Samobójstwo nastolatków – jak rozpoznać, że dziecko woła o pomoc?

"Media i portale społecznościowe nieraz przedstawiają odebranie sobie życia jako sensację, a to - zdaniem ekspertów - może się przyczynić do niezdrowego zainteresowania tym tematem." (fot. iStock)

W ostatniej dekadzie samobójstwo stało się drugą najczęstszą przyczyną śmierci wśród młodzieży. Według statystyk ponad połowa polskich nastolatków ma myśli samobójcze. Co się dzieje z naszymi dziećmi – pytamy Halszkę Witkowską z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego.

Czy nastolatki często mają myśli samobójcze?

Tak, ma je 53 procent nastolatków w wieku 13- 19 lat. I aż 12 proc. dzieci w grupie wiekowej 6-12 lat myśli o własnej śmierci. Takie ulotne myśli samobójcze to jeszcze nie próba odebrania sobie życia, ale pamiętajmy, że w ostatnim dziesięcioleciu samobójstwo to druga najczęstsza przyczyna śmierci wśród młodzieży.

Według statystyk policji Polska zajmuje drugie miejsce w Europie pod względem zgonów samobójczych wśród młodzieży, ale pocieszam się, że może te dane są zawyżone…

Niestety nie, one są nawet zaniżone, ponieważ szpitale nie prowadzą odpowiednich statystyk. Zresztą przy wzywaniu pogotowia rodzice często mówią, że to wypadek, że dziecko upadło, wypadło, zacięło się niechcący… Poza tym w małych miastach rodzice nawet po śmierci w wyniku samobójstwa proszą, żeby wpisać co karty zgonu „wypadek”. Prób samobójczych jest coraz więcej, co potwierdza profesor Agnieszka Gmitrowicz ze szpitala klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Czy rodzic bez przygotowania psychologicznego może rozpoznać, że jego nastoletnie dziecko planuje samobójstwo?

Tak, sygnały są widoczne. Alarmująca jest zwłaszcza drastyczna zmiana zachowania: nastolatek był ospały, a nagle jest nadpobudliwy. Albo był wesoły i nagle w ogóle się nie odzywa. Niepokojąca jest też radykalna zmiana wyglądu: dziecko inaczej się ubiera, maluje, zmienia podejście do higieny. Jasne są też komunikaty słowne i nie musi to być stwierdzenie: „chcę się zabić”, ale: „mam wszystkiego dość”, „beze mnie byłoby wam lżej”, „już nie mogę…”. Na coś takiego trzeba zawsze reagować zainteresowaniem, a rodzice zbyt często bagatelizują problemy własnego dziecka, ponieważ stosują własną miarę: mnie też dokuczali, mnie też nie lubili… . A to nie ma nic wspólnego z tym, co przeżywa dziecko – lepiej je zapytać, o co chodzi i czy ma z kim o tym pogadać? Powiedzieć, że się je wysłucha a jeśli woli, to zaproponować rozmowę z przyjacielem, babcią, psychologiem… Przede wszystkim wyraźnie młodym, że z każdej opresji da się wyjść.

I co jeśli podejrzewasz, że twój nastolatek planuje własną śmierć?

Jeśli dowiesz się, że ma takie plany, bo przeczytasz wpis na Facebooku lub ktoś ze znajomych dziecka powiedział, że ono wspomniało o samobójstwie, natychmiast uruchom wszystkie środki bezpieczeństwa. Nie licz, że mu minie! Zacznij od spokojnej rozmowy, zapytaj wprost, czy teraz myśli o śmierci – to natychmiast rozbraja nadmiar emocji. Przyznaj, że wiesz, jak mu ciężko i bardzo się martwisz. Nie rób z samobójstwa tabu. Bądź przy nastolatku, ale i natychmiast poszukaj pomocy dla siebie. Polecam całodobowe centra pomocowe, takie jak Fundacja Zobacz… JESTEM czy Dajemy dzieciom siłę. Tam dzwonią nie tylko ludzie w kryzysie, ale też rodzice, opiekunowie, znajomi osoby, która przechodzi kryzys, a oni nie wiedzą co robić. I koniecznie zgłoś problem psychologowi w szkole, żeby dziecko zostało natychmiast objęte szczególną opieką. Usuń wszystko, co mogło by mu pomoc w samobójstwie i oczywiście nie zostawiaj nastolatka samego.

Dlaczego liczba prób samobójczych rośnie? Jakie błędy popełniamy?

Błędy ze strony rodziców polegają przede wszystkim na to, o czym już mówiłyśmy, czyli na trywializowaniu problemów młodych ludzi, postrzeganiu ich z perspektywy dorosłego człowieka. W efekcie nastolatkowie nie mają oparcia w rodzicach, a są w wielkim stresie. Nie dość, że w szkole żyją od testu do testu i udziela się im nerwowość nauczycieli, to jeszcze jakby chodzili po polu minowym, bo w każdej chwili mogą stać się obiektem hejtu. Gdy kiedyś na lekcji uczeń poślizgnął się pod tablicą, widziało to 20 osób w klasie, dziś ktoś z kolegów może to nagrać i umieścić w Internecie, i po chwili wpadkę zobaczą tysiące obcych ludzi. Takie sytuacje mogą wywołać pułapkowe myślenie i doprowadzić nastolatka do skrajności emocjonalnej

Ale większość nastolatków ma jednak tylko drobne problemy…

Drobne? Nie wolno tak nigdy zakładać! Może spokojne, milczące w domu dorastające dziecko jest ofiarą molestowania, prześladowania w klasie, drwin? Może zostało zgwałcone? Przestańmy wreszcie przyjmować za pewnik, że mojej rodziny zło na pewno nie dotyka. W kampanii „Życie warte jest rozmowy” uczulamy, żeby przede wszystkim rozmawiać, inaczej nigdy się nie dowiemy, co się dzieje z naszymi dziećmi.

A jak postępować po próbie samobójczej własnego dziecka?

Gdy nastolatek wraca ze szpitala do domu, musi też wrócić do swojego środowiska, od którego chciał uciec. Jest to bardzo ryzykowny moment, zagrożenie podjęcia drugiej próby jest wysokie. Próba samobójcza odmienia życie już na zawsze. Od tego momentu nastolatek wymaga podwójnej opieki, ciepła, akceptacji i wsparcia. Ze strony rodziców, ale i przyjaciół. Trzeba wznieść się na wyżyny empatii i zrozumienia tego, co nastolatka do takiego czynu popchnęło. Bez oceniania, typu: „Masz wszystko, co ci odbiło?”. Poza tym z domu należy usunąć wszelkie przedmioty stwarzające zagrożenie, być przy dziecku, zapewnić mu stale towarzystwo, pomóc zmienić to, co w jego życiu jest najgorsze. I pamiętajmy, że zarówno rodzice, dziadkowie, rodzeństwo jak i sam nastolatek mogą potrzebować profesjonalnej pomocy terapeutycznej.

Jaka jest grupa największego ryzyka?

Bardziej niż o grupie można mówić o czynnikach, które podwyższają ryzyko zachowań samobójczych. Mogą nimi być: nadużywanie narkotyków, alkoholu, bo one zacierają granicę między życiem a śmiercią, ale także przypadki śmierci samobójczej w rodzinie, doznanie przemocy psychicznej, fizycznej lub seksualnej. Czasem rozwód rodziców i poczucie odrzucenia z nim związane. Każdy ma swoją wytrzymałość. Nawet atrakcyjny, zdolny, mądry nastolatek może żyć pod tak wielkim ciśnieniem oczekiwań społecznych, że samo wyobrażenie, że mógłby zawieść, go przerasta.

Czyli mitem jest przekonanie, że istnieje profil psychologiczny przyszłego samobójcy. Jakie jeszcze szkodliwe mity powinniśmy poznać?

Najbardziej niebezpieczny mit to: kto mówi o samobójstwie, na pewno go nie popełni. Wielu ludzi, którzy targnęli się na swoje życie, mówiło o tym, uprzedzało otoczenie o swoim zamiarze. Kolejny mi to przekonanie, że samobójstwu nie da się zapobiec. To nieprawda! Czasem jedna rozmowa, jedno zdanie, jedna wysłana do kogoś wiadomość może odwieść go w danym momencie od targnięcia się na własne życie. I jeszcze jeden niebezpieczny mit, który mówi, że samobójstwo popełnia się z jakiegoś jednego powodu. Powodów jest zawsze więcej.

Osoba pogrążona w stanie presuicydalnym prowadzi wewnętrzną walkę. Dla suicydologa próba samobójcza to komunikat „zwróć na mnie uwagę’, więc aż trudno sobie wyobrazić, jak silne emocje muszą targnąć nastolatkiem, skoro w kontakcie ze światem ucieka się do ostateczności. Pokrzepiające jest to, że każdy z nas może przeprowadzić psychiczną pierwszą pomoc. Wystarczy trochę czasu, wyrozumiałości, empatii, a niekiedy cierpliwości. A dzięki nim możemy uratować czyjeś życie!

 

Halszka Witkowska – certyfikowany suicydolog, inicjatorka i koordynatorka kampanii społecznej pod tytułem „Życie warte jest rozmowy”. Jest członkiem Zarządu Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego oraz członkiem zespołu roboczego ds. prewencji samobójstw w Ministerstwie Zdrowia.