1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Co znaczą sny? Rozmowa z badaczem obrazów sennych

(Ilustracja iStock)
Płaczesz we śnie, śmiejesz się czy uciekasz? Arnold Mindell bada obrazy senne od lat. Skąd się biorą, czy mogą być prorocze? – pyta specjalistę Krzysztof Boczek.

Pamięta pan swój sen z dzisiejszej nocy?
Oczywiście – był o skrypcie, który mam wysłać wydawcy.

To miało związek z rzeczywistością?
Tak. Właśnie kończę książkę, która ukaże się w USA. Zastanawiałem się, czy w niej jeszcze coś zmienić. Sen powiedział mi: „Wszystko jest w porządku, możesz się zrelaksować”.

Codziennie analizuje pan swoje sny?
Robię to, od kiedy skończyłem 5 lat. Mój brat opowiadał mi, że już w tym wieku zapisywałem treść snów. Odkąd pamiętam, zawsze były sensem mojego życia. Urodziłem się na początku II wojny światowej. Byłem mały i ludzie nie chcieli mi powiedzieć o wielu bolesnych sprawach: kto zginął, w jaki sposób. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę ufać innym. Zacząłem więc ufać snom i podążać za nimi.

Pewien polski psycholog, pracujący według POP, twierdzi, że nastawia alarm, by budzić się w nocy i zapisać to, o czym śnił. To rozsądne zachowanie?
Wszystko, co ludzie lubią robić, jest zazwyczaj rozsądne. (śmiech) Ja zamiast notatnika mam przy łóżku dyktafon i jeśli obudzę się w nocy, opisuję swój sen i nagrywam to. W ten sposób mogę zapamiętać od 2 do 5 snów z jednej nocy. Nie nakłaniam ludzi do podobnych działań, chociaż lubię, kiedy przejawiają taką inicjatywę.

Nie pamiętam 99 procent swoich snów. To dobrze czy źle?
Nie trzeba pamiętać swoich snów z nocy, przecież w ciągu dnia także można śnić – jeśli w jakimś momencie zapatrzysz się na coś, rozmarzysz, to masz doznania bardzo bliskie nocnym śnieniom.

Czym jest śnienie?
Nie ma jednej prostej definicji. Fizycy próbują zrozumieć sny inaczej niż psychologowie. Na pewno są procesem umysłu. Ja widzę to tak: twórca snów patrzy na twoje życie, na sytuację, w jakiej jesteś, i stara się podpowiedzieć ci najlepszą ścieżkę.

A twórca snów to?
To rodzaj holistycznej, wewnętrznej inteligencji, która dużo wie na temat twojego ciała, twoich relacji ze światem i dokonuje najlepszych wyborów, byś mógł utrzymać równowagę w codziennym życiu.

Wszyscy ludzie śnią tak samo? A może zależy to od ich płci, wieku, wykształcenia lub liczby zer na kontach?
Pracowałem z najbogatszymi i najbiedniejszymi ludźmi na świecie, z pochodzącymi z przeciwnych sobie kultur, z Aborygenami i Rosjanami – ich sny niczym się od siebie nie różniły. Dlatego uważam, że są uniwersalnym językiem i najlepszym sposobem na zrozumienie drugiego człowieka.

Chce pan powiedzieć, że w snach Aborygenów pojawiają się te same emocje, co u ludzi mieszkających w Londynie, Warszawie czy Portland [miasto w USA, w którym pracuje Mindell – przyp. red.]?
Ich sny są do siebie podobne, tak samo jak sny każdego innego człowieka na świecie, jednak mogą pociągać za sobą różne skojarzenia, odmienne interpretacje…

Mojej znajomej często się śni, że traci kontakt ze swoim dzieckiem, szuka go i woła. Czy taki sen znaczy coś więcej oprócz oczywistego – że łączy ich silna więź?
To klasyczny sen, który ma wielu rodziców dzieci w wieku 10−14 lat. Kiedy dziecko dorasta, rodzice przestają mu być już tak potrzebni i zaczyna tracić z nimi kontakt – to wielki szok dla matczynego instynktu. Tak może wyglądać jedna z interpretacji tego snu.

To ciekawe, bo rzeczywiście dziecko znajomej jest w tym przedziale wiekowym. Ten sen może oznaczać, że dorasta także matka. W snach ciągle mieszają się silne emocje: płacz, śmiech, strach, fascynacja. Dlaczego jest ich tak wiele? Emocje są w nas cały czas, bo jesteśmy przede wszystkim zwierzętami – czujemy głód, pragnienie, radość i smutek, dążymy do kontaktu fizycznego, lubimy seks, mamy humory, zmienne nastroje. Ale w ciągu dnia stajemy się „kulturalnymi zwierzętami”, bo kultura mówi nam: „Zachowuj się tak, a nie tak, i nie okazuj emocji”. Dopiero gdy śnimy, twórca snów pokazuje nam, jak wiele mamy w sobie emocji.

Podobno co trzecia osoba miewa sny przewidujące przyszłość. To prawda?
W pewnym sensie każdy sen przewiduje przyszłość, bo śnimy o czymś, czego nie jesteśmy świadomi, a z czego w ciągu następnego dnia możemy sobie zdać sprawę. Mówimy wtedy: „A, to o tym był ten sen!”. Nie ma wątpliwości, że wiele snów przewiduje przyszłość.

Skąd się biorą prorocze sny?
Są częścią naszej wrodzonej inteligencji, odziedziczonej po przodkach. Człowiek, który żył sto tysięcy lat temu, nie miał map drogowych, więc żeby znaleźć drogę do innego miejsca, musiał w sobie rozwinąć zdolność do wyobrażania sobie tego, co się może zdarzyć w przyszłości.

W jednej z książek opisuje pan swojego pacjenta, który cierpiał na stwardnienie rozsiane. Po analizie jego snów kazał mu pan odrzucić kule i po pewnym czasie chodził o własnych siłach. Nie chce się wierzyć.
Tak było! Problemy zdrowotne jego ciała uwidoczniły się w procesie śnienia. Ten człowiek był przekonany, że nie potrafi chodzić, że jest niestabilny i nie będzie mógł się utrzymać, a bał się upaść. Zachęcałem go, aby nie dał tym emocjom sobą rządzić. Gdy się od nich uwolnił, był w stanie chodzić bez kul. W procesie śnienia można znaleźć rozwiązanie wielu problemów.

Ludzi dość często nawiedzają te same sny. Czy dlatego, że są istotne?
Powracający sen mówi do nas: „Proszę, odbierz tę wiadomość, proszę, odbierz tę wiadomość”. Często łączy się ona z czymś, co nazywamy „dziecięcą mgłą” albo „mgłą indywidualności” i próbuje zwrócić uwagę osoby śniącej: „Popatrz, to bardzo istotna część ciebie”. Pierwszy sen, który nam się w ogóle przyśni i który pamiętamy, zwykle przewiduje całe nasze przyszłe życie.

To brzmi niewiarygodnie.
Tak! Ja też nie chciałem w to wierzyć. Mamy w sobie „mgłę”, która organizuje nam życie. Sam przekonałem się o tym, kiedy przeprowadzałem eksperymenty z udziałem kilkuset osób. Ich zadaniem było spojrzenie wstecz na swoje dziecięce sny oraz na to, jak dalej potoczyły się ich losy.

Niedawno opublikowano wyniki badań, które udowodniły, że u osób śniących oraz przebywających w stanie śpiączki lub w sytuacjach bliskich śmierci jest aktywna ta sama część mózgu. Był pan zdziwiony tymi wynikami?
Wcale. Już wiele lat temu, kiedy zaczynałem pracować z ludźmi w śpiączce, twierdziłem, że oni cały czas są w trakcie procesu śnienia.

Podobno komunikuje się pan z nimi. Jak?
Oddycham w takim samym tempie jak oni, obserwuję drobne emocje, które uwidaczniają ruchami palców, brwi. Gdy je dostrzegę, mówię do nich: „O, tutaj widziałem małą emocję. Co to było?”. Często zdarza się, że ludzie budzą się nagle i odpowiadają: „Zauważyłeś to?!” i zaczynają mówić o swoich doświadczeniach ze śpiączki.

Często był pan świadkiem takich gwałtownych przebudzeń?
Tak, wiele razy. Muszę jednak zaznaczyć, że zdolność do nagłego przebudzenia i mówienia tuż po nim zależy od tego, jak bardzo uszkodzony jest mózg pacjenta. Niestety te przebudzenia zdarzają się często tuż przed śmiercią. Ci, którzy się obudzą, cieszą się z tego, że wrócili, że mogą powiedzieć tych kilka słów.

Pamięta pan jakiś szczególny przypadek?
Próbowałem się kontaktować także z moją umierającą mamą, przebywającą w stanie śpiączki. Wykonywałem więc jakieś ruchy jej nosem, wydając przy tym śmieszne odgłosy, i pewnego razu, gdy mówiłem: „Wow, wow, wow!”, ona nagle zbudziła się i powiedziała do mnie: „Arny, Arny – widziałeś to?!”. „Nie całkiem. Co to było?” – spytałem. „To była gwiazda, która rodziła się w kosmosie” – odpowiedziała moja mama. Wkrótce potem zmarła.

Powiem jeszcze raz: to brzmi niewiarygodnie.
Bo to jest niewiarygodne. Z medycznego paradygmatu wynika, że osoba w śpiączce powinna być prawie martwa. Tymczasem nadal naprawdę bardzo niewiele wiemy o tym stanie, nawet pomimo ostatnich badań. Zresztą, proszę pana, proszę pomyśleć, przecież śnienie samo w sobie jest czymś niewiarygodnym.

dr Arnold Mindell: amerykański fizyk i psychoterapeuta, w latach 70. stworzył Psychologię Zorientowaną na Proces (POP) – obecnie coraz bardziej popularną metodę psychoterapeutyczną. O POP, snach i pracy z ludźmi w śpiączce napisał 19 książek, które przetłumaczono na 20 języków.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze