fbpx

Ach, śnij kochanie… Jak śnić świadomie?

Ach, śnij kochanie... Jak śnić świadomie?
Ważne jest wyrobienie w sobie nawyku zapamiętywania snów. Pomocne będzie prowadzenie dziennika marzeń sennych. (fot. iStock)

Spokojny i głęboki sen jest ważny nie tylko ze względów zdrowotnych. Kiedy śpimy – śnimy, a marzenia senne to prawdziwe źródło wiedzy o naszej psychice. I potężne narzędzie rozwoju. Jak mówi dziennikarka Alice Robb, dzięki świadomemu śnieniu możemy wpływać nie tylko na przebieg naszej nocy, ale też i dnia.

Czym różni się zwykłe śnienie od świadomego?
Zazwyczaj, kiedy śnimy, nie wiemy, że to robimy – uważamy, że sen jest prawdziwy. Właśnie dlatego marzenia senne są tak emocjonujące i często przerażające. W świadomym śnie zdajemy sobie z tego sprawę, że to sen – w związku z tym częściowo możemy sprawować kontrolę nad tym, co się w nim dzieje. Większość ludzi przeżywa świadomy sen w pewnym momencie swojego życia, ale tylko 10 do 20 procent z nas miewa je regularnie.

Czy każdy może w sobie wyrobić nawyk świadomego śnienia?
Ta umiejętność do niektórych przychodzi naturalnie, inni muszą się bardziej postarać. Ważne jest wyrobienie w sobie nawyku zapamiętywania snów. Pomaga w tym na przykład prowadzenie dziennika marzeń sennych. Wiele ćwiczeń jest związanych z różnymi praktykami medytacyjnymi, takimi jak zadawanie sobie w ciągu dnia, zatem na jawie, pytania: Czy teraz śpisz czy nie śpisz? Pytanie może brzmieć dziwnie, ale chodzi o to, by sprawdzać rzeczywistość i pytać siebie o to, skąd mogę mieć pewność, że akurat teraz, podczas codzienności – nie śpię. Celem tej praktyki jest zwracanie większej uwagi na otoczenie, bez względu na to, czy jest ono rzeczywistością, czy częścią snu.

Nawet jeśli nie śnimy świadomie, sny mają znaczenie dla naszej psychiki. Psycholog Rubin Naiman uważa nawet, że postępujący w zachodniej kulturze proces utraty marzeń sennych zagraża zdrowiu całego społeczeństwa. Zgadza się pani z tym?
W wielu starożytnych i niezachodnich kulturach marzenia senne miały o wiele większe znaczenie niż w naszej. Ludzie rozmawiali o nich ze swoimi przyjaciółmi czy bliskimi i wykorzystywali je w procesach decyzyjnych na poziomie indywidualnym i społecznym. Jeśli ignorujemy treść snów – a wielu z nas ma to w zwyczaju – pozbawiamy się cennej możliwości przepracowania i uzdrowienia naszych problemów i to na różnych poziomach: emocjonalnym, duchowym i praktycznym, czyli dotyczącym codziennego życia.

W książce „Siła snów” pisze pani, że „jedną z najważniejszych funkcji, jaką spełniają sny, jest sprzyjanie nieszablonowemu myśleniu”. Co to znaczy?
Marzenia senne dają nam szansę, żeby myśleć inaczej. Podczas snu mózg ma czas na eksperymentowanie w szerokiej i bogatej sieci nieoczywistych skojarzeń. Centra logiczne mózgu, czyli płaty czołowe, ciemnieją, natomiast centra emocji świecą. Kiedy śnimy, dochodzi do procesu bardzo podobnego do burzy mózgów: niczym nieskrępowanej dyskusji, w trakcie której powstrzymujemy się od osądzania, pozwalając sobie na rozważanie pomysłów, które w innym przypadku moglibyśmy odrzucić. To wszystko pozwala skonfrontować się z prawdą widzianą przez pryzmat emocji. Prawdą, której czasami wolelibyśmy się oprzeć. Wielu pisarzy, artystów i wynalazców – w tym Ludvig van Beethoven, Salvador Dali czy Paul McCartney – czerpało ze snów różnorakie inspiracje, opracowywało w nich nowe idee czy wprost słyszało gotowe utwory lub widziało nowe obrazy.

Zatem jak nauczyć się zapamiętywać swoje sny?
Śnimy każdej nocy, ale większość z nas pamięta tylko parę snów tygodniowo. Jeśli chcesz poprawić swoją zdolność do zapamiętywania snów, możesz zrobić kilka bardzo prostych rzeczy. Jedną z nich jest powiedzieć sobie przed snem: „Chcę pamiętać moje sny”. Inną, o której już powiedziałam, jest prowadzenie dziennika i pisanie go z samego rana oraz za każdym razem, gdy budzisz się w środku nocy. W zachowaniu w pamięci marzeń sennych pomaga też, jeśli wybudzamy się naturalnie, bez pomocy budzika. Pewien psycholog porównał korzystanie z budzika do „gwałtownego wyprowadzenia siebie samego z kina, gdy tylko film zbliża się do końca”. Kiedy zaczęłam prowadzić własny dziennik snów, nie mogłam uwierzyć, jak szybko moje wpisy z krótkich, niepewnych fragmentów rozrosły się do zawiłych i skomplikowanych historii wypełnionych postaciami takimi jak moje alter ego o imieniu Alice Robby i kot, który mieszka w mojej ścianie od 20 lat.

A czy warto opowiadać o swoich snach? Jeśli tak, to komu? W książce pisze pani p „grupach sennych” – czym one są?
Marzenia senne są częścią naszego doświadczenia i wpływają na to, jak się czujemy i jak działamy w ciągu dnia. To wystarczające uzasadnienie, by o snach rozmawiać. Dzielenie się przeżyciami ze snów może otworzyć przestrzeń do mierzenia się z osobistymi problemami, które mogłyby się okazać zbyt trudne, by mówić o nich wprost. Takie rozmowy mogą nas zbliżać do innych ludzi. Przez ostatnie trzy lata wraz z grupą przyjaciół spotykaliśmy się co miesiąc, aby rozmawiać o naszych marzeniach sennych. Stosujemy się do określonego zestawu wytycznych dotyczących tych rozmów – taka struktura paradoksalnie ułatwia otwarcie się. To właśnie są te grupy senne, o których piszę w książce.

„Naukowcy zgodnie uważają, że próby objaśnienia pojedynczego elementu snu są jałowe, jeśli nie uwzględniają przeżyć śniącego i jego innych snów” – to kolejny cytat z pani książki. Dlaczego kontekst jest tak istotny?
Wszyscy mamy swoje słownictwo związane z naszymi wspomnieniami oraz tym, kim jesteśmy na jawie. Ludzie od lat próbują napisać „słowniki snów”, tworzą senniki, które mają precyzyjnie wyjaśnić, co oznacza określony element, ale tak naprawdę nie da się określić takiego uniwersalnego znaczenia. Na przykład ja nie mam kota. Dlatego jeśli pojawi się we śnie, dla mnie będzie oznaczał coś innego niż dla miłośnika i posiadacza kota.

Wracając do świadomego śnienia, jak można zmienić scenariusz sennego koszmaru?
Koszmary są bardzo powszechne. Pewne badanie wykazało, że czterech na pięciu dorosłych mogło bez problemu przypomnieć sobie co najmniej jeden koszmar, który śnił im się w mijającym roku. Jednym ze sposobów radzenia sobie z koszmarami jest próba zdobycia świadomości podczas śnienia. Wtedy można zmienić przerażającą część snu. Jest to szczególnie skuteczne w przypadku powtarzających się koszmarów: jeśli choć raz uda ci się pokonać wroga z marzeń sennych, zazwyczaj oznacza to, że na dobre możesz się pozbyć koszmaru.

W szamańskich kulturach sen bywa szansą na spotkanie z przodkami, duchami, które mogą udzielić konkretnych porad lub ostrzec przed niebezpieczeństwem. Jakie jest pani zdanie w tej sprawie?
Kiedy śnimy, nasze mózgi pracują bardzo szybko, przetwarzają fragmenty informacji, które pobraliśmy – nawet te, którym nie poświęciliśmy świadomie dużo czasu. Nocą analizujemy przeróżne wzorce i przeszłe wydarzenia. A później wykorzystujemy te informacje, aby zgadywać, jaka czeka nas przyszłość. Czasami te domysły są sensowne i przekonujące, ale zazwyczaj są po prostu wypadkową przypadkowych informacji. Dlatego nie wierzę w prorocze sny. Nie wierzę też, że spotykamy w nich duchy, ale wierzę, że sny mogą nam pomóc zrozumieć rzeczy, o których nie mamy pojęcia, i zwrócić uwagę na pragnienia, do których nigdy byśmy się nie przyznali na jawie. To sprawy dotyczące zarówno naszej teraźniejszości, jak i oczekiwań wobec przyszłości.

Jaka jest najcenniejsza lekcja, którą dał pani sen?
Sny mogą dostarczać wszelkiego rodzaju lekcji. Mogą wskazać te miejsca w nas, które są ukryte, zaciemnione i nieuświadomione. Wiele się z nich uczę, ale lubię je również dlatego, że często są bardzo zabawne. Fajnie jest wiedzieć, że nawet gdy jestem nieprzytomna, to mam bogate życie wewnętrzne, bo mój umysł jest nadal aktywny.

Alice Robb – amerykańska dziennikarka zafascynowana snem. Szczególnie interesuje ją tzw. świadome śnienie. Jej pierwsza książka „Siła snów” ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa Agora.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>