Asetywność. Kiedy mówić „nie” a kiedy „tak”

asertywnosc
123rf.com

– Opowiem wam, jaka jestem żałosna. Kiedy sąsiad z tyłu kopie mój fotel w samolocie, nie jestem w stanie go poprosić, żeby przestał – zwierza się w jednym ze swoich felietonów. – Kiedy siedzący za mną w kinie ludzie gadają, nie potrafię kazać im się zamknąć. Zamiast tego wstaję i zmieniam miejsce. Wolę być głodna, niż poprosić stewardesę o wegetariański posiłek.

Dlaczego jest takim tchórzem? Ze wstydu – nie chce pokazać innym, że czegoś nie wie albo czegoś potrzebuje. Z dumy i lęku – przed usłyszeniem „nie”. Wreszcie z poczucia winy – bo nie chce sprawiać nikomu kłopotu. – Nasza uprzejmość nas paraliżuje – mówi Regina. Jesteśmy miłe, więc nie domagamy się swojego, nie wyznaczamy innym granic, zadowalamy się tym, co dostajemy. I zaciskamy zęby, żeby nie wybuchnąć.

– Kiedy poczułam się najgorzej? Wtedy gdy moja sześcioletnia wówczas córka zabrała do sklepu garść monet na cukierki. Stałam w kolejce do kasy, a Gabrielle ułożyła swój stosik drobnych na taśmie. Kiedy przesunęłyśmy się bliżej, zobaczyłam, jak jakaś dziewczynka wyciąga rękę i zagarnia monety mojej córki. Patrzyłam jej prosto w oczy. Nie miałam w sobie dość siły, by ją powstrzymać. Właśnie ukradła pieniądze mojej córki, a ja nie umiałam nawet zapytać, co wyprawia, ani zażądać ich zwrotu – opowiada.

Wzorem asertywności jest dla Reginy jej mąż. Jego zdaniem strach jest uzasadniony tylko wtedy, gdy człowiek musi wyskoczyć z samolotu albo nurkować w pobliżu rekinów. W innych wypadkach – nie. Po wielu latach Regina zaryzykowała: poprosiła szefa o podwyżkę. Nie miała odwagi, żeby zrobić to osobiście, spisała więc w e-mailu wszystkie powody, dla których – jej zdaniem – na nią zasługuje. Uznała, że jeśli nie prosi o coś ze strachu przed czyjąś odmową, to tak naprawdę sama jej sobie udziela. Szef zgodził się z jej argumentami, co więcej, podniósł jej pensję o taką kwotę, o jakiej myślała.

Kop do zmiany

Z lęku, wstydu, poczucia winy, grzeczności, głodu miłości – rzeczy, które robimy z któregokolwiek z tych powodów, nie dadzą nam spełnienia. Jedynie chwilowy spokój i przelotne poczucie akceptacji, ale potem lęk czy poczucie krzywdy wrócą ze wzmożoną siłą.

Punkt zwrotny, moment, w którym przelewa się czara goryczy, to tak naprawdę piękna chwila. Iskrą zapalną może być czyjaś opinia – kiedy słyszysz, jak koleżanka z pracy mówi drugiej: „Daj to Ani, ona zawsze ma czas”, wyrzut bliskiej osoby – gdy po spotkaniu z dyrektorem szkoły syn pyta: „Dlaczego nie stanęłaś w mojej obronie?!”, czy po prostu nagła refleksja: „Dość”, gdy pół godziny czekasz w restauracji na przyjaciół. W efekcie znajdujesz siłę i determinację, by powiedzieć: „stop”. Mówisz mamie: „Dziś nie będę mogła”, wychodzisz ze spotkania, które cię nudzi, ekspedientce, która cię lekceważy, rzucasz: „Chciałabym porozmawiać z pani przełożonym”. Brawo! Przed tobą szansa na to, by żyć życiem, jakiego zawsze chciałaś. Może ktoś się obrazi, wykluczy cię z grupy, zostaniesz nazwana „egoistką”… Może rzeczywiście coś stracisz, ale też coś dostaniesz. Poczucie własnej wartości oraz umiejętność wyrażania uczuć i potrzeb. Wiedzę o sobie – o tym, co jest dla ciebie absolutnie nie do przyjęcia, a co cieszy i daje satysfakcję.

Bo asertywność to coś więcej niż mówienie „nie”, gdy czegoś nie akceptujesz, to także mówienie „tak”, kiedy masz na coś ochotę, oraz wiedza o tym, jak te dwie rzeczy odróżnić. Wtedy staniesz się ważna najpierw dla siebie, a dopiero potem dla innych.