Bunt nastolatków – dlaczego dzieci uciekają z domu

Przyczyny ucieczek z domu są różne: m.in. poczucie niezrozumienia przez dorosłych, którzy według młodych osób bagatelizują ich problemy, unieważniają wybory, nie potrafią znaleźć rozwiązania w konflikcie. (fot. iStock)

Dzieci uciekają z domu, widząc w tym rozwiązanie swoich problemów: samotności, niezrozumienia, a nawet nudy. I choć zwykle wracają bezpiecznie po dwóch, trzech dniach – to nie wolno udawać, że nic się nie stało. Jakie lekcje powinni wyciągnąć z tego rodzice i co mogą zrobić, żeby to się nie powtórzyło – wyjaśnia psychoterapeutka Klaudia Siwek.

 

W moim pokoleniu ucieczki z domu się zdarzały, wielu też kłamało, że byli „na gigancie”– jak się wtedy mówiło – bo był to powód do dumy. Zwłaszcza że i literatura przedstawia ucieczkę dziecka jako najlepsze nieraz wyjście, żeby uwolnić się od toksycznych relacji w rodzinie. Nawet Mikołajek postanawia uciec z domu, co jak wszystkie jego przygody jest przedstawione na wesoło. Czy nasza kultura zachęca nastolatki do ucieczek?

Myślę, że to nie kultura zachęca do ucieczek, a twórcy pokazują jakiś fragment ludzkiej natury, bo niezależnie od wieku skłonność do ucieczki jest wpisana w repertuar zachowań człowieka. I to często bywa korzystne – uciekamy przecież przed zagrożeniem, krzywdą. Ale jak każde zachowanie, zwłaszcza w nastoletnim wieku, może być użyte nieadekwatnie do sytuacji.

Widziałam ostatnio film „Dzień czekolady”, w którym pojawia się wątek ucieczki. Bohaterka tęskni za babcią, nie ma dobrego kontaktu z rodzicami, trochę się nudzi, ale miałam wrażenie, jakby nie to wszystko było przyczyną, tylko spodobał jej się sam pomysł ucieczki… Jacy są uciekający z domu nastolatkowie?

Trudno generalizować. Duża grupa młodych ludzi zmaga się codziennie z ciężką dla nich rzeczywistością, a jednak nie ucieka. Jak choćby tytułowy bohater z dramatu „Co gryzie Gilberta Grape’a” – że też przywołam postać filmową. Profesor Bogdan de Barbaro napisał kiedyś, że dojrzałość między innymi polega na tym, że robimy coś nawet wtedy, gdy podoba się naszym rodzicom. Ucieczka byłaby wtedy zaprzeczeniem dojrzałości.

A czy ty uciekłaś kiedyś z domu?

Ostatecznie nie, jednak miałam taki zamiar. Wyszłam z domu i chciałam nie wrócić. Ale wróciłam. Decyzję zawdzięczam poniekąd przyjaciółce, która pomogła mi pozbierać myśli.

Ja tak, miałam wtedy 14 lat. Po kłótni ze starszym bratem, gdy tata stanął po jego stronie, spakowałam rzeczy do torby i pojechałam do koleżanki. Miałam dobre relacje z mamą, więc wysłałam do niej telegram, że uciekłam. Przez kilka godzin z koleżanką omawiałyśmy, jak mi źle w domu, ale wieczorem wróciłam. Poprosiłam mamę, aby podarła telegram bez czytania. W moim przypadku to był impuls. Czy to jest reguła?

Często tak, decyzje o ucieczce są podejmowane pod wpływem impulsu. To też jest cecha nastoletniego myślenia i działania.

Jakie są najczęstsze przyczyny ucieczek nastolatków z domu?

Jest ich kilka. Gdy rozmawiam z uciekającymi nastolatkami, zwykle pytam ich, przed czym uciekali. I tu najczęściej pojawia się opowieść o poczuciu niezrozumienia przez dorosłych, którzy według młodych osób bagatelizują ich problemy, unieważniają wybory, nie potrafią znaleźć rozwiązania w konflikcie o autonomię nastolatka. To są często takie sytuacje jak twoja czy moja, gdy dorośli, najczęściej rodzice, nie są dostatecznie uważni na potrzeby i emocje nastolatka. Często ucieczka ma wtedy funkcję komunikacyjną. Młodzi ludzie mówią: „Chciałem, żeby zobaczyli, jak jest mi źle” albo „żeby sprawić im przykrość”.
Niekiedy ucieczka stanowi uwolnienie od zbyt ciasnego gorsetu opieki rodzicielskiej. I nie chodzi nawet o to, że nastolatek po prostu jest nadmiernie ograniczany, tylko o to, że rodzice nie tłumaczą, dlaczego stawiają określone granice. Jest też grupa dzieci, która ucieka często w dramatycznych okolicznościach – to młodzież, która jest ofiarą przemocy czy nadużyć seksualnych. Oni uciekają, bo nie chcą dłużej być ofiarami. Takie ucieczki wiążą się niekiedy z próbami samobójczymi.
Wreszcie są tacy, którzy uciekają przed monotonią, z potrzeby wrażeń, doświadczania czegoś innego niż codzienność. Mogłoby się wydawać, że to młodzież, która jest niezainteresowana nauką, z niskimi możliwościami edukacyjnymi. Faktycznie, często tak bywa, ale też są to nastolatki zmęczone i wyczerpane nauką, nadmiernymi wymaganiami, którym próbują sprostać, chcą poczuć jakieś inne emocje niż te związane z kolejną szóstką z matematyki. Chcą zrobić coś dla siebie, a nie wyłącznie dla rodziców.

Czy według ciebie rozsądnie jest rozmawiać z dzieckiem o ucieczce, zanim do niej dojdzie? Powiedzieć mu, że może pojechać do cioci czy do dziadków? Pytam, ponieważ jesteś współautorką książki o depresji nastolatków, a dla mnie temat ucieczek bardzo łączy się z tematem depresji, więc skoro rozmowa ma tak wielką moc w leczeniu depresji, to może sprawdzi się i przy ucieczkach?

Ucieczka kontrolowana przestaje spełniać swoje funkcje, bo nie o to chodzi, by rodzice wiedzieli, gdzie jestem. Jeśli zamierzam uciec przed nimi, chcę, żeby się zmartwili. No, a jeśli chcę zaznać wolności i się dobrze bawić, to przecież nie u babci… Nie wydaje mi się więc, żeby można było stworzyć plan takiej kontrolowanej ucieczki. Ale rozmawiać trzeba, nie tylko o ucieczkach. Nastolatek, który ma dobry kontakt z uważnym rodzicem, może w ogóle nie mieć potrzeby uciekać. Jeżeli rodzic stawia rozsądne granice, które potrafi uzasadnić, ale umie też je negocjować, uwzględniając potrzeby nastolatka; jeśli szanuje jego wybory i możliwości; jeśli potrafi słuchać tak, żeby rozumieć dziecko – to jest podstawa do dobrego kontaktu. Myślę, że w rozmowach z nastolatkami warto rozważać korzyści i straty z ucieczek w ogóle, pokazując, że ucieczka często daje poczucie ulgi na chwilę, ale problem, który nas do niej popchnął, zabieramy ze sobą niezależnie od tego, dokąd trafimy.

Monika z filmu „ Czas czekolady”, o którym wspomniałam, ucieka w samym środku złotej polskiej jesieni, ale generalnie sezonem na ucieczki jest lato. W Polsce policja co roku odnotowuje aż pięć tysięcy ucieczek dzieci i młodzieży, a i tak wielu rodziców ich nie zgłasza. Może rzeczywiście lepiej nie zgłaszać, żeby nastolatek nauczył się brać odpowiedzialność za swoje czyny?

Myślę, że właśnie zgłaszanie ucieczki prowadzi do ponoszenia odpowiedzialności za nią. Bo konsekwencje zgłoszenia i wszczęcia poszukiwań przez policję są dość konkretne. Często wiążą się ze sprawą w sądzie rodzinnym i skutkują na przykład nadzorem kuratorskim. Jeśli rodzice nie zgłoszą ucieczki, a nastolatek wraca do domu – a zdecydowana większość jednak wraca – to tylko od nich zależy, co z takim incydentem zrobią.

Niektóre ucieczki wynikają z potrzeby sprawdzenia, gdzie są granice. Nastolatki prowokują do tego, by rodzice weszli w swoje role, zwłaszcza jeśli byli zbyt pobłażliwi. (fot. iStock)

Najczęściej ucieczka trwa dzień, dwa i zwykle – tak jak ja – nastolatki uciekają do swoich znajomych. Może więc nie ma czym aż tak bardzo się martwić?

Uważam, że jest. Nastolatki w wielu przypadkach nie do końca adekwatnie oszacowują zagrożenia. Zwłaszcza ci żyjący w bezpiecznym i dość przewidywalnym środowisku. Podczas ucieczek nawiązują kontakt z przypadkowymi osobami, które mogą mieć różne intencje. Zdarzają się sytuacje, gdy nastolatka jest uśpiona tabletką gwałtu, a poznany rówieśnik nagabuje ją do spróbowania narkotyków albo do pracy na ulicy. Dzieci i młodzież, którzy do mnie trafiają, nieraz mają złe doświadczenia z tych ucieczek…

A jak powitać nastolatka, gdy policja go odnajdzie?

Nastolatki odnalezione przez policję są często przestraszone. Nie spodziewali się, że ich ucieczka wywoła taki alarm. Bywają też źli na rodziców, że zawiadomili policję i przerwali im zabawę. Mogą też trafić do Policyjnej Izby Dziecka, gdzie są świadkami różnych, często dramatycznych scen. Zatem najważniejsze jest zachować spokój, żeby nie pogarszać sytuacji już naładowanej emocjami. Dobrze jest zabrać nastolatka do domu, by się wyspał, ochłonął, zagrzał, wytrzeźwiał. A sobie pozwolić na to, by niepokój minął.

Co powinien zrobić rodzic nastolatka, który po ucieczce wraca do domu: rozmawiać z nim, rozpocząć terapię rodzinną, a może udawać, że nic się nie stało?

Udawanie, że nic się nie stało, byłoby nieautentyczne, bo przecież się stało. Młodzież wie, że przekroczyła granice i zupełnie rozsądnie często spodziewa się reakcji ze strony dorosłych. Niepodejmowanie tematu może doprowadzić do kumulacji napięcia u dziecka, ale też i u rodziców. Myślę, że niektóre ucieczki wynikają z potrzeby sprawdzenia, gdzie są granice – nastolatki prowokują do tego, by rodzice weszli w swoją rolę, zwłaszcza jeśli byli zbyt pobłażliwi albo unikali konfrontacji z dzieckiem i stawiania mu tych granic. Rozmowa jest podstawą zrozumienia przyczyn ucieczki, ale też zrozumienia sytuacji rodziców przez nastolatka. A kiedy już dojdzie do porozumienia, łatwiej o dostosowanie się do wzajemnych oczekiwań. Ważne, żeby w trakcie takiej rozmowy po ucieczce rodzice byli gotowi nie tylko do mówienia o swoich odczuciach i oczekiwaniach, ale też do wysłuchania nastolatka, co nie zawsze jest łatwe.
Bywa jednak i tak, że ucieczka jest kulminacją długo trwającego konfliktu między nastolatkiem a rodzicami i trudno znaleźć wspólną drogę. Wtedy pomaga terapia.

Czy nastolatek, który raz uciekł z domu, może się w tym rozsmakować?

Zwykle ucieczki się nie powtarzają. Ale zdarza się i tak, że nastolatek poczuje się dobrze z wolnością, z tą dawką napięcia wynikającego z przygody, jaką jest ucieczka, albo pozna ludzi, z którymi fajnie mu będzie na tych ucieczkach. Może też zdarzyć się, że rodzice będą wzmacniać ucieczkowe skłonności dziecka. Niekiedy przestraszeni tym, co się stało, zmieniają na jakiś czas swoje nastawienie, jednak gdy niepokój minie, wracają do dawnego stylu relacji. Takie gwałtowne zmiany: najpierw nagroda, a później wycofanie przywilejów, mogą sprawić, że nastolatek będzie miał ochotę znów uciec, żeby rodzice przywrócili mu autonomię. Ważne jest to, żeby po powrocie dziecka z ucieczki dorośli podejmowali decyzje w pełni świadomie i z gotowością na wprowadzenie trwałych zmian.

Jak rodzice mogą zapobiegać ucieczkom dzieci? Czy dobre relacje w domu wystarczą?

Zdarza się, że nawet dzieci, których rodzice są uważni i otwarci, uciekają z domu, ale dobre relacje z rodzicami na pewno chronią nastolatków przed wieloma zagrożeniami. Jeśli młody człowiek wie, że jest słuchany, a jego potrzeby są dla rodziców ważne, to nie musi swoim zachowaniem niczego manifestować.