbuje być ojcem.

– Kim jestem? Mogę się przedstawić jako facet na detoksie. Od gier, alkoholu, seksu, ale przede wszystkim od presji bycia prawdziwym facetem.

Jacek od dziecka czuł się inny, niż to sobie wyobrażał ojciec. Bracia grali w piłkę, on wolał pomagać mamie w kuchni. Oni poszli na politechnikę, on chciał iść do pracy w restauracji, ale to dla ojca było nie do przyjęcia, więc wylądował w budowlance. Męczył się tam strasznie, więc te męczarnie rekompensował sobie graniem na pececie kolegi w „Heroes of Might and Magic III”. To była ucieczka, chwile zapomnienia. Podobne do tych, które przeżywał podczas gotowania.

– Nawet teraz, choć jestem po kilku latach terapii, słyszę prześmiewczy głos ojca, gdy ucierałem mak w makutrze: „Co ty, baba jesteś?”. Całe życie chciałem zasłużyć na jego uznanie. Robiłem więc to, czego oczekiwał. Kiedy na pierwszym roku poznałem dziewczynę, koleżankę z grupy, szybko wzięliśmy ślub – znów dla ojca. Bo nie akceptował związków na kocią łapę. Mama nie miała nic do powiedzenia, kompletnie nic, służyła ojcu jako odgromnik, często widziałem jego podniesioną rękę, raz ją nawet przytrzymałem i wtedy oberwałem. Taki obraz kobiety i mężczyzny wyniosłem z domu.

I kiedy pojawiły się, dość szybko, dzieci, a ja coraz częściej szukałem zapomnienia w grach, przygodnym seksie, alkoholu, podobnie zacząłem traktować żonę. Widzę to dopiero teraz, bo wtedy uważałem, że to ona mnie blokuje, że jest roszczeniowa i że mnie nie rozumie. Rozwiodłem się. Coraz bardziej zaniedbywałem pracę, choć to w pracy najdłużej udało mi się utrzymać na powierzchni, odszedłem dopiero rok temu, prosto na oddział odwykowy do szpitala.

Powiem coś obrazoburczego – dopiero od trzech miesięcy, czyli od śmierci ojca, czuję, że więzy, którymi byłem spętany, puszczają. Powoli odzyskuję kontakt ze sobą, tym wzgardzanym przez ojca, niemęskim. I zaczynam siebie akceptować.

To wszystko jednak jest zbyt świeże, żeby mówić o sukcesie. Wiem, że czeka mnie długa droga do zdrowienia. Wierzę, że mi się uda. Mam dla kogo nią iść – dla dzieci.

Zdrowie psychiczne mężczyzn i jego współczesny kryzys

Prof. Katarzyna Kucharska we wstępie do pracy naukowej „Zdrowie psychiczne mężczyzny” (PWN) pisze, że współczesną psychiatrię zdominowało zjawisko autodestrukcji. A to dlatego, że „mężczyźni nie radzą sobie ze stresem, napięciem, lękiem przed odrzuceniem i zarządzaniem złością w poczuciu braku zrozumienia społecznego”. I reagują wtedy atakiem na siebie. Bezpośrednim, który wprost wiąże się z dużym ryzykiem samobójstwa. Albo pośrednim – czyli uzależnieniem od alkoholu, substancji psychoaktywnych, seksu, pornografii, gier komputerowych, kompulsywnym objadaniem się – które dramatyczne konsekwencje daje dopiero po jakimś czasie.

Jaka jest zatem kondycja psychiczna współczesnych mężczyzn? Trzeba zgodzić się z psychologiem Pawłem Droździakiem, który uważa, że nie da się odpowiedzieć na to pytanie w sposób jednoznaczny. Mężczyźni są bowiem grupą niejednorodną pod każdym względem – wieku, typu osobowości, problemów, z jakimi się borykają.

– Ale jest coś takiego jak figura mężczyzny w kulturze, do której mężczyzna musi się jakoś odnieść – zauważa Droździak. – Ta figura odgrywa rolę podobną do roli boga, który patrzy z góry i nie grzmi. Albo państwa, które mogłoby dużo robić, ale nie robi. Czyli mężczyzna to ktoś wszechmocny, kto nie ma żadnych ograniczeń, ale się nie stara, nie dowozi. Zatem to figura rozczarowująca, a także irytująca przez to, że rzekomo ma ogromne możliwości, jak pierwotne bóstwo, które obrzucano kamieniami za to, że nie sprowadza deszczu.

Według Pawła Droździaka różnice między mężczyznami w dużej mierze polegają na tym, w jaki sposób panowie ustawiają się do tej konstrukcji. Jedni mogą całkowicie wycofywać się na bierne pozycje. Tak czyni wielu młodych mężczyzn, którzy rezygnują z kontaktu z dziewczynami, zamykają się przed światem. Inni uciekają w cyniczne i agresywne postawy.

Myślą: „Jeżeli jestem znienawidzonym bogiem, to stanę się złośliwy, okrutny. Jeżeli świat, kobiety, przypisują mi takie właściwości, to ja im pokażę, co to znaczy”.

Jeszcze inni próbują spełniać oczekiwania kultury, czyli starają się być jednocześnie wrażliwi i twardzi, całkowicie bezpruderyjni i powściągliwi, silni i słabi. Ponieważ słyszą, że są źródłem rozczarowania kobiet i świata, to próbują być fajni, zaspokajać wszystkie oczekiwania.

– Istnieje nieskończenie dużo taktyk, które może przyjąć mężczyzna. W tym działania autodestrukcyjne – mówi Droździak. – Bo zamiast relacji ze światem, z kobietą mężczyzna może mieć relacje z używkami. Na zasadzie: „whisky, moja żona”, która nie zdradzi, nie skrytykuje. Zauważmy, że nawet w serialach Netfliksa nie występuje już postać mężczyzny ratownika, to kobiety są ratowniczkami, a mężczyźni występują w roli oferm, nieudaczników, których trzeba ratować. Co zatem myśli mężczyzna bombardowany takim przekazem kulturowym na swój temat? „Jeżeli jestem zły, to zachowam się jak ktoś zły, bo tego się ode mnie oczekuje”. Mężczyzna może się spotkać z zarzutem, że jego grupa społeczna, w tym on, powinna coś robić, a tego nie robi. I jakoś z tym zarzutem próbuje dilować: wycofuje się albo desperacko prze do przodu, do brawury.

Psychiatra dr Robert Madejek zgadza się z tezą, że jedną z przyczyn problemów mężczyzn są dynamiczne zmiany wzoru męskości, mocno niespójne. Z jednej strony bowiem słyszą oni od lat, że powinni być twardzi, nie wyrażać emocji, zapewniać otoczeniu różne zasoby. Z drugiej – od pewnego czasu pojawiają się oczekiwania, że mają być też emocjonalni, wrażliwi, empatyczni. Niełatwo takie sprzeczne oczekiwania pomieścić.

– Mężczyznom trudno jest udźwignąć zmieniające się role płci w społeczności. Są zawiedzeni, że tracą tę im przypisaną, że muszą konkurować z kobietami na swoich polach i nie rozumieją, dlaczego. Nie zdają sobie też często sprawy z powielania w swoim życiu przekazów wdrukowanych przez ojców. Tych werbalnych, na przykład, że czegoś im nie wypada. Albo niewerbalnych, jak przemoc, uzależnienia, agresja.

Jak mężczyźni przeżywają trudności psychiczne i okazują, że je mają?

Statystyki są zatrważające: co piąty mężczyzna nie dożywa emerytury (kobieta – co dwunasta) między innymi dlatego, że Polak odchodzi na emeryturę pięć lat później niż Polka. (Jesteśmy jedynym krajem w Europie o tak dużej różnicy wieku na niekorzyść mężczyzn). 90 procent wypadków śmiertelnych w pracy dotyczy mężczyzn. 35 procent samobójstw to również oni. 80 procent bezdomnych – jak wyżej. Mężczyźni są mniej wykształceni niż kobiety. Częściej też doświadczają braku kontaktów z dzieckiem po rozwodzie (mniejsza o powody).

Lekarze biją na alarm – systematycznie spada poziom testosteronu u mężczyzn, i to nie tylko w związku z wiekiem. Przewlekły stres, niewłaściwy styl życia, niedobór snu, zła dieta – to wszystko odbija się na ich zdrowiu fizycznymi i psychicznym.

Psychoterapeuta Wojciech Eichelberger, od lat pracujący z mężczyznami, potwierdza, że rzeczywiście są w złej kondycji psychicznej. I wylicza powody. Po pierwsze – zamieszanie obyczajowe i aksjologiczne spowodowane sukcesem emancypacyjnym kobiet. A w związku z tym zanik poczucia przydatności. Po drugie – brak nowych i spójnych wzorców męskości. Tym samym zanik męskich więzi i męskiej solidarności oraz przepracowanie na skutek wszechobecnej rywalizacji o dobra materialne i pozycję społeczną. Po trzecie – zanik etosu dzielności, waleczności, odporności, autonomii spowodowany nadmierną promocją i konsumpcją komfortu i bezpieczeństwa. I po czwarte – wysoki poziom progesteronu w obiegu biologicznym uszkadzający męskie gonady, libido i zdolności rozrodcze.

Psychiatra dr Robert Madejek zgadza się, że alarmujące dane na temat zdrowia psychicznego mężczyzn to nie medialna narracja, ale fakt.

– Oczywiście prawdą jest, że problemy ze zdrowiem psychicznym ostatnio nasiliły się populacyjnie, choć inaczej manifestują się u kobiet, a inaczej u mężczyzn. Częściej obserwujemy pewne różnice w sposobie przeżywania i wyrażania emocji: u kobiet dominują tendencje do internalizacji, czyli kierowania trudnych przeżyć do wewnątrz, natomiast u mężczyzn częściej widzimy ich zewnętrzną ekspresję, na przykład w postaci zachowań impulsywnych czy sięgania po substancje. To jednak są tendencje, a nie sztywne reguły.

Kobiety częściej zgłaszają się z problemami, bo są bardziej refleksyjne, w związku z tym mogą mocniej je odczuwać. Z mężczyznami bywa tak, że to otoczenie jako pierwsze często zauważa problem. Tak więc wzrost liczby zgłaszanych problemów z tego obszaru zdrowia dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Natomiast to, co być może wpływa na przypisywanie mężczyznom nasilenia się zaburzeń psychicznych, to fakt, że częściej sami zaczęli dostrzegać swoje problemy. I to jest pozytywne. Bo jeśli oni są bardziej świadomi, to mniejsze znaczenie ma, za czyją sprawą – swoją czy partnerek – ważne, że się zgłaszają po pomoc.

Dr Robert Madejek wyjaśnia, że te najczęstsze zaburzenia zdrowia psychicznego, na które cierpią mężczyźni, są uwarunkowane środowiskowo. To zaburzenia nastroju, lękowe, uzależnienia. Etiologia pozostałych, jak schizofrenii, zaburzeń psychotycznych, może być genetyczna.

– W niektórych zaburzeniach lękowych, takich jak uogólnione zaburzenie lękowe, objawy muszą utrzymywać się co najmniej pół roku, zgodnie z kryteriami diagnostycznymi – wyjaśnia psychiatra. – Ponadto niepokojący jest smutek, który utrzymuje się przez dłuższy czas, jest nieadekwatny do sytuacji lub nie ustępuje mimo zmiany okoliczności. Zaburzeniem jest też lęk napadowy, bez wyraźnej przyczyny, tak zwany atak paniki, który może nas dopaść w każdej sytuacji. Zaburza to nasze funkcjonowanie, w związku z tym możemy odczuwać lęk przed lękiem.

Samotność współczesnych mężczyzn, czyli rolnik szuka żony

Psychiatra zaznacza, że czujność powinien budzić zbiór różnych objawów, jeden niekoniecznie świadczy o problemie. Bo gdy na przykład mężczyzna przeżywa trudny okres w pracy, to obniżony nastrój, wycofanie mogą być uzasadnione. Ale trzeba uważać, żeby nie przerodziło się to niepostrzeżenie w mechanizm ucieczkowy, który polega na tym, że w trudnej sytuacji ratujemy się zniknięciem. Podobnie bywa z uzależnieniami. Zaczyna się na ogół od jednego drinka wieczorem, a potem okazuje się, że bez tego rytuału nie umiemy się zrelaksować.

– Agresja może być jednym z przejawów nasilonej utraty kontroli emocjonalnej, zwykle poprzedzonym innymi, mniej nasilonymi zachowaniami impulsywnymi, które, niezaopiekowane, mogą eskalować – przestrzega psychiatra.

Coraz więcej mężczyzn cierpi dzisiaj na depresję, podobnie zresztą jak kobiet. Ale oni inaczej ujawniają swoje problemy i później zgłaszają się z nimi do lekarza.

– Zaczynam rozmowy z pacjentami od pytania, co ich do mnie sprowadza – opowiada dr Robert Madejek.– Od kobiet zazwyczaj słyszę opis tego, co się z nimi dzieje, a od mężczyzn, że ktoś ich tu skierował, bo zauważył u nich coś niepokojącego. Oni sami tego nie dostrzegli. Dopiero w czasie rozmowy wychodzi na jaw, że przeżywają trudne emocje, tylko że ciężko im się do nich przyznać. Myślę, że to dlatego, iż wizyta u psychiatry nadal obarczona jest poczuciem wstydu. Bo psychiatria od wieków była stygmatyzowaną dziedziną medycyny, nadal wiąże się z kulturowym przekazem, że w szpitalu psychiatrycznym spotyka ludzi opresja. Istotnie, dawniej to było trochę więzienie, sposób izolowania ludzi. My, lekarze, staramy się odczarować psychiatrię. Trzeba tłumaczyć, zwłaszcza mężczyznom, że ten, kto tu się leczy, nie jest wariatem, że każdy doświadcza jakiegoś kryzysu psychicznego.

Dr Robert Madejek zauważa, że dominującym powodem, dla którego mężczyźni trafiają do szpitala, są myśli albo próby samobójcze. Dochodzi do nich często pod wpływem alkoholu, narkotyków. Doraźnie wprowadza się wtedy leczenie farmakologiczne, zwłaszcza gdy ktoś trafia po ciągu alkoholowym i wymaga leczenia zespołu abstynencyjnego. Natomiast najlepsze efekty daje połączenie leczenia z psychoterapią. Szpitale psychiatryczne na ogół dysponują oddziałami dziennymi, gdzie pacjent może być poddany intensywnej formie psychoterapii przez trzy miesiące.

Co ciekawe, wśród kobiet raportowanych jest więcej myśli i prób samobójczych, natomiast wśród mężczyzn więcej samobójstw dokonanych.

– Można to tłumaczyć tym, że panowie mają większą skłonność do impulsywności, więc częściej wybierają metody o wyższej śmiertelności, często poprzedzone spożyciem alkoholu – mówi psychiatra. – Nie lubię określenia, że ktoś popełnia samobójstwo, bo jest wiktymizujące, odnosi się do czynu zabronionego, do grzechu. Samobójstwo było kiedyś takim czynem, penalizowano je, dzisiaj to już przeszłość.

Plagą współczesności jest samotność mężczyzn, trudności w zbudowaniu relacji romantycznych, znalezieniu partnerki. Nie bez powodu powstają programy telewizyjne typu „Rolnik szuka żony”.

– Samotność dotyka dużej grupy, w tym cierpiących na zaburzenia neurorozwojowe, na przykład spektrum autyzmu – mówi dr Robert Madejek. – Ci ludzie już wyjściowo mają trudności w nawiązywaniu relacji, więc dla nich ten świat jest podwójnie niezrozumiały. Bo jedno to warstwa zaburzeń neurorozwojowych, utrudniająca rozumienie kontekstu społecznego, emocji, a drugie – przekaz kulturowy, wedle którego mają być silni i wrażliwi zarazem. Ci ludzie mogą mieć istotne trudności w rozumieniu złożonych sygnałów społecznych i emocjonalnych.

Jak zmienia się rola mężczyzny we współczesnym świecie?

Jak zmotywować mężczyzn do zajęcia się swoim zdrowiem psychicznym?

– Jedna z moich koleżanek terapeutek skierowała pacjenta do mnie, bo jestem mężczyzną, w którym mógłby się przejrzeć – odpowiada dr Robert Madejek. – Chodziło jej o przekonanie go, że mężczyzna też może odczuwać i wyrażać emocje, że nie musi rezygnować z twardej części siebie, że da się pogodzić ją z częścią miękką, choć to nie jest łatwe, wymaga pracy nad sobą.

Tak więc ratunkiem dla mężczyzn mogą być inni mężczyźni. Psychiatra ubolewa, że panowie tego nie doceniają. Bo kobiety wspierają się, dzieje się to w różnych kulturach. A mężczyźni są zatomizowani, rzadko tworzą społeczności. Zdarzyło mu się polecać męskie kręgi pacjentom, którzy mieli złe doświadczenie z kobietami i byli nastawieni na to, że się przed nimi nie otworzą. Bo męskie kręgi mogą pokazać im różne wzory męskości:

– Dają możliwość poprzyglądania się tym wzorom, zobaczenia, że różne osoby funkcjonują w odmienny sposób i mają różne doświadczenia. Nie istnieje jeden uniwersalny wzorzec męskości, do którego wszyscy powinni się porównywać. Dla mężczyzny łatwiejsze jest przyjęcie komunikatu na swój temat od mężczyzn niż od kobiet. Bo wielu z nich uważa, że kobieta nie zna się na tym, co męskie. Męski głos ma więc dla panów inną wartość.

Jak podkreśla psychiatra, nie oznacza to jednak, że kobieta dla mężczyzny się nie liczy, tylko że to, co ona powie, on chce zwalidować czymś, co powie inny mężczyzna. Kobieta jest dla niego ważnym punktem odniesienia, to dla niej pragnie być męski, choć czasem nie wie, co to znaczy.

– Mężczyźni czują się zagrożeni tym, że kobiety zaczęły przejmować męską niszę bycia ratownikiem – mówi psychiatra. – A myślę, że kluczem nie jest zastąpienie mężczyzn kobietami, tylko równowaga. Być może jesteśmy w momencie jej ustalania. Zanim jednak to nastąpi, wahadło może wychylić się w drugą stronę, żeby potem wrócić na swoje miejsce. Czasami im bardziej kobiety próbują przekonywać mężczyzn do feministycznych tez, tym bardziej kończy się to odwrotnym skutkiem – usztywniają się w swoich przekonaniach. Myślę, że nie jest dobrym pomysłem przekonywanie ich do feminizmu, tylko pokazywanie, że męskość może być różna. Bo oni już wiedzą, że kobiety mają równe prawa, ale w tym komunikacie widzą bardziej zagrożenie, że kobiety ich wygryzą z ich niszy. Trzeba im pokazywać, że oni też mogą, tak jak kobiety, pełnić różne funkcje.

Może więc przyszłość mężczyzn nie rysuje się tak czarno, jak się ją ostatnio maluje?

– Wydaje mi się że nie, o ile tylko będą chcieli zajrzeć w siebie, a przynajmniej będą gotowi, żeby pomyśleć o swoim zdrowiu psychicznym, nie czekać, aż coś się stanie – odpowiada psychiatra. – Do swoich emocji dobrze jest zaglądać nie tylko wtedy, kiedy jest źle, ale też na co dzień. Zresztą w procesie psychoterapii nie koncentrujemy się wyłącznie na tym, co złe, tylko też na tym, co dobre, chociaż pacjenci intuicyjnie skupiają się na trudnościach, bo one wymagają pracy. Ale wtedy tworzy się zniekształcony obraz. Mężczyźni powinni sami zastanawiać się, jakie emocje odczuwają, a nie jakie społeczeństwo każe im odczuwać, bo to mogą być dwie różne rzeczy.

Jak wspierać zdrowie psychiczne mężczyzn?

Jak społeczeństwo może pomóc mężczyznom?

– Na przykład przez zmotywowanie ich do przyjrzenia się sobie – odpowiada psychiatra. – Może uda się przemycić im modny ostatnio wątek rozwoju osobistego. Warto użyć argumentu, że dzięki psychoterapii można bardziej zrozumieć siebie, a nawet osiągnąć lepsze wyniki w różnych dziedzinach.

Dr Madejek podkreśla też rolę pokazywania chłopcom różnych męskich wzorców – że każdy mężczyzna może mieć inne potrzeby, inny temperament, że jeden może być bardziej wrażliwy, inny mniej, ale każdy jest gotowy do odczuwania emocji. I że każdy może wybrać dla siebie dowolną drogę. Taki komunikat powinni usłyszeć i chłopcy, i dziewczynki.

Dlatego ratunkiem jest dobra edukacja zdrowotna, w której znalazłoby się miejsce na zdrowie psychiczne. Dobra edukacja według psychiatry powinna nieść przekaz, że wszyscy mogą mieć problem psychiczny. Bo jak pokazują polskie badania stanu psychicznego społeczeństwa EZOP II, nawet co czwarta osoba w Polsce w ciągu życia doświadcza zaburzeń psychicznych wymagających rozpoznania.

– Zdrowie psychiczne nie ma płci, choć manifestacje problemów bywają różne – zauważa psychiatra. – A to dlatego, że różny jest kod kulturowy na temat tego, co nam przystoi, a co nie. Warto więc, żeby mężczyźni wiedzieli, że mogą wyrażać emocje, ale tak, żeby nie krzywdzili innych. Ruch, sport to dobry sposób na rozładowanie energii i nieakceptowanych zapędów. W psychologii nazywamy to sublimacją, czyli mechanizmem obronnym, polegającym na przekształcaniu lub kierowaniu nieakceptowanych społecznie impulsów w bardziej społecznie akceptowalne formy działania. Niektórzy naigrawają się, że na depresję zalecamy bieganie, ale jest w tym ziarno prawdy. Bo nawet zwykły spacer może zaowocować kontaktem z ludźmi.

Gdzie szukać pomocy i wsparcia?

Ostatnio męskość jest pod lupą. Dużo na temat się pisze i mówi, organizowane są konferencje, kampanie informacyjne, prowadzone są badania. Powstają książki o męskim zdrowiu, jak „Dieta w andropauzie” Sylwii Leszczyńskiej, kompendium wiedzy na temat procesów zachodzących z wiekiem w organizmie mężczyzny. Oraz te pisane przez samych mężczyzn, na przykład „Nowa męskość” twórców Tutaj Podcast: Roberta Koneckiego i Mateusza Kowalskiego (z którymi rozmawia Szymon Żyśko) czy „Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą” Marcina Dybuka. Mężczyźni mają więc bogatą ofertę pomocy.

Paweł Droździak jest jednak sceptyczny. Bo jeżeli społeczeństwo stworzyło figurę mężczyzny – bóstwa, które rozczarowuje, ponieważ jest wszechmocne, ale nie działa, które jest winne, ale nie chce tego naprawiać – to znaczy, że takiej figury potrzebowało. I mężczyzna jej nie zmieni.

Zdaniem psychoterapeuty jedynym dobrym sposobem odniesienia się do niej jest robić swoje, przyjmując to, że świat będzie mówił mężczyźnie, że jest winny. A mężczyzna powinien pamiętać, że świat i tak nie będzie mógł bez niego żyć. Ale też nic nie zyska na krytyce mężczyzn. Może zyskać wtedy, kiedy sobie uświadomi, że to nie mężczyźni-bogowie coś zrobili albo czegoś nie zrobili, tylko że rzeczywistość nie jest doskonała.

– Niektórzy mają na to gotową odpowiedź, że to mężczyźni ją zepsuli – mówi psycholog. – Jak długo jednak koncentrujemy się na tym bogu, który nie zsyła deszczu, to oczywiście wyładowujemy swoje emocje, ale tak długo stoimy w miejscu. Zaczynamy iść do przodu wtedy, kiedy sobie uświadomimy, że obwinianie mężczyzn nic nie da. Czy więc mężczyzna może liczyć na świat? W jakimś rozsądnym sensie tak. Ale przypisując mu te wszystkie negatywne cechy, jednocześnie przypisuje mu się pewien rodzaj wszechmocy. A prawda jest taka, że jego możliwości są ograniczone. Myślę, że podtrzymywanie tej kulturowej figury mężczyzny prowadzi do ogromnej samotności, i mężczyzn, i kobiet. Bo jeżeli kobieta ma tego typu obraz faceta, to bardzo trudno jej nawiązać łączność z tym realnym.

Paweł Droździak zaznacza, że autorkami figury mężczyzny nie są bynajmniej kobiety. Została ona zbudowana przez wiele przemian cywilizacyjnych, przemysłowych, społecznych, między innymi przez pojawienie się maszyn, przeniesienie się ludzi ze wsi do miast.

Czy współczesny mężczyzna może odnaleźć własną drogę?

Z ostatnich badań wynika, że poziom niechęci młodych dziewczyn do młodych chłopaków jest ponad trzykrotnie wyższy niż młodych chłopaków do młodych dziewczyn.

– Problem polega jednak na tym, że dziewczyna pozostaje w wewnętrznym konflikcie. Z jednej strony czuje bowiem niechęć, rozczarowanie, oczekiwanie, że on się zmieni, a z drugiej: pragnienie więzi – mówi psycholog. – Najgorsza sytuacja jest wtedy, kiedy ona pragnie więzi, a ponosi porażki relacyjne i nie zdaje sobie sprawy, z czego one wynikają. A wynikają z tego, że daje wyraz swojemu sceptycyzmowi w dużo większym stopniu, niż to sobie uświadamia.

Myślę, że to, co może wszystkim pomóc, to urealnienie obrazu mężczyzny jako istoty, która jednak nie jest tak potężna, jak się ją reklamuje.

Paweł Droździak uważa, że jeśli dochodzi do pełnoskalowej konfrontacji z kobietą, to mężczyzna nie ma legalnych, uznanych przez kulturę metod do takiej konfrontacji. Na ogół wtedy ucieka (robi to całe pokolenie młodych chłopaków), łamie reguły społeczne albo chowa się za prawnikami. Jeżeli kobieta sygnalizuje rozczarowanie, niechęć, złość, że coś źle robi, to on nie potrafi sobie z tym radzić. Zdaniem psychologa mężczyzna musi się nauczyć wytrzymania tej sytuacji:

– Taki przykład: chłopak chce popłynąć w rejs. Ona mówi: „Tyle pływasz, znów zostanę sama”. I może mieć rację, bo może rzeczywiście jej chłopak za dużo pływa. Ale jeżeli ona zawsze z czegoś bywa niezadowolona, to on musi wytrzymać jej niezadowolenie. I popłynąć. Musi znieść to, że pewien poziom niechęci, rozczarowania, frustracji z jej strony będzie się pojawiał, cokolwiek zrobi. A to dlatego, że jest mu przypisana moc zaspokajania wszystkich potrzeb i rozwiązywania wszystkich problemów. To trochę na takiej zasadzie jak niektórzy mówią, że państwo powinno zaspokoić wszystkie oczekiwania obywateli. A to przecież niemożliwe. Im większe oczekiwanie, tym większe rozczarowanie. Młodzi mężczyźni muszą wiedzieć, że jakiś rodzaj frustracji będą wywoływali, bo jest im przypisana omnipotencja, za którą idzie nieskończona frustracja.

Gdzie mają się tego dowiedzieć? Mało prawdopodobne, że dowiedzą się tego na terapii. Zdaniem psychologa tego uczy życie. Nie chodzi o ignorowanie czyichś pretensji, bo mogą być słuszne, tylko o to, żeby chłopak wychwycił, że będą do niego słuszne pretensje i musi się do nich jakoś odnieść, ale będą też pretensje z samej definicji, że jest mężczyzną. I żeby umiał odróżniać jedno od drugiego i robił swoje.

– Na razie mężczyźni są czarną postacią kultury – uważa Paweł Droździak. – Mamy nie robić krzywdy dzikom i sprawić, żeby nie wchodziły do naszego ogródka. Zaprojektować taki płot w przedszkolu, żeby zwierzęta mogły wchodzić i wychodzić, ale żeby dzieciom nic się nie stało. To, co facet musi zrobić, to przyjąć wszystkie bęcki, wytrzymać je i robić swoje. Moja wskazówka jest taka: spokojnie powiedz, co myślisz, i przyjmij tego skutki. Jeżeli na czymś ci zależy i nikogo tym nie krzywdzisz, pozostań przy swoim. Nie chodzi o to, żebyś się nie zmieniał, tylko żebyś był świadomy swojego zdania, tego, kim jesteś, swoich ograniczeń i tego, że wszystkich nie zadowolisz. Podobne zadanie stoi przed kobietą. Tylko że ona dąży do tego, żeby znaleźć się na pozycji, na jakiej jest mężczyzna. A on się na tej pozycji rodzi i jest z niej rozliczany.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE